Dodaj do ulubionych

"Biedny" Jaś Anderson

18.12.07, 18:50
Chodzi mi to to "wojenne dziecko Rilli".
Ostatnio muszę więcej leżeć z powodu trudnej ciązy i przeczytałam sobie "Dolinę Tęczy" a ze to jest wydanie dwutomowe to i "Rillę" machnęłam chociaz nie przepadam za tym tomem.

Podczas lektury myslałam o małym Jasiu-wspolczułam mu w momencie kiedy powrócił do ojca i macochy.Chodzi mi oto,że to dziecko od niemal urodzenia widywało przy sobie Rillę,mieszkał w jej domu.Nie znał innego domu i innej matki-pewnie myślał,że Rilla to mama.Zapewne była to dla niego najblizsza osoba na świecie.A tu nagle oddali go tak sobie ludziom,których nie znał,w obce miejsce.

Wiem,że to były inne czasy ale nie można było tego inaczej przeprowadzić? Najpierw mógłby ojca odwiedzać ,np. w weekendy albo coś.
Przecież nawet pies tęskni za swoim panem a co dopiero małe dziecko za najblizszą osobą.

Żal mi go naprawdę.
Obserwuj wątek
    • mela54 Re: "Biedny" Jaś Anderson 18.12.07, 23:28
      A wiesz, że Ty masz rację? Nigdy tak na to nie patrzyłam, ale coś w
      tym jest!
      • sowca Re: "Biedny" Jaś Anderson 18.12.07, 23:57
        Prawdę mówiąc, ja też nigdy nie myślałam o tym w ten sposób.
        Zresztą, to było bolesne też na pewno dla Rilli, która ostatecznie
        bardzo maluszka pokochała - a wiem z doświadczenia, że za dzieckiem
        bardzo się tęskni...


        "W mojej rodzinie szalenstwo przechodzi z pokolenia na pokolenie.
        Praktycznie galopuje"
    • jhbsk Re: "Biedny" Jaś Anderson 19.12.07, 07:48
      Też mi się tak zawsze wydawało. Oddać dziecko po paru latach jak przedmiot -
      barbarzyństwo.
      • sevilay Re: "Biedny" Jaś Anderson 19.12.07, 09:09
        Ja odkąd jestem matką to na rózne rzeczy inaczej patrzę.
        Widzę po swoich dzieciach jak tęsknią za mna ,jak mnie nie ma.

        Rilla na pewno tęksniła za Jasiem ale nigdzie nie ma słowa o tym,żeby on tęsknił.A na pewno tak było.Biedne dziecko.
        • pontecorvo Re: "Biedny" Jaś Anderson 19.12.07, 10:49
          Witaj Sevilay
          Twója wypowiedź po prostu mogłaby być moją... Też odświeżałam sobie
          cykl Ani podczas urlpu macierz. Po lekturze Rilli również żałowałam
          biednego Jasia; w kontekście dzisiejszej psychologii, to by nie
          przeszło...
          • sowca Re: "Biedny" Jaś Anderson 19.12.07, 23:48
            Pewnie... ale w dzisiejszych czasach niemożliwe byłoby również
            adoptowanie sieroty przez zupełnie obcą osobę bez żadnych
            formalności. Rilla po prostu zabrała do swojego domu chlopczyka, nie
            informowala o tym nikogo, nie musiała składać dokumentów ani nic...
            Zresztą, wolałabym chyba, zeby ojciec Jimsa nie wrócił - moim
            zdaniem zachował się paskudnie, zostawiając zonę w ciązy i
            najspokojniej w świecie jadac na wojnę. Ale to były zupełnie inne
            czasy i specyficzna sytuacjia...
            • sevilay Re: "Biedny" Jaś Anderson 20.12.07, 13:15
              Sowca,Jaś to Jims w oryginale? Bo zawsze się zastanawiałam jak się na Jasia rzeczywiście mówili.Myślałam,że Johnny albo coś podobnego.

              A poza tym masz rację-ale co tam Rilla-zobacz,Maryli i Mateusza tez nikt nie sprawdził,nawet się sami po dzieko nie pofatygowali.Sąsiadka im przywiozła tak jak np.paczkę kawy pzry okazji wizyty w mieście.

              Potem biedne dzieci trafiały na takich jak te pierwsze opiekunki Ani czy ta od Mary Vance-jak jej było pani Wiley? Czy jakoś tak.
              • sowca Re: "Biedny" Jaś Anderson 20.12.07, 21:24
                Nie czytałam oryginału, imię Jims pojawia się w tłumaczeniu, które
                czytałam - ale jest bardzo dziwnie przedstawione, jako zdrobnienie
                od imienia Jakub :P więc nie wiem, jak to jest w oryginale, ale
                możliwe, ze Jims.
                • sevilay Jak miał na imię Jaś? 21.12.07, 11:59
                  Ja w ogole nie rozumiem skojarzenia z lordem Kitchenerem bo tenże lord miał na imię Horatio Herbert.Tak,ze dla mnie imię Jasia jest zagadką.W koncu jeden James już w domu był-czy to im się nie myliło?
                  • sowca Re: Jak miał na imię Jaś? 21.12.07, 23:13
                    Hm, a to nie było przypadkiem tak, że drugie imię Jasia/Jimsa
                    brzmiało własnie Kitchener? Zuzanna się upierała, żeby tak go
                    nazwać? Przecież w języku angielskim jest możliwośc nadawania
                    nazwiska jako imienia (rozumiecie,o co mi chodzi?:P). Tak jak Walter
                    miał na drugie Cuthbert, czyli nazwisko Mateusza i Maryli.
                    • feverish Re: Jak miał na imię Jaś? 22.12.07, 08:23
                      w oryginale chłopczyk miał na imię James Kitchener, zdrobniale
                      właśnie Jims. Po polsku widziałam tłumaczenia z Jimsem, Jasiem i
                      Kubusiem.
                    • sevilay Re: Jak miał na imię Jaś? 30.12.07, 15:40
                      Sowca, na pewno było tak jak piszesz,tylko,że mozna odnieść takie wrażenie jakby ten Kitchener był w "komplecie" do Jana>Tak jakby dopiero to imię natchnęło Zuzannę do tego pomysłu z drugim imieniem po lordzie.
                      A w ogole to widzisz-okazało się,ze dziecko dostało imię po swoim ojcu.Ciekawe w takim razie skąd ten Jaś? Zaraz podejrzewałam,że to chodzi o inne imię jak pzreczytałam,że Zuzanna uważa,że to nie jest imię dla chrześcijańskiego dziecka:)))) Czy może być bardziej ChrześciJańskie imię niż Jan?:) Nawet Jaś to nić niezwykłego.
          • sevilay Re: "Biedny" Jaś Anderson 20.12.07, 13:20
            cześc Pontecorvo:)

            Jak czytałam pierszy raz "Rillę" to już zwróciłam na to uwage ale jeszcze tak na to nie patrzyłam jak teraz.

            Wiem,wiem,ze to były inne czasy inny sposób wychowywania dzieci (ten podręcznik Morgana-brrr...) ale przecież tam było tylu mądrych ,wrazliwych ludzi i nikt na to nie wpadł? Nie mówię Rilla, bo to młoda dziewczyna, ale Ania? Pastor? Una? Nikt nie zajarzył,że to może być straszne dla dziecka?
            • pontecorvo Re: "Biedny" Jaś Anderson 20.12.07, 13:33
              > a to nie wpadł? Nie mówię Rilla, bo to młoda dziewczyna, ale Ania?
              Pastor? Una?
              > Nikt nie zajarzył,że to może być straszne dla dziecka?

              Może narrator (LMM) był/była zdania, że najwyższym dobrem będzie
              wychowanie przez prawdziwego ojca? Widać, że trochę starała
              się "wygładzić" tę kwestię: dobra, miła macocha, kochająca dzieci i
              fakt, że mieli zamieszkać w pobliżu.
              Co oczywiście nie jest w żaden sposób w stanie zaoszczędzić szoku
              kilkuletniemu dziecku, tak bardzo przywiązanemu do Rilli. Jako
              czytelniczka wolałabym wersję, że ojciec Jasia ginie na wojnie, a
              Rilla swą małżeńską drogę z Krzysiem rozpoczyna mając na swym koncie
              już "pierwsze dziecko", a w dalszej kolejności dochodzą siostrzyczki
              i braciszkowie. Takie słodkie zakończenie...
              • sevilay Re: "Biedny" Jaś Anderson 20.12.07, 13:38
                Ano,może tak być.
                Tylko,ze macocha to zawsze macocha.jedyna róznica między nią a Rilla jest taka,że macocha jest zoną Andersona a Rilla nie.Ale z drugiej strony bo Rilla była Jasiowi bliższa emocjonalnie.

                Ja tez bym wolała usmierconego Andersona-bohaterem by został:)

                Ale trudno.Tylko mogli to przeprowadzic lepiej.
                • ab7777 Re: "Biedny" Jaś Anderson 25.12.07, 17:20
                  W dawnych czasach dziecmi sie mniej przejmowano niż teraz..,pamietam
                  jak kiedys znalazlam na strychu stare przedwojenne gazety z
                  ogloszeniami w rodzaju: oddam zdrowego ,2 letniego chlopca w dobre
                  rece ( doslownie!) ,albo malzenstwo w srednim wieku szuka dziecka w
                  wieku ponizej 7 lat itp.
                  • jan.kran Re: "Biedny" Jaś Anderson 23.01.08, 14:47
                    Ja mam zupełnie inne odczucia jeżeli chodzi o ten wątek. Rilla dopiero
                    zaczynała swoje życie , miała dość trosk i obowiązków w czasie wojny i powinna
                    zająć się sobą, studiami , miłością.
                    Od początku było wiadome że jeżeli ojciec Jasia wróci to go weźmie do siebie.
                    Gdyby nie wrócił na Rillę i Jej rodzinę spadłby obowiązek wychowania go.
                    Jaś miał zamieszkać w pobliżu , miec kontakt z Rillą a zarazem przyzwyczajać się
                    do nowej rodziny. Może się zdarzyć że będzie miał w przyszłości przyrodnie
                    rodzeństwo i wtedy gdyby został zRillą kim byłoby dla niego?
                    Ojciec Jasia wyruszył na wojnę , nie dawał znaku życia ale wrócił i zajął się synem.
                    I to jest dla mnie pozytywne , jestem pewna że Jasiu zawsze będzie przywiązany
                    do Rilli ale wychowa sie w nowej , swojej własnej rodzinie i tak jest dla niego
                    lepiej.
                    • sevilay Re: "Biedny" Jaś Anderson 27.01.08, 20:54
                      Nie twierdzę,że nie powinna go oddawać tylko,że mogli by to przeprowadzić inaczej.Już pisałam,że wiem,ze to były inne czasy ale w koncu dzieci takie same.Jaś uważal Rillę za najbliższą osobę a tu nagle został oddany ludziom,których nie znał.Zabrali go i zawieźli w obce miejsce.Czy to miało dla niego znaczenie,ze to bilogicznie jest jego ojciec? Wtedy zapewne nie.
                      Powienien się stopniowo do nich przyzwyczaić,np.najpierw odwiedzać,potem jeździc na weekendy i w koncu zamieszkać z ojcem i macochą.Skutek by był taki sam a szok dla dziecka mniejszy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka