nowey777
05.08.07, 13:51
Mózg ludzki to jedyny organ, który próbuje zrozumiec sam siebie i - o ironio!
- nie jest w stanie tego zrobic do konca! Bo jak np. objasnia sobie
samoswiadomosc? Jak to sie dzieje, ze nie tylko wiemy, ale jeszcze wiemy, ze
wiemy? W jaki sposob zlepki atomow, ktore sa z definizcji martwe i tworzace
molekuly takie jak bialka, kwasy nukleinowe i inne substancje [dopamine itd.],
potrafia kochac, czuc bol, interpretowac smaki, dzwieki itd.?
Jesli czlowiek nie potrafi sobie wyobrazic dzialania obiektu, ktorego
istnienie przypisuje Bogu, to jak moze zrozumiec istote Boga?,To tak jagby
pies usilowal zrozumiec umysl Newtona! Teraz warto sie zastanowic nad tym, czy
jest sens badac i dociekac, co powoduje samoswiadomosc? Czy raczej nauka
powinna zdezerterowac i zostawic ten problem dla filozofii i religii [czy
poezji]. Przeciez te dociekania i tak sa skazane na niepowodzenie, ale czy
nauka zdezerteruje? Nie, nigdy tego nie zrobi, poniewaz taka dezercja bylaby
nienaukowym posunieciem! Dlaczego wiec teisci maja sie wycofywac przed probami
zrozumienia istoty bytow transcendentalnych, a wlasciwie posuwac sie do ich
negowania? Skoro nie negujemy samoswiadomosci, dlaczego negowac istnienie
Boga? Przeciez jedno jak i drugie jest niewyjasnialne [a co za tym idzie z
definicji nalezy do cudów] ;).