dziewczyneczka08
13.02.09, 19:06
Kochani, wielu z nas przechodzi bądź przeszło przez piekło. Ja już
byłam u kresu wytrzymałości psychicznej, wydawało mi się, że więcej
już nie zniosę, emocje tak mnie dognębiły, że wydawało mi się, iż
kolejnym etapem może być jedynie choroba psychiczna. Sięgnęłam dna.
Nie wiedziałam, jak sobie pomóc. Ale to dno też było potrzebne -
właśnie po to,aby się od niego odbić, uwolnić i iść dalej. Nie chcę
idealizować, ale wydaje mi się, że powoli zaczynam się odradzać. To
taka forma zmartwychwstania. Droga do zmartwychwstania prowadzi
przez piekło własnych emocji, załamań, błędnych wyborów, cierpienia,
łez....Ale warto ją przejść - choćy po to, aby odrodzić się na nowo.
Te emocje na pewno jeszcze nie raz będą dokuczać, w końcu towarzyszą
nam całe zycie - ale teraz wiem, że dół psychiczny to tylko taki
kocioł z nieuporządkowanymi emocjami - jest tam smutek, lęk,
bezradność, ból, niepokój - ale tak naprawdę to są tylko emocje!
Należy je przeżyć, pozwolić im przepłynąć, po czym pozbierać się i
iść dalej. Nie ma innej drogi do szczęścia jak poznanie i
zrozumienie siebie. Należy stworzyć ze sobą samym najwspanialszy,
harmonijny związek - taki związek na całe życie. Wtedy również
relacje z innymi ludźmi zaczną się poprawiać. Tak to teraz widzę.