betulas93
22.05.24, 19:42
Witajcie moi drodzy.
Założyłam tu konto ponieważ jestem skołowana i niewiem już co robić. Czuje się sama z tym problemem i martwię o przyszłość.
Problem dotyczy Candida glabrata, która wyszła mi w posiewie z pochwy.
Może zacznę od początku, że od dziecka często chorowałam na zapalenia pęcherza, pobyty w szpitalu i ładowanie antybiotyków. I odkąd pamiętam coś zawsze mnie szczupaki i siedziało tam na dole. Następnie w wieku nastoletnim zaczęły się moje wędrówki po ginekologach, różne globulki, które pomagały na jakiś czas. Nikt z mojej mieściny nie angażował się zbytnio w problem, globulki i po sprawie aż do kolejnej wizyty. Wkoncu wzięłam sprawy "w swoje ręce" znalazłam Panią ginekolog z innego miasta, najpierw posiew i Candida glabrata, ilość średnio liczny. Załamałam się bo gdzieś czytałam że ta gnida bardzo oporna jest na leczenie. Od miesiąca stosuje rygorystyczna dietę, absolutnie zero cukru, zero pszenicy, zero nabiału. Warzywa, ryby kasze, grejpfruty no i takie tam... Czystek, candida support, koci pazur, probiotyki. Pani zaleciła kurację 21 dni flukonazol i 15 dni gynofemidazol. Mam już mieszane uczucia co do tej chemia ponieważ flukonazol kompletnie mnie nie ruszał nigdy. Zastanawiam się czy tego grzyba tak samo traktować jak albicans w sensie ziołami i dieta? Czy on jest jakiś zmutowany i już nic to nie da. Czy brać ten flukonazol, nie chce żeby zrobił mi się bardziej zmutowany szczep. Niewiem co robić. W planach mam kontynuację diety długi czas, domówić citrocept i berberyne HCl. Czy ktoś zmagał się z tym rodzajem grzyba?
Bardzo siadła mi psychika z tego powodu, są dni kiedy po prostu potrafię się rozpłakać.