Dodaj do ulubionych

Chodzenie prawie nago po domu

12.05.18, 11:28
Dzień dobry wszystkim na nowym forum! Miło było się dowiedzieć o jego istnieniu smile
Koleżanka mi się wczoraj żaliła, że gdy zaczął się sezon grillowy, od początku kwietnia, wraz ze swoim chłopakiem zaczęła regularnie jeździć do jego przyjaciela, który z żoną mieszka pod miastem. Oboje (on i jego żona) mają taki zwyczaj, że po domu i ogródku chodzą w samej bieliźnie. On w bokserkach, ona w majtkach i staniku. W taki sposób przyjmują też bliskich znajomych, w tym ich. Dla jej chłopaka nie ma problemu, sam z radością rozbiera się do bokserek i idzie na ogród grillować z przyjacielem, ale ona się wstydzi przed niezbyt dobrze znajomymi ludźmi. Żona gospodarza tłumaczy jej, że to przecież tak, jak na plaży, więc w czym problem. Koleżanka jednak czuje się mocno skrępowana. Czy ktoś w tej sytuacji nagina zasady dobrego wychowania czy wszystko jest w porządku i to koleżanka ma problem?
Obserwuj wątek
    • condesa Re: Chodzenie prawie nago po domu 12.05.18, 12:52
      @Reksia
      Jasne, że gospodarze przesadzają z tym luzem i to nie jest zgodne z sv. Niech koleżanka bierze kostium kąpielowy, może być jednoczęściowy, jakieś pareo. Oczywiście będzie w dalszym ciągu wiedzieć cudze majty, ale może inni pójdą za jej przykładem, szczególnie jeśli kostium będzie jakiś efektowny?
    • aqua48 Re: Chodzenie prawie nago po domu 12.05.18, 13:02
      reksia110 napisała:

      >Oboje (on i jego żona) mają taki zwyczaj,
      > że po domu i ogródku chodzą w samej bieliźnie. On w bokserkach, ona w majtkach
      > i staniku. Żona gospodarza tłumaczy jej, że to przecież tak, jak na plaży, więc
      > w czym problem.

      No, jednak na plaży też nikt nie pokazuje się w bieliźnie. Są stroje kąpielowe. Mniej lub bardziej zabudowane.
      A co do przyjmowania gości w negliżu to zdecydowanie przecież można coś na siebie narzucić, żeby golizną nie świecić. Jednak trudno żeby to goście narzucali zasady gospodarzom.
      • puczasec Re: Chodzenie prawie nago po domu 12.05.18, 13:09
        Chyba żartujesz. Stroje plażowe wielu kobiet to stringopodobne majtki i skąpy stanik. Nie krytykuję, tylko naprawdę nie zauważam różnicy miedzy codzienną bielizną a strojami plażowymi. Żona gospodarza ma w tym wypadku całkowitą rację.
        • condesa Re: Chodzenie prawie nago po domu 12.05.18, 14:17
          @Puczasek
          Ale strój plażowy ma więcej lycry chociażby, lepiej się dopasowuje do ciała. No tak samo jak nie chodzi się do pracy w piżamie zamiast garnituru, nawet gdyby krojem i kolorem go przypominała, tak samo nie paraduje się w najpiękniejszej nawet bieliźnie.
        • aqua48 Re: Chodzenie prawie nago po domu 12.05.18, 14:22
          puczasec napisał:

          > Chyba żartujesz. Stroje plażowe wielu kobiet to stringopodobne majtki i skąpy s
          > tanik. nie zauważam różnicy miedzy codzienną bielizną a strojami plażowymi.

          A ja zauważam. Bielizna damska często jest prześwitująca, z koronkami i zdecydowanie nie nadaje się na paradowanie w niej publicznie. Strój kąpielowy nawet dość skąpy jest z zasady matowy, nieprześwitujący i obciskający.
      • baba67 Re: Chodzenie prawie nago po domu 14.05.18, 15:56
        Chyba gospodarze nie narzucają że goście też muszą w bieliżnie? Moga pozostać tak jak są,albo włożyć strój kąpielowy?opalacz (znika słowo a szkoda).Mnie by było głupio patrzec na cudza bieliznenoalejeśłi gospodarze maja inne liczne zalety tobym sie przyzwyczaiła.
    • puczasec Re: Chodzenie prawie nago po domu 12.05.18, 13:08
      Wiedziałem, że prędzej czy później tu przybędziesz... Cóż, internet jest mały... Ad meritum, w świetle wysokiej kultury zachowanie gospodarzy jest niedopuszczalne. Jednak w kontekście codziennych "niskich" zasad dobrego wychowania, moim zdaniem źle się zachowuje Twoja koleżanka. Gospodarze nie mają problemu z nagością, przyjaciel gospodarzy nie ma, ma tylko jego dziewczyna, czyli właśnie Twoja koleżanka. W związku z tym powinna porozmawiać ze swoim chłopakiem i albo się dostosować albo zrezygnować z wizyt. Nikt na siłę ją tam chyba nie ciągnie. Trudno żeby dorosłych ludzi zmuszać, aby jakoś się ubierali w swoim domu. A nie mówimy tu o bloku, gdzie jest tysiąc mieszkańców, tylko o domu jednorodzinnym z ogrodem. Tam prywatność jest o wiele większa a co za tym idzie także swoboda obyczajów.
      • verdana Re: Chodzenie prawie nago po domu 12.05.18, 14:24
        Zaraz, chwileczkę, czy tylko ja mam wrażenie, że ktoś się nie przelogował i dyskutuje sam z sobą?
        • reinadelafiesta Re: Chodzenie prawie nago po domu 12.05.18, 15:48
          @Verdana
          Kogo masz na myśli?
        • puczasec Re: Chodzenie prawie nago po domu 12.05.18, 18:12
          Nie odstawiaj tych tabletek bez konsultacji z lekarzem jednak.
          • positronium Re: Chodzenie prawie nago po domu 13.05.18, 09:23
            Serio Puczasec, od razu idziemy w stronę chorób psychicznych? uncertain Niskie.
            Verdana też dziwnie zapytała o przelogowanie, ale przynajmniej nie komentowała nic poza tym, że takie wrażenie ma.

            Swoją drogą, tak tylko nieśmiało pozwolę sobie zauważyć, że tego typu przytyki budują nieprzyjemną atmosferę na forum. Po co tak robić? Już przynajmniej niech będą dołączone jako post scriptum do wypowiedzi na temat, jeśli już zależy Wam na zawarciu podobnych wątpliwości.
            Nawyki mamy różne, ja też muszę pracować nad kulturą wypowiedzi - ale warto jednak włożyć w to trochę pracy i wysiłku.
    • bene_gesserit Re: Chodzenie prawie nago po domu 12.05.18, 17:13
      Są przecież plaże dla nudystów, więc jeśli ma być tak, jak na plaży, gospodarze i goście powinni następnym razem o zrzuceniu ciuszków do reszty.
      Powodzenia.
    • annthonka Re: Chodzenie prawie nago po domu 12.05.18, 18:10
      W zeszłym roku o podobnej porze pojawił się wątek, w którym do pana domu co weekend przyjeżdżali koledzy i biegali po ogrodzie rozebrani do majtek...
      Czyżby sezon ogórkowy już się zaczął?
      • reinadelafiesta Re: Chodzenie prawie nago po domu 12.05.18, 18:46
        @Annthonka
        Tak mi się wydawało, że jakiś znajomy problem, masz dobrą pamięć. No cóż, lato nadchodzi co roku, może ktoś nie czytał tego wątku na sv, warto przypomnieć, że bielizna nie służy do pokazywania jej całemu światu.
        • jolanta4447 Re: Chodzenie prawie nago po domu 12.05.18, 20:55
          W swoim domu i ogrodzie mogą chodzić jak chcą, ale jeśli zapraszają gości, to jednak w ubraniu lub choćby w kostiumie kąpielowym.
          Goście nie powinni / nie muszą oglądać gospodarzy w bieliźnie.

          O ile bokserki pana można od biedy uznać za plażowe (chyba, że są białe i typowo bieliźniane), to pani w staniku odpada.
          • aqua48 Re: Chodzenie prawie nago po domu 13.05.18, 10:48
            jolanta4447 napisała:

            > O ile bokserki pana można od biedy uznać za plażowe (chyba, że są białe i typow
            > o bieliźniane), to pani w staniku odpada.

            No jednak nie, męskie bieliźniane bokserki ani slipy to nie jest strój plażowy. Panowie na plaży noszą materiałowe kąpielówki w postaci szybkoschnących krótkich spodenek.
            Mnie to się kojarzy z głębokim PRL-em kiedy to niektóre starszawe panie opalały się w koronkowych kombinacjach lub halkach, obowiązkowo z listkiem na nosie i w obecności panów w siatkowych podkoszulkach oraz chusteczkach do nosa z zawiązanymi rogami na głowach, ub czapkach z gazety smile

            • baba67 Re: Chodzenie prawie nago po domu 14.05.18, 15:59
              Jaki cudny obrazek z mojego dzieciństwa-zwłaszcza panie "w leciech i w biuściech" w halkach rózowych smile
              • reinadelafiesta Re: Chodzenie prawie nago po domu 14.05.18, 18:23
                @Baba67
                Tylko ja koronek nie pamiętam. To były jakieś takie gorsetowate, ciężkie, zabudowane biustonosze beżowo- różowe, białe albo - szczyt seksapilu - czarne.
                • baba67 Re: Chodzenie prawie nago po domu 14.05.18, 20:00
                  Koronki były przy halkach. Nylonowe, często enerdowskie.
                  • reinadelafiesta Re: Chodzenie prawie nago po domu 14.05.18, 21:11
                    @Baba
                    A faktycznie, przy dekolcie i na dole halki.
            • jolanta4447 Re: Chodzenie prawie nago po domu 15.05.18, 04:24
              @aqua48 13.05.18, 10:48

              "Mnie to się kojarzy z głębokim PRL-em kiedy to niektóre starszawe panie opalały się w koronkowych kombinacjach lub halkach, obowiązkowo z listkiem na nosie i w obecności panów w siatkowych podkoszulkach oraz chusteczkach do nosa z zawiązanymi rogami na głowach, ub czapkach z gazety smile"

              Hi hi - ja to też jeszcze pamiętam wink
        • positronium Re: Chodzenie prawie nago po domu 13.05.18, 09:14
          Fakt, mnie też ten problem wydawał się dziwnie znajomy. Po pierwszych slowach wpisu miałam deja vu.
          W każdym razie - tu jeszcze tego problemu nie rozważano. Niech sobie wisi, czemu nie, może jakieś nowe argumenty się znajdą.
          Chociaż wolę coś świeżego do rozpatrzenia, a nie odgrzewane kotlety sprzed roku. wink
    • positronium Re: Chodzenie prawie nago po domu 13.05.18, 09:29
      Jeśli w zaproszeniu nie było informacji o specyficznym dress code spotkania, to faux pas gospodarzy.
      Jeśli koleżanka przychodzi w odwiedziny, mimo że już wie jakie tam panują zasady, to powinna nie komentować zwyczajów gospodarzy.
      Tyle teoria.
      W praktyce, w naszym kręgu kulturowym, obnażanie się do bielizny w takim kontekście jest po prostu wulgarne. Plaże nudystów są jasno oznaczone właśnie z tego powodu - są strefą specjalną, w której obowiązują specjalne zasady.
      Oczywiście, jeśli taka jest umowa między wszystkimi uczestnikami spotkania, to formy są zachowane. Tu niestety mamy stawianie gości przed faktem dokonanym - my się rozebraliśmy, więc ty też musisz.
    • bene_gesserit Prywatność i publiczność 14.05.18, 19:18

      Sprawa dlatego budzi kontrowersje, bo narusza granicę między tym, co prywatne, a tym, co publiczne.

      Publicznie można się pokazywać w ubraniu. Ewentualnie w kostiumie kąpielowym. Bielizna - tak jak golizna - to sprawa prywatna. Dlatego nieodpowiednia do podejmowania gości. Ktoś tu słusznie tworzy analogię z piżamami - no właśnie, nie przyjmuje się gości w piżamie albo szlafroku dokładnie z tego samego powodu.

      Przyjaciele przyjaciółmi, ale wcale nie musimy sobie życzyć wejścia w ich prywatność tak głęboko. Granica została naruszona.
      • puczasec Re: Prywatność i publiczność 15.05.18, 07:52
        Ale kto wchodzi w czyją prywatność? Jakkolwiek problem wydaje mi się bardzo wydumany i świadczący o nieprzepracowanych kompleksach przyjaciółeczek z korporacji, to nie może być zgody na zmuszanie dorosłych ludzi, aby ulegali jakiejś dziwnej presji z zewnątrz. W tym układzie są 4 dorosłe osoby, 3 są zadowolone i nie mają z tym problemu, a jedna jedyna, najmniej ważna jakby nie było (z kontekstu wynika, że zna pozostałych najkrócej), się czepia tak naprawdę nie wiadomo czego. Nikt jej nie zmusza do rozbierania się, do uczestniczenia w czymś, przy czym czułaby się niekomfortowo. A ona chce narzucać innym, jak się mają ubierać w ich własnym domu. Podałem już słuszne rozwiązanie, dalsza dyskusja to dzielenie włosa na czworo. Kobieta, która ma problem z tą sytuacją powinna porozmawiać ze swoim chłopakiem, poinformować go o obiekcjach i albo zrezygnować z wizyt, albo się dostosować.
        • positronium Re: Prywatność i publiczność 15.05.18, 19:56
          Bene, Puczasec,

          A widzieliście film "Toni Erdmann"?
          • bene_gesserit Re: Prywatność i publiczność 17.05.18, 19:43
            A widziałaś, jak w tym wątku wypowiada się puczasec?
            • positronium Re: Prywatność i publiczność 18.05.18, 07:29
              Poza jedną wypowiedzią - zwyczajnie i na temat.
        • bene_gesserit Re: Prywatność i publiczność 17.05.18, 19:42
          Zero subtelności, impertynencki ton i brak argumentów. Który to już raz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka