Dodaj do ulubionych

Kotłownia zamknięta

31.08.05, 00:06
mogłyby być płatności na czas, gdyby pozwolono na sprzedaż alkoholu. żdan
knajpa się tam nie zainstaluje gdy nie będzie miała możliwości uzyskania
koncesji na wyszynk alkoholu. do rozważenia dla władz dzielnicy.
Obserwuj wątek
    • Gość: wrr Re: Kotłownia zamknięta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 08:47
      cóż, WSM pewnie będzie wolała, by ktoś założył tam sklep lub inne
      równie "kreatywne" miejsce. W końcu im tylko o kasę chodzi, SoB-y cholerne..
      • kazuyoshi78 Re: Kotłownia zamknięta 31.08.05, 08:50
        Inna sprawa, że okoliczni mieszkańcy wykazali się cąłkowitym brakiem dobrej
        woli i chyba także ograniczeniem umysłowym, skoro pomylili kulturalny i ambitny
        lokal ze zwykłą mordownią. No ale taki to kraj, mieszkańców wszystko wali, byle
        by było cicho i sielsko. Nie dotyczy tylko samochodów, te mogą warczeć i
        smorodzić do woli, "no bo przecież żyjemy w mieście".
        • u-boot_88 To przez... 31.08.05, 13:02
          .. nazwisko dzierżawcy. W kraju, w którym żyje 120 % katolików taki to nie
          zrobi kariery.
        • magda_1977 mieszkańcy ograniczeni umysłowo? 31.08.05, 16:23
          o przepraszam, jestem członkiem spóldzielni żoliborz, mieszkam 50m od
          spółdzielni i 70m od kotłowni i muszę powiedzieć ze w niczym jej istnienie nie
          przeszkadza mieszkańcom, a wręcz przeciwnie. jeśli w ogóle coś bym zarzuciła,
          to właśnie samochody... ale jak wiadomo bezmyślni kierowcy trafaiają się
          wszędzie.
          Społdzielnia - z przeproszeniem - wyciera sobie gębę dobrem mieszkańców.

          ps. oczywiście mówię za siebie
          • Gość: Michał K. Re: mieszkańcy ograniczeni umysłowo? IP: *.cofund.org.pl 12.09.05, 12:32
            Niestety artykuł mija się z prawdą. Pan S. nie zaproponował sprzedaży alkoholu,
            tylko chciał przenieść umowę najmu na inny klub, który miał spłacić jego
            zadłużenie, lecz właśnie taki warunek postawił. Sam miał zostać podnajemcą i
            dysponowac lokalem (nota bene - zalegał z płatnościami praktycznie od początku).
            Gazeta przedstawiła sprawę ciut nierzetelnie i jednostronnie. Informuję, że
            wszelkich szczegółów dowiedzieć się można w WSM-ŻC na Próchnika 6, oraz że każdy
            może przyjść na zebrania Rady Nadzorczej, gdzie tego typu sprawy są omawiane.
            • donkej Re: mieszkańcy ograniczeni umysłowo? 12.09.05, 13:25
              Drogi kolego zastanów się i czytaj ze zrozumieniem poprzednie posty - chodzi o
              akulturalną politykę spółdzielni.
              • Gość: Michał K. Re: mieszkańcy ograniczeni umysłowo? IP: *.cofund.org.pl 12.09.05, 16:38
                Witam - nie bywam tu często; mam alergię na fora portalowe choć to zakakuje mnie
                pozytywnie i czytuję Was od czasu do czasu :D Do rzeczy - przeczytałem ze
                zrozumieniem i śpieszę z odpowiedzią.

                Aktualnej polityki spółdzielni praktycznie nie ma - smutne, ale prawdziwe. Trwa
                konkurs na stanowisko prezesa, rozpoczęło sie wielkie sprzatanie bałaganu, jaki
                zostawiły po sobie poprzednie 2 ekipy "rządzące". Sprzątanie rozpoczęło się od
                eliminacji deficytów; czyli od największych dłużników. Niestety w tym gronie
                była również "Kotłownia" która (choć byłem tam dosłownie raz - brak czasu na
                przyjemności) bardzo mi przypadła do gustu. Nie mniej pan S. jako najemca okazał
                się nierzetelny.

                Spółdzielnia nie ma innych źródeł utrzymania jak czynsze (wszystkim zależy by
                jak najniższe) i dochody z lokali użytkowych. I te ostatnie poszły jkao pierwsze
                do weryfikacji. Jak zaznaczyłem - osobiście nie mam nic do Kotłowni jako klubu;
                uważam że za mało takich w okolicy; jednak vox populi - vox Dei. Ze względu na
                ciasnotę w tym miejscu i Pomnik (tablicę) PW obok po prostu na alkohol miejsca
                tam nie ma. Dla uściślenia - ZTCW mieszkańcy chwalili Kotłownie w obecnej
                formie; jednak bali się powtórki z Monettiego. Do tego dochodzą niezbyt czyste
                intencje pana S. (podnajem nie swojego lokalu osobom trzecim z zachowaniem prawa
                do decyzji). Gdyby nie taka postawa, plus parę wcześniejszych zdarzeń i ciągłe
                zaległości w opłatach może dałoby się załatwić dofinansowanie klubu, jako
                działalność społeczna. Ale z ręką na sercu - kto z Was zainteresował się sprawą
                i pofatygował do komisji społecznej powołanej przy Radzie Nadzorczej WSM-ŻC?

                Pozdrawiam!
                Michał.

                • donkej Re: mieszkańcy ograniczeni umysłowo? 13.09.05, 09:45
                  No - teraz to jest rozmowa bez inwektyw...!
                  a jak to było z tym "skłoszem"?
                  • Gość: Michał K. Re: mieszkańcy ograniczeni umysłowo? IP: *.cofund.org.pl 13.09.05, 12:57
                    Ze squashem - nic nie jest przesądzone ani pewne. Konkurs ofert (spółdzielnie
                    nie są objętę UZP więc nie za bardzo można tu mówić o przetargach) ZTCW nie
                    został jeszcze roztrzygnięty. Lokal jaki jest - wiecie. Duży, niepodzielny, nie
                    ma możliwości wprowdzenia kilku podnajemców - bo nie ma jak wprowadzić choćby
                    oddzielnych wejść. Przy takiej kubaturze nawet minimalny czynsz + koszty
                    ogrzewania stanowią niebagatelne kwoty, więc w dobrze pojętym interesie jest to,
                    by najemca był rzetelny i wypłacalny. I nie jest łatwo takiego znaleźć.

                    Powtórzę tu co napisałem za pierwszym razem, na prawdę każdy zainteresowany
                    członek WSM-ŻC może pójść i dowiedzieć się jak sprawy stoją bezpośrednio ze
                    źródła - tj. w sekretariacie zarządu. Jeśli nie może np. z powodu godzin pracy -
                    spytać swojego przedstawiciela jakim jest członek Rady Kolonii.

                    Wszystkie "organy" spółdzielni to nie mityczni potomkowie Yeti tylko
                    przedstawiciele mieszkańców wybrani przez samych Spółdzielców. I _koniecznie_
                    trzeba ich "nękać" nawet drobnymi sprawami. Od tego jest Rada Kolonii, od tego
                    jest Zarząd, od tego jest Rada Nadzorcza (w tej kolejności).

                    Na koniec jeszcze słowo nt. sąsiedniego wątku. Z Tęczą sytuacja jest analogiczna
                    , lokal "nieporęczny" i niepodzielny - i nie interesujący dla kinowców. Po złej
                    passie tego lokalu, trwa dokładne sprawdzanie potencjalnych najemców. Ofetrty
                    złożyli wspomniany sklep i firma zajmująca się udźwiękowianiem i dubbingiem
                    filmów. I szczerze mówiąc - ta druga oferta wydaje się być ciekawsza, i poniekąd
                    podtrzymująca tradycję tego miejsca.
                    • donkej Re: mieszkańcy ograniczeni umysłowo? 13.09.05, 14:27

                      Dzięki za merytoryczną odpowiedź.
                    • q22 Re: mieszkańcy ograniczeni umysłowo? 13.09.05, 15:40
                      Witam

                      Z Pana postów wyłania się obraz spółdzielni której organy oczekują na kontakt ze
                      strony mieszkańców i są chętne do współpracy, a brakuje tylko woli spółdzielców.
                      Pozwolę sobie napisać jak to wygląda z drugiej strony, z góry przepraszam, że
                      będzie długo i marudnie.

                      Większość mieszkańców chce po prostu mieszkać w możliwie dobrych warunkach,
                      płacąc za to możliwie niewielkie pieniądze i nie jest zainteresowana
                      wykorzystywaniem swoich praw właścicielskich. Taki ich wybór i trudno ich siłą
                      zmuszać do aktywności.
                      Jest również pewna grupa osób skłonnych poświęcić część swojego czasu, zmieniać
                      spółdzielnię na lepsze.
                      Można tej grupie udział w życiu spółdzielni ułatwić, moża im też skutecznie
                      takie pomysły wybić z głowy.
                      Wydaje się, że administracja wybrała tę drugą opcję. Poniżej opis kilku sytuacji
                      które skłaniają mnie do tego wniosku.
                      Z kilku (5?) moich wizyt w spółdzielni podczas dwóch musiałem poczekać na
                      zakończenie prezentacji towaru przez biurokrążnych handlowców. Kiedyś to były
                      ubrania, wczoraj urocze pluszowe maskotki. Na moje pytanie czy w godzinach pracy
                      sprawy dotyczące spółdzielni nie powinny mieć pierwszeństwa otrzymałem
                      informację, że panie urzędniczki z równym szacunkiem traktują każdego
                      interesanta bo takie są wymogi kultury. Bogatszy o tę wiedzę wczoraj nie
                      zadawałem już głupich pytań.

                      > Jeśli nie może np. z powodu godzin pracy - spytać swojego
                      > przedstawiciela jakim jest członek Rady Kolonii.
                      W ubiegłym roku poprzez Radę Kolonii skierowałem pisemne zapytanie z prośbą o
                      wyjaśnienie dlaczego 2% podwyżka cen ciepła u dostawcy przełożyła się na 20%
                      podwyżkę za ciepło w opłatach za lokal. Odpowiedź nie nadeszła ani do Rady ani
                      do mnie, należy jednak przyznać po kilku miesiącach była korekta wynikła z
                      przeszacowania kosztów ogrzewania.

                      Metoda pytania sąsiadów również nie zawsze się sprawdza.
                      Rozmawiawiałem ostatnio z sąsiadem, członkiem Rady Nadzorczej, którego
                      zaangażowanie w sprawy spółdzielni oceniam bardzo wysoko. O zamknięciu Kotłowni
                      dowiedział się ode mnie. Zapytany o sklepowe plany wobec Tęczy (o których
                      dowiedziałem się ze G. Stołecznej) powiedział, że nic mu o nich nie wiadomo i że
                      dziwi się, że jest rozważana taka propozycje tj. duży sklep.

                      Wczoraj mieliśmy(*) okazję porozmawiać z Panią pełniącą obowiązki prezesa. Pani
                      p.o. prezes była bardzo uprzejma, poświęciła nam sporo czasu, przekazała
                      interesujące informacje. Kiedy powołując się na opracowanie specjalisty od
                      zieleni miejskiej zapytaliśmy o działania jakie podejmuje spółdzielnia aby
                      zminimalizować niekorzystne skutki zmian wywołanych budową metra, pani p.o.
                      prezes powiedziała że nic jej o takich zagrożeniach nie wiadomo, potwierdziła,
                      że ostatnio nie dokonuje się żadnych nasadzeń i nie potrafiła wskazać osoby w
                      spółdzielni do której w tej sprawie należałoby się zgłosić.

                      Na sugestię, że udostępnienie sprawozdania rocznego w internecie znacznie
                      ułatwiłoby do niego dostęp usłyszeliśmy od urzędniczki, kontrargumenty w
                      postaci: i tak nikt tego nie czyta oraz: ile osób ma internet?
                      Trzeba przyznać że pani p.o. prezes odniosła się do pomysłu z większą sympatią,
                      powiedziała, że sprawdzi czy nie ma prawnych przeciwwskazań, oraz że była
                      niejednokrotnie krytykowana za nadmierną jawność. Zobaczymy co z tego wyrośnie.

                      Pisze Pan o sprzataniu bałaganu pozostawionego przez poprzednie ekipy. Kiedy 3
                      lata temu zostawałem członkiem spółdzielni i przy tej okazji rozmawiałem z Panią
                      Prezes zostałem poinformowany, że sporo niedociągnięć wynika ze stanu jaki
                      pozostawił poprzedni zarząd i że w spółdzielni odbywa się pełna sukcesów akcja
                      ratunkowa. Około dwa lata później kolejny Pan Prezes z dumą informował o
                      sukcesach w porządkach w budżecie i naprawie sytuacji po poprzednim 'kobiecym'
                      zarządzie. Wygląda na to, że porządkowanie to stan permanentny a każdy z
                      zarządów troszczy się o zajęcie dla następców.

                      Myślę, że głównym problemem jest fatalny przepływ informacji zarówno pomiędzy
                      poszczególnymi organami spółdzielni jak i pomiędzy spółdzielnią a jej
                      szeregowymi członkami.

                      Z treści Pana postów wnioskuję, że jest pan członkiem któregoś z organów
                      Spółdzielni. Ponieważ bardziej mi zależy na poprawie obecnego stanu rzeczy niż
                      na wylewaniu żalów na forum, chciałbym się z Panem, jeśli jest taka możliwość,
                      skontaktować.

                      q

                      (*) my = dwoje członków WSM ŻC - Donkej i ja
                      • michal.zoliborz Re: mieszkańcy ograniczeni umysłowo? 14.09.05, 12:46
                        q22 napisał(a):


                        > Z Pana postów wyłania się obraz spółdzielni której organy oczekują na kontakt z
                        > e
                        > strony mieszkańców i są chętne do współpracy, a brakuje tylko woli spółdzielców


                        Poniekąd - przynajmniej ja to tak odebrałem. Tyle że nie wszystko da się zrobić
                        tak, by absolutnie wszyscy byli zadowoleni to raz, dwa - sugestie, propozycje
                        itd powinny pojawiać się PRZED realizacją a nie po.


                        > Większość mieszkańców chce po prostu mieszkać w możliwie dobrych warunkach,
                        > płacąc za to możliwie niewielkie pieniądze i nie jest zainteresowana
                        > wykorzystywaniem swoich praw właścicielskich. Taki ich wybór i trudno ich siłą
                        > zmuszać do aktywności.

                        Oczywiste.

                        > Jest również pewna grupa osób skłonnych poświęcić część swojego czasu,
                        zmieniać spółdzielnię na lepsze.
                        > Można tej grupie udział w życiu spółdzielni ułatwić, moża im też skutecznie
                        > takie pomysły wybić z głowy.

                        jw.


                        > Z kilku (5?) moich wizyt w spółdzielni podczas dwóch musiałem poczekać na
                        > zakończenie prezentacji towaru przez biurokrążnych handlowców. Kiedyś to były
                        > ubrania, wczoraj urocze pluszowe maskotki. Na moje pytanie czy w godzinach prac
                        > y
                        > sprawy dotyczące spółdzielni nie powinny mieć pierwszeństwa otrzymałem
                        > informację, że panie urzędniczki z równym szacunkiem traktują każdego
                        > interesanta bo takie są wymogi kultury. Bogatszy o tę wiedzę wczoraj nie
                        > zadawałem już głupich pytań.

                        Tyle, że te urzędniczki są _pracownikami_ spółdzielni, nie członkami zarządu.
                        Niełaściwe zachowanie należy zgłosić przełożonemu.

                        > W ubiegłym roku poprzez Radę Kolonii skierowałem pisemne zapytanie z prośbą o
                        > wyjaśnienie dlaczego 2% podwyżka cen ciepła u dostawcy przełożyła się na 20%
                        > podwyżkę za ciepło w opłatach za lokal. Odpowiedź nie nadeszła ani do Rady ani
                        > do mnie, należy jednak przyznać po kilku miesiącach była korekta wynikła z
                        > przeszacowania kosztów ogrzewania.

                        Rozumiem, ale o tym za chwilę.

                        > Metoda pytania sąsiadów również nie zawsze się sprawdza.
                        > Rozmawiawiałem ostatnio z sąsiadem, członkiem Rady Nadzorczej, którego
                        > zaangażowanie w sprawy spółdzielni oceniam bardzo wysoko. O zamknięciu Kotłowni
                        > dowiedział się ode mnie. Zapytany o sklepowe plany wobec Tęczy (o których
                        > dowiedziałem się ze G. Stołecznej) powiedział, że nic mu o nich nie wiadomo i ż
                        > e
                        > dziwi się, że jest rozważana taka propozycje tj. duży sklep.

                        To ciekawe, na poprzednim zebraniu RN sprawy te były referowane przez zarząd.
                        Stąd i moje informacje.

                        > Wczoraj mieliśmy(*) okazję porozmawiać z Panią pełniącą obowiązki prezesa. Pani
                        > p.o. prezes była bardzo uprzejma, poświęciła nam sporo czasu, przekazała
                        > interesujące informacje. Kiedy powołując się na opracowanie specjalisty od
                        > zieleni miejskiej zapytaliśmy o działania jakie podejmuje spółdzielnia aby
                        > zminimalizować niekorzystne skutki zmian wywołanych budową metra, pani p.o.
                        > prezes powiedziała że nic jej o takich zagrożeniach nie wiadomo, potwierdziła,
                        > że ostatnio nie dokonuje się żadnych nasadzeń i nie potrafiła wskazać osoby w
                        > spółdzielni do której w tej sprawie należałoby się zgłosić.

                        Już wyjaśniam - te sprawy powinny być skierowane do działu spraw technicznych, z
                        tym że tego samego dnia miała zapaść decyzja czy nie zostanie odwołany - stąd
                        problem do kogo. Natomiast są w tej chwili robione pomiary wibracji i hałasu
                        metra przez PW i PK. W sprawach nasadzeń nie jest to takie proste - każde
                        nasadzenie musi byc konsultowane z mocy prawa z kilkoma urzędami, w tym
                        konserwatorem zabytków i miejskim konserwatorem zieleni (AFAIK). Pani p.o.
                        prezes dodatkowo jest główną księgową (z tej funkcji została powołana jako
                        jedyna będąca w prawie pełnić obowiązki do czasu wyboru prezesa; mimo że nie
                        ubiegała się o to stanowisko) - stąd bierze się jej zapacowanie i pewien brak
                        orientacji w sprawach ściśle technicznych.

                        > Na sugestię, że udostępnienie sprawozdania rocznego w internecie znacznie
                        > ułatwiłoby do niego dostęp usłyszeliśmy od urzędniczki, kontrargumenty w
                        > postaci: i tak nikt tego nie czyta oraz: ile osób ma internet?

                        Z całym szacunkiem - nie sekretarce o tym decydować.

                        > Trzeba przyznać że pani p.o. prezes odniosła się do pomysłu z większą sympatią,
                        > powiedziała, że sprawdzi czy nie ma prawnych przeciwwskazań, oraz że była
                        > niejednokrotnie krytykowana za nadmierną jawność. Zobaczymy co z tego wyrośnie.

                        Wyrośnie - domena jest już wykupiona, serwer działa od tygodnia. Na razie jest
                        tam tylko ogłoszenie, niebawem będzie portal dla mieszkańców. Tyle że sprawa
                        jest w tej chwili w powijakach - i są inne, ważniejsze.

                        > Pisze Pan o sprzataniu bałaganu pozostawionego przez poprzednie ekipy. Kiedy 3
                        > lata temu zostawałem członkiem spółdzielni i przy tej okazji rozmawiałem z Pani
                        > ą
                        > Prezes zostałem poinformowany, że sporo niedociągnięć wynika ze stanu jaki
                        > pozostawił poprzedni zarząd i że w spółdzielni odbywa się pełna sukcesów akcja
                        > ratunkowa. Około dwa lata później kolejny Pan Prezes z dumą informował o
                        > sukcesach w porządkach w budżecie i naprawie sytuacji po poprzednim 'kobiecym'
                        > zarządzie. Wygląda na to, że porządkowanie to stan permanentny a każdy z
                        > zarządów troszczy się o zajęcie dla następców.

                        To smutna prawda. na Walnym na wiosnę przedstawione zostały zarzuty wobec
                        ówczesnego prezesa - na tyle silne, że miał zostać odwołany. Sam złożył
                        rezygnację. Czy to dobrze, czy źle - rózne są oceny, podobnie jak jego i jego
                        prezesury. Faktem jest, że panuje potężny bałagan organizacyjny - ale o tym też
                        za chwilę. :)

                        > Myślę, że głównym problemem jest fatalny przepływ informacji zarówno pomiędzy
                        > poszczególnymi organami spółdzielni jak i pomiędzy spółdzielnią a jej
                        > szeregowymi członkami.

                        To prawda, ale różnie jest też na różnych koloniach. Są kolonie na których
                        działalność rady jest fikcją, są i takie na których wiele się dzieje. I tylko i
                        wyłącznie od mieszkańców danej kolonii zależy jak jest - musicie się z tym zgodzić.

                        > Z treści Pana postów wnioskuję, że jest pan członkiem któregoś z organów
                        > Spółdzielni. Ponieważ bardziej mi zależy na poprawie obecnego stanu rzeczy niż
                        > na wylewaniu żalów na forum, chciałbym się z Panem, jeśli jest taka możliwość,
                        > skontaktować.

                        Z przyjemnością - założyłem konto mailowe na gazecie; michal.zoliborz, chętnie
                        się spotkam któregoś wieczora. Teraz wyjaśnienia. Piszę tu jako zwykły członek
                        WSM-ŻC, nie otrzymałem _żadnego_ pełnomocnictwa by reprezentować którykolwiek z
                        organów. Śledziłem co się dzieje, uczesniczyłem w spotkaniach mojej kolonii,
                        zostałem poproszony o zgodę na wysunięcie mojej kandydatury na Walnym - Walne
                        mnie wybrało - i tak stałem się członkiem Rady tego lata. Ale jak mówię - to nie
                        ma w tej chwili znaczenia; tu jestem jako mieszkaniec (m.inn. dla tego nie
                        podaję nazwisk). Głos zabrałem tylko i wyłącznie z powodu pewnych niedomówień i
                        skrótów myślowych tak, ze stawiają spółdzielnię - a więc i mnie jako członka - w
                        niekorzystnym świetle.

                        Pozdrawiam;
                        Michał
            • roody102 Re: mieszkańcy ograniczeni umysłowo? 12.09.05, 14:34
              Co jakby nie zmienia faktu, że zgody na alkohol nie dano, co bezpośrednio
              przyczyniło się do końca Kotłowni.
              • Gość: Michał K. Re: mieszkańcy ograniczeni umysłowo? IP: *.cofund.org.pl 12.09.05, 16:40
                Nie do końca tak. Tak jak pisałem to nie S. występował o zgodę, tylko chciał
                "sprzedać" swoje długi firmie, która tego wymagała, samemu zostając podnajemcą.
                • roody102 Re: mieszkańcy ograniczeni umysłowo? 13.09.05, 16:07
                  Dla mnie naprawdę nie jest istotne czy z formalnego widzenia koncesję dostał by
                  S. czy też ktoś, kto by od niego podnajął wnętrze - dla mnie istotne jest to,
                  że koncesja była szansą dla tego lokalu i z tej szansy spółdzielnia postanowiła
                  nie korzystać. Szkoda.
                  • michal.zoliborz Re: mieszkańcy ograniczeni umysłowo? 14.09.05, 12:57
                    roody102 napisał:

                    > Dla mnie naprawdę nie jest istotne czy z formalnego widzenia koncesję dostał by
                    > S. czy też ktoś, kto by od niego podnajął wnętrze - dla mnie istotne jest to,
                    > że koncesja była szansą dla tego lokalu i z tej szansy spółdzielnia postanowiła
                    >
                    > nie korzystać. Szkoda.


                    Nikt nie powiedział, że nie postanowiła. Nie zgodziła się na proponowane warunki
                    - tj. pondajem, brak ochrony itd. Ale jak widzę - rzetelność informacji nie jest
                    tu w cenie :( W przeciwieństwie do wielkich słów.
          • Gość: xxx Re: mieszkańcy ograniczeni umysłowo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 15:11
            Całkowicie zgadzam się! Mieszkam również w pobliżu Kotłowni i nie stanowiło to
            wcale problemu, że takie miejsce działało. Rzeczywiście, czasem trochę więcej
            samochodów, ale jeśli się mieszka w takim miejscu, niestety trzeba się liczyć z
            pewnymi utrudnieniami. To bzdura, jeśli spółdzielnia zasłania się dobrem
            mieszkańców. Jestem członkiem tej spółdzileni, a o zdanie nikt sie mnie nie
            pytał. Bardzo żałuję, że Kotłowni nie ma. Koncesja na spraedaż alkoholi?
            Dlaczego nie? Nie widzę w tym nic złego.
            Ciekawe, jak postąpi teraz WSM w sprawie wynajęcia Tęczy
            • donkej Re: mieszkańcy ograniczeni umysłowo? 13.09.05, 15:30

              Ale Kotłownia nigdy nie poprosiła spółdzielnię o zgodę na alkohol!
              • donkej Re: mieszkańcy ograniczeni umysłowo? 13.09.05, 15:35
                O rany - " nie poprosiła SPÓŁDZIELNI "- przepraszam!

                Myślałam również, że tytuł dotyczący upośledzenia umysłowego dał właśnie Michał
                K. - pomyliłam się - ale zła byłam początkowo.

                Swoją drogą nie obrażajmy upośledzonych - tu raczej o ograniczone horyzonty
                chodzi...
      • Gość: esscort Re: Kotłownia zamknięta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 20:22
        Gość portalu: wrr napisał(a):

        > cóż, WSM pewnie będzie wolała, by ktoś założył tam sklep lub inne
        > równie "kreatywne" miejsce. W końcu im tylko o kasę chodzi, SoB-y cholerne..

        To nie jest takie proste. Nie ma darmowych obiadów. Za wszystko ktos musi
        zapłacić. Jezeli spółdzielnia ma utrzymywać deficytowy lokal, to znaczy, że de
        facto doplacają do niego członkowie spółdzielni. Należałoby ich zapytac, czy
        tego chcą, bo jeżeli będa dopłacać do lokalu, to albo zapłaca wyższy czynsz,
        albo np. spółdzielnia nie dopłaci do czegoś innego. Nie mozna mieć pretensji do
        WSM, ktora jest rozliczana z wyników finansowych, że chce otrzymywac kasę.
        Takie są realia. Jakie jest wyjscie? No przede wszystkim gdyby bywalcy wydawli
        w kotłowni więcej pieniędzy, to kotlownia miałaby szanse się utrzymać. Na pewno
        niektóre działania Kotłowni mogłyby byc wspierane z budżetu samorządu lub
        sponsorowane przez inne organizacje czy firmy. Samorządowi musiałoby jednak
        zależec na utrzymywaniu takich lokali. Watpie, czy zależy.
        • Gość: Marti Re: Kotłownia zamknięta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 09:54
          No przecież chcieli na siebie zarabiać. Sposób mieli założyć: miły barek z
          browarkiem i koniakiem. Ale przeszkadzało Mocherowym Beretom.
    • grarza Re: Kotłownia zamknięta 31.08.05, 10:54
      Spółdzielnia rozpisze konkurs na lokal. - Nie interesuje mnie, kto go wygra.
      Byle był spokój i płatności na czas - mówi Mariusz Apalkow.

      panu Apalkowi gratulujemy! i juz dziekujemy... :(((
      nie pozdrawiam. banda idiotow, ale wsm od lat jest skostnialym mamutem
      postkomunistyczznym... szkoda
      • Gość: Diskopolek WSM mamutem... IP: 82.177.111.* 31.08.05, 12:45
        WSM ma taki zarząd, jaki sobie mieszkańcy wybiorą. A dla normalnego,
        "szanowanego" mieszkańca klientela kotłowni to banda dziwaków, przypuszczalnie
        narkomanów i gó..arzy, którzy potencjalnie zakłócają spokój. Taki jest
        przeciętny poziom mentalny obywatela zajmującego lokal mieszkalny w WSM i nie ma
        co się obrażać na fakty. Moim zdaniem przedsięwzięcia tego typu w Polsce nie
        mają szans i nie będą miały jeszcze dłuuugo. I nie jest to wina pana Apalkowa,
        bo on tylko wyraża wolę spółdzielców.
        Dopuki naród się nie podniesie trochę z ziemi mentalnie i intelektualnie jako
        całkość, to będzie jak jest.
        • Gość: tam bywalam Re: WSM mamutem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 15:33
          to bylo dobre miejsce... bylo niestety. i zamknelo sie tak jak i 'galeria domowa'. pozadne miejsca maja problemy ze wszystkim... a jak chcieli zamknac ten ******* labirynt to nikt przez lata ich nie mogl wygonic. u nas jedyna kultura co sie rozwija jest kultura bakterii jogurtowych /to cytat skadstam/
          • Gość: grarza Re: WSM mamutem... IP: 195.116.28.* 31.08.05, 19:58
            domowa dsie zakmnela z powodu odejscia na lepszy swiat wlascicielki...
        • Gość: grarza Re: WSM mamutem... IP: 195.116.28.* 31.08.05, 19:57
          nie wiem discopolek czy zauwazyles, ale na wiekszosc idiotyzmow, ktore
          wyczynia "nasza" spoldzielnia wypowiadaja sie krytycznie wlasnie czlonkowie
          owej spoldzielni - sama nim jestem, czlonkiem znaczy (sic!)... wierz mi, nie
          mamy specjalnie wplywu na to KOGOsie tu wybiera, ani JAK sie to robi...
          • wilson05 Re: WSM mamutem... 01.09.05, 16:46
            > sama nim jestem, czlonkiem znaczy (sic!)
            Gratuluje, tez chcialbym byc czlonkiem spoldzielni WSM-ZC, ale na razie nie mam
            2000 PLN na wpisowe...

            > wierz mi, nie
            > mamy specjalnie wplywu na to KOGOsie tu wybiera, ani JAK sie to robi...
            Zaraz, to kto wybiera wladze spoldzielni jesli nie czlonkowie? Proponuje nie
            siedziec z zalozonymi rekami, tylko skorzystac z przykladu spoldzielni
            "pojezierze" w Olsztynie, gdzie kilku spoldzielcow sie wzielo i ukrocilo rzady
            prezesa - w koncu to nasza spoldzielnia, a nie poletko zarzadu. No chyba ze
            wiekszosci zarzad odpowiada i wiekszosc daje temu wyraz, wtedy rzeczywiscie
            pozostaje Ci lamentownie ;)
            • grarza Re: WSM mamutem... 01.09.05, 17:04
              no wlasnie. na razie ogranicza sie to do lamentowania na foruim... ;/
    • ania3009 Re: Kotłownia zamknięta 31.08.05, 15:53
      Mam pytanie, kto nie wyraził zgodę na sprzedaż alkoholu w kotłowni,
      mieszkancy, WSM czy jednostka wydająca koncesje.?
    • Gość: szalkowski Re: Kotłownia zamknięta IP: *.klaudyny.waw.pl / *.klaudyny.waw.pl 31.08.05, 17:41
      Ja na to patrze nieco inaczej.

      Kotlownia byla ciekawym i nietuzinkowym miejscem w Warszawie. Bylem na paru
      imprezach i wspominam milo. Ale...

      Po przeczytaniu artykulu i z obserwacji widac, ze ogranizatorom zabraklo tego,
      co najwazniejsze - solidnej kalkulacji/biznes planu i dalej - zelaznej
      konsekwencji w dzialaniu.

      Przede wszystkim lokal nie zdefiniowal swojego charakteru. Teart, herbaciarnia,
      kino, pub i restauracja w jednym to propozycja nierealna. Nalezalo dokladnie
      okreslic grupe docelowa, wyodrebnic ja i nieustannie dbac o przeplyw informacji
      o organizowanych imprezach, zadbac o skuteczny pr, reklame, bla, bla.

      Sek w tym, ze jak masz ochote isc do teatru, idziesz raczej do teatru, masz
      ochote na herbate, idziesz do herbaciarni albo do znajomego. Kotlownia z
      definicji przyciagala raczej nielicznych entuzjastow samego miejsca (tu sie
      zgodzicie, ze opinie byly kontrowersyjne) i zainteresowanych dana impreza (mnie
      interesowaly 3 imprezy, bylem w Kotlowni 3 razy).

      Blad moim zdaniem polegal - jak zwykle w tego typu przypadkach, iz nie
      przygotowano dobrze pomyslu do realizacji. najprawdopodobniej nie skalkulowano
      potrzeb bywalcow z mozliwosciami prowadzenia tak duzego przedsiewdziecia.

      Wprowadzenie alkoholu mogloby pomoc - ale tylko mogloby. Nie musialoby. Jesli
      przecietnej publicznosci Kotlownia nie interesuje (bo uwazaja ja za dziwaczna),
      to alkohol jej nie zwabi, szczegolnie w wysokich cenach.
      Z drugiej strony stali, nieliczni bywalcy nie postawia na nogi lokalu pijac
      wiele, bo po pierwsze niespecjalnie pija, a po drugie niespecjalnie pija placac
      duzo.

      Efekt byl taki, ze Kotlownie odwiedzali zakreceni 25, 30-latkowie,
      emeryci/sentymentalisci i troche trendy-owatego towarzystwa szukajacego
      ciekawych wrazen.

      I na wrazeniach sie wlasnie skonczylo - pamietam pokaz zdjec, rewelacyjna
      impreze po happeningu z okazji otwarcia stacji metra.

      Mozna bylo inaczej...










      • Gość: grarza Re: Kotłownia zamknięta IP: 195.116.28.* 31.08.05, 20:01
        pozwolisz szalkowski, ze sie z Toba nie zgodze!

        (ale nie mam teraz czasu sie rozpisywac, do domu chce juz isc, aj!!! pogadamy i
        tak...)
        • Gość: szalkowski Re: Kotłownia zamknięta IP: *.klaudyny.waw.pl / *.klaudyny.waw.pl 31.08.05, 20:28
          >pozwolisz szalkowski, ze sie z Toba nie zgodze!

          Absolutnie.
          • grarza Re: Kotłownia zamknięta 31.08.05, 22:03
            dziekuje! :)))
      • Gość: mka Re: Kotłownia zamknięta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.05, 12:53
        szalkowski
        , a ciebie alkohol by nie zwabił np: "grana wino"??

        • Gość: szalkowski Re: Kotłownia zamknięta IP: *.klaudyny.waw.pl / *.klaudyny.waw.pl 03.09.05, 22:49
          Aaaa, juz raz mnie zwabil. A 'grzane wino' okazalo sie byc rodzajem herbaty.
          ;(((
    • Gość: życzliwa Re: Kotłownia zamknięta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.05, 12:57
      żadna knajpa się tam nie zainstaluje - za 9 tyś. miesięcznie.
      A "chorzy" mieszkańcy, którzy ciągle piszą na coś donosy (z nudów - bo co
      innego, ciekawszego mają staruszkowie do roboty), skargi - kto by chciał się z
      nimi użerać.. nie polecam.
      • q22 Działalność kulturalno-społeczna WSM 04.09.05, 14:44
        > Nie interesuje mnie, kto go wygra.
        > Byle był spokój i płatności na czas - mówi Mariusz Apalkow.

        Chwalebne, że wrażliwość kulturalna nie przeszkadza panu Apalkowowi w trosce o
        finanse spółdzielni, a zatem i nasze, spółdzielców, kieszenie.

        Zastanawiam się jednak jak to się ma do następujących faktów:

        - nowy członek spółdzielni jest obciążany haraczem na Fundusz Społeczno
        Kulturalny w wysokości 2 * najniższe wynagrodzenie, trzy lata temu to było ponad
        1500 PLN. Jeśli statut się nie zmienił tak jest nadal. Czy jakiś nowy
        spółdzielca może to potwierdzić?

        - każdy członek spółdzielni płaci 2 grosze miesięcznie od metra kwadratowego na
        wyżej wymieniony fundusz. Nie są to wielkie pieniądze, ale w skali spółdzielni
        to daje pewnie niewielkie kilka tysięcy miesięcznie.

        - od co najmniej 3 lat stoi nieużywany lokal na kolonii Mickiewicza, na który
        wedle mojej wiedzy była oferta wynajęcia.

        - i wreszcie ostatnie:
        W paragrafie 3 statutu spółdzielni czytamy:

        "Przedmiotem działalności Spółdzielni jest zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych
        członków i ich rodzin oraz ich potrzeb gospodarczych i kulturalnych
        wynikających z zamieszkiwania w koloniach i budynkach Spółdzielni."

        Dla mnie osobiście działalność społeczno kulturalna 'Kotłowni'
        (prywatnego przedsięwzięcia wynajmującego na zasadach komercyjnych
        lokal od WSM ŻC) była łatwiejsza do zauważenia niż analogiczna działalność
        samej WSM. Podobnie jest zresztą z Pracownią.

        Swoją drogą jestem ciekaw, jak szybko uda się spółdzielni znaleźć
        nowego najemcę i jakiego rodzaju działalność w tym miejscu uniesie 9000 PLN
        miesięcznych opłat.

        q
        • donkej Re: Działalność kulturalno-społeczna WSM 04.09.05, 15:12
          To pytanie o działalność kulturalną spółdzielni WSM Żoliborz Centralny ( nie
          mylcie z innymi :)) jest ważne nawet jeśli abstrahuje się od pytania, czy
          Kotłownia zbankrutowała, czy padła z winy spółdzielni.
          Zobaczcie - Dom Kultury, w którym jest teatr Komedia i Biblioteka, był budowany
          właśnie z przeznaczeniem "na działalność kulturalną".
          W tym momencie pomieszczenia w nim są po prostu wynajmowane komercyjnie. Czy ten
          dochód z wynajmu idzie na "fundusz kulturalny"?
          I co się wreszcie w ogóle z tym funduszem dzieje, skoro my działalności
          kulturalnej właściwie nie widzimy? Imprezy w Bibliotece też nie są organizowane
          przez WSM.
          Czy ktoś czytał sprawozdania spółdzielni? Jak to wygląda? Czy ktoś ma dostęp do
          sprawozdań? Chętnie poczytam, bo chcę zrozumieć.
          • q22 Re: Działalność kulturalno-społeczna WSM 06.09.05, 08:37
            > Zobaczcie - Dom Kultury, w którym jest teatr Komedia i Biblioteka, był budowany
            > właśnie z przeznaczeniem "na działalność kulturalną".
            z tego co się wczoraj dowiedziałem, to Dom Kultury nie należy do WSM ŻC.
            W czasie podziału WSMu w latach 90, został przydzielony do tzw. "dużego" WSM
            (www.wsm.home.pl/), mimo, że leży w środku Żoliborza. Także, jeśli chodzi
            o wykorzystanie Domu Kultury to WSM-ŻC (ten z Suzina), nie ma na to wpływu i nie
            do niego należy kierować ewentualne uwagi.
            • donkej Re: Działalność kulturalno-społeczna WSM 06.09.05, 09:12
              Dzięki za wyjaśnienie.
              Choć uważam, że to granda - to "wykrojenie" nam Domu Kultury. Przecież osiedle
              było projektowane jako całość, ten Dom miał tu pełnić konkretne funkcje. Ot
              spuścizna po komunie kolejna.
              • q22 Re: Działalność kulturalno-społeczna WSM 06.09.05, 09:20
                > Choć uważam, że to granda - to "wykrojenie" nam Domu Kultury.
                Pewnie masz rację. Sprawę znam tylko z relacji osób lepiej poinformowanych,
                i według tych relacji DK nie został przekazany do WSM - ŻC bo był bardzo
                atrakcyjnym obiektem właśnie ze względu na możliwość komercyjnego wynajmowania
                powierzchni. Podobno, cytuję, taki był wtedy układ sił.
    • israel Smutne 04.09.05, 16:13
      niech zyje typowa polska rzeczywistosc
    • Gość: grarza Re: Kotłownia zamknięta IP: 195.116.28.* 08.09.05, 13:32
      podnosze watek, coby w niepamiec nie poszedl specjalnie obok tego zenujacego
      artykulu nt. pomyslu na zagospodarowanie kina tecza!!!!!
      ludzie! zrobmy cos, zabarykadujmy sie, "interwencje" zaprosmy! sama nie wiem,
      ale tego tak zostawic NIE MOZNA!!!!
      • Gość: szalkowski Re: Kotłownia zamknięta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 17:55
        Grarza, to zadekretuj jakies kulturalne miejsce. Np. doloz jeszcze obowiazkowa
        wz-tke w czasie wizyty. ;)

        Pozytywne, fajne miejsca pojawiaja sie same - nie na zawolanie i nie na sile.
        No ale God bless...
        • grarza Re: Kotłownia zamknięta 09.09.05, 19:50
          ;PPPPP
    • q22 Fundusz społeczno-kulturalny WSM ŻC - szczegóły 10.09.05, 01:56
      Udało mi się dotrzeć do sprawozdania spółdzielni za rok 2004, co nie jest
      zresztą szczególnym osiągnięciem, bo jest dostępny dla każdego członka
      spółdzielni i przy odrobinie konsekwencji w rozmowie z panią sekretarką można go
      dostać do wglądu. Oto co znalazłem w sprawie działalności społeczno-kulturalnej.
      Cytuję:
      -----------------------------------------
      Działalność społeczno-kulturalna

      Koszty działalności społeczno-kulturalnej w 2004 r. wynosiły ogółem 191 904,46
      zł z czego:
      - koszty działalności merytorycznej - 19 726,01 zł
      - koszty koszty związabe z pomocą (zapomogi losowe) - 39 632,07 zł
      - świadczenia na rzecz pracowników - 109 297,32 zł
      - czynsze za lokale i opłaty za usługi - 23 249,06 zł
      ----------------------------------------
      Koniec cytatu.
      Rozumiem, że pierwszy punkt to część kulturalna ok 10% kwoty, drugi to część
      społeczna ok 20%, ostatni zaś to koszty organizacyjne.
      Naturalną ciekawość budzi co kryje się pod punktem trzecim stanowiącym ponad
      połowę kwoty funduszu. O jakich pracowników chodzi? Być może o wymienione w
      liście zatrudnienia 3 etaty pionu społeczno-kulturalnego. Warto porównać
      dokonania tych osób z aktywnością pana Szatanka.
      Uprzejmie proszę osoby, które doświadczyły kulturotwórczej roli spółdzielni o
      danie znaku życia.

      Na zadane kiedyś pytanie o przeznaczenie tych środków uzyskałem informację,
      że przeznaczone są one na organizację śniadania wielkanocnego i kolacji
      wigilijnej dla niezamożnych mieszkańców dzielnicy. Przywołanie takiego celu
      skutacznie zamyka usta.
      W sprawozdaniu czytamy:
      "OPS w całości finansuje ze środków własnych paczki świąteczne i większą część
      poczęstunku. Zarząd WSM ŻC do obu spotkań dopłacił 2600 zł. Współpraca z OPS
      korzystnie ogranicza wydatki ponoszone przez Spółdzielnię."
      2600 zł to mniej niż kwota złupiona z dwóch nowoprzyjętych członków spółdzielni.

      W sprawozdaniu jest więcej skłaniających do refleksji liczb.
      Postaram się je w weekend przetrawić i zaprezentuję je w przyszłym tygodniu.

      q
      • Gość: m Re: Fundusz społeczno-kulturalny WSM ŻC - szczegó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.05, 08:57
        zniesiono opłatę (nie tylko w tej spółdzielni)
        za "bycie członkiem spółdzielni" , bo była niezgodna z prawem ...
        • q22 Re: Fundusz społeczno-kulturalny WSM ŻC - szczegó 10.09.05, 09:13
          > zniesiono opłatę (nie tylko w tej spółdzielni)
          > za "bycie członkiem spółdzielni" , bo była niezgodna z prawem ...

          To interesujące. Czy mógłbym napisać coś więcej w tej kwestii?
          Tzn. co rozumiesz przez "zniesiono"?
          Opłata ta jest określona przez Statut Spółdzielni (dokładnie w paragrafie 11
          punkcie 3). Ponieważ nie jest to jedyny punkt w którym statut jest niezgodny z
          prawem, podejmowane były próby zmiany statutu, jednak z tego co wiem zakończyły
          się niepowodzeniem i cały czas obowiązuje statut uchwalony w 1995 roku.

          Rozumiem, że masz informacje, że zaprzestano pobierania tej opłaty.
          Byłoby to pocieszające. Czy masz informacje od kiedy?

          q
          • donkej Re: Fundusz społeczno-kulturalny WSM ŻC - szczegó 10.09.05, 12:10

            Wygląda to wszystko aż niewiarygodnie. Jak to rozumieć??
        • grarza Re: Fundusz społeczno-kulturalny WSM ŻC - szczegó 10.09.05, 14:03
          Gość portalu: m napisał(a):

          > zniesiono opłatę (nie tylko w tej spółdzielni)
          > za "bycie członkiem spółdzielni" , bo była niezgodna z prawem ...

          aaaaa, to ciekawe! czy to znaczy, ze bede mogla poprosic o zwrot tej kwoty?...
          podaj prosze dokladnie OD KIEDY zostala on zniesiona, dzieki!
          • q22 Re: Fundusz społeczno-kulturalny WSM ŻC - szczegó 10.09.05, 15:03
            > > zniesiono opłatę (nie tylko w tej spółdzielni)
            wszystko jednak wskazuje, że podana przez "m" informacja jest nieścisła.
            Rozmawiałem z osobą która w ciągu ostatnich dwóch miesięcy nabyła mieszkanie w
            zasobach WSM-ZC i uzyskała informację że aby zostać członkiem spółdzielni musi
            zapłacić ok 2200 zł, w tym ponad 1500 właśnie na ten nieszczęsny fundusz s-k.
            Na szczęście od ok. roku nie trzeba być członkiem spółdzielni żeby być
            właścicielem mieszkania.
          • Gość: m Re: Fundusz społeczno-kulturalny WSM ŻC - szczegó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 02:03
            niw wiem od kiedy zniesiono opłatę - wiem , że spółdzielnie mają zwracać te
            opłaty - bo to było nie zgodne z prawem... jak się dowiem szczegółów dam znać.
            • donkej Re: Fundusz społeczno-kulturalny WSM ŻC - szczegó 12.09.05, 09:35

              Dziś w "drukowanej" jest jakiś list w obronie Kotłowni. Jest tam też coś o
              spółdzielni - napisała to chyba jakaś Żoliborska Kobieta, z tych, co się tam
              spotykały.
              • Gość: grarza Re: Fundusz społeczno-kulturalny WSM ŻC - szczegó IP: 195.116.28.* 12.09.05, 15:34
                a dlaczego tylko w drukowanej??? ja nie nabywam makulatury.... :(((

                do "m" podawaj szczegoly podawaj!!! dla mnie to wazne bardzo! chetnie wystapie
                o zwrot, moga mi to do czynszu zaliczyc...
    • lewe_oko Re: Kotłownia zamknięta 17.09.05, 00:36
      Przepraszam, jeśli ktoś poruszał już tę sprawę... Na dole był tam sklep
      Re:FORMA. Czy wiadomo jakie bedą jego dalsze losy? A może ktoś zna adres ich
      strony internetowej? Wiem, że była, a nie moge wygooglać.
      • Gość: magda Re: Kotłownia zamknięta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 01:01
        www.reforma60.pl/
        • lewe_oko Re: Kotłownia zamknięta 17.09.05, 17:00
          Wielkie dzięki :-)
        • magdalczyk ten sklep z dołu... 17.09.05, 22:59
          ten sklep z dołu nazywał się "Third Hand" (Trzecia Ręka, a nie Re:forma)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka