zoro333
10.08.07, 10:39
Był sobie w pewnym mieście teren, który zdobył tytuł teren na medal.
Mimo takiego wyróżnienia władze „nie potrafiły” gruntu zbyć. Leżał
sobie odłogiem aż sprawa zdobytego tytułu została wyciszona.
Później władze teren sprzedały spółce, która bez problemu kilka dni
później sprzedaje ten sam teren innej spółce, ale już o kilka
milionów drożej.
W bajce można wszystko.
Ale jak jedna spółka znalazła inna zainteresowana spółkę w kilka dni
jak władze szukały miesiącami?
Jakie poczyni prezydent miasta kroki aby wyjaśnić jak można na
miejskim gruncie wzbogacić się /w kilka dni/ i kilka milionów?
Jak żywo przypomina to sposób sprzedaży gruntów pod TESCO.