amarian2
09.07.10, 10:49
Pan Dariusz Cop
Cieszy mnie ukazanie się nowej gazety na rynku. Zawsze uważałem, że
jeżeli chcemy zbudować społeczeństwo obywatelskie powinno ono mieć
szeroki i niezakłamany dostęp do informacji. Od 1995 roku(kontrola w
WR) uważałem, że nie powinno się wydawać gazety podległej urzędowi.
Czytając jednak bardzo dokładnie nr 1 „Twoja Ruda Śląska” ma kilka
uwag i to krytycznych. Sprawa OTI jest bardzo trudnym tematem jak i
ważnym dla mieszkańców. Tylko z powodu tej inwestycji w mieście nie
są wykonywane inne niezbędne działania. Przykład Kaufhausu, gdzie
opisywane projekty leża w UM od 8 lat.
Wracając do OTI. Nie ma mitycznych przeciwników tego projektu, od
początku są osoby, które nie widzą możliwości finansowych na
realizację tego pomysłu. Wszyscy jak sądzę chcemy mieć luksusowe
samochody, nie kupujemy ich jednak patrząc na nasze możliwości. Pan
ani razu nie wymienił żadnych kwot jakie miasto poniosło i będzie
ponosić w związku z tą inwestycją. A są to kwoty olbrzymie. Jeżeli
dodamy do tego dziesiątki błędnych decyzji to straty dla Rudy
Śląskiej mogą się w następnych latach tylko kumulować. Co zostawimy
następnym kadencjom?
Błędnie określił Pan, że OTI to trzy podejścia. Niestety było
zupełnie inaczej.
Początki:
Po Mistrzostwach Świata w Barcelonie w 2003 roku prezydent
postanowił wybudować basen … olimpijski. Zajmował się tym
zatrudniony w UM Pełnomocnik Prezydenta ds. sportu Pan Jędrzejczak.
Oczywiście jako pełnomocnik ds. sportu nigdy nie odwiedził żadnego
klubu, nie spotkał się z działaczami. Na komisji sportu RM był raz i
to na wyraźne żądanie radnych. Powiedział wtedy, że jedynym jego
zadaniem jest budowa basenu olimpijskiego, który w części będzie
finansowany z Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Totalizatora i
Urzędu Marszałkowskiego. Basen olimpijski wraz z dużą trybuną i
pomieszczeniami dodatkowymi ( szatnie, gabinety odnowy, siłownie)
nie jest tańszy od Aquaparku a jednocześnie wstęp na taki basen jest
ograniczony dla mieszkańców ze względu na głębokość. Takie pomysły
musiały budzić sprzeciw. Co było do przewidzenia pomysł ten, choć
kosztował nas już wtedy ponad milion złotych został zaprzestany. I
to jest I etap tej inicjatywy.
Jeszcze przed znalezieniem partnera niemieckiego, miasto rzuciło się
na głęboką wodę i podjęło 2 decyzje, które zaciążyły nad
przyszłością OTI.
Pierwsza z nich to wybór miejsca. Do dzisiaj nikt (prezydent,
wiceprezydenci itd.) nie chce się przyznać, kto podjął decyzję o
umieszczeniu inwestycji w Halembie. Miasto ma setki hektarów na
sprzedaż i najlepszą lokalizacją byłoby miejsce na naszym terenie i
w centrum miasta. Halemba pod względem dojazdu była najgorszym
rozwiązaniem. Ale o wiele poważniejszym jest stan gruntów pod tą
inwestycję. Wszyscy wiemy, że na terenie miasta mamy tzw. grunty
uspokojone i czynny ze względu na szkody górnicze. Umiejscowienie
tak dużego obiektu na terenach czynnych powoduje wzrost inwestycji o
kilka lub kilkanaście milionów więcej. Czy tak działają władze
miasta?
Teren kupiony wcześniej niż zaczęto rozmowy z partnerem niemieckim.
Teren ten można było skomunalizować ( normalna procedura) a
prezydent teren kupił bez wiedzy radnych. RIO twierdzi, że złamał
przy tym kupnie prawo, ja twierdzę, ze dodatkowo wyrzucił w błoto
milion zł ( jak pamiętam zakup + odsetki za raty). Na pytanie
dlaczego kupiliśmy teren, który mogliśmy skomunalizować odpowiadał
jeden z naczelników: musimy się spieszyć, bo inwestycja zostanie
zakończona w połowie 2006 roku i zapraszam wszystkich na kąpiel.???
I przy takich nieprawidłowościach miała się rozpocząć największa po
ISPA inwestycja w Rudzie Śląskie.
Następne uwagi. Partner niemiecki nie zrezygnował z powodu ( jak to
pan określił) „nie udało się uzyskać zdolności kredytowej”. Każdy z
nas dostanie kredyt w każdej wysokości z banku, jeżeli kredyt ten
będzie poręczony przez Miasto w 100%. Bank nigdy na tym nie traci a
dziesiątki milionów zarabia.
Proszę sprawdzić jakie koszty poniosło Miasto z współpracy tym
partnerem.
Inne uwagi.
Biznesplan nigdy nie został przedstawiony radnym. Na moją
interpelacje otrzymałem bodaj w 2006 roku 3 strony, które w
większości opisywały wspaniałość tej inwestycji. Na jednej stronie
była tabelka z kwotami (w euro). Po okazaniu tego „dokumentu”
specjaliście uśmiał się serdecznie. Mnie do śmiechu nie było.
Wykazał on, że ten biznesplan jest niepoważny a sumy i dane wzięte
są z sufitu. Inny acz tak samo niepoważny biznesplan otrzymał radny
D. Potyrała kilka lat później. A więc jak można inwestycję o
kosztach 100 milionów zł. budować na podstawie lipnych danych. Jak
wszyscy wiemy, prezydent zlecił w poprzednim roku analizę
biznesplanu niezależnej firmie. Wykazała ona dziesiątki
niedociągnięć i błędów w wyliczeniu. Dokument ten orasz biznesplan
jest nadal utajniony, pomimo, ze jest to niezgodne z obowiązującym
prawem.
Polski partner. Jak pan i ja założymy spółkę i podpiszemy
odpowiednią umowę, to wszelkie kary płaci ten, który zobowiązania
nie wykona. To logiczne. Jak zatem jest, że to Miasto zapłaciło
najpierw ponad 700 tys. zł prywatnej kancelarii prawnej a później w
ramach ugody ponad 1,5 mln zł firmie Miastoprojekt. W środkach
wydatkowanych nie ma w ogóle kosztów budowy.
Nie dziwi pana redaktora, że inwestycja trwa już 7 lat? Nie dziwi
pana, że dwóch różnych partnerów nagle odchodzi i dostają
odszkodowania? Nie przeraża pana fakt wydatkowania na ten „pomysł”
ogromnych kwot finansowych ( nie licząc kredytu) i skutki spłacania
tego kredytu przez miasto przez 25 lat. To suma ponad 220 mln zł.
Ile inwestycji pilnych, koniecznych moglibyśmy za to zrobić?
I jeszcze temat wywiadu z radnym Drażykiem.
Panie redaktorze nie wiem o jakich plotkach pan mówi. Mogę
przedstawić panu, jeżeli pan ma problemy z zadzwonieniem np. do
MOSiRu wykaz pracownikom którym zmieniono umowy i zmniejszono stawki
oraz premie. Taki wykaz mogę przedstawić z oświaty i innych
podmiotów miejskich. To są konkretne nazwiska! W MOPS „zdjęto” 11
mln zł. Ponieważ najuboższy dostają pomoc z różnych „koszyków”
niektóre z nich są już puste np. nie ma dopłat do lekarstw. Co pana
zdaniem mają zrobić najbiedniejsi z tego miasta, karnie umierać?
A pan redaktor – plotki