Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    12.07.08, 00:41
    Zdałam sobie sprawę, że poza czubkiem mojego nosa nie widzę nikogo, a jeśli
    widzę to bardzo, bardzo rzadko. Źle mi z tym, a inną być nie umiem. Wszystko
    jest trudniejsze niż bycie dobrą miła i sympatyczną dla ludzi. Kiepsko widze
    moje miejsce w społeczeństwie...
    Obserwuj wątek
      • anciax Re: czubek 12.07.08, 09:33

        >Wszystko jest trudniejsze niż bycie dobrą miła i sympatyczną dla ludzi.

        a miało być: wszystko jest łatwiejsze niż bycie dobrą miła i sympatyczną dla ludzi.
        • ladynemeyeth Re: czubek 13.07.08, 20:00
          To prawda! Łatwiej jest się odizolować, niż żyć z ludźmi i być dla
          nich dobrą i miłą. W pewnym momencie u mnie jest tak, że muszę się
          zająć sobą i ludzie niewiele mnie obchodzą. Ale problem jest
          bardziej złożony, niż zwykłe bycie egoistką. To problem poważnyh
          zaniedbań z dzieciństwa.
          Jeszcze jakiś rok temu miałam takie podejście do ludzi, że mam
          głęboko w d***, jakie będę miała z nimi relacje, bo tak ich nie
          lubiłam!!! Dzisiaj jestem już bardziej przekonana, że może jednak
          warto nad tą sferą popracować, ponieważ wzorzec relacji z ludźmi
          wyniosłam z domu. Polegając tylko na nim rzeczywiście nie miałabym
          motywacji, aby cokolwiek zmieniać - odrzucano mnie tak często,
          znieważano, olewano, że porzuciłam nadzieję na to, że są jacyś
          dobrzy ludzie na tym świecie. Już nie wspomnę o tym, jak głęboko
          uwierzyłam, że to ja jestem zła i niedobra dla ludzi, że jestem taką
          egoistką. A dlaczego?
          Bo nie robiłam tego, co inni chcieli ode mnie, żeby zaspokoić jakię
          zachcianki,a ja chciałam postępować zgodnie z sobą?
          To był ten egoizm.
          Od jakiegoś miesiąca tłukę z moją terapeutką temat dojrzewania w
          moim domu, jak trudno tam było być sobą, jak trudno było być
          autonomiczną, oddzielną jednostką z własnym życiem, własnymi
          pomysłami i decyzjami. Trzeba było być częścią rodzinnej masy, robić
          i myśleć i czuć, jak rodzina - to zapewniało ich miłość. Ale to była
          bardzo warunkowa miłość. Każda samodzielna decyzja oznaczała, że
          rodzina się od ciebie odwróci ... To takie nieludzkie!!! Dlatego, że
          chcesz być sobą i życ po swojemu.
          W mojej rodszinie nie miałam do tego prawa. Do tej pory tak do
          konca nie daje sobie tego prawa, a samodzielne decyzje wywołują we
          mnie oogromny dyskomfort.
          CZy to egoizm, żeby dbać o siebie?
          Nie. Dbam teraz o siebie, bo nikt wcześniej tego nie zrobiła dla
          mnie, za to ja musiałam robić różne rzeczy wbrew sobie, żeby to inni
          byli zadowolenie albo że by był spokoj i nie było awantur.
          Ciężki to temat dla mnie - relacje z ludźmi, ale jest coraz lepiej.
          Daję sobie czas na ten egoizm, nie będzie trwał wiecznie. A znam
          siebie na tyle, że wiem, że potrafię się zaopiekować ukochaną osobą
          i być dla niej i czerpac z tego przyjemność.
          • anciax Re: czubek 13.07.08, 20:16
            Hehhh, ja tyle, co pamiętam z dzieciństwa, to to ze raczej dostawałam to, co
            chciałam (oczywiście wszystko w granicach możliwości mojej mamy) a problem
            pojawiał sie gdy miałam dzielić sie tym - nie umiem.
            Mama zapewniała mnie i rodzeństwu to samo, zebyśmy nie bili się że ktoś czegoś
            nie dostał. Tym sposobem (to nie jest zaniedbanie, ale poszło to w złym
            kierunku) nie umiem poprosić o pomoc innego człowieka który ma to coś, co mnie
            jest potrzebne (a jeśli już proszę, to z mozołem) albo nie wyobrażam sobie
            czegoś pożyczyć innej osobie (a jeśli juz, to nieufnie).
      • niebieski_koralik Re: czubek 12.07.08, 12:49
        a nie jest to takie dda samobiczowanie się, hm? bo coś mi się po twoich postach
        na forum nie wydaje, żebyś była taka skupiona na sobie. może za surowo siebie
        oceniasz?
        • anciax Re: czubek 12.07.08, 18:33
          ...mnie sie wydaje, ze w kazdym "samobiczowaniu" jest ziarnko prawdy.
          Poza tym dla mnie real to real, a wirtual to inna bajka... niestety :/
      • kajda28 Re: czubek 12.07.08, 18:23
        a może ktoś ci wmawia (wmawiał) że nie widzisz nikogo oprócz siebie?

        ja też czasami mam takie wrażenie, a zawsze gdy pokłócę się z mamą :(
        • anciax Re: czubek 12.07.08, 18:39
          z tym wmawianiem to jest tak: jak bylam mala, to slyszalam o tym jakim jestem
          samolubem, egoistka itp., ale czy ja wiem czy to bylo wmawianie? chyba nie do
          konca, bo na prawde taka bylam. tak to widze dzisiaj. a dzisiaj jestem jeszcze
          wiekszym samolubem na dodatek manipulujaca innymi i soba tez...
          • log222 Re: czubek 12.07.08, 20:15
            > z tym wmawianiem to jest tak: jak bylam mala, to slyszalam o tym jakim jestem
            > samolubem, egoistka itp., ale czy ja wiem czy to bylo wmawianie? chyba nie do
            > konca, bo na prawde taka bylam. tak to widze dzisiaj

            Na czym polegało samolubstwo małej anciax?
            • anciax Re: czubek 12.07.08, 20:43
              nie wiem, tak mi mowili.
              moze nie chcialam dzielic sie rzeczami z rodzenstwem? yyyy na pewno nie chcialam
              sie dzielic i robilam to pod przymusem. poza tym nie wiem na czym innym polegal
              moj egoizm, bo niewiele pamietam z dziecinstwa...
              • czar-na70 Re: czubek 12.07.08, 20:46
                Najlepiej wrzucic na luz...
                Pozdrawiam!
                • anciax Re: czubek 15.07.08, 19:07
                  Dopiero uczę się być wyluzowaną... Ale dzięki za posta :)
              • ladynemeyeth Re: czubek 15.07.08, 21:53
                A jakie było dla Ciebie Twoje rodzeństwo?
                Może jednak znajdą się powody, żeby się z nimi nie dzielić?
                Pytam, bo sama niedawno bardzo przeżywałam wątek rodzeństwa i moich
                kiepskich relacji z nimi. A na terapii okazała się to puszka
                pandory - w ogóle nie mogłam tego ugryźć, tyle było we mnie złości i
                wściekłości na nich, dużo żalu i pretensji, przkrości i smutku.
                Zrobiłam taką scenkę, to znaczy terapeutka poleciła mi zrobić -
                że "zapraszam" niby moją siostrę (czy kogokolwiek), ona niby siedzi
                na krześle i ja do niej mówie to, co mnie boli. Pia Mellody nazywa
                to "terapią krzeseł". Na początku w ogóle nie mogłam się do tego
                przemóc. Byłam źle nastawiona do tej metody, nic mi nie mogło
                przejść przez gardło, wstydziłam się wyrażać uczuć przy terapeutce,
                itd. Ale kilka razy spróbowałam sobie zrobić to sama w domu - m. in.
                dzisiaj. "Zaprosiłam" mojego szefa (bo mnie wkurzył niedawno) i
                jakieś inne osoby. Boże, jaka ulga .... To naprawdę działa! Bardzo
                uwalniające doświadczenie! Bardzo mocno mi ulżyło! Mimoże gadałam do
                pusteo krzesła!
                Tylko z moim ojcem to nie działa przy terapeucie, bo mam ochotę
                go ... wrrrrr!!!!!!!!! NA razie ubić to mało! Ale z moim rodzeństwem
                też czułam taką wściekłość na początku, a teraz jakoś normalnie
                potrafie o nich gadać i nie jade tak po nich.
                Rozgdałam się strasznie ... Chodzi o to, że może warto by się
                wgłębić w ten temat i rozgryźć, czemu się nie chciałaś dzielić z
                rodzeńswem? Może to nie egoizm, tylko reakcja na jakieś ich nie
                fajne zachowanie?
                • anciax Re: czubek 16.07.08, 11:46
                  Prowadziłam (nadal to robię) rządy autorytarne. Szczegółów nie pamiętam. Jedno
                  zdarzenie przychodzi mi do głowy: starania siostry - przygotowała całą zabawę, a
                  ja obraziłam się na nią (z tym, że nie wiem co mi wtedy przeszkadzało? może
                  tempo jej przygotowywania?) i było po zabawie...
                  Kijowe to jak paczka draży ;|
                • anciax Re: czubek 16.07.08, 11:54
                  Nie przypominam sobie jakichś konkretnych niefajnych zachowań mojego rodxeństwa
                  w stosunku do mnie. To ja zawsze chciałam byc górą i czesto udawało mi się to, a
                  jedynym sposobem na osiągnięcie moich zamierzeń to była manipulacja w postaci na
                  przykład obrażania się. żałosne...
                  • ladynemeyeth Re: czubek 16.07.08, 12:16
                    Ja też mam ten nawyk rozstawiania ludzi po kątach i manipulacji,
                    szantażu, ale oduczam się go.
                    Kiedyś żyłam w warunakch, w których tylko to działało. Tylko w ten
                    sposób mogłam cokolwiek uzyskać. Teraz już chcę to pozostawić za
                    sobą i się oduczam. Uwalniam sie od potrzeby takiego postępowania.
                    Też niezbyt dobrze się czuję ze świadomością takich moich wad, bo są
                    okropne.
                    W miare jak człowiek uczy się uzyskiwać pewne rzeczy od innych będąc
                    w porządku, pojawiają się wokół nie go ludzie, wobec których wart
                    być w porządku. I przy mnie też się teraz pojawili. CHciałabym
                    nadążyć z tą moja zmianą nawyków, żeby ich do siebie nie zniechęcić.
                    • anciax Re: czubek 16.07.08, 12:32
                      ..no wlasnie zdaloby sie nauczyc innych umiejetnosci, niz tylko manipulacje. Mam
                      przeswiadczenie, ze jak wyzbede sie tych manipulacji, to ludziska wejda mi na
                      glowe :/
                      • ladynemeyeth Re: czubek 16.07.08, 12:42
                        Też sie tegoboję, ale tak naprawdę nigdy tego nie sprawdziłam. W
                        mojej pracy ludzie mi nie wchodzą na głowę, nie musze być twarda,
                        nie musze się piłować do nikogo, w ogóle nic nie muszę ;-) z tych
                        maniulacyjnych spraw oczywiście. Tylko w mojej rodzinie się boję, że
                        mi wejdą na głowę. I tylko ten strach mnie opóźnia z uzdrowieniem.
                        • anciax Re: czubek 16.07.08, 12:52
                          U mnie jest tak samo jak u Ciebie:
                          w pracy - luz;
                          boję się jedynie tego, co w domu stałoby się, jakbym przestała być twarda? ;)
      • gorodecka82 Re: czubek 12.07.08, 19:27
        no być może ci to wmówili i tak myślisz a wcale tak nie jest mi też jako dziecku mówili że jestem egoistka itp itd...ale ja tak nie uwazałam może nie mnie to oceniać...moze poprostu skupiasz się na swoich problemach i juz nie masz czasu na innych chociaz bedąc dda to trudno się na tym nie skupiać tyle tego jest przeciez :/i same mysli przychodzą... tak mi się zdaje ze jak sie zwróci uwagę na problemy innych to jest taka odskocznia i sie pomagajac innym pomaga sobie tak troche ...a miła dla wszystkich nie jestem /ale dla wybranych potrafie być bardzo miła:)/czasem chłodna uprzejmość jak już...wszystkich sie i tak nie zadowoli
      • ladynemeyeth Re: czubek 22.07.08, 14:09
        Jak się wybacza i z człowieka schodzi obciążenie, to przestaje się
        widzieć tylko czubek. Człowiek obolały będzie myślał o sobie i o
        tym, jak wyzdrowieć bardziej niż o innych. Ale im jest zdrowszy (a
        uzdrowienie przychodzi przez wybaczanie), tym łatwiej mu myśleć o
        innych i o nich dbać. To taka moja refleksja w związku z pracą z
        arkuszem wybaczania. Cały wątek "Koniecznie spróbujcie" o tym
        właśnie mówi:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25314&w=82387373.

        Kiedyś byłam na bakier z wybaczaniem, ponieważ uważałam, że ludzie,
        którzy mi zrobili krzywdę nie zasługują na nie, ale od paru dni
        praktykuję je bardzo intensywnie i efekty są spektakularne muszę
        przyznać ... Sama się nie spodziewałam! Kiedyś wybaczenie było dla
        mnie ujmą na honorze, a teraz jest cudownym lekarstwem.
        • anciax Re: czubek 24.07.08, 20:53
          o wybaczaniu dowiedzialam sie 3 tyg temu, wiec troche za wczesnie an entuzjazm w tymm temacie. musze to wszystko w sobie przetrawic i oswoic sie ze slowem 'wybaczenie'.
          • ladynemeyeth Re: czubek 25.07.08, 09:38
            To prawda, warto się sobie dać na wstrzymanie i samemu się
            przekonać.
      • mskaiq Re: czubek 26.07.08, 03:40
        Kiedy jestesmy dziecmi, potrzebujemy wiele milosci. Im wiecej jest w
        nas strachu tym wiecej potrzebujemy milosci. Kiedy ja otrzymujemy
        zycie staje sie prostsze, potrafimy sie usmiechac, zaczynamy
        dostrzegac innych ludzi i nie tylko ludzi a takze drzewa, kwiaty,
        ptaki.
        Kiedy jest w nas strach, zlosc, zal, nie widzimy niczego, jestesmy
        calkowicie pochlanieci problemami, strachem, walka z zyciem i o
        przezycie.
        Wybaczenie to to jeden atrybutow milosci. Wybaczenie oznacza
        pozbycie sie cierpienia, bolu. Po wybaczeniu przestaje przychodzic
        ciepienie, jego miejsce zajmuje milosc.
        Serdeczne pozdrowienia.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka