Właśnie z niej wróciłam. Ciężko było i...z wiadomym skutkiem

Ale narobiłam (syn) mnóstwo zdjęć i wkrótce wkleję je do Albumu . Zmarzłam
jak pies - ale było warto

).
Na grochówkę wojskową się nie załapałam, bo pewnie jeszcze bym stała...
Prowadzenie bitwy i komentarze były super - wiele się dowiedziałam - np., że
książę Konstanty, zachwycony męstwem powstańców broniących Olszynki
Grochowskiej, śpiewał im Mazurka Dąbrowskiego....oczywiście , został za to
odsunięty od dowodzenia...
Wiecie co było najśmieszniejsze? Kiedy przed rozpoczeciem bitwy, poszło przez
megafony "Bitwa o Olszynkę Grochowską się nie odbędzie, jeśli dziennikarze nie
opuszczą pola walki"
No, no, no.....nie wiedziałam, że i wówczas IV władza była taka wszechobecna

Teraz pomału odtaiwuję z zimna, piję czerwone winko i .....cieszę się, że tam
byłam

)