Dodaj do ulubionych

Grawitor fotonowy - reaktywacja

08.01.07, 16:48
Natenczas „mój patent” dotyczy fotonów.

Pisałam kiedyś

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=49372768&a=49907181
że:
<< foton nie jest wyłącznie cząstką punktową, nie jest też cząstka albo falą,
ale jest nawet czymś więcej niż struna-geodezyjna, o której pisał Bonobuś.
Foton w czasoprzestrzeni 4D albo raczej 5D jest sferą. Ta sfera jest czymś,
co kiedyś nazwalam GRAWITOREM czyli tworem czasoprzestrzennym, którego
energia jest związana z geometria jego czasoprzestrzeni.>>

Proszę nie mylić Grawitora z grawitonem!

Tak sobie założyłam, że energia całkowita Grawitora jako sfery wynosi 4 pi c
x c. No bo jeśli E = m cc, to geometria może zastąpić w wypadku
Grawitora „masę”, stąd E = 4 pi cc. Zakładam, jes że to energia
grawitacyjna. Energia Grawitora jako 1D sfery wynosi 2 pi c. Energia ta
jest „rozsmarowana” na powierzchni Grawitora.

Z pewną śmiałością twierdzę, że taki pojedynczy Grawitor „rozprasza się”
czasoprzestrzennie na podobieństwo całych wiązek kwantów światła w
przestrzeni czyli sferycznie, ponieważ jest bytem fizycznym o konkretnej
geometrii czasoprzestrzeni. Chodzi mi o to, że pojedynczy foton może
być „doklejony” do sfery o zmiennej geometrii zależnej od wymiaru czasu.
Gdyby tak rzeczywiście było, wówczas Grawitor stawałby się „malutką” kuleczką
tylko wtedy, gdyby znajdował się w stanie o najwyższej energii czyli stanie
maksymalnego skupienia na minimalnym obszarze przestrzeni. (Gdybyśmy ekran
przyłożyli do wylotu „lufy kwantowego pistoletu”, emitowana
kuleczka „wypaliłaby” punktową dziurę :-)

Kiedy jednak „foton” zostaje wyemitowany ze swojego źródła, kuleczka znajduje
się na sferze – Grawitorze "skręconej" na maksa.Taki "skręcony" na maksa
Grawitor natychmiast po wyemitowaniu "rozwija się”, przechodząc do stanu o
najniższej energii czyli stanu maksymalnego rozproszenia na maksymalnym
obszarze przestrzeni i staje się sferą. (Gdy dociera do ekranu „wypala”
dziurę w kształcie koła, a to znaczy, że jeszcze nie osiągnęła ona
swojego „stanu podstawowego – o najniższej energii). A to by znaczyło, że
pojedynczy „foton” w pewien sposób rozprasza się czasoprzestrzennie na
podobieństwo całych wiązek światła w przestrzeni czyli sferycznie. Bo gdyby
tak nie było, to i światło nie miałoby naturalnej tendencji do sferycznej
propagacji w przestrzeni.


Gdy Grawiton fotonowy jest „skręcony” lub „ściśnięty” do punktu, osiąga stan
maksymalnego skupienia na minimalnym obszarze przestrzeni. Gdy powiększa swój
promień dąży do stanu maksymalnego rozproszenia na maksymalnym obszarze
przestrzeni. Te minima i maksima mają swoje ograniczenia, które wynikają ze
sposobu ruchu obiektu, jakim jest sferyczny Grawiton fotonowy. Opisuję ten
ruch jako „skręcanie” lub „rozkręcanie” Grawitora. Ponieważ dosyć trudno jest
wyobrazić sobie proces „skręcania” całej sfery, więc jako przykład posługuję
się 1D sferą czyli geometrycznym OKRĘGIEM. Stąd podobieństwo do gumki
recepturki, chociaż nie ma znaczenia jej rozciągliwość, lecz sprężystość
ułatwiająca jej skręcanie jak w podanym poniżej eksperymencie.

Weź gumkę aptekarską. Ma ona obwód 2 pi r i znajduje się w stanie
o „krzywiźnie zerowej”. Skręć teraz gumkę tak, żeby jej obwód utworzył
podwójny okrąg. A teraz skręć tak, by utworzył potrójny... Teoretycznie taką
gumkę można by skręcać aż do punktu – malutkiej kulki. Można powiedzieć, że
dostarczasz jej energii, a ona zmienia swoją geometrię – skraca się promień
ulegający skrętom i zwiększa się geometryczna krzywizna gumki. Jeśli
przestaniesz dostarczać jej energii, to gumka zacznie rozwijać się sama do
postaci o „najniższej energii” i „krzywiźnie zerowej”. Do swojego „stanu
podstawowego” – można by powiedzieć.

Czy długość obwodu skręcanej gumki zmienia się?

Kolejne skręty świadczą o zmianie krzywizny. Obwód w zasadzie nie zmienia
się, chociaż promień wciąż się "skraca" ulegając skręcaniu. Dostarczasz gumce
energii, dzięki której następuje ruch skręcania gumki, ale gdy przestaniesz
dostarczać jej energii, sama zacznie się rozkręcać!
Podobnie, gdybyś nagrał film z gumką rozkręcającą się z postaci o charakterze
kulki do postaci rozkręconego całkowicie okręgu i puścił go w zwolnionym
tempie, zaobserwowałbyś, że jej promień wzrasta. A obwód gumki jest stały,
tylko że rozkręcany.


Teraz porównaj sobie stan gumki skręconej do dwóch, trzech, czterech
okręgów itd. do gumki w trakcie takiego skręcania czyli w ruchu.
W pierwszym przypadku gumka znajduje się w „fazach”, a w drugim w „przejściu
międzyfazowym”.

Gdybyś zrzutował strukturę takiej gumki na kartkę - naszą płaszczyznę
euklidesową, która nie uwzględnia wymiaru krzywizny, to byś zauważył, że
gumkę na stop-klatkach skręconą do dwóch, trzech, czterech itd. okręgów
(czyli zawsze w jakiejś „fazie”) możesz przedstawić jako ciut grubszy za
każdym razem okrąg o coraz mniejszym promieniu. Aż stanie się kulką. Jednak
gumki na stop klatce uchwyconej w TRAKCIE skręcania nie możesz zrzutować na
kartkę i przedstawić jako okrąg! Możesz natomiast ją zrzutować tak, że
wyglądałaby ona... zresztą sam wykonaj ten prosty eksperyment.
Dlatego światło w trakcie rozpraszania jest nie widoczne.
Widzimy jedynie moment emisji światła i odbicia.
Tak wyjaśniam paradoks Olbersa :-)

Kiedy mamy światło emitowane jako płomień świecy i oświetlasz je latarką,
fotony z obu źródeł rozkręcają się, ale nadziewają się na siebie nawzajem i
interferują ze sobą, ale w czasie tej interferencji te, które akurat znajdują
się w „fazie” i mają prawdopodobnie takie same potencjały, łączą się ze sobą
i „skręcają się” na moment, a potem rozkręcają, więc pewnie dlatego
obserwujesz na ścianie coś w rodzaju cienia falującego gorącego powietrza. I
dlatego światło świecy oświetlone światłem latarki nie rzuca cienia na
ścianie ;-)


Co wytycza minima i maksima geometrii 1D Grawitora fotonowego? Wynikają one z
jego geometrii czasoprzestrzennej.
1. Gdybyśmy rozpatrywali Grawiton jako 2D sferę, to jego energia E
powinna być równa 4 pi c x c, ale ponieważ dosyć trudno jest wyobrazić sobie
proces „skręcania” całej sfery, więc posługuję się przykładem 1D sfery czyli
okręgiem. W tym przypadku energia E jest równa 2 pi c. Promień 1D sfery
wyznacza stała prędkość światła. Gdy energię „utożsamiam” z geometrią obiektu
czyli okręgiem, to znaczy, że „energia” (2 pi c) takiego okręgu nie może być
zmienna. Czy to możliwe, by „energia” była stała, a „promień” zmienny? Tak,
gdy taki obiekt będzie występował w dodatkowym wymiarze. Ten dodatkowy wymiar
nazywam wymiarem KRZYWIZNY. Zatem poziom krzywizny jest zależny od stosunku
zmiennego promienia do obwodu obiektu (obwód przy wzroście promienia nie
zwiększa się tak, jak w geometrii euklidesowej, co ma swoje konsekwencje w
fizyce klasycznej).

2. Oto prosty wzór na obwód okręgu uwzględniający zmiany w wymiarze
krzywizny: L= k x 2 pi r. Gumka o geometrii 2 pi r ma k = 0. Ale k może
przyjmować inne wartości. Obwód L przyrównuję do „energii” E, więc teraz E =
k x 2 pi c, stąd k = E/ 2 pi c, a także c = E / k x 2 pi c.

3. 1D Grawitor jest kulką o minimalnym promieniu, gdy osiąga stan
o „maksymalnej krzywiźnie” (analogicznie do skręconej na maksa gumki).

4. 1D Grawitor staje się „okręgiem” o maksymalnym promieniu, gdy
osiąga „krzywiznę zerową”(analogicznie do rozkręconej na maksa gumki)

Gdy jeden Grawiton fotonowy natknie się na drugi Grawiton fotonowy, to jeden
Obserwuj wątek
    • lola10.10 Re: Grawitor fotonowy - reaktywacja c.d. 08.01.07, 16:55
      Gdy jeden Grawiton fotonowy natknie się na drugi Grawiton fotonowy, to jeden
      drugiemu dostarcza energii. Załóżmy, że zwyżkując energetycznie zlewają się ze
      sobą łącząc w jeden obiekt – podwójny Grawiton fotonowy, który na
      moment „skręca się”, by za chwilę zacząć się na powrót „rozkręcać” w namiętnym
      dążeniu do swojego „stanu podstawowego” o najniższej energii. Podałam wzór E =
      k x 2 pi c. Dla podwójnego fotonu, gdy zwiększyła się jego energia, pod k
      podstawiam 2 i mamy teraz wzór w postaci
      2 E = 2 x 2 pi c = 4 pi c. Co się dzieje? Wzrasta krzywizna. Ten wzór 4 pi c
      opisuje stan 1D Grawitora, który podobnie jak przykładowa gumka
      został „skręcony” do postaci dwóch okręgów. No to proszę o podpowiedź: prędkość
      stała c (promień) zmienia się czy nie zmienia? A może promień
      jest „dwuwymiarowy”? Odległość v jest pokonywana w czasie. Skręty zwiększają
      się, bo co? Czas „idzie do tyłu”? Skręty zmniejszają się, a czas „idzie do
      przodu’?

      Pytanie, na które też nie umiem odpowiedziec: Z jaką prędkością rozwija się
      taka 1D gumko-struna fotonowa?

      Odważnie powiększając ilość fotonów (do miliarda na przykład?) może można by
      zauważyć, że im więcej uda się „skręcić” ze sobą fotonów (Grawitonów
      fotonowych), tym większe prawdopodobieństwo utworzenia obiektu (cząstki?) o
      odpowiednio dużej krzywiźnie, która wymagałaby coraz większego „czasu
      rozkręcania”. Może materia to nic innego jak światło - ogromna ilość gumko-
      strun fotonowych „skręcona” do takiego poziomu krzywizny, która pozwala na
      zaistnienie ich w postaci „cząstek”?

      Wystarczyłoby przeprowadzić eksperyment z emitowaniem dwóch, trzech, czterech
      itd. fotonów z różnych źródeł w tym samym czasie i zaobserwować, czy
      ich „fala”, gdy łączą się, skraca się według podanych przeze mnie założeń czyli
      dla dwóch do ½, dla trzech do 1/3, dla czterech do ¼ itd.? Gdyby eksperyment
      się powiódł, byłby dowodem potwierdzający moją teoryjkę. O ile zresztą
      pamiętam,taki eksperyment przeprowadzono, bodajże we Wiedniu, ale nie mogę
      informacji o tym eksperymencie odszukać :-(

      • lola10.10 Fotony - cienie 08.01.07, 17:00
        Mój komentarz do DAvida Deutcha odwołujący się do Grawitora fotonowego
        przeciskającego się przez szczeliny:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=46466046&a=55142184-------


        "...przyszedł Herbst z pstrągami i patrzał w przestrzeń przez szczeliny..."
        ??? co to jest???
        • bonobo44 Re: Fotony - cienie 08.01.07, 18:55
          lola10.10 napisała:

          > "...przyszedł Herbst z pstrągami i patrzał w przestrzeń przez szczeliny..."
          > ??? co to jest???

          To samo, co:

          "Puma z gumy na fumy, a te fumy to z gumy." 8-)

          to tak a propos gumki-recepturki z wczesniejszych dyskusji...

          pisalem juz (w watku FoR:) o dualizmie korpuskularno-falowym i dualnym
          charakterze Twojego modelu w stosunku do podejscia Deutscha...
          czy dostrzegasz ten dualizm?
          • lola10.10 Re: Fotony - cienie 10.01.07, 17:19
            bonobo44 napisał:

            > lola10.10 napisała:
            >
            > > "...przyszedł Herbst z pstrągami i patrzał w przestrzeń przez szczeliny..
            > ."
            > > ??? co to jest???
            >
            > To samo, co:
            >
            > "Puma z gumy na fumy, a te fumy to z gumy." 8-)
            >
            > to tak a propos gumki-recepturki z wczesniejszych dyskusji...
            >
            > pisalem juz (w watku FoR:) o dualizmie korpuskularno-falowym i dualnym
            > charakterze Twojego modelu w stosunku do podejscia Deutscha...
            > czy dostrzegasz ten dualizm?
            • lola10.10 Re: Fotony - cienie 10.01.07, 17:57
              (Sic!coś mi ucięło!?!)

              Witam.
              Przyznaję się, że książkę D.Deutscha zaczęłam czytać dopiero kilka dni temu.
              Zmęczył mnie trochę wstęp (podobnie jak Lajkonika). Jestem w pierwszym
              rozdziale :-(

              bonobo44 napisał:

              > lola10.10 napisała:
              >
              > pisalem juz (w watku FoR:) o dualizmie korpuskularno-falowym i dualnym
              > charakterze Twojego modelu w stosunku do podejscia Deutscha...
              > czy dostrzegasz ten dualizm?

              Czy dostrzegam? czy ja dostrzegam??? To po to ten model, drogi Bonobo!

              Tak. Dostrzegam ten dualizm. I cieszę się - radość mnie niesie - ponieważ i Ty
              go dostrzegasz. Faktem jest, że wcześniej, pewnie z powodu sylwestrowego
              zamętu, gdzieś mi ta konkretna Twoja wypowiedż umknęła.

              Oprócz dualizmu, z modelu Grawitora fotonowego ( a i w pewnym sensie światów
              równoległych Davida Deutscha) wynika sporo ciekawych rzeczy. Model wyjaśnia na
              przykład, dlaczego "polaryzacje każdego z fotonów mogą być zupełnie
              przypadkowe". Zależą od stanu energetycznego fotonu wynikającego ze zmiennej
              geometrii czasoprzestrzeni modelu Grawitora.

              Mało tego, z modelu Grawitora fotonowego ( a i w pewnym sensie światów
              równoległych Davida Deutscha) wynika sporo ciekawych rzeczy. Model wyjaśnia na
              przykład, dlaczego polaryzacje każdego z fotonów z osobna są zupełnie
              przypadkowe. Zależą od stanu energetycznego fotonu wynikającego ze zmiennej
              geometrii modelu Grawitora. Dowolny punkt na sferycznej fali jako „punktowy
              foton” jest „doklejony” do sfery o zmiennej (różnej) krzywiźnie geometrii
              czasoprzestrzeni. W tym sensie stan całego układu jest lepiej określony
              geometrycznie niż stan jego części.


              Model w zasadzie wyjaśnia zjawisko polaryzacji…

              > W naturze większość źródeł promieniowania elektromagnetycznego wytwarza fale
              niespolaryzowane. Polaryzacja występuje tylko dla fal rozchodzących się w
              ośrodkach, w których drgania ośrodka mogą odbywać w dowolnych kierunkach
              prostopadłych do rozchodzenia się fali. Ośrodkami takimi są trójwymiarowa
              przestrzeń lub struna.< ( z Wikipedii)

              Na przykład istnieje stan splątany polaryzacji dwóch fotonów, tzw. singlet,
              który ma taką właściwość, że jeżeli będziemy mierzyć polaryzacje obu fotonów,
              używając dwóch identycznie ustawionych, ale odległych od siebie polaryzatorów,
              to zawsze otrzymamy dwie przeciwne polaryzacje. Zatem para fotonów w stanie
              singletowym ma precyzyjnie określoną własność wspólną (polaryzacje mierzone tak
              samo ustawionymi polaryzatorami są zawsze przeciwne), dokładnie tak jak przy
              wyłapywaniu tylko jednego fotonu przez jeden detektor przy dwóch lub więcej
              szczelinach, bo drugi detektor nie jest „ustawiony” na odbior fal
              magnetycznych.
              Natomiast stan podukładu, czyli pojedynczego fotonu, jest całkowicie
              nieokreślony — wynik pomiaru polaryzacji pojedynczego fotonu jest zupełnie
              przypadkowy. Bo związany właśnie ze zmienną w czasie geometrią Grawitora
              fotonowego w dodatkowych wymiarach (wymiarze kołowym i krzywizny) i różnymi
              kierunkami działania całego Grawitora w czasoprzestrzeni.
              Splątanie nie zanika wraz z odległością – tak przewiduje teoria kwantów.
              I słusznie :-)


              W latach 90-tych eksperymentalnie udowodniono istnienie splątania pomiędzy
              fotonami odległymi od siebie o kilkanaście kilometrów (grupa Gisin'a, Genewa).
              Splątanie to, jak wynika z modelu Grawitora możliwe jest na dużo większych
              odległościach, a nawet dotyczyć może całego wszechświata. Być może dla
              każdej „cząstki” możemy „znaleźć” jej „antycząstkę” , pod warunkiem, że
              dokonamy „założenia początkowego” czyli ustalimy o jakiej
              geometrii „antycząstki” poszukujemy. Obszar poszukiwań może być ewentualnie
              ograniczony do maksymalnego promienia c Grawitora fotonowego czyli dla cząstki
              o prędkości c odległość ta wynosi ok.300 000 km, a czas 1 sekunda. No chyba że
              odległość ta nie ma żadnego ograniczenia czasoprzestrzennego oprócz wielkości
              wszechświata...Tego jeszcze nie wiem :-(


              Model Grawitora fotonowego tłumaczy także
              Eksperyment czy też raczej PARADOKS EPR

              Pytałam czy Grawitor „rozkręca się” z prędkością przekraczającą prędkość
              światła czy nie?. Czy tę prędkość można by nazwać geometryczną? Help!

              W modelu Grawitora fotonowego, tak jak w eksperymencie EPR mamy doczynienia
              jakby z pozornie pewnego rodzaju oddziaływaniem rozchodzącym się natychmiastowo
              na dowolną odległość. Łączy te oddziaływania powierzchnia sfery. Tymczasem
              szczególna teoria względności zabrania przekazywania informacji z prędkością
              większą od prędkości światła. A może jest to problem lokalności? Z tego faktu
              EPR wywnioskowali, że zmienne kwantowe muszą mieć ustaloną wartość przed
              pomiarem, co z kolei prowadzi do wniosku, że mechanika kwantowa jest teoria
              niepełną (niezupełną) bo nie określa tych ustalonych wartości (a jedynie ich
              prawdopodobieństwa). A owe wartości to stany wynikające z geometrii Grawitora .


              I jeszcze:
              1.Model Grawitora łamie lokalność praw fizyki postulowaną przez teorię
              względności.

              2.Otwiera OTW na uwzględnienie efektów kwantowych.

              3.Równania mechaniki kwantowej mówią o stanie pary cząstek w jednej chwili
              czasowej, ale w domyśle zakłada się, że można mówić o takiej parze istniejącej
              w tej samej chwili. Tymczasem o "jednej chwili czasowej" możemy mówić zgodnie
              ze szczególną teorią względności tylko, gdy cząstki znajdują się w swojej
              bezpośredniej bliskości. Można zatem uznać, że mechanika kwantowa jest poprawną
              teorią lokalną. Powinna jednak zacząć uwzględniać ponadlokalność układu na
              przykład cząstka/antycząstka, ponieważ jedna chwila czasowa, jak wynika z
              modelu Grawitora fotonowego występuje na jego powiększającej się
              („rozkręcanej”) powierzchni. Cząstki pozostają w układzie, gdy się od siebie
              oddalają. Chociaż „cząstka” punktowa znajduje się na geodezyjnej równikowej –
              pojedyncza struna – pole oddziaływania elektrycznego, a „antycząstka” punktowa
              na którymś z południków współtworzących dwie półsferyczne brany – w polu
              oddziaływania magnetycznego.


              John Stewart Bell stwierdził, że "żadna teoria zmiennych ukrytych zgodna z
              teorią względności nie może opisać wszystkich zjawisk mechaniki kwantowej." Być
              może Bell ma rację, jeśli chodzi o wszystkie zjawiska, ale jednak model
              Grawitora fotonowego pokazuje cień szansy.

              Zmiennymi ukrytymi są wartości geometryczne ciągłego ruchu Grawitora, które na
              płaszczyźnie euklidesowej można próbować przedstawić jako stop-klatki ruchu 1D
              sfery przy pomocy geometrii Minkowskiego. (Rzutujemy „zastopowane”
              momenty „przejść międzyfazowych”). Natomiast Grawitor fotonowy osiąga „kwantowe
              stany” – tak jak w przykładzie 1D sfery, kiedy znajduje się ona - na
              podobieństwo gumki - w pełnych skrętach – fazach.

              Brak mi czasu...żeby wziąć się do tego poważnie :-) Ale to może i lepiej.
              Pozdrawiam.
              Lola
        • lola10.10 Re: Fotony - cienie - a Grawitor fotonowy 10.01.07, 17:18
          Postanowiłam tutaj zamieścić ten tekst z FoR.

          David Deutsch twierdzi, że foton nie dzieli się na fragmenty i nie jest
          odchylany przez inne fotony, choćby z tego powodu, że:
          „jakkolwiek nieliczne byłyby fotony, rozkład cieni pozostaje taki sam”
          oraz
          „nigdy nie obserwujemy, by dwa detektory zarejestrowały coś jednocześnie”.
          Potem stwierdza, że:
          „kiedy foton przechodzi przez nasze urządzenie to przechodzi on przez jedną
          szczelinę, a następnie coś z nim interferuje, odchylając go w zależności od
          tego, które z pozostałych szczelin są otwarte;
          obiekt interferujący przechodzi przez pozostałe szczeliny;
          obiekty interferujące zachowują się dokładnie tak, jak fotony... z tą tylko
          różnicą, że są niewidzialne.”
          I tu wprowadza rozróżnienie pomiędzy fotonami nazywając jedne fotonami
          namacalnymi, a drugie fotonami –cieniami.

          Chciałabym więc przypomnieć, coś, co pisałam wcześniej, ( a Bonobo – wydawało
          mi się –zrozumiał :-)
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=49372768&v=2&s=0

          Cytuję za Bonobem, który skomentował moje wypociny:
          --------------------------------------------------------------------------------
          lola10.10 napisała:

          > struna-geodezyjna (na sferze) uosabiała „cząstkę próbną” na
          > przykład foton, to wyobraźcie sobie, że ta struna – geodezyjna styka się
          > w każdym swoim punkcie z płaszczyzną sfery. Obie półsfery są natomiast
          > branami stykającymi się ze struną. Struna wyznacza pole elektryczne,
          > a półsfery pola magnetyczne.
          > Oddziaływanie elektryczne bez magnetycznego nie istnieje. I odwrotnie. A oba
          > w tym przypadku współtworzą pole grawitacyjne o danej geometrii.
          (...)
          jeśli tylko sama czaspoprzestrzeń 4D jest sferą w 5D, to pojedyncza "struna"
          pojedynczego fotonu w 4D (łącząca punkt emisji z punktem pochłaniania)
          może się łączyć w powierzchnię (w szczególności w sferę) całej fali takich
          fotonów wyemitowanych z danego punktu we wszystkich kierunkach przestrzeni...

          czoło takiej fali w modelu zredukowanym do zwykłej powierzchni sfery 2D w 3D
          utworzy propagującą się po powierzchni sfery zamkniętą wstążkę (równoleżnik)
          od bieguna emisji do bieguna i dalej do bieguna emisji i tak w kółko...

          w istocie jednak fizycznie istnieje cała powierzchnia sfery i na niej w
          logicznie konsekwentny sposób zdaje się koncentrować Lola...

          gdy pisze ona

          > Obie półsfery są natomiast
          > branami stykającymi się ze struną. Struna wyznacza pole elektryczne,
          > a półsfery pola magnetyczne.

          ma na myśli zapewne "półsfery" ponad i pod równoleżnikiem...
          w tym sensie stają sie dla mnie zrozumiałe jej rozważania ilościowe w
          kategoriach obwodu i promienia takiej sfery (muszę do nich wrócić i jeszcze raz
          się im przyjrzeć)...wiadomo, ze "półsfera" jest dokładnie półsferą tylko nad
          lub pod równoleżnikiem będacym równikiem...

          jeśłi teraz wektory pola elektrycznego miałyby drgać tylko wzdłuż linii
          równoleżnika (w istocie ta linia 1D w modelu reprezentuje 3D w realu),
          to prostopadłe do niej wektory pola magnetycznego musiałybyu drgać wyłącznie
          wzduż południków... i to cały czas usiłowała mi zapewne powiedzieć Lola...

          co więcej... z tego jej obrazka wynika, że owe wektory magnetyczne układają się
          wzdłuż południków w obrazie całej trajektorii czoła fali dokładnie je
          wypełniając w zamknięte krzywe... owe "półsfery" wypełnione są wszystkimi
          takimi południkami... Lola nazywa je branami (być może słusznie - muszę
          sprawdzić, co w istocie oznacza ten termin w teorii strun)...

          co więcej dla każdego zamkniętego w okrąg południka zbiór przecinających go
          równoleżników tworzy niemal analogiczne półsfery pola elektrycznego...
          niemal analogiczne bo jednak tworzą je linie równoległe, a nie przecinające się
          w biegunie jak linie wektorów pola magnetycznego...

          wszystko to rozgrywa się na arenie czasoprzestrzennego tworu stanowiącego
          rozwiązanie OTW...
          --------------------------------------------------------------------------------
          (Dzięki Ci Bonobo!)

          A teraz wracam do DD i jego fotonów-cieni. Otóż owe pole magnetyczne w moim
          sferycznym modelu Gerawitora fotonowego jest czymś w rodzaju fotonu - cienia w
          eksperymencie! Wektory pola elektrycznego drgają tylko wzdłuż linii
          równoleżnika (w istocie ta linia 1D w modelu reprezentuje 3D w realu), ale żeby
          było prościej to zrozumieć, przyjmijmy, że jest to nasza 1D gumko - struna
          fotonowa skręcana i rozkręcana. Prostopadłe do niej wektory pola magnetycznego
          drgają wyłącznie wzdłuż południków tworząc dwie półsfery zróżnicowane
          biegunowo. Detektor (nie mam pewności, ale się domyślam :-) jest aparatem,
          który wychwytuje fale elektryczne, więc być może wyłapuje „fotonka
          równoleżnikowego”, a nie rejestruje fal magnetycznych, dlatego nie
          wyłapuje ”fotonkow południkowych”. A wiadomo, że fotony mają właściwości
          elektromagnetyczne. (Mało tego, są obiektami grawitacyjnymi.) Jeśli jeden
          detektor wyłapie całego „fotonka rownikowego, to inny go już nie wychwyci.
          Możne warto by przeprowadzić prosty eksperyment, w którym ustawiono by jeden
          detektor czuły na elektryczne fale, a drugi na magnetyczne?

          W książce DD jest rysunek na str. 44 z zaznaczonymi miejscami X. Dla mnie
          jest całkowicie jasne, że fotonowa fala sferyczna jest falą grawitacyjną i
          zostaje tak odkształcona przy przejściu przez dwie szczeliny, jak na rysunku
          (b), a przy przejściu przez cztery, jak na rysunku (a). Gdyby nie sferyczna
          struktura ( geometria ) „rozkręcającego się” gumko-struno- jedno świata
          fotonowego lub gumko-struno- wieloświata fotonowego w przypadku „paczki
          falowej”, uzyskanie takiego obrazu interferencyjnego byłoby niemożliwe.
          • lola10.10 kwantowa natura czasoprzestrzeni 17.01.07, 16:19
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=46466046&a=55681881
            nowak11 napisał:

            > "Dodatkowy wymiar kołowy" - TAK! To mi odpowiada! Coś jest nie tak z
            wymiarami.
            >
            > Pisałem o tym w wątku "Gdzie jest czwarty wymiar?". Z jakichś przyczyn nie
            > widzimy go...Może dlatego, że... jest kołowy!:))). Przyznam, że niewiele
            > zrozumiałem z Twojej wymiany zdań z Bonobem:))). Jesteście niesamowici! Więc
            z
            > pewną taką nieśmiałością ośmielę się podzielić z Wami swoimi spostrzeżeniami
            na
            >
            > temat "kołowej" lub "sferycznej" wymiarowości przestrzeni. Jak sprawdzić, że
            > jestem na zewnątrz lub w środku okręgu ewentualnie kuli? Najlepiej gdybym
            mógł
            >
            > na siebie spojrzeć z zewnątrz, albo gdyby powiedział mi o tym ktoś kto stoi z
            > boku!:). I to jest to - brakuje mi perspektywy! Wracam do lektury Twojej
            > rozmowy z Bonobem, może coś zrozumiem:)

            Jestem w lekkim szoku:-)
            Model Grawitora fotonowego zdaje się idealnie pasować do przewidywań
            teoretycznych D.D dotyczących kwantowej natury czasoprzestrzeni.
            Pisałam, że Grawiton fotonowy jest modelem grawitacyjnym – „foton”
            znajduje się we własnym polu grawitacyjnym. Grawitor fotonowy jest
            w zasadzie modelem sfery znajdującej się w ruchu. Czasoprzestrzeń
            tego ruchu jest ograniczona jego geometrią. Czasoprzestrzeń Grawitora
            wyznacza jego geometria, z której wielkość promienia wytycza zależność wymiaru
            przestrzennego x od wymiaru czasu t = c. Dokładniej x = 300 000km (w
            zaokrągleniu), natomiast czas t = 1 sekunda.

            Gdy Grawitor tak jak 1D gumko-struna „rozkręca się” lub „skręca” w sposób
            ciągły – wszystkie jego stany o zmiennej krzywiźnie występują w odpowiednim
            porządku. Ale, jak już pisałam, gdybyśmy rzutowali jego kolejne stany zapisując
            jako osobne stop-klatki, moglibyśmy zaobserwować ich zróżnicowaną geometrię.


            Co "wewnątrz", a co "na zewnątrz"?

            Grawitor fotonowy jest sferą, do której doklejony jest „foton”.
            Wyobraźmy sobie, że znajdujemy się na zewnątrz czasoprzestrzeni
            Grawitora fotonowego. Mało tego, znajdujemy się na zewnątrz czasoprzestrzeni
            wielu takich Grawitorów - nieobserwowalną na dwuwymiarowym ekranie
            czasoprzestrzeń reprezentują Grawitory fotonowe. Powiedzmy, że na każdym
            Grawitorze mieszka ludzik Fotonik, więc na dwuwymiarowym ekranie (płaszczyżnie
            euklidesowej) obserwujemy wyłącznie Ludziki Fotoniki.
            Do ekranu docierają Ludziki –Fotoniki z Grawitorów o różnej krzywiźnie – w
            różnych stanach.
            Ludziki –Fotoniki nie potrafią dostrzec lub stwierdzić różnicy swoich stanów.
            Ale my – obserwatorzy zewnętrzni - możemy.
            Zauważamy brak ciągłości zdarzeń zachodzących w relacji między poszczególnymi
            Grawitorami. Ludziki-Fotoniki na naszym ekranie będą nagle znikały w jednym
            miejscu i pojawiały się w innym, ale nie potrafimy wychwycić na ekranie
            ciągłości tych „przeskoków”ze stanu do stanu, bo Grawitory znajdują się "poza
            ekranem" w wyższej wymiarowości.

            Model Grawitora przewiduje możliwość występowania fotonu w różnych stanach na
            sposób ciągły (opisując to wzorem E = k x 2 pi c dla 1D sfery w wymiarze
            krzywizny lub E = k x 4 pi cc dla 2D sfery w wymiarze krzywizny),
            oraz
            na sposób kwantowy na stop –klatkach, bez uwzględnienia wymiaru krzywizny, co
            umożliwia obserwowanie efektu działania Grawitora na naszym euklidesowym
            ekranie (w danej chwili T czasu obserwatora).

            Model Grawitora reprezentuje relacje pomiędzy poszczególnymi jego stanami.
            Każdy foton-Ludzik na ekranie może reprezentować tę samą historię określając
            swoje miejsce w całym modelu Grawitora fotonowego w ruchu – niosąc ze sobą
            informację o całości wszechświata „fotonu”.

            Problem czasu. Jeśli uznamy, że promień jest odwrotnie proporcjonalny do
            krzywizny czasoprzestrzeni Grawitora fotonowego, wówczas jego różne stany będą
            wyznaczały inny czas własny dla ludzika Fotonika w różnych Grawitonach. Ale
            cały wszechświat „fotonu”, jak wynika z modelu jest ograniczony do 1 sekundy.

            pozdrawiam
            Lola
      • nowak11 Skręcanie dwuwymiarowe 28.01.07, 13:04
        Powoli:). Jestem w stanie wyobrazić sobie skręcanie gumki - z jednego kółka
        robimy dwa, trzy i tak dalej; ale to wszystko odbywa się na płaszczyźnie (skręt
        wokół płaszczyzny, przez większość uznawanej za dwuwymiarową:))). Ale co ze
        skrętem w trzeci wymiar? No dobra - biorę sobie balonik w kształcie kulki (przez
        większość uznawaną za trówymiarową:))) i mocno ściskam, okręcam i hop - mamy dwa
        baloniki (chyba, że pęknie:)). Ale znowu dokonałem skręcenia wokół płaszczyzny;
        co musiałbym zrobić, żeby skręcić go wokół kuli? A skoro nasza przestrzeń jest
        trójwymiarowa, to skręcanie powinno odbywać się wokół brył (trówymiarowych ponoć
        kul) a nie wokół figur (dwuwymiarowych ponoć kół), co nie?
        • lola10.10 Re: Skręcanie dwuwymiarowe 05.02.07, 20:15
          Witam!

          nowak11 napisał:

          > Powoli:). Jestem w stanie wyobrazić sobie skręcanie gumki - z jednego kółka
          > robimy dwa, trzy i tak dalej; ale to wszystko odbywa się na płaszczyźnie
          (skręt
          > wokół płaszczyzny, przez większość uznawanej za dwuwymiarową:))). Ale co ze
          > skrętem w trzeci wymiar? No dobra - biorę sobie balonik w kształcie kulki
          (prze
          > z
          > większość uznawaną za trówymiarową:))) i mocno ściskam, okręcam i hop - mamy
          dw
          > a
          > baloniki (chyba, że pęknie:)). Ale znowu dokonałem skręcenia wokół
          płaszczyzny;
          > co musiałbym zrobić, żeby skręcić go wokół kuli? A skoro nasza przestrzeń jest
          > trójwymiarowa, to skręcanie powinno odbywać się wokół brył (trówymiarowych
          pono
          > ć
          > kul) a nie wokół figur (dwuwymiarowych ponoć kół), co nie?
          >

          No niekoniecznie :-) A to dlatego, że...

          Po pierwsze:
          Sama gumka jako 1D sfera jest podobno jednowymiarowa, chociaż na tym
          poziomie proponuje małą komplikacje i uznanie jej za dwuwymiarową,
          ponieważ ze wzoru 2 pi r wynika, że odcinek prostego wymiaru ( r = x)
          został zakrzywiony w wymiarze kołowym do postaci 2 pi (albo odcinek 2 r
          został zakrzywiony do postaci pi 2 r). Natomiast płaszczyzną odniesienia
          dla gumki może być euklidesowa płaszczyzna – ta dwuwymiarowa określana
          przez dwa wymiary proste (x,y). Jak widać sam obiekt jest dwuwymiarowy
          i płaszczyzna odniesienia również, ale wymiary są zróżnicowane – inne
          dla obiektu a inne dla płaszczyzny odniesienia.

          Po drugie:
          Gdy rozpoczyna się skręcanie gumki czyli jej działanie w przestrzeni,
          zachodzi ono w dodatkowym wymiarze – w wymiarze krzywizny - z jednego
          kółka robimy dwa, trzy i tak dalej; ale to skręcanie wcale nie odbywa
          się na płaszczyźnie. Na płaszczyźnie możemy obserwować jedynie EFEKTY
          działania gumki w przestrzeni trójwymiarowej (trzech wymiarów prostych
          x,y,z). I tak, gdy gumka osiąga stany pełnych skrętów, to na euklidesowej
          płaszczyźnie odniesienia będziemy obserwować okręgi o coraz mniejszym
          promieniu, ale stany gumki w trakcie skręcania – gdyby nam się udało
          zrobić zdjęcie – obserwowalibyśmy nie jako okręgi, ale raczej jako zbiór
          odcinków krzywych przecinających się wzajemnie. Mamy problem z tym, żeby
          to sobie wyobrazić, ale wystarczy zrobić druciany model gumki w trakcie
          skręcania, i poobserwować jego cień na ścianie w świetle reflektora.

          Niektórzy mają jeszcze problemy ze zrozumieniem, że takie „bohomazy”
          mogą mieć coś wspólnego z rzutem poskręcanego okręgu. Na szczęście
          geometria Minkowskiego powoli przyzwyczaja naszą wyobraźnię do
          nowego „widzenia” przestrzeni na tyle, byśmy mogli dopuścić i taką
          możliwość.

          Proponowałam, aby gumkę w bezruchu uznać za obiekt dwuwymiarowy: wymiar
          prosty x oraz wymiar kołowy pi. Jednak gumka, która ulega działaniu
          przestrzennemu staje się obiektem trójwymiarowym w takim sensie, że to
          działanie staje się możliwe do obserwacji w trzech wymiarach: prostym,
          kołowym i krzywizny. W wymiarze krzywizny możliwa jest obserwacja
          zależności wielkości promienia r czyli wymiaru prostego względem zmian
          krzywizny k x 2 pi.

          Po trzecie:
          Gdy w obserwacji uwzględnimy wymiar czasu w działaniu przestrzennym
          gumki, obiekt taki staje się już czterowymiarowy. A gdy uwzględnimy
          jeszcze zaburzenia promienia w rożnych kierunkach przestrzeni czyli
          wzajemną zależność x, y i z, to obiekt taki będzie obiektem
          sześciowymiarowym.
          Płaszczyznę odniesienia oczywiście w zależności od potrzeb możemy uznać
          za dwu- lub trójwymiarową dla wymiarów „podstawowych” czyli prostych
          x,y,z lub ustanowić czterowymiarową czaso-przestrzeń podstawową (x,y,z t)
          płaszczyzną odniesienia, tym niemniej nie daje nam to możliwości
          obserwowania całego sześciowymiarowego obiektu, jaki istnieje
          w rzeczywistości, a nie jakim go „widzimy” na dwu- trój- czy nawet
          czterowymiarowej płaszczyźnie odniesienia.

          pzdry
          Lola
          • nowak11 Re: Skręcanie dwuwymiarowe 10.02.07, 19:02
            No, z tymi wymiarami to jest problem... Weźmy taką kostkę do gry: sześć
            płaszczyzn. Aby je zobaczyć wszystkie - musimy spojrzeć na nią z sześciu stron.
            Każda płaszczyzna to dwa wymiary, więc..:). Ale może jedne zawierają się w
            drugich...Tylko które? Ile cieni i ile odbić musi rzucić przedmiot, aby
            dokładnie go poznać? A może wystarczy jeden jego ogląd w wymiarze kołowym
            (krzywizny?)
            • lola10.10 Re: Skręcanie dwuwymiarowe 13.02.07, 00:37
              nowak11 napisał:

              > No, z tymi wymiarami to jest problem... Weźmy taką kostkę do gry: sześć
              > płaszczyzn. Aby je zobaczyć wszystkie - musimy spojrzeć na nią z sześciu
              stron.
              > Każda płaszczyzna to dwa wymiary, więc..:). Ale może jedne zawierają się w
              > drugich...Tylko które? Ile cieni i ile odbić musi rzucić przedmiot, aby
              > dokładnie go poznać?
              ---------------------------------------------------------
              > A może wystarczy jeden jego ogląd w wymiarze kołowym
              > (krzywizny?)

              Ciekawe... No właśnie.

              Wydaje mi się to całkiem logiczne, ponieważ jeśli sześcian wpiszesz
              do sfery i zrzutujesz ścianki kostki na powierzchnię sfery (stworzysz
              sferyczną płaszczyznę odniesienia), to będziesz miał ogląd wszystkich
              ścianek kostki w trzech wymiarach: dwa wymiary proste plus wymiar kołowy.
              (bo sfera jest według mojego założenia trojwymiarowa :-)
          • alsor Re: Skręcanie dwuwymiarowe 13.02.07, 14:46
            > tym niemniej nie daje nam to możliwości
            > obserwowania całego sześciowymiarowego obiektu, jaki istnieje
            > w rzeczywistości, a nie jakim go „widzimy” na dwu- trój- czy nawet
            > czterowymiarowej płaszczyźnie odniesienia.

            człowiek nie jest w stanie wyobrazić sobie
            prawidłowo ruchu w zwykłej przestrzeni 3D,
            a co dopiero wyżej.

            Przykładowo:
            wyobraźmy sobie dwie kule styczne do siebie,
            wolno nam toczyć te kule po sobie bez poślizgu.
            Ile stopni swobody ma taka konstrukcja?

            Teraz weźmy trzy jednakowe kule styczne każda z każdą.
            Czy można nimi obracać tak, aby nie było poślizgu?
            --------

            Ruch ciągły po krzywej zamkniętej (np. okrąg).

            Strumień cieczy, czy gazu krąży po okręgu
            ze stałą prędkością liniową (styczna do tego okręgu) |u| = const.
            Teraz cała ta krzywa porusza się dodatkowo z prędkością liniową v.
            Zakładamy, że prędkość wypadkowa w dowolnym punkcie tego
            okręgu zostanie zachowana, tz. |v + u'| = |u|,
            gdzie: u' - prędkość w układzie środka tego okręgu.
            Jak zachowuje się środek masy tego układu?
            • nowak11 Re: Skręcanie dwuwymiarowe 20.02.07, 22:14
              No, Alsor - lubię takie pytania; jestem ciekaw czy w ogóle tego typu historie
              można przedstawić matematycznie? Czasem mam wrażenie, że matma nie jest w stanie
              precyzyjnie opisać fizycznej rzeczywistości, a te doniesienia o "królowej nauk"
              są mocno przesadzone:). Alsor, prowadzisz ciekawe eksperymenty myślowe..:)
              Ja ostatnio skonstatowałem, że kula jednak różni się od koła i chyba posiada o
              jeden wymiar więcej, a może jeden mniej... No bo cień kuli zawsze będzie kołem,
              a cień koła niezupełnie; bo zależy od położenia jego płaszczyzny względem źródła
              światła. Chyba że koło wprawimy w szybki ruch wirowy wokół osi... No właśnie -
              jaki będzie wówczas cień. Czy ruch ma jakiś wpływ na cień? No to jak należałoby
              poruszyć kulą, aby jej cień zmienił się? Wokół jakiej osi? Gdzie jest ta
              cholerna oś?! Dlaczego jej nie widzę?:). Dla cienia nie ma zanczenia czy obracam
              kołem czy kulą - on zawsze (jeżeli założenie z z wirującym kołem jest prawdziwe)
              widzi koło. Na podstawie jakich przesłanek cień ma się rozeznać czy w wyższym
              świecie trójwymiarowym jest kula czy koło?:)
              Znowu nie bardzo wiem o co mi chodzi:))). Może o to, że uwielbiam różnego
              rodzaju wypukłości i krągłości, i że dla mnie mają one jeszcze jeden -
              estetyczny- wymiar:))). Narka!
              P.S.
              • lola10.10 czyim cieniem jestem? albo czego cieniem? 26.02.07, 01:33
                Czesc Nowak11!

                nowak11 napisał:

                > No, Alsor - lubię takie pytania; jestem ciekaw czy w ogóle tego typu historie
                > można przedstawić matematycznie? Czasem mam wrażenie, że matma nie jest w
                stani
                > e
                > precyzyjnie opisać fizycznej rzeczywistości, a te doniesienia o "królowej
                nauk"
                > są mocno przesadzone:). Alsor, prowadzisz ciekawe eksperymenty myślowe..:)
                > Ja ostatnio skonstatowałem, że kula jednak różni się od koła i chyba posiada o
                > jeden wymiar więcej, a może jeden mniej... No bo cień kuli zawsze będzie
                kołem,
                > a cień koła niezupełnie; bo zależy od położenia jego płaszczyzny względem
                źródł
                > a
                > światła. Chyba że koło wprawimy w szybki ruch wirowy wokół osi... No właśnie -
                > jaki będzie wówczas cień. Czy ruch ma jakiś wpływ na cień? No to jak
                należałoby
                > poruszyć kulą, aby jej cień zmienił się? Wokół jakiej osi? Gdzie jest ta
                > cholerna oś?! Dlaczego jej nie widzę?:). Dla cienia nie ma zanczenia czy
                obraca
                > m
                > kołem czy kulą - on zawsze (jeżeli założenie z z wirującym kołem jest
                prawdziwe
                > )
                > widzi koło. Na podstawie jakich przesłanek cień ma się rozeznać czy w wyższym
                > świecie trójwymiarowym jest kula czy koło?:)

                Pewnie cieniowi to bez roznicy,ilu wymiarowego obiektu jest cieniem, a jesli
                nawet wie, to jest taki cwany, ze ta informacja moze nie zechciec sie
                podzielic. Ale ten, co obserwuje cien to ma zagwozdke. Dlatego pewnie wielu -
                zeby nie zwariowac - bo staja naprzeciw bariery nie mogac odpowiedziec na
                pytanie : czego cien widza? odrzucaja to pytanie i wyzsze wymiary: no wlasnie
                dlatego, zeby nie zwariowac :-)

                > Znowu nie bardzo wiem o co mi chodzi:))).

                No popatrz, a mnie sie zdawalo, ze juz Cie rozumiem :-)

                Może o to, że uwielbiam różnego
                > rodzaju wypukłości i krągłości, i że dla mnie mają one jeszcze jeden -
                > estetyczny- wymiar:))).

                A!!! to rozumiem. To bardzo fajny wymiar - ten estetyczny. tez go lubie.
                pozdry
                Lola
              • alsor Re: Skręcanie dwuwymiarowe 11.03.07, 03:36
                Kula, czy koło zasłania tylko i masz różne oświelenie - kolory,
                powierzchni zasłanianych.

                Jak nie czas to przestrzeń, a teraz jeszcze cień.
                To chyba jakaś nowa przypadłość, polegającą
                na badaniu niebytów.

                Sprawdź koniecznie krawędzie cienia - tam jest takie tajemnicze rozmycie.
                Według badań NASA to dowód istnienia minimum 4 wymiarów ponad 3 standardowe,
                plus kilka tensorów czasowych (bardzo gęsto kwantowane Hilberciaki).
                Wszystko jest oczywiście zgodne z teorią względności -
                właśnie są przygotowywane specjalne eksperymenty potwierdzające
                te już dawno udowodnione fakty (zatem wyniki są już gotowe...).
                Prace nadzorują wysokiej klasy specjaliści (tzw. cieniarze):
                prof. Ati Radeon i prof. Riva GeForce.

                Hi!
    • bonobo44 Re: Grawitor fotonowy - reaktywacja 15.06.08, 13:07
      Czas w układzie fotonu stoi w miejscu...
      tzn. z jego "punktu widzenia" ruch nie istnieje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka