Są u was w szkole nauczyciele, którzy się non stop czepiają głupotek? Np. pomalowanych
paznokci na zielono, większej ilości kolczykow w uchu (więcej niż 2), śmiesznych napisów
na koszulkach? Ja miałam kiedyś koszulke na wf z napisem f**k you i narysowany robak
jakiś

Albo że każą wam się CIĄGLE uczyć bo "co wy macie innego do roboty?" A nasze
życie prywatne, chociażby wtorkowe spotkanie i pogranie w piłkę? Dla nich to się liczy? Ja
mam cały weekend zawalony bo pomagam mamie sprzątać (wolę to niż bezsensowne
wkuwanie kompozytorów na muzykę). Wypowiedzcie się

Oczywiście są wyjątki i
naprawdę super nauczyciele i dzięki Bogu za to...