Hm.. Wiem,oklepane,ale ja na prawdę jestem w rozterce.
Byłam teraz na wycieczce.Moja klasa,i inne ze szkoły.Był też chłopak z innej (równoległej) klasy.W pierwszy dzień przyszedł z kolegą swoim do naszego pokoju. Śmialiśmy się,wygłupialiśmy.Wreszcie ktos zaproponował gre w butlekę. No i wzięłam wyzwanie. Miałam pocałować GO. Najpierw w polik. Zero stresu,różnuch chłopaków już całowałam.No i go pocałowałam. Potem jakieś tam pytania,aż wreszcie znowu wzięłam wyzwanie.I musiałam go pocałować w USTA. Pocałowałam.Potem już nic więcej nie było. Siedzieliśmy na łózkach i gadaliśmy. Leżeliśmy razem na łożku i coś tam gadaliśmy.Było fajnie i wgl. Zachowywaliśmy się jakbyśmy byli parom,a wcale tak nie było.
Na następny dzień on jakby tego dnie w ogóle nie było. Nie gadał ze mną i wgl. zlewał. A ja jakby... zauroczyłam się w nim.
CO TERAZ ZROBIĆ? Starac się o niego,czy nie?
HEEEEEEELP!
