alexxa6
11.05.18, 19:47
Ciepło, więc czas grillowania i spotkań przy tym grillu. Nie dawno byliśmy zaproszeni do kolegi męża z pracy na takie grill-party. Poszliśmy. Było sporo ludzi, w większości ich nie znam. Było kilka rodzin z dziećmi. W oko rzucił mi się szczególnie jeden "ancymonek", lat około 13-14. Cały czas latał jak opętany po ogrodzie, po tarasie, po domu-który stał otworem dla wszystkich, niby nie robił nic złego, tyle tylko że miał w dłoni ukryty smartfon i ukradkiem robił wszystkim i wszystkiemu zdjęcia. Zaznaczam! ukradkiem ! zaczęłam go obserwować i widzę że wykorzystuje wyjątkowo niekorzystne sytuacje by pstryknąć te fotki; typu-któraś z kobiet tak się pochyliła że wypięła szczególnie wydatny zadek, inny gość któremu kapie na brodę jakiś sos itp. Do tego domu wchodził chyba tylko po to by obfotografować wszystkie pomieszczenia. Raczej nikt inny nie zauważył tych jego poczynań, a nawet jeśli, to nie zorientował się co ten chłoptaś robi. Powiedziałam o tym mężowi i wyraziłam przypuszczenie że chłopak po to robi te zdjącia ukradkiem i takie właśnie w niekorzystnych pozach by potem je zamieścić w sieci, na Facebook, i wyśmiać tych ludzi. Mąż nie znał ani chłopaka ani jego rodziców, na propozycję żeby powiedział o tym organizatorowi party, odmówił, twierdząc że nie chce wywoływać nieprzyjemnej atmosfery. No więc zostawiliśmy tę sytuację w spokoju. Słusznie? trzeba było nam inaczej zareagować?