zorione
25.12.06, 18:12
Dzisiaj skończyłam 20 lat, ale właściwie tak naprawdę nie wiem, kim
jestem...Emocjonalna kaleka, śmieć, pierdolony czubek, oszustka. Oszukuję
innych, do tej pory oszukiwałam też siebie samą, ale wreszcie przejrzałam na
oczy. Żyję w 2 światach. Pierwszy to ja i inni, tutaj staram się im wmówić,
że wszystko jest zajebiście, ale w rzeczywistości, to gówno prawda. Drugi to
świat to ja i moja historia, moje myśli, lęki, tylko mój. Nikt nie wie, jak
jest naprawdę. Nienawidzę tego skurwysyna za to, że zrobił ze mnie wariatkę,
nienawidzę mojej matki za to, że przymykała na wszystko oko, no kurwa pewno,
że tak miałam co żreć i gdzie mieszkać, miałam prywatne lekcje anglika, w co
się ubrać, jeździłam na obozy do Hiszpanii. Nienawidzę innych za to, że
umieją cieszyć się życiem, za to, że ktoś ich kocha, a ja jestem sama jak
palec. Nawet dzisiaj. Widzę przez okno szczęśliwe pieprzone rodzinki, rzygać
mi się chce, najchętniej powystrzelałabym ich ze snajperki. Z drugiej strony
sama to wybrałam. Nienawidzę facetów, którym się podobam. Lubię się nad nimi
znęcać. Nienawidzę siebie za to, że nie mam ładnego tyłka, jestem tępa i
przymulona. Za to, że nienawidzę innych, za to, że zjadłam dziś obiad, za to,
że się tnę. Chcę jakoś od tego młynu uciec. Niby studiuję dziennie, pracuję,
jestem niezależna, ale to gówno znaczy. Po co mi to wszystko? Kurwa, tak się
boję... tego, że będę kiedyś stara i samotna, potknę się o kamień i nikt nie
poda mi ręki , boję się tego, że ktoś mógłby mnie wykorzystać, wyśmiewać się
ze mnie. Nie wierzę, że ludzie, którzy okazują mi zainteresowanie robią to
bezinteresownie.Nienawidzę wszystkich, ale jednocześnie tak bardzo szukam
kontaktu z ludźmi, potrafię jeździć autobusem bez celu, byleby tylko być
bliżej ludzi. Ale z tej sytuacji nie ma już wyjścia, będę tkwić w tym gównie
aż do końca.
Jeśli masz nieciekawie na chacie, nie poradzisz sobie sam/sama z tym
problemem. Nie izoluj się od ludzi, bo skończysz tak żałośnie, jak ja.
Palenie mostów, budowanie ścian to częsta samoobrona, ale potem siedzisz
sobie na wysepce w takim Guantanamo, zmaltretowany chorymi myślami i
tak ...życie jako powtarzanie aż do końca. Nie daj się chociaż Ty!