Dodaj do ulubionych

Początek :)

24.03.07, 10:37
Od dzisiaj. 176cm 84,6kg.

Ojoj. Wciąż się denerwuję. Zawsze miałam sceptyczne podejście do róznych diet
ale się zdecydowałam. Wiem, że wytrzymam. Niepokoję się tylko tym jak moje
ciao zareaguje. Czy zaskoczy.

Potem włączę basen, rower no i jadę w moje ukochane Tatry :) Ale chcę je
przywitać już o kilka kg młodsza :) Chcę wpół roku dojść do 68kg.

Będę się meldować! :)
Obserwuj wątek
      • weekenda Re: Początek :) 24.03.07, 20:12
        Pierwszy dzień za mną. Myślałam, że będzie gorzej. Wypiłam chyba ze trzy litry
        herbaty, wody i kawy łącznie... Bankowo samopoczucie poprawiała mi ciekawość
        jak będzie smakować następna torebka i tak będzie pewnie przez następne dwa dni
        aż nie poznam wszystkich smaków. A potem pewnie się przyzwyczaję.

        Całe szczęście, że mogę 4 torebki :) na trzech byłoby trudniej.
        • voluptas Re: Początek :) 24.03.07, 20:50
          >
          > Całe szczęście, że mogę 4 torebki :) na trzech byłoby trudniej.
          >

          i takim "szczęściarzom" ja, kurdupel 1,67 m., zazdrościłam najbardziej ;)
          Rzeczywiście, sam początek jest fajny, bo z jednej strony to ciekawość, jak
          będzie smakowała ta kolejna torebka, a z drugiej niedowierzanie czasem nawet
          podziw dla samej siebie: ja na tym wytrzymuję? A nic nie jem! ;) Ale jak się tak
          rozkręcisz, to nawet nie zauwazysz, kiedy te 3 tygodnie przelecą. I powiem Ci
          szczerze, że podejrzewam, że jeśli zaczniesz od DC i będziesz na niej chudła jak
          należy (a nie masz cyrków pt. obniżony metabolizm, czy coś w ten deseń) to
          powinnaś sobie poradzić z nadbagażem nawet szybciej, niż w pół roku. Bo w sumie
          az tak wiele tego zrzucania nie masz... i całe szczęście!
          Pozdrawiam i trzymam kciuki! :)
      • katrina9 Re: Początek :) 29.04.07, 11:21
        Witam wszystkich...Ja tez dzis zaczelam waga dzisiejsza to 69 kg,przy wzroscie
        164 musze jakies 10 kg zgubic.Mieszkam obecnie w Norwegi i nie stety nie mam
        takiego wyboru jak wy dziewczyny.Sa tylko 2 napoje i 2 zupki w smakach ,,,i to
        na tyle.ale okolo 10 maja bende w Bydgoszczy i sprobuje cos odnalezc choc
        narazie to nie takie proste.Czytajac to forum wieze ze tez mi sie uda i nie
        dlugo bende sie mogla pochwalic z walka z tymi kilogramami...Super ze te forum
        istnieje i daje tyle wsparcia dla nas dziewczyny.Pozdrawiam serdecznie i milego
        dnia
      • weekenda Re: p.s. 24.03.07, 22:24
        jasne że moje! :))) ukochane trzy futrzaki. Cudowne nie? Nie ma tam
        najsłodszego i najmniejszego czarnucha. Ze śmietnika go uratowałam. Maleńką
        czarną obrzydliwie chorą i wyglądającą jak wytarty kawałek piłeczki istotkę. I
        kocha mnie to badziewie bezgranicznie! nie do uwierzenia...

        Ach te sierściuchy trzymają mnie przy życiu. Serio. Różnie w moim życiu bywało
        i te potwory kazały mi trzymać pion. A jeszcze kilka lat temu, przed przybyciem
        ich do mnie, myślałam, że koty są wredne, że śmierdzą itd. A teraz? Np.
        wszystkie trzy siedziały i patrzyły jak przygotowuję sobie torebki. Musiałam
        każdemu dać powąchać i potem odeszły z godnością ;) Przez jakiś czas będziemy
        jedli osobno! nie uda im się zgarnąć niczego z mojego talerza ;D
        • balbina_alexandra Re: p.s. 25.03.07, 09:57
          Ja też myślę, że te kg to Ci spadną szybciej niż w pół roku. Jestem jeszcze
          mniejszy kurdupel, mam ino 164 wzrostu :) mnie ilość posiłków chyba wystarczała,
          początki faktycznie fajne, człowiek ciekawy co i jak smakuje... Kilka lat temu
          zrobiłam turę ścisłej, więc znałam trochę smaków i wiedziałam że koktajlu owoce
          leśne zamawiać nie należy :D to jedyny jak dotąd posiłek na DC którego nie byłam
          w stanie przełknąć, autentyczne obrzydlistwo. Generalnie nie przepadam za
          koktajlami, wolę zupy, tę turę ścisłej przeżyłam właściwie na 3 zupkach
          (kurczak, grzybowa, jarzynowa), batonach morelowym i czekoladowym oraz od czasu
          do czasu napój czekoladowy w kartoniku. Myślę, że warto sobie te zupki ziołami
          doprawiać, ja ostatnio mam fazę na chili i do wszystkich dodaję :)

          Ja mam koty od roku, wcześniej zawsze miałam psy. Kiedy moja wilczyca odeszła,
          myślałam że umrę razem z nią - miałam ją przez 14 lat, wykarmiłam pipetką i
          smoczkiem od maluszka, rozpuściłam jak dziadowski bicz. Utrata zwierzaka boli
          strasznie, to cierpienie nie do opisania. Niby nie chciałam żadnego zwierza, ale
          wracanie do pustego domu jest przerażające... psa ze względów obiektywnych mieć
          nie mogę teraz, mieszkam sama, a całe życie spędzam w pracy. Pomyślałam o kotku,
          a najlepiej dwóch bo wszystkie zaprzyjaźnione kociary mówiły "bierz od razu
          dwa". No i mam, i też trzymają mnie na powierzchni, ten ostatni rok był
          makabryczny, śmierć taty, rozpad związku, stresująca praca, przejściowe klopoty
          finansowe... Czasem jak wracam do domu wieczorem, mam ochotę położyć się pod
          drzwiami i umrzeć, ale jak tu umierać, skoro od razu wskakują na Ciebie dwa
          urwisy i chcą się bawić :))) Jak się kładę, Reksio momentalnie przychodzi do
          łóżka i kładzie mi się w zagłębieniu między ramieniem a szyją, mrucząc
          rozkosznie. Malinka jest większą indywidualistką, ona kładzie się w nogach :)

          Dzis pobudka tradycyjnie o świcie - Malinkowa, bo Reksio to śpioch. Ponieważ
          zlekceważyłam piski, pomruki i skakanie po łóżku nakładając poduchę na łeb, mała
          postanowiła mnie ukarać kopiąc w kuwecie na całego (robi przy tym taki hałas, że
          umarłego by obudziła). Powlokłam się i wyciągnęłam malucha z kuwety, ale Malinka
          zemściła sie podle: zakradła się do łazienki i skrytobójczo rozszarpała
          chusteczki - wczoraj była u mnie lekko zakatarzona przyjaciółka, wyciągnęłam to
          pudełko dla niej i idiotka, nie odłozyłam na najwyższą półkę. I teraz moja
          elegancko sprzątnięta łazienka jest cała w drobnych białych strzępkach. Ech...
          • weekenda Re: p.s. 25.03.07, 10:14
            :))) kochane sierściuchy! na nie zawsze można liczyć! ;))) moje husteczek nie
            tykają ale szafa... to moje utrapienie. Jak tylko niedopatrzę i nie domknę
            drzwi - wszystko w trzykolorowych kłakach: białym, rudym i czarnym... kokoszą
            sięgdize chcą! wywalają z półek co chcą no bo muszą sobie zrobić posłania! nie?
            ech... koty to temat rzeka :) ale cudowny!

            Słuchajcie czy to możliwe??? od wczoraj mi ubyło 1,5kg... ważę się i ważę...
            jeju... wiem, że to początek, wiem, że te cholerne kg mogą się zatrzymać, wiem,
            że może być moment/wrażenie że zaczynam tyć... ale te 1,5!!! uskrzydliło
            mnie!!! :DDD

            A tak w ogóle to co to kurcze blade jest! wystarczy, że zjem np. większy
            posiłek, pizzę czy inne coś i guzik w spodniach czy spódniczce ledwo czy się
            nie dopina. Innym po takim "obżarstwie" tez ale na drugi dzień im się wszystko
            dopina a mnie już nie. Całe zycie walczę z kilkogramami, wagą, objętościami...
            to jest jakaś paranoja... a najgorsze, że w zasadzie ja nigdy nie czuję się
            najedzona. W zasadzie mogłabym jeść na okrągło. To, że nie wyglądam jak mama
            Gilberta Grape'a to tylko zasługa mojego rozumu, który jednak zwykle
            mówi "dość"! i kończę posiłek. No i Górom. Te potrafią wyciągnąć praktycznie
            wszystko z ciaa... W ostatnim czasie nie miałam mozliwości za często jeździć w
            Tatry i stało sie co się stalo :(

            Ale teraz się cieszę! 1,5kg w dobę! :DDD
            • balbina_alexandra Koty, moja miłość :) 25.03.07, 11:57
              Kocham koty bardziej niż perfumy, bardziej niż wszystko :) moje kochane
              maleństwa, moje futrzaczki najsłodsze, cackam się z nimi bardziej niż moje
              przyjaciółki z rodzonymi dziećmi :D O szafie nie wspomnę - mam tylko jedną
              wielką wnękową (tak by the way, to jutro zamawiam drugą!), drzwi przesuwane,
              Malinka of course umie je otworzyć - widziałam jak to robi szuja! Opiera sie o
              drzwi z całej siły i łapkami przesuwa, i oczywiście włazi między ciuchy,
              namówiła również do tego Reksia, który generalnie jest ciapciakiem i grzecznym
              kocurkiem i sam by na to nie wpadł :) wracam wieczorem z pracy, szafa otwarta,
              ciuchy jakieś na ziemi - wypadły, bo trzeba było sobie posłanie umościć. Ja
              najchętniej noszę czernie i brązy i mam tego pół szafy, można sobie wyobrazić
              jak te ciuchy wyglądają...
              • weekenda Re: Koty, moja miłość :) 25.03.07, 12:09
                :)) albo łózko... koty mi mówią kiedy trzeba zmienić pościel :) siedzą obok i
                patrzą się wymownie jak im mówię co by się kładły. Patrzą to na mnie to na
                łóżko i tylko ogony im chodza: znaczy: posciel nie jest świeża i najwyższy czas
                zmienić. I nie ma tu znaczenia czy to po 2 czy 7 dniach ;) A jak zmieniam to
                wszystkie trzy siedzą i czekają, a jak powiem: zapraszam jaśnie państwa! od
                razu sie pakują :) Też tak masz? :)
                • balbina_alexandra Re: Koty, moja miłość :) 25.03.07, 22:00
                  Ja tam moich zapraszać nie muszę, wprost przeciwnie, same wskakują :) Malinka
                  lubi sobie drzemki na moim łożu ucinać, muszę czasem prosić by zrobiła dla mnie
                  mniejsce! Reksio do łozka idzie dopiero wtedy gdy ja się kładę, bo on generalnie
                  jest zawsze przy mnie, pracujemy razem, gotujemy razem, kąpiemy się razem :)
                  Reksio zawsze przebywa w tym samym pokoju co ja (teraz śpi na fotelu słodko). No
                  i lubi spać na mojej poduszce diabełek jeden :)
    • weekenda Od dnia startu mniej już 3 kg 27.03.07, 09:05
      Spódniczka leży wreszcie jak powinna, nie grumoli się pod brzuszyskiem, bluzka
      się nie rozłazi na biuście... Już wczoraj luknęłam na ciuchy, które nosiłam
      jakiś czas temu. Myślę, że w ten łikend je przejrzę, popiorę poprasuję...

      Ha! :)
    • weekenda Re: Początek :) 31.03.07, 16:17
      No więc uprzejmie informuję, że od startu jestem młodsza o 4,7 kg a czuję się o
      20 kg mniejsza!!! :DDD

      Mało komfortowo się czułam 4,5 i 6 dnia tj. ból lekki głowy, na szczęście obyło
      się bez tabletek, wieczorem pojawiał się mało przyjemny gwizd w uszach co
      wiązałam z ciśnieniem ale go nie mierzyłam - starałam się wcześniej chodzić
      spać.

      No a przede wszystkim to towarzyszący mi... nazwę to imieniu: smród.
      Śmierdziało mi z ust, śmierdział mi pot, a to jak śmierdziało to co zostawiałam
      w wc to nie wspomnę... brrrrrrrrrrrr :( Zresztą po każdym wyjściu z wc czułam
      się tak jak po wyjściu po biegunce. Ulga. Nieprawdopodobna ulga. Przecież nie
      było tego dużo a ulga była nie do opisania. Nie wiem... oczyszczałam się czy co?
      Jakby te słowa przeczytała jakaś konsultantka czy ktoś kto wie więcej i pomogła
      mi to zinterpretować to byłabym wdzięczna.

      Teraz z tych nieprzyjemnych objawów pozostał tylko niesmak w ustach ale jakoś
      staram się z tym sobie radzić: płyn do płukania ust przy sobie i w zasadzie
      przez cały czas popijam wodę.

      Zresztą wody piję wodospady... jakieś z 3-4 litrów dziennie to spokojnie. Poza
      zupkami czy kawą/herbatą. Sama chcę tyle pić. Pragnienie jest ogromne.

      Oki doki. Zaczynam 2 tydzień. Już wiem, że dam radę :) nawet w Święta. Nic mnie
      nie powstrzyma przed zrzuceniem tych nadmiarowych kilogramów :)

      Trzymajcie się Laski, Ślicznotki, Dziewczyny, Kobiety bo warto. Dla samej
      siebie! :D
      • balbina_alexandra Re: Początek :) 01.04.07, 10:42
        Gratuluję serdecznie, Twoje wyniki są bardzo imponujące! Nieprzyjemny posmak i
        zapach z ust to oznaka odtruwania - na pierwszej ścisłej dokuczało mi to
        koszmarnie - nauczyłam się żuć gumy, które teraz żuje maniakalnie :D na drugiej
        już nie, bo organizm był oczyszczony. Na ten nieprzyjemny zapach z ust Voluptas
        poleciła mi kapsułki z pietruszki, kupujesz w aptece za dwa złote, łykasz po
        posiłku i naprawdę niwelują ten zapach.
        Suchość w ustach na DC mnie towarzyszy zawsze, choć ja w ogóle bardzo dużo piję
        - pracuję w mocno klimatyzowanych pomieszczeniach i po prostu muszę. Już przed
        dietą wypijałam masę wody, teraz też dochodzę czasem do 4 litrów dziennie.
        • weekenda Re: Początek :) 01.04.07, 10:49
          o i widzisz. Jak zamawiałam dietę to mówili o tych tabletkach z pietruszki ale
          oczywiście zapomniałam :) Zaraz wychodzę na rower to nabyję. Dzięki! :)
    • julitta200 Re: Początek :) 01.04.07, 11:50
      Witaj Weekenda! Gdzie pokazałaś zdjęcie Twoich kotów! przekopałam pół forum i
      nie znalazłam! Ostatnio straciłam kota i na mózg mi padło! Siedzę w sieci i
      koty ogladam! daj namiar! Chcę zobaczyć. Proszę Julka
      • weekenda Moje potwory Cię zaciekawiły? :) 01.04.07, 16:09
        Załączam link :)

        fotoforum.gazeta.pl/72,2,631,17618562,17618562.html
        Teraz już niewiele się udzielam na kocim forum ale koty wciąż mam. TRZY!!! ;)
        Białego rudego i czarnego - mam tym sposobem trikolora w domu ;) Właśnie siedzą
        trzy smoki koło mnie, brzuchy im przed chwilą napchałam i szykują się do
        drzemki. Ech są takie dni, że te trzy stworzenia trzymają mnie w pionie! :)

        A jeszcze nie tak dawno (w sumie) myślałam, że koty są wredne, że śmierdzą i że
        ogóle to jakieś obrzydliwe parchate stwory... A teraz? śpimy razem, jemy razem,
        całujemy się, no i kochamy się ze wzajemnośćią! ;D
      • weekenda Re: Początek :) 01.04.07, 19:35
        noł łelkom :)
        A zamiast się bać, że Ci na mózg padnie to weź jakiegoś malucha. Ja mojego
        najmłodszego, czarnucha wzięłam z błota i śmietnika na budowie. I od początku
        ten czort wpatrzony jest we mnie jak w obrazek. To jest coś nieprawdopodobnego
        jak to badziewie mnie kocha :)

        Na przełomie maja i czerwca jak zwykle sporo będzie takich maleństw co to trzy
        ćwierci od śmierci. Aż żal patrzeć. Uratuj jedno stworzenie. I już :)
    • weekenda Koniec I ścisłej :D 13.04.07, 08:48
      To tak.

      Dzisiaj kończę pierwszy etap, znaczy 21 dni pierwszej ścisłej. I jest mnie
      mniej o 7,20 kg :DDDD i o 6cm w biodrach, 10cm w talii, w biuście 8cm, w udach
      po 4cm, w kolanach po 3cm.

      Czuję się fantastycznie! Poza tymi 3 dniami w 4,5 i 6 dniu diety kiedy to było
      nie za komfortowo, potem już tylko luzik.

      Teraz tydzień "3 DC+1 niskolaroryczny" a potem tydzień "2 DC + 2
      niskokaloryczne". Dokładam sport. Zawzięłam się. Zrzucę to cholerne sadło i
      już. Tym bardziej, że czuję się naprawdę cudownie! Odmłodniałam o jakieś 15
      lat ;)

      Już się poumawiałam do kosmetyczki, fryzjera, zamówiłam czerwoną sukienkę do
      kolan :)

      Świat jest piękny!!! :DDD

      Trzymajcie się dziewczyny bo warto!
    • weekenda Koniec 5 tygodnia :) 28.04.07, 10:23
      To tak.

      Po trzech tygodniach ścisłej DC i dwóch tygodniach 3DC + 1niskokal. jestem o
      10,2kg lżejsza. W obwodzie najbardziej mnie interesującym czyli doopsko ubyło
      mi 8cm (!!!) w udach po 5cm.

      Od dzisiaj dwa tygodnie 2DC + 2 niskokal. A potem jak najdłużej niskokal.
      Myślę, że do końca wakacji będzie dobrze. Bo to i zielsko świeże i ciepło
      będzie to będzie łatwiej.

      Czuję się świetnie! Włosów mam dwa razy tyle, cera na buźce jak u niemowlaka.
      No! to teraz bez wstydu mogę się przywitać z Panią Tatrą. Nie będzie patrzyła
      na moja szafę. Nie będę dźwigać pod górę niepotrzebnego tłuszczu ;D

      Kochane Dziewczęta. Warto. Dla siebie samej. Trzymam za Was wszystkie kciuki.
      Będę się meldowała co tydzień jak mi idzie.

      3mcie się ;D
      • balbina_alexandra Re: Koniec 5 tygodnia :) 29.04.07, 10:29
        Gratuluję serdecznie! No i trzymam kciuki coby dalej ładnie spadało. Ja
        odchudzanie zakończyłam już definitywnie jakiś miesiąc temu, i niestety u mnie
        zawsze włosy reagują, ale zawsze z około dwumiesięcznym opóźnieniem. Wypadają
        jak wściekłe, trudno, zawzze tak mam po silnym stresie albo odchudzaniu. W końcu
        odrosną :)
    • keyowa Re: Początek :) 29.04.07, 10:48
      witamy na drodze do doskonałości ja startuję z wagi 78 na 66 przy wzroście
      168cm,jestem trzeci dzień na dc i jest nieżle,damy radę :))powodzenia Ci życzę
      • abojar2 Re: Początek :) 29.04.07, 14:34
        dziewczyny! dziś mija tydzień mojej dc - jakoś wytrzymałam i mam nadzieję,że przetrwam kolejne dwa:) zaczynałam 23 kwietnia od 78 kg przy 174 wzrostu. wprawdzie mogłabym próbować inaczej, ale chciałam w miarę szybko ulżyć mojemu kręgosłupowi - od 2 lat nie mam 1 dysku i trochę daje mi to w tyłek:)trzymajcie za mnie kciuki. dzięki codziennym odwiedzinom na waszym (a od dziś trochę moim) forum udało mi się względnie bezboleśnie przejść przez początkowe stadium ścisłej - pozdrawiam was serdecznie
    • weekenda Konic 7 tygodnia 12.05.07, 20:52
      i jest mnie mniej o prawie 12 kg... :D Czuję się świetnie!

      Od dzisiaj jestem na 3+1 tzn. trzy niskokaloryczne i wieczorem DC. Nie
      przekroczę 800 kcal/dobę.

      Wczoraj po raz pierwszy skusiłam się na czerwone wino. Fakt, zamiast poprzestać
      na jednym kieliszku, wysiorbałam 3 i dzisiaj myślałam, że umrę :( Nie polecam,
      po takim czasie głodówki diety, wytrąbić ponad pół butelki... :( Mimo, że
      wczoraj czułam się świetnie! miałam szampański humor itd. tępa idiotka...

      ;)
    • weekenda Koniec 8 tygodnia :) 18.05.07, 10:43
      Dziewczęta. Laski. Dziołchy.

      Uprzejmię donoszę, że spodnie noszę już rozmiar 36, góra 38. Przy moim wzroście
      176 to już wystarczy :)

      Jestem przeszczęśliwa. Wyglądam... no właśnie. Gabarytowo można mnie porównać
      do śp. Lady Di... Czuję się piękna!

      Kupiłam sobie nowe czerwone szpilki i w nich chodzę. Nie ma faceta, który by
      się za mną nie obejrzał :)

      :D

      Zostaję teraz przy niskokalorycznej i wegetariańskiej. Odkryłam kucharzowanie
      wegetariańskie i pochłonęło mnie to. I postaram się przy tym wytrwać. Czuję się
      cudownie. Lekko, świeżo itd.

      Pozdrawiam Was wszystkie i zyczę z całej duszy wytrwałości! :)
      • monix1972 Re: Koniec 8 tygodnia :) 18.05.07, 13:25
        Tylko pogratulować!!!!!!!!Ja wczoraj skończyłam ścisła(3tyg.)bez podjadania-
        czsami tylko piła trochę coli light-i schudłam 9,4kg!Nie sądziłam,że
        wytrwam,ale jestem szczęśliwa,że dałam radę.Na pewno jeszcze do niej wrócę za
        ok.miesiąc.Teraz zamierzam sie pilnować ,żeby nie zaprzepaścić tego co już
        osiągnęłam.Zaglądać będę tu codziennie(uzależnilam się)i życzę wytrwałości
        początkującym-dacie radę-naprawdę można!Pozdrawiam serdecznie
    • weekenda Teoretyczny koniec :) 02.06.07, 09:26
      No. To skończyłam. Teoretycznie, bo wczoraj zjadłam ostatni posiłek DC, po 8
      tygodniach mieszanej, po sskończeniu ścisłej :)

      Schudłam od 24 marca 14,3 kg.

      O tym, że czuję się fantastycznie juz pisałam :) To trwa. Samopoczucie znaczy.
      Do końca wakacji będę na niskokalorycznej. Bo czuję się cudownie na jedzeniu
      bez mięska i bez innych smakołyków ciężkiego kalibru! ;)

      Mam potężne postanowienie w główce co by wytrzymać. Ale kto to wie co pod moja
      blond czupryną się nawyrabia? ;))) Przez cały czas utrzymuję potężną dawkę
      sportu. To polecam Wam szczególnie. Ja wiem wiem... ;) brak czasu, zmęczenie,
      bejbik, jakiś facet plączący się obok, czy zwykłe lenistwo skutecznie
      zmniejszają nasze możliwości ale nie wolno o tym zapominać. To dla Nas samych.
      Co by nie strzykało, nie bolało itd.

      Zaraz jadę w Tatry. Tam już będzie zupełnie inaczej i z jedzeniem i z
      wysiłkiem. Ciekawa jestem jak moje ciao kochane zareguje :)

      Tak czy siak pozwólcie, że nie opuszczę Was. I tak rzadko się tu udzielam (ale
      czytam regularnie) bo zdecydowanie wolę real niż życie na monitorze :)

      Acha i jeszcze jedno. Coś Wam napiszę. Kiedyś kiedy jeszcze miałam ambicje aby
      zdawać na medycynę pracowałam na tzw. punkty w szpitalu. Starsze z Was pewnie
      pamiętają co to takiego było ;)
      No i jednego dnia przywieźli starszą panią bo się dusiła. Astmę miała czy cuś
      już nie pamiętam. Tak czy siak płuca odmawiały jej posłuszeństwa. Ale chcę
      napisać o czymś innym. Gruba była. Bardzo. Przywieźli ją na oddział w wózku na
      kółkach i nikt nie mógł jej z tego wózka wyjąć! Dooopsko jej się wcisnęło w
      fotel i ni du du! Wyobraźcie sobie scenę: ja z koleżanką ciągniemy wózek za
      rączki z tyłu a dwóch potężnych sanitariuszy ciągnie tę kobietę za ręce aby ją
      wyciągnąć z tego wózka! na korytarz wyszli chyba wszyscy kto mógł, bo ona wyła
      z bólu, my też: raz dwa trzy teraz! jak sobie to przypomnę...
      Jak ją wreszcie udało się wyciągnąć z tego wózka, to trzeba było ją położyć do
      łóżka. Ona nie miała siły stać/iść bo się dusiła. Była ciągnięta po podłodze!!!
      wyobrażacie sobie to??!?! :( Jak wreszcie ją położyli do łózka to tak została.
      Nikt nie miał siły jej przewracać na boki (ona sama też nie), porobiły jej się
      odleżyny, pampersów wtedy nie było... ech mówię Wam... użyjcie wyobraźni :(((
      Co przeżyła ta kobieta, jakie upokorzenie - tylko ona wie. Nie wiem jak to się
      skończyło bo ja skończyłam przygodę z punktami. Ale ciągle pamiętam jak ona
      wyła z bólu i płakała nam: "żebyśmy nigdy nie spasły się tak jak ona". Nie
      zapomnę tego nigdy...

      Trzymajcie się Dziewczęta ! :) Nie dajcie się zwariować ale nie
      odpuszczajcie! :)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka