sevilay
18.12.07, 18:50
Chodzi mi to to "wojenne dziecko Rilli".
Ostatnio muszę więcej leżeć z powodu trudnej ciązy i przeczytałam sobie "Dolinę Tęczy" a ze to jest wydanie dwutomowe to i "Rillę" machnęłam chociaz nie przepadam za tym tomem.
Podczas lektury myslałam o małym Jasiu-wspolczułam mu w momencie kiedy powrócił do ojca i macochy.Chodzi mi oto,że to dziecko od niemal urodzenia widywało przy sobie Rillę,mieszkał w jej domu.Nie znał innego domu i innej matki-pewnie myślał,że Rilla to mama.Zapewne była to dla niego najblizsza osoba na świecie.A tu nagle oddali go tak sobie ludziom,których nie znał,w obce miejsce.
Wiem,że to były inne czasy ale nie można było tego inaczej przeprowadzić? Najpierw mógłby ojca odwiedzać ,np. w weekendy albo coś.
Przecież nawet pies tęskni za swoim panem a co dopiero małe dziecko za najblizszą osobą.
Żal mi go naprawdę.