Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dobry człowiek

    12.02.06, 09:33
    Zmieniam swoją definicje dobrego rodzica , dobrego człowieka.Dobry człowiek
    to nie maszyna do obdarowywania innych. Nikt nie oczekuje ode mnie , bym
    dawał więcej niż otrzymuję i nie zamierzam już wiecej postępować. Nie muszę
    nikogo przekonywać do tego , by mnie lubił , by zwracał na mnie uwage. Jestem
    godny lubienia , kochania i uwagi. Kiedy byłem dzieckiem, bardzo
    potrzebowałem by zwracano na mnie uwagę , ale mał kto sie tym przejmował.
    Rosłem w przekonaniu , że gdybym wystarczajaco obficie obdarowywał innych ,
    to moze i oni zaczeliby sie odwzajemniac . Jest to przekonanie błedne i
    szkodliwe. Dzisiaj będę dawać , gdy będę mieć na to ochotę. Nie będę dawać po
    to , by się przypodobac . Pieknie jest dawac , gdy daje się bez
    przymusu. ........dzisiejsze afirmacje ...... I proszę o roztropność w
    wpowiedziach ,bo to co wyszło w poście " O szcześciu " pokazało jacy jesteśmy
    nieszczęśliwi i dysfunkcyjni . Życzę , aby się nikt nie " wkopał sie " w tym
    poście :) Miłej niedzieli :)
    Obserwuj wątek
      • jowialna Re: Dobry człowiek 12.02.06, 10:42
        juz Cie lubie :)
        ja te metode stosuje systematycznie od niewiadomo kiedy i jest super :)
        zobaczysz, ze po pewnym czasie poczujesz sie swietnie
        pozdrawiam Cie egoistycznie i bez przymusu


      • wera11 Re: Dobry człowiek 12.02.06, 10:49
        Rozumiem, że to o dobrym rodzicu...
        to o Tobie... jako o rodzicu samego siebie.
        Tak trzymaj.
        A teraz:
        > Dzisiaj będę dawać , gdy będę mieć na to ochotę.
        No z tym to może być problem...
        Czasem dajesz, bo tak jakoś samo to z siebie i Ciebie wychodzi, po prostu
        uważasz, że trzeba nie zastanawiając się czy jest na to ochota, czy musisz, czy
        też nie, dajesz i już.
        > Nie będę dawać po to , by się przypodobac .
        To gorąco wszystkim polecam.
        > Pieknie jest dawac , gdy daje się bez przymusu.
        To zaś wiąże się z pierwszą sentencją i to w tym wszystkim jest właśnie piękne
        i to lubię najbardziej.
        Dawać?
        Co to znaczy?
        Dla mnie to są proste odruchy z serca i dla serca, czasem uśmiech, czasem
        słowo, niewiele trzeba, żeby dawać.
        No ale, żeby nie było za słodko...
        czasami też bywam "zołzą" oczywiście z uśmiechem na ustach...
        Jak się tej "zołzy" wyzbyć?
        Kiedy ja ją tak kocham!
        Trzeba być dobrym rodzicem dla siebie, pokochać i jedno i drugie drzemiące we
        mnie.
        Masło maślane mi wyszło. :)
        • januszek96 Re: Dobry człowiek 12.02.06, 12:17
          Dawałem.... po to , by się przypodobac ....... a ja tak własnie robiłem . To
          odkrycie ,że tak robię , a nie powinienem ( i uważałem to za dobrą cechę !)
          spowodowało , że "ruszyłem" trochę dalej ...... PS Lubię masło...... to
          nieprawda .że zwiększa cholesterol ! :))
          • kwiaaatek1 Re: Dobry człowiek 12.02.06, 13:13
            Januszek,zgadzam się z Tobą co do definicji dobrego człowieka a zmiana
            poglądu,że człowiek jest jaki jest ze swymi wadami i zaletami ani dobry ani zły
            nastąpiła u mnie niedawno.niedawno naczytałam się książek T.Gordona-gościa od
            wychowania bez porażek i na jakiś czas za bardzo wzięłam sobie do głowy jego
            rady-mówienie od siebie w pierwszej osobie,a wszelkie objawy
            'dokopywania'drugiemu człowiekowi nie miały miejsca,teraz wiem,że to głupota
            zgrywać kogoś kto jest ponad to.jego zdanie ''Jeżeli ktoś Ci dokucza, nie daj
            sie sprowadzić do jego poziomu''jest do kitu,bo to zdanie brzmi jak:
            zapomnij o tym,by być sobą i udawaj,że nic Cię nie rusza i że jesteś grzeczny i
            ponad to i pozwól się dalej obrażać zachowując zimną krew.to manipulacja dlatego
            pozwalam sobie na słowa w stylu ''jesteś walnięty'' i jakimś dziwnym cudem tym
            zjednuje większy szacunek niż przez grzeczność,a z symatią bywa różnie,bo...
            kto jest najbardziej lubiany?
            ludzie na co dzień wykonują wiele dobrego dla innych,tylko nie zdają sobie z
            tego sprawy,uznają to za normalność,dobroci nie widać,zło bardziej rzuca się w oczy.
          • wera11 Re: Dobry człowiek 12.02.06, 18:24
            No to smarujmy dalej...
            Podejrzewam, że każdy albo olbrzymia większość z nas tak dawała, właśnie po to,
            żeby się przypodobać.
            Też jakiś czas stwierdziłam, że to wszystko jest do kitu i beznadziejnie głupie.
            Ja dawałam, inni brali i tak w kółko, dawałam bo chcieli, bo powinnam a
            teraz... mam swoje zdanie i bardzo wysoko je sobie cenię...
            Co wcale nie oznacza, że czasem nie robię głupot.
            Dobreee - czasem.
            Robię i to wiele, ale co tam, w końcu raz się żyje, co nie?
            Ruszyłam dalej.
            Tak sobie powoli spaceruję, ciesząc się dosłownie z byle czego.
            • tooinvolved Re: Dobry człowiek 12.02.06, 21:08
              Oj jak ja bylam dobra. Oj a moja mama to juz w ogole. Poswiecenie, litosc byle
              tylko inni mieli, ona niewazne, ze tez ma, ale cukrzyce, powaznie obciazony
              kregoslup, nadwage, depresje i niesmak po tym wszystkim. wazne ze dzieciom sie
              poswieca, przeciez dla nich haruje jak wol. a ja sie czulam taka zobowiazana by
              jej te cale poswiecenie wynagrodzic. i tez sie poswiecalam. wszyscy znajomi i
              rodzina mieli zawsze pamietane urodziny, zawsze oryginalny prezent w swieta,
              duzo uwagi i usmiechu tez ode mnie dostawali, gratis.... tylko co z tego. NIC.
              a ja dawalam jak studnia bez dna. czujac wieksze i wieksze niespelnienie swoich
              potrzeb i tak czekalam az ktos je zauwazy. niestety nikt taki sie nie znalazl.
              to znaczy az do pewnego momentu gdy pojawilam sie JA i wzielam sprawy w swoje
              rece! opiekuje sie soba najlepiej jak potrafie, mowie sobie mile slowka,
              slucham co mam do powiedzenia, doradzam sobie, opiekuje sie soba. czasem
              zapominam o waznych datach, nie jestem juz tak slodka jak wczesniej dla innych,
              nie pytam ich o zdanie(przeciez jak chca sami moga je wyrazic), nie zgaduje
              nastrojow i mysli, i walcze z odpowiedzialnoscia za innych, ze to niby ode mnie
              zalezy jak sie inni czuja.
              I tak juz pol roku, wlasnie wczoraj minelo pol roku odkad wrocilam do kraju i
              wzielam sie za siebie. najpiekniejsze pol roku w moim zyciu, czuje ze jestem i
              jak to pieknie decydowac samej za siebie a nie wlazic w tylek wszystkim
              naokolo.
      • ludivine2 Re: Dobry człowiek 12.02.06, 21:38
        Fajna ta Twoja definicja !

        Nie muszę
        > nikogo przekonywać do tego , by mnie lubił , by zwracał na mnie uwage. Jestem
        > godny lubienia , kochania i uwagi.

        Ja jak kogos poznaje to mimo, ze mnie paralizuje niesmialasc strasznie duzo
        gadam. Wyglada to troche tak, jakbym wlasnie chciala przekonac te osobe, ze nie
        jestem az taka beznadziejna na jaka wygladam hehehe. I co najdziwniejsze
        (najsmutniejsze ?) to moze to byc ktos, na kim mi nawet zbytnio nie zalezy a
        jednak bede sie tak produkowac. Wy tez tak macie???
        I jeszcze jedno: raz jak zmienilam kompletnie srodowisko i jakos mi tak bylo
        tam obco i zle, to sobie powiedzialam, ze w sumie to mam juz kilkoro przyjaciol
        wiec olewam i przestaje sie starac. I wiecie, co ? Wlasnie wtedy, w tej
        wyluzowanej atmosferze inni ( nie twierdze, ze tlumy, nie) zaczeli zabiegac o
        znajomosc ze mna i nawet udalo mi sie poznac bardzo fajnych, wartosciowych
        ludzi, z ktorymi utrzymuje kontakty do dzis. Kurcze, musze powtorzyc
        eksperyment...

        Dzisiaj będę dawać , gdy będę mieć na to ochotę. Nie będę dawać po
        > to , by się przypodobac . Pieknie jest dawac , gdy daje się bez
        > przymusu. ........dzisiejsze afirmacje ......

        Mnie sie zdaje, ze DDA to moze miec problem z odroznieniem, kiedy ma ochote a
        kiedy nie. W naszych glowach dawanie jest czyms w rodzaju sensu i
        usprawiedliwieniem naszej egzystencji wiec nas cieszy (fajnie widziec w zyciu
        sens). Januszek, mam nadzieje, ze sie nie "wkopalam" bo ja chce tylko
        powiedziec: "uwaga ! niebezpieczenstwo! podwoic srodki ostroznosci!" a nie, ze
        to niemozliwe.
        Pozdrawiam.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka