pi.asia
15.01.12, 12:40
Pamiętna scena, gdy Pulpecja wyłazi z pokoju w haleczce, natyka się na Marka i z piskiem ucieka pod kołdrę, zawsze mnie zdumiewała.
Bo wychodzi na to, że zawsze łaziła w haleczce, demonstrując wszem i wobec swe dojrzałe wdzięki. A przecież w domu jest jeszcze Ignacy. Fakt, że facet z niego żaden ;) ale wydaje mi się, że normalna młoda kobieta raczej nie chodzi przy ojcu w samej bieliźnie, bo się po prostu krępuje.
I krępuje się nie pomimo tego, że to ojciec, ale właśnie dlatego, że to ojciec. Bo do głosu dochodzi nie tylko normalne skrępowanie, ale też głęboko zakorzenione tabu kulturowe.
A u Pulpy jest na odwrót...
Jakie jest Wasze zdanie?