maryna04
13.04.07, 05:01
Azeby rozladowac powage chwili w naprawde istotnych sprawach napisze o
mundurkach szkolnych, bo na tym sie kazdy zna. I ja tez. Po pierwsze nie
moge sluchac "w tym temacie" o debatach, glosowaniach, chyba ustawach. Bo
sie strasznie wstydze, za polskie organa, znacie to uczucie? Nie wyobrazam
sobie, zeby amerykanski kongres i senat zajmowal sie takimi duperelami.
Zenada. To sa sprawy na poziomie powiatowych, czy miejskich wydzialow
oswiaty.
W Ameryce w szkolach publicznych naogol nie nosi sie mundurkow, w
prywatnych jak se szkola zarzadzi dyrekcja, w wypadku katolickich, to moze
diecezja decyduje, ze dzieci chodza w mundurkach. Moj wnuk chodzil do
skromnej szkoly katolickiej, wiec w zwiazku z tym wymagania co do stroju byly
skromne. Niemniej jest to powazny wydatek dla rodzicow, zwlaszcza jak sie ma
wiecej niz jedno dziecko i wielkie zadanie logistyczne dla dostarczycieli
umundurowania. Chlopak od pierwszego maja do pierwszego listopada nosil
zolta polowke z emblematem szkoly, w miesiacach zimowych koszule garniturowa
w tym kolorze, krawat i pulower badz blezer, wszystko z emblematami szkoly.
Na wiosne przyjezdzal pan z hurtowni, gdzie nalezalo sie zaopatrzyc, zmierzyc
dzieci, dostawaly swoj rozmiar i liste, z ktorej rodzice zamowiali. Wiec
trzeba bylo, zeby wyrobic sie z praniem zamowic dwie pary spodni, dwie
polowki, dwie koszule, po jednym blezerze i swetrze, krawatke, dresy, stroj
gimnastyczny, wszystko z emblematami szkoly. Wszystko troszeczke drozsze niz
w zwyklych sklepach, dlatego corka przemycala spodnie ze zwyklego sklepu, ale
juz zolta koszule nie dalo sie utrafic. Zreszta pani pryncypalka czujnym
okiem wylapywala spodnie z mniejsza iloscia zakladek i niesznurowane buty.
Wbrew pozorom wcale nie jest to takie tanie, spodnie po roku, zreszta
podobnie jak gory nie dadza sie nosic przez nastepne dzieci, a bez mundurka
moze nosic jakies bluzy ze szmateksu, plebanii, lub ciotki z zagranicy.
Pytam, kto zorganizuje ubranie dzieci w popegierowkich wsiach i zapadlych
miasteczkach, w domach, gdzie brakuje na jedzenie, o mundurkach nie
wspominajac. Wbrew pozorom zroznicowanie bedzie wieksze, tutaj tez dzieci z
drogich, prywatnych szkol nosza tweedowe marynarki i spodnie z odpowiedniej
welny, tyle ze za nimi jest zaraz klasa srednia, ktora ma gdzies te ich
tweedowe marynarki. A znajac upodobania Polakow do blichtru mysle, ze w
tych "najepszych" szkolach to mundurki beda z welen alpakowych , a
projektantami bedzie rod Versace. Wiec pytam, kto ubierze dzieci z rodzin,
gdzie brakuje pieniedzy na codzienne zycie. Nie beda nosic mundurkow?, od
razu bedzie widac, ze sa "gorsze".
Wlasnie uslyszalam, ze teraz LPR bierze sie za likwidacje rozwodow i czegos
tam jeszcze w zakresie rodziny. Wszedzie sa psychopaci, ale jednak w
niewielu miejscach, w normalnym demokratycznym panstwie rzad, organa
ustawodawcze, obywatele sa w rekach wariatow. W normalnych panstwach po
prostu odsuwa sie ich. Dobranoc.