fifik_rsl
09.06.14, 14:54
Jak zapewne zauważyliście tegoroczna wiosna jest bardzo obfita jeśli chodzi o imprezy i koncerty plenerowe. Festyny dzielnicowe, Profilaktyka, urodziny miasta i Dni Rudy na zakończenie.
Na miejskich forach zajadli krytycy obecnych władz zarzucają wywalanie pieniędzy w błoto, darmową promocje itd. Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że kiedy chyba rok czy dwa lata temu na majówkę nic się nie działo, pyszczyli że dzięki tym władzom Ruda jest wioską gdzie nic się nie dzieje. Reasumując czytając wypowiedzi tej grupy osób doszedłem do wniosku że z ich podejściem jest jak z piciem alkoholu, że jak ktoś chcę krytykować to zawsze znajdzie powód.
Fajną inicjatywą są koncerty z profilaktyki. Ostatnio był Bednarek teraz Mezo. Trzeba sobie jednak powiedzieć szczerze że, to iż tutaj zagra jakaś gwiazda nie wpłynie na to że ktoś przestanie brać czy pić. Kasę jednak trzeba wydać, więc dobrze że chociaż na koncert popularnych wśród młodzieży wykonawców.
Ciekawą opcją dla osób starszych są też festyny dzielnicowe, gdzie dodatkowo Ola propaguje swoje akcje charytatywne.
Głównym celem tego artykułu jest jednak ocena dwóch największych imprez tego lata w naszym mieście czyli Urodzin i Dni Rudy Śl.
Pierwsza z tych imprez odbyła się w ostatnią sobotę i w mojej ocenie była jedną z najlepszych w jakich uczestniczyłem w ostatnich latach. Osoby ją planujące wzięły pod uwagę chyba wszystkie aspekty udanej zabawy plenerowej. Podstawową zaletą był dobór kapel. Posłużono się sondą na jednym z portali miejskich, gdzie sami mieszkańcy wybrali kogo chcieliby gościć, co pokazało że Rudzianie mają dużo lepsze rozeznanie kogo warto zaprosić niż wydział kultury UM. Jedynym mankamentem takiego postawienia sprawy jest możliwość manipulacji wynikami, gdzie relatywnie niewielka liczba głosujących, ale dobrze zorganizowana i wytrwała, może w łatwy sposób wypatrzyć jego wynik. Tak w mojej ocenie było z mocno zawyżoną liczbą głosów oddanych na panią Andrzejewicz. Drugi wybór w mojej ocenie był już raczej bliższy rzeczywistemu zapotrzebowaniu mieszkańców tego miasta, co można stwierdzić po liczbie gości jaka zawitała wysłuchać występu Piaska.
Kolejnym bardzo dużym plusem była rozpiętość czasowa samej imprezy. Wszystko zamknęło się w 3,5 godzinach co jest chyba idealnym czasem by pójść, posłuchać koncertów i wrócić pozytywnie nastrojonym, a nie totalnie wykończonym po np. 6 godzinnym uczestnictwie w imprezie. Idealnie dobrano też czas. Czytałem w pewnym opracowaniu, iż ludzie najchętniej są skłonni przyjść na taką imprezę w godzinach 19-22.30 i wg tego standardu zrobiono Rudzkie urodziny, co okazało się być słusznym rozwiązaniem, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę osób jaka była na Koncercie Piasecznego. Momentami miałem wrażenie że wróciły te czasy sprzed ok. dekady gdzie niejednokrotnie plac targowy był zapełniony.
Co do wykonawców to największym ich plusem stanowił fakt iż ich piosenki są znane. To sprawiło że przez całe koncerty ludzie się dobrze bawili. Minusem koncertu Gosi było jednak to iż jej występy są praktycznie bardzo podobne do siebie. Motyw z nieśmiałym chłopcem przerabia od ponad 2 lat, nawet kolejność utworów zwykle jest podobna. Ostatni raz słyszałem ją na żywo 2 lata temu i lista utworów niewiele się zmieniła, co najwyżej kilka piosenek wywaliła i zastąpiła nowymi.
Fajnym motywem okazał się pomysł z tortem. W momencie gdy instalował się Piaseczny wniesiono ogromny tort na scenę, symboliczne przekrojenie, a potem wydawanie go z auta producenta. Obopólna korzyść, gdyż Jakubiec miał niezłą reklamę, a organizatorzy w ciekawy sposób zapchali dziurę między koncertami.
Imprezę zamknął koncert artysty który nie wzbudzał we mnie jakiś szczególnych emocji. Styl muzyczny Piaska, jego osobowość nigdy mnie jakoś specjalnie nie przekonywały. Po sobotnim jego występie muszę jednak swoje opinie o nim zmienić zupełnie, gdyż zagrał bardzo dobrze, by nie napisać fantastycznie. Mieszanka piosenek z jego solowych albumów, uzupełniona największymi przebojami z okresu kiedy śpiewał w zespole Mafia sprawiły, że dał jeden z najlepszych występów jakich byłem świadkiem w Rudzie Śląskiej. Zaangażowanie, złapanie wspólnego języka z publiką, rozbudowane bisy spowodowały, że uwierzyłem w to iż przyjechał dać nam coś od siebie, a nie tylko po swoje honorarium. Jednym słowem Rudzianie mieli nosa głosując na niego w ankiecie. Żeby nie utonąć w samych superlatywach względem tego artysty, to jedyny mój niedosyt stanowił brak wykonania utworu budzikom śmierć.
Reasumując, koncertowe urodziny miasta były jedną z najlepszych imprez plenerowych organizowanych w naszym mieście. Dobrze dobrani artyści, ze znanymi szerokiej publice utworami, pomysłowy motyw z tortem sprawiły, że osoba ją organizująca zasłużyła na słowa uznania.
Jedynym mankamentem technicznym, że tak to nazwę, to zbyt mała liczba toi-toi. Trzy tego typu urządzenia ustawione przy wejściu od strony Shella spowodowały, iż kolejka do nich momentami przekraczała 20 osób.
Nie do ogarnięcia dla mnie jest natomiast jeden fakt: Jak można przygotować tak udane urodziny miasta, a tydzień później tak znacząco spieprzyć dzień rokowy Święta Miasta. To już jednak temat na kolejny artykuł.