Dodaj do ulubionych

Nieśmiertelność-monoteistow-Tiplera-San-Jupitero

02.09.20, 15:42
Nieśmiertelność-wg-monoteistow-Tiplera-San-Jupitero-bonobo

Wątek ten otwieram pod namową P.T. bonobo44. W trakcie poprzednio otwartego wątku pt.:
forum.gazeta.pl/forum/w,32,170154824,170154824,_Ostatnie_pytanie_Isaaca_Asimova_reset_entropii.html P.T. dodał dodatkowy temat sugerujący iż nasi potomkowie zapewnią nieśmiertelność wszystkim zmarłym (?) żyjącym uprzednio (?).

Propozycja bonobo44 jest całkowicie oryginalna, ale jak na razie jest wg mnie sprzeczna z najogólniejszymi zasadami fizyki i biologii. Ta sprzeczność sprowokowała mnie do otwarcia niniejszego wątku po to aby przy okazji uporządkować … to co pisze się na ten od wieków, a zwłaszcza w ostatnich latach na temat „życia wiecznego”.

Temat jest niesłychanie rozległy i nie wiem czy warto inwestować czas (który dla osobników śmiertelnych jest bardzo cenny).

Dokonam więc jak na razie tylko bardzo ogólnego przeglądu dotychczasowych koncepcji.
Wyróżnię 4 podstawowe koncepcje:

1. Według zapatrywań religii monoteistycznych ludzie zmartwychwstaną (wg chrześcijan – dopiero u końca czasów) i będą żyli wiecznie w „nieco odmiennych ciałach” po to aby być w kontakcie z Bogiem osobowym.

2. Według licznych futurystycznych współczesnych artykułów osób, które liznęły nieco
informatyki i A.I.
psychiki- dusze ludzi można odtwarzać wewnątrz komputera (sieci informatycznej).
Zapewniałoby to „pewną formę nieśmiertelności” (na tak długo jak długo istniałby serwer). Wspaniałą ilustracją artystyczną, intuicyjną jest łatwo dostępny film pt. „San Jupitero”. Na ile zrealizowanie takiej technologii wydaje się obecnie możliwe dyskutowaliśmy w wątku: forum.gazeta.pl/forum/w,32,167367294,167367294,Odrebne_swiadomosci_istot_z_Matrix_.html#p168198681

3. W wypadku prawidłowości modelu kosmologicznego wszechświata cyklicznego
oraz uwzględnienia możliwości „Fine tune universe” ( en.wikipedia.org/wiki/Fine-tuned_universe ) zachodzi cykliczna zmasowana reinkarnacja. Przy takich założeniach w istocie to my teraz zmartwychwstajemy (wg poprzednich wzorców).

4. Teoria bonobo44 - wytwarzania w przyszłości nieśmiertelnych kopii naszych ciał , wg której (vide liczne wypowiedzi w poprzednim wątku) nasi potomkowie będą odtwarzali nas w ulepszonej „nieśmiertelnej postaci”.
……………………………………………………………………………………………………………………………….
Zakreślona tematyka jest tak rozległa iż w niniejszym mailu podejmę jedynie polemikę z dwoma wadliwymi (jak mi się wydaje) tezami bonobo44.

I. Powtórzę na początek zastrzeżenia zasadnicze:

Otóż nasz szanowny kolega stwierdzał, że

> Tymczasem w moim przekonaniu nasi potomni będą w stanie stworzyć wierne biologiczne >kopie nas samych,
> udoskonalone w taki sposób, że nasze komórki i umysły nie będą podlegały entropijnej degradacji (być
> może zapewnią to przez rodzaj ambrozji i nektaru, który będzie przechowywał o nas
> informację o naszych komórkach - w jakichś bankach AI - i regenerował ją na substracie
>biologicznym w regularnych cyklach bez >utraty jednak dotychczasowego doświadczenia
> i nowo ukształtowanej na przestrzeni eonów osobowości).

> Niewykluczone jednak że stworzą (zmodyfikują nasze komórki tak, że staną się one
>nieśmiertelne. O ile dobrze pamiętam, już dziś znamy zdolne do tego naturalne organizmy.

A propos tego stwierdzenia napisałem:

[ Wydaje mi się, że w tej wypowiedzi przewidujesz, że nastąpią możliwości sprzeczne z podstawowymi zasadami fizyki i biologii ... gorzej ... systemów wszelakich ( vide "O powstawaniu i ginięciu" ... Arystoteles )
…………………………………….
W dniu dzisiejszym moje zastrzeżenie P.T. bonobo44 próbował „załatwić” wpisem:

[„Stułbiopławy Turritopsis nutricula i Turritopsis dohrnii
potrafią się odmłodzić (powrócić od formy dojrzałej meduzy do niedojrzaego płciowo polipa) w procesie transdyferencjacji i są potencjalnie nieśmiertelne.”]

Otóż wypowiedź ta świadczy o tym, że nie wszyscy zabierający głos w niniejszym temacie pamiętają , że każdy złożony, sensowny obiekt istnieje w dwóch postaciach :
(1) zapisu kodowego (projektu) i (2) fizycznej realizacji.

Projekt może trwać, fizyczna wersja ulega degeneracji… Aby trwać, aby zaistnieć trzeba po jakimś czasie odtworzyć obiekt na nowo. To właśnie zapobiega ostatecznej degeneracji.

Stułbiopławy przedłużają swoje istnienie przez powrót do postaci młodszej
………………………………………………

II. Dzisiaj jeszcze o drugim ważnym zastrzeżeniu:

bonobo44 napisał:

[ „Cierpliwie czekałem na oddzielny wątek, który proponowałeś. Spróbuję sprostać Twoim oczekiwaniom, bo no bo oczywiście mam na ten temat swoje przemyślenia. Zatem prosto, acz niekoniecznie krótko.

Wszyscy słyszeli o teleportacji kwantowej, jednak niewielu wie sercem/przyjmuje do wiadomości, że to zarazem umiejętność powielenia/sklonowania stanu układu kwantowego. W fizycznym świecie wszystko co znamy skonstruowane jest z nierozróżnialnych od siebie cegiełek przyrody. Gdyby tej nocy ok. 4-tej nad ranem ktoś podmienił wszystkie cząsteczki Twojego ciała na inne dbajac o to, żeby każda z nich znalazła się w dokładnie takim samym stanie kwantowym, w jakim w momencie podmiany była ta podmieniona, to nic by się w Tobie nie zmieniło. Ani ciało ani duch. Zachowałbyś wszystkie wspomnienia i całą dotychczasową osobowość. Słowem dusza by nie zauważyła podmiany substratu….

Już dziś potrafimy tworzyć takie kopie układów kwantowych (mizernych, ale zawsze od czegoś trzeba zacząć).

Teraz wyobraźmy sobie teleporter, który nie zniszczy Twojego oryginału po przesłaniu (teleportacji) kopii, jak to musi się dziać np w takim Startreku, opowiadającym o czasach, gdy technologię tę opanowaliśmy lepiej niż w Kosmicznych Jajach. Otóż zarówno pozostawiony oryginał, jak i wygenerowana kopia będą mały identyczne dusze”.]

Moje drugie zasadnicze zastrzeżenie:

P.T. bonobo zakłada, że nasi potomkowie zastosują zarysowaną wyżej technologię (teleporter) po to odtworzyć nasze ciała w postaci nieśmiertelnej. Pytam więc czy potrzebna tu zaawansowana, przyszłościowa technologia będzie zrealizowana przez osobników podobnych do nas, czy przez jakąś cywilizację zaawansowaną. Zarysowana technologia jest ponad naszymi umiejętnościami.

Wydaje się, że osoby takie jak my, z takimi możliwościami intelektualnymi jak nasze nie są w stanie rozwinąć zakreślonej technologii. Konieczne jest przewidywanie postępu w zakresie umysłowości, podążanie w kierunku coraz „silniejszych” A.I. (jak w opowiadaniu Isaaca Asimova) no ale to kłóci się z podstawowym założeniem autora teorii, że to mają być osoby nieśmiertelne ale bardzo podobne do nas (… cudownie skonstruowanych). No więc jak ? Mówimy o naszym stadium rozwojowym, czy zakładamy powstawanie „advanced civilisations”. Cywilizacje zaawansowane zapewne będą miały swoje własne cele, niekoniecznie musi je interesować odtwarzanie jakiś przeszłych form.

Nawiasem mówiąc w opisie bonobo44 jest jeszcze jeden błąd. Nieśmiertelność (długie trwanie) obiektu, czyli „niepodleganie degeneracji” nie polega na „zamianie zużytych atomów” tylko na „trzymaniu się pierwotnego wzorca organizacyjnego obiektu (projektu)”.

Tyle na dzisiaj. Nie wiem czy komuś będzie się chciało rozwijać wątek. Dlatego na razie wypowiedzi są skrótowe.
Pozdrawim
~ Andrew Wader

Obserwuj wątek
    • bonobo44 Re: Nieśmiertelność-monoteistow-Tiplera-San-Jupit 02.09.20, 16:32
      (0) Zacznijmy od sprostowania. To, co nazywasz "błędami" to w istocie punkty weryfikacji powyższej hipotezy, która dzięki takim jak te punktom jest falsyfikowalna, a zatem w pełni naukowa.
      Sądzisz, zatem, że to błędy a ja sądzę, że jest inaczej. Sprawa do przedyskutowania i... zweryfikowania w działaniu.

      (1) Nigdzie nie napisałem, że Nieśmiertelność (długie trwanie) polega na „zamianie zużytych atomów” .
      To był wstęp do pokazania, jak w oparciu o teleportację kwantową można w zasadzie wykonać replikę ciała i.. duszy. Oczywiście nie dziś tylko za jakieś 10 tys. lat, przy obecnym "tempie" rozwoju i ekspansji cywilizacji nieśmiertelne ciała staną nam się potrzebne nie wcześniej niż za 2 tysiąclecia, podróże w czasie za 2^2, a
      wystarczające umiejętności teleportacji (lepsze niż w Kosmicznych Jajach) rozwiniemy za jakieś 2^3 tysiąclecia.
      Przez ten czas człowiek nie ewoluuje zbytnio (poza degeneracją genetyczną, która trwa w najlepsze).
      należy żyć nadzieją, że nie wyhodujemy też sobie (samo)świadomej AIszy, bo no bo będziemy mieli zwyczajnie przechlapane.

      (2) Nieśmiertelność pojawi się z chwilą, gdy wyciągniemy wentyl bezpieczeństwa, i wypuścimy sprężone powietrze demografii w kosmos (zwłaszcza ten dalszy, co właśnie zajmie nam minimum 2KY - z głupim Marsem grzebiemy się już pół wieku i w tym tempie potrwa to jeszcze z wiek, zanim nań dotrzemy; zwłaszcza gdy raptory Muska ostatecznie spalą na panewce, na co się zanosi).


      (3) teleportacja tuz sprzed momentu gałtownej śmierci człowieka młodego nie będzie wymagała żadnych dodatkowych "inwestycji". Po teleportacji człowiek starego konieczne będą zabiegi odmładzające.

      (4) Jeśli potrafi to głupia meduza, to i człowiek o średniej IQ 100 wspomagany nielicznymi nacjami o średniej 10 punktów wyżej (głównie zatem Azjatami) da sobie z tym problemem radę przez te marne 8KY, bo no bo nie jest to pryncypialnie niemożliwe (jak to owe meduzy pokazały 8-)

      (5) Skoro "każdy złożony, sensowny obiekt istnieje w dwóch" (?) "postaciach : (1) zapisu kodowego (projektu) i (2) fizycznej realizacji.", zatem "Projekt może trwać," pomimo że "fizyczna wersja ulega degeneracji… Aby trwać, aby zaistnieć trzeba po jakimś czasie odtworzyć obiekt na nowo. To właśnie zapobiega ostatecznej degeneracji."
      Otóż obiekt można [już dziś] odtworzyć na nowo na poziomie komórki (a nie atomu), tkanki, narządu (…)...
      na poziomie całego obiektu to tylko kwestia czasu. Jeśli projekt da się zapisać w banku pamięci i przetransmutować do AIszy , to tylko znaczy., że pryncypialnie możliwe jest przetransmutowanie go i do odnowionego mózgu. należy tylko zadbać, aby zregenerowana struktura połączeń tego substratu nie była uboższa niż ta w wyjściowym.

      (5) Zasadniczo będzie to zbędne jeśli zatrzymamy mechanizmy proces starzenia się komórek i użyjemy wynalezionych przez siebie przez te 8KY mechanizmów, które przywrócą w nich porządek, jeśli takowy zostanie w nich nadmiernie zakłócony. (Dziś mówi się o nanobotach, ale będą to raczej udoskonalone mechanizmy "naturalne".)

      (6) LBNL: Pamiętajmy, że meduza powraca do stadium "nastolatki", a nie wczesnego stadium larwalnego. Może i po takim odmłodzeniu będziemy mieć nieco pstro w głowie, ale to przecież w takim wieku przystoi. (Staniemy się niejako przy okazji młodzi duchem. 8-)
      • andrew.wader Re: Podział komórek somatycznych 03.09.20, 19:21
        bonobo44 napisał:

        > (4) Jeśli potrafi to głupia meduza, to i człowiek o średniej IQ 100 wspomagany
        > nielicznymi nacjami o średniej 10 punktów wyżej (głównie zatem Azjatami) da sob
        > ie z tym problemem radę przez te marne 8KY, bo no bo nie jest to pryncypialnie
        > niemożliwe (jak to owe meduzy pokazały 8-)

        Szanowny P.T. bonobo44

        Nie chcę się czepiać nadmiernie, gdyż być może twoja hipoteza (przewidywanie) jest coś warta, ale na razie masz przed sobą jeszcze liczne zadania, aby powyjaśniać niejasności na tyle, aby teza była przynajmniej jako tako przekonywująca.

        Cytując mnie napisałeś:

        ["(5) Skoro "każdy złożony, sensowny obiekt istnieje w dwóch" (?) "postaciach : (1) zapisu kodowego (projektu) i (2) fizycznej realizacji.", zatem "Projekt może trwać," pomimo że "fizyczna wersja ulega degeneracji… Aby trwać, aby zaistnieć trzeba po jakimś czasie odtworzyć obiekt na nowo. To właśnie zapobiega ostatecznej degeneracji."]

        potem piszesz:

        Otóż obiekt można [już dziś] odtworzyć na nowo na poziomie komórki (a nie atomu), tkanki, narządu (…)...
        na poziomie całego obiektu to tylko kwestia czasu. Jeśli projekt da się zapisać w banku pamięci i przetransmutować do AIszy , to tylko znaczy., że pryncypialnie możliwe jest przetransmutowanie go i do odnowionego mózgu. należy tylko zadbać, aby zregenerowana struktura połączeń tego substratu nie była uboższa niż ta w wyjściowym.
        ...................

        Musiałbyś to wyjaśnić. Być może miałeś na myśli dzielenie się komórek somatycznych. Niestety, przy podziale takich komórek u osobników starszych nie zachodzi reset do "bezbłędnej, młodej postaci". Po takich podziałach DNA komórek somatycznych (ów projekt) powielane są , przenoszone albo nawet dodawane błędy.

        Stąd się biorą nowotwory !!!

        Tylko zabieg użycia DNA pochodzącego od dwóch osobników (- w trakcie powstawania zygoty) i to na dodatek w młodym wieku rodziców daje względnie uporządkowaną wersję projektu na obiekty - czyli DNA komórek potomka.

        piszesz:

        (5) Zasadniczo będzie to zbędne jeśli zatrzymamy mechanizmy proces starzenia się komórek i użyjemy wynalezionych przez siebie przez te 8KY mechanizmów, które przywrócą w nich porządek, jeśli takowy zostanie w nich nadmiernie zakłócony. (Dziś mówi się o nanobotach, ale będą to raczej udoskonalone mechanizmy "naturalne".)

        Hm... Byłoby potrzebne abyś opisał, jak zapobiegać "starzeniu się samochodu". Po 100 000 kilometrów wszystkie parametry poszczególnych części są zmienione. Nic tylko w fabryce Toyoty trzeba wyprodukować nowy egzemplarz, wg tego samego, trzymanego tam projektu.

        Procesom degeneracyjnym ulegają także struktury geologiczne, ...przemienia się cała planeta...
        To jest prawidłowość dotycząca wszystkich obiektów... zapewne także lokalnej części wszechświata...

        • bonobo44 Re: Podział komórek somatycznych 03.09.20, 20:15
          Szanowny P.T. andrew.wader napisał:

          > ...................
          > Tylko zabieg użycia DNA pochodzącego od dwóch osobników (- w trakcie powstawani
          > a zygoty) i to na dodatek w młodym wieku rodziców daje względnie uporządkowaną
          > wersję projektu na obiekty - czyli DNA komórek potomka.
          > ...................

          W tym Twoim pytaniu zawarta jest już odpowiedź. Zastanów się proszę: Przeciętny czas życia zaczyna sięgać 90 lat. Przeciętny wiek prokreacji sięga 30 lat. Tzn. patrząc jedynie na naszą "długowieczność" w zasadzie powinny wystarczyć 3 pokolenia, aby kod DNA uległ degeneracji. Dlaczego się tak nie dzieje?


          > Hm... Byłoby potrzebne abyś opisał, jak zapobiegać "starzeniu się samochodu". P
          > o 100 000 kilometrów wszystkie parametry poszczególnych części są zmienione.
          > Nic tylko w fabryce Toyoty trzeba wyprodukować nowy egzemplarz, wg tego samego
          > , trzymanego tam projektu.

          Ponownie w tym Twoim pytaniu zawarta jest już odpowiedź. Za co mogę być Tobie jedynie wdzięczny.
          Odnowienie samochodu jest o wiele prostsze niż żywego organizmu. Wystarczy tylko wymienić jego wszystkie części na nowe z zachowaniem technologii produkcji i łączenia części wg projektu wyjściowego.
          Ozcywiście nie wystarczy, aby taki samochód oddać do fabryki Toyoty. Ni euzyska on przez to charakteru nieśmiertelnego. Jednak można go wyposażyć w dodatkowy element. Superrobota, który zajmie miejsce pod kołem zapasowym (które w razie czego wymieni), ale który też będzie posiadał w pamięci kazdy detal samochodu do odtworzenia w superdrukarce 3D na wyposażeniu typowego warsztatu samochodowego. Obok zestawu robotów, którzy błyskawicznie rozbiorą samochód do poziomu wymagającego wymiany zużytej części i zastąpią ją nową, wymieniając przy okazji parę innych (przed harmonogramem). W ten sposób średnio co 2-5 lat samochód będzie miał podmienione wszystkie części na nowe (jak organizm komorki i tkanki), przy zachowaniu ich pełnej zgodności z projektem wyjściowym (przy zachowaniu ich pełnej zgodności z wyjściowym projektem DNA i przywróceniem go do postaci wyjściowej z... tu uwaga zachowaniem drobnego marginesu przewidzianego przez Naturę na dopuszczane zmiany mutacyjne; nie wiem, czy jesteś świadoy faktu, że nasze komórki zaopatrzone już są (przez tę samą Naturę) w naturalne mechanizmy diagnostyczno-naprawcze DNA)


          > Procesom degeneracyjnym ulegają także struktury geologiczne, ...przemienia się cała planeta...
          > To jest prawidłowość dotycząca wszystkich obiektów... zapewne także lokalnej części wszechświata...

          tu bym się z Tobą pozwolił nie zgodzić... procesy geologiczne są ewidentnie twórcze... to one powodują powstanie diamentów, rubinów, szmaragdów i szafirów, zeby tylko wspomnieć kilka pierwszych z brzegu, ale i całych kontynentów na chaosie pierwotnej magmy; także zasobów metanu i ropy naftowej, a nawet... węgla no i owych dyjamentów (we współpracy z życiem).
          Zatem cała planeta przemienia się w nader pożądany przez nas sposób... to my, zamiast wzmacniać jej entropię (kosztem energii i tak dostarczanej przez Słońce), zwiększamy ją spalając bezcenne zapisy historii życia, jakim są pokłady węgla, które powinny być precyzyjnie badane warstewka po warstewce z udziałem tak "inwazyjnych" narzędzi jak pędzelek paleobotanika; nota bonobo, taki osławiony maestro Lavoisieur wykorzystywał co prawda energię słoneczną, ale do... spalania wcale pokaźnych diamentów (co oczywiście przeniosło naukę chemii na nowe wyżyny i trudno mu to mieć za złe)

          8-)44
      • andrew.wader Re: Reasumpcja ... jakość teorii 05.09.20, 15:18
        bonobo44 napisał:

        > (3) teleportacja tuz sprzed momentu gałtownej śmierci człowieka młodego nie będ
        > zie wymagała żadnych dodatkowych "inwestycji". Po teleportacji człowiek starego
        > konieczne będą zabiegi odmładzające.
        >
        > (4) Jeśli potrafi to głupia meduza, to i człowiek o średniej IQ 100 wspomagany
        > nielicznymi nacjami o średniej 10 punktów wyżej (głównie zatem Azjatami) da sob
        > ie z tym problemem radę przez te marne 8KY, bo no bo nie jest to pryncypialnie
        > niemożliwe (jak to owe meduzy pokazały 8-)
        >

        > (6) LBNL: Pamiętajmy, że meduza powraca do stadium "nastolatki", a nie wczesneg
        > o stadium larwalnego. Może i po takim odmłodzeniu będziemy mieć nieco pstro w g
        > łowie, ale to przecież w takim wieku przystoi. (Staniemy się niejako przy okazj
        > i młodzi duchem. 8-)
        ................................
        Poświęciłem dość dużo czasu na zapoznanie się z tezami bonobo44. Należy jednak oszczędnie gospodarować swoim czasem, zwłaszcza w moim wieku. Aby zakończyć inwestowanie czasu w to zagadnienie - próbuję więc ponownie parafrazować tu - w kilku zdaniach - koncepcję bonobo44, aby ewentualnie inni czytelnicy (których tu w zasadzie nie ma ) ją ocenili, ewaluowali, zadecydowali czy owa koncepcja jest użyteczna. W ten sposób zamierzam wyłączyć się już z dalszej dyskusji nad tym zagadnieniem.

        P.T. bonobo zakłada, że:

        (1) nie będzie zachodzić rozwój A.I. Nie przewiduje, aby prócz ludzi i ich potomków zaistniała w przyszłości jakaś "silna" inteligencja ponadludzka, tak jak jest to w opowiadaniu Isaaca Asimowa. Oczywiście przy obecnym stanie wiedzy można nie wierzyć w wyłonienie się silnej (świadomej, rozumnej) A.I.

        (2) bonobo44 zakłada, że możliwości intelektualne i technologiczne ludzi będą wzrastać, tak iż nasi potomkowie będą realizować w przyszłości skomplikowane przedsięwzięcia technologiczne

        (3) zostanie opanowana technologia teleportacji ( w oparciu o koncepcje fizyki kwantowej ) dużych obiektów... (niezwykle karkołomne założenie)

        (4) przyszli potomkowie użyją owej technologi teleportacji, aby kopiować żyjących osobników i umieszczać ... hm.. w jakieś osobnej (?) przestrzeni (zdaje się na innych planetach ??? ), przy czym na dodatek owe kopie będą miały właściwość iż będą nieśmiertelne (niepodatne na zniszczenie)

        (5) zdaje się, że jest czynione założenie .. że jakimś to sposobem będzie to dotyczyć również osób, które żyły wcześniej... (jakkolwiek nie wiem na pewno, czy takie założenie jest sformułowane)

        (6) zapewnienie przez przyszłą populację osób (naszych potomków)... niewiele różniących się od nas, aby tworzone kopie były "nieśmiertelne" będzie zachodziło na wskutek obmyślenia i wdrożenia jakiś nowatorskich technologii (nanoboty?) która zapewni, aby tworzone kopie (organizmy) nie podlegały procesowi starzenia się.

        Jest więc założenie o wynalezieniu jakiegoś "eliksiru, stałej, bezustannej młodości". Koncepcja takiego
        eliksiru (ewentualnie zaprzedawania duszy diabłu, aby odzyskać młodość) kołacze się w umysłach ludzi od wieków (podobnie jak koncepcja perpetum mobile) jest jednak sprzeczna z podstawami biologii

        (7) powody dla których nasi potomkowie mają dokonywać takich działań wynikają z założenia, iż nasi potomkowie będą mieli przemożną chęć odróżniania osobników etycznie właściwych od "etycznie złych".

        (8) nie jest jasna relacja pomiędzy osobnikami, którzy będą realizować ów proces teleportacji, a osobnikami już po takiej teleportacji... nie jest jasne czy ma to być jakiś proces ciągły czy jednorazowy

        (9) jednocześnie bonobo44 dla domknięcia tej wizji potrzebuje założenia, że nie zachodzi ewolucja czasoprzestrzeni (chyba nie wierzy w Big Bang, ekspansję czasoprzestrzeni wszechświata)... zakłada, że wszechświat jest mniej więcej niezmienny.

        Można próbować szacować ile ma szans autor zarysowanej teorii, aby przekonać do niej współczesnych interlokutorów.

        Pozdrawiam

        ~ Andrew Wader
        • bonobo44 Re: Reasumpcja ... jakość teorii 05.09.20, 17:58
          Paza resumpcją (mało precyzyjną ale przynajmnej obdarzoną dobrą wolą zrozumienia tego, co zdaniem k. zasługiać by mogło jedynie na dużo krótszą reasumpcję: "Bałkot"; zatem dzięki i za to, zwłaszcza, że w miarę zrozumiałe wyjaśnienie czegokolwiek na poziomie dostępnym dla gimnazjalisty wymagać by tu musiało także podkreślenia wywodu żywym wymachiwaniem owłosionymi kończynami bonobo 8-)

          zdajesz się wzorem wielu forumowiczów unikać metodą piskorzową kluczowych odpowiedzi na kluczowe stawiane przez siebie zarzuty. A takowa odpowiedź-pytanie brzmiała:

          patrząc jedynie na naszą "długowieczność" w zasadzie powinny wystarczyć 3 pokolenia, aby kod DNA uległ degeneracji. Dlaczego się tak nie dzieje?
    • bonobo44 Nieśmiertelność-monoteistow-konwergencja-z-nauką 02.09.20, 20:23
      Dziękuję Szanownemu Koledze, andrew.waderowi za zagajenie - napisał on:

      > Nieśmiertelność-wg-monoteistów. Według zapatrywań religii monoteistycznych ludzie zmartwychwstaną (wg chrześcijan – dopiero u końca czasów) i będą żyli wiecznie w „nieco odmiennych ciałach” po to aby być w kontakcie z Bogiem osobowym.

      Zamiast pktu 4-go mógł rownie dobrze napisać:

      4. Nieśmiertelność-wg-pluralistów. Według tego nowego światopoglądu naukowego utożsamiającego ludzi z bogami bliskimi ich wyobrażeniom co do omnipotentności, ludzie zmartwychwstaną (wg bonobo – gdzieś na zaraniu boskiej ery człowieczeństwa ) i będą żyli wiecznie w „nieco odmiennych ciałach” (lub nawet identycznych - to zostanie im pozostawione do wyboru) po to aby być w kontakcie z ludzkimi bogami przyszłości i móc w ten sposób wspomóc ich (poprzez wziecie udziału) w wielkim projekcie zasiedlenia (i przy okazji zaniesienia tam iskry życia i rozumu) przynajmniej niewielkiego procentowo obszaru Wszechświata.

      Oba te poglądy są zbieżne na wszystkich możliwych płaszczyznach poza transcendentnym charakterem wyobrażonego Boga Jedynego, a także takiegoż Nieba, Piekła oraz Czyśćca. W tym świeckim światopoglądzie o charakterze nie tyle scientystycznym (bo no bo ten termin wykorzystano już w innych celach) co naukowo uzasadnionym (realistycznym, a nie idealistycznym-transcendentalnym) odbicie zbajdą wszystkie te kategorie i wartości chrześcijańskie, gdyż stanowią one w istocie paralelne odbicie antycypowanego przez pierwszych chrześcijan Królestwa Niebieskiego na Ziemi, zmodyfikowanego li tylko do postaci Królestwa Niebieskiego na Ziemi i Niebie (a w nim wszystkich stosownie terraformowanych do postaci rajskich ogrodów... planet) .

      Światopogląd ten jest odpowiedzią na zapytanie-projekt jednego z brytyjskich uniwersytetów chrześcijańskich z początku tysiąclecia. Projekt zapoznany, a i przez bonobo zapamiętany jedynie mgliście. A dotyczący możliwości ocalenia ginących wartości chrześcijańskich w światopoglądzie laickim. Jego idea nurtowała bonobo przez wiele lat, aż uległa krystalizacji zaledwie parę lat temu do postaci powyższej propozycji. Powyższego marzenia - jeśli wolisz.
    • bonobo44 PIEKŁO w ujęciu naukowym 04.09.20, 10:25
      Dotąd wydawało mi się, że dostatecznym piekłem powinno być przeżywanie wciąż na nowo przez niepoprawnych grzeszników swego wypełnionego złem życia w cyklu nieustannych powrotów. Oraz samo zamknięcie bram do proponowanego przeze mnie naukowo opracowanego projektu Królestwa Niebieskiego na Ziemi i w Niebie.

      Jednak dla wielu psychopatów mogła by to być wizja... zajmująca (?) - nie wiem, jak to określić.

      Podejrzewam, że specjalnie dla nich nasi potomni ludzcy bogowie stworzą bez najmniejszego wysiłku coś naprawdę wymyślnego: PIEKŁO z mękami piekielnymi w czysto naukowej postaci. (Niech się schowa Mengele, który na pewno tam trafił jako jeden z pierwszych i najbardziej cenionych "gości"! Już słyszę "diabelskie" ucieszne "cmok!cmok!" boskiego kata przyszłości na sam jego widok.)
      Poznają oni tam ból i cierpienie swoich ofiar spotęgowany setki i tysiące razy, będą świadomi gdy członki ich ciała będą wciąż na nowo ćwiartowane, tak jakby wciąż miały połączenie z ich mózgiem. Chrześcijańska wizja "małych włochatych diabłów" porywających z uciechą takiego delikwenta do owego PIEKŁA wydaje mi się być nader atrakcyjna (a rolę diablic mogły by doraźnie wziąć na siebie w owym niebie przyszłości ofiary tych psycholi... gdyby zaś wzdragały się one przed tym z jakichś względów, chętnie je osobiście wyręczę - będę miał całą wieczność, zatem scedowanie paru eonów na rolę kata i tak będzie stanowiło ułamek czasu wszystkich innych moich innych ulubionych zajęć - wyobraźcie sobie przerażenie tych bandziorów na ponowny widok "małego kosmatego diabła 8-)44 lub innego z chętnych 44-ch milionów bonobo" , który będzie miał dla nich nowy pomysł na kolejną wymyślną torturę):

      www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/swiat/dożywocie-dla-zabójcy-dwóch-kobiet-trzymał-ich-ciała-w-lodówce/ar-BB18Gp83?ocid=spartan-dhp-feeds
      • bonobo44 Re: PIEKŁO w ujęciu naukowym 04.09.20, 12:54
        Ktoś może powie: Jak to, bonobo?! Te najbardziej pokojowo usposobione stworzenia ma świecie? W roli kosmatych diabłów przyszłości?

        Nie doceniacie bonobo, moje drogie!
        Jeśli dostaną do dyspozycji planetę, na którą w całości (jakieś 44 mln osób obu płci od czasu oddzielenia się od linii troglodyckiej ) zostaną prowadzone ich nieśmiertelne dusze. tak.. tak... bonobo też dostąpią zbawienia w moim raju drogi Suenderze. Otóż bonobo nie mają żadnych oporów przed przywróceniem naturalnego "sielankowego" spokoju w stadzie. Gdyby jakiś samiec spróbował zgwałcić bonobiankę ("Ha! Ha! Jak można zgwałcić bonobo, które nie mogą się obyć bez seksu zamiast przywitania!? " - zakrzyknie niejeden sapiONcy hominid, niepomny burzy jakie podobne stwierdzenie w stosunku do kobiet wiadomej proweniencji wygłosił niegodnie później zadzierzgnięty - bynajmniej nie za te słowa - przez swoich współbraci na kaloryferze były przywódca jednego z byłych lokalnych ugrupowań) albo tylko podnieść na nią swe włochate łapsko, niewątpliwie pozostałe samice skrzyknęłyby się i zwyczajnie... urwały mu jaja, coby więcej nie miał powodów realizacji takich swoich pomysłów. Nie trafiłby zatem góra na 5 lat i to warunkowo za kratki, ale stał by się odtąd popychadłem całego stada bez żadnych szans na propagację swoich genów. Właśnie dlatego pośród bonobo agresja jest czymś niebywale rzadkim. W odróżnieniu bowiem od samic hominidek sapiONcych, bonobianki nie zadawalają się syndromem ofiary, tylko biorą sprawy dosłownie w swoje śliczne włochate łapki i niemal natychmiast, a najdalej nazajutrz jest zwykle... po sprawie. Gdyby podobna kara czekała w sposób nieubłagany każdego zasapanego z emocji hominida, gwałty ustały by w ciągu.... jednej doby.

        Zatem, bonobo nadają się jak rzadko jaki gatunek do roli "małych kosmatych diabełków" PIEKŁA przyszłości. Mają wysoko rozwinięte poczucie sprawiedliwości społecznej i nie będą miały żadnych skrupułów w stosunku do psychopatycznych przedstawicieli zasapanego gatunku, z których niektórzy właśnie dojadają ostatnich ich żyjących docześnie krewnych, a jeden z najbardziej bogobojnych z nich nawet grozi temu 44-temu "łagodną" cichą śmiercią, o którą przyprawić ma mnie w moim śnie, jak tylko "dowie się, bo no bo musi wiedzieć" zgodnie ze swoją dewizą, na gałęzi którego figowca mnie szukać 8-/. (Zaiste nie wiadomo: śmiać się czy płakać w obliczu wyrazu tak "wysokiej" etyki typowej dla "prawych chrześcijan"?) Musi tylko uważać, żeby w intertajmie moja bonobianka (równie mocno wierząca jak on, lecz całe niebo bardziej etyczna) nie urwała mu tego czy owego, bo no bo może i ona też zechce się w międzyczasie czegoś o nim dowiedzieć 8-)

        Aby nie pobrudzić sobie małych włochatych rączek przejmą też od sapiONcych zwyczaj posługiwania się pośrednikami. Zezwolą aby ich planetarny raj, a wasze PIEKŁO P.T. suenderze, dzieliły z nimi nieśmiertelne kopie szympansów zwyczajnych - prawdziwych panów troglodytów i istnych demonów w małpiej skórze. I to właśnie one z upodobaniem będą wydawać swoje "cmok! cmok!" realizując program kar piekielnych zaprojektowanych przez Panów z Panisc dla demonów w ludzkiej skórze, uczynionych nieśmiertelnymi li tylko po to, aby w nieskończoność mogły one przeżywać owe coraz bardziej wymyślne męki piekielne. Wprost idealne rozwiązanie dla wszystkich trzech gatunków, nie sądzicie?

        8-)44

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka