santamanana
08.02.07, 22:15
może się większości z Was moje problemy wydadzą wydumane i nieistotne, ale z
tego co czytam, wiele z nas ma problem z akceptacją siebie i samooceną.
Ja jako singielka poszukująca drugiej połówki umówiłam się na sobotę na
randkę z chłopakiem poznanym przez neta. On nie wie jak wyglądam.
I tu sie problem zaczyna. Staram sie budowac poczucie wlasnej wartości -
wmawiam sobie że wygladam ok, coraz lepiej itd. Staram się w to wierzyć.
Dlatego zdecydowałam, że się z nim spotkam. W ramach postanowienia, że nie
odkładam życia na potem (kiedy będę szczupła) tylko żyję teraz.
Jednak na 99% wiem, że mu się nie spodobam. No chyba że będzie zdesperowany i
pijany;) I własnie - pytanie - isc czy nie isc? Bo jak nie pojde to bede
siedziec w domu - biedna, smutna grubaska. Pojde, zobacze na jego twarzy
wyraz rozczarowania i moje pieczolowicie budowane poczucie wlasnej wartosci
znow runie - boje sie ze nie zdolam wtedy utrzymac diety.
Tylko mi nie mówcie że jestem inteligentna i zabawna, a jak on się na tym nie
pozna, to znaczy że nie był mnie wart. Albo mówcie;)))
Jak sobie radzicie w sytuacjach, kiedy ktoś ewidentnie (lub wg waszego
subiektywnego odczucia) daje wam do zrozumienia że jesteście nieatrakcyjne?