Dodaj do ulubionych

fizyka dla kretynek...

20.09.07, 14:03
..a i tak nie rozumiem. Bo niby wszystko powinno być proste, a nie
jest:

"Wielki Wybuch nie był eksplozja w przestrzeni, lecz eksplozją
przestrzeni. Podobnie Wielki Wybuch nie nastapił w czasie, lecz był
eksplozją czasu. Wielki wybuch stworzył przestrzeń i czas. W ciągu
sekundy niezwykle gorący wszechświat znacznie sie rozszerzył i
ostygł, jego temperatura spadła z kilku bilionów do kilku miliardów
stopni (..) Po około 300 tysiącach lat temperatura wszechświata
spadła na tyle, że elektrony spowolniły swój bieg..."

Simon Singh "Wielki Wybuch"

Jestem w stanie wyobrazić sobie, że po upływie 300 lat, a czasami
nawet szybciej, temperatura czegokolwiek może się obniżyć, ale w
jaki sposób ochładzał się wszechswiat po wybuchu, czyli cała energia
i materia, skoncentrowana pierwotnie w jednym punkcie, jeśli nie
było przestrzeni a czas nie zdążył jeszcze dobrze nakręcić swojego
zegara? Wiem, głupia jestem, ale tak na babski rozum, to w momencie
bum! wszędzie, czyli jednocześnie nigdzie powinny panować takie same
warunki/nie było żadnych. To niby co schładzało pozostałości po
wybuchu?
Obserwuj wątek
    • Gość: ferrum Może tak... IP: 78.88.218.* 20.09.07, 18:20
      "Wielki wybuch stworzył przestrzeń i czas"

      mysle ze to bedzie zdanie klucz przy założeniu ze teoria Wielkiego Wybuchu jest
      zgodna z rzeczywistością.

      Skoro powstał świat, ktorego objętość stale wzrastała to znaczy ze malała
      energia oddziaływania na siebie poszczególnych jego elementów. Na siebie i na
      hipotetyczny termometr umieszczony w środku tej "zupy", ktory co troche
      wskazywałby coraz mniejszą temperaturę - czyli Wszechswiat stygł...
      • mary_sio Re: Może tak... 20.09.07, 22:05
        Gość portalu: ferrum napisał(a):

        > Skoro powstał świat, ktorego objętość stale wzrastała
        ta objetość prawdopodobnie ciągle wzrasta.

        >to znaczy ze malała
        > energia oddziaływania na siebie poszczególnych jego elementów. Na
        siebie i na
        > hipotetyczny termometr umieszczony w środku tej "zupy", ktory co
        troche
        > wskazywałby coraz mniejszą temperaturę - czyli Wszechswiat stygł...

        Może masz rację, ale czy jesteśmy w stanie akurat to coś (co i
        dlaczego?, chyba, że w naszym umyśle ciagle będziemy posługiwali się
        pieknym schematem budowy atomu)uznać za "środek" tej "zupy" i co
        możemy nazwać przestrzenią jej wybuchu- dokąd?, gdy temperatura
        przekracza maksymalnie możliwy stan związania poszczególnych atomów
        przy założeniu, że nie istnieje przestrzeń zewnętrzna, która w
        jakikolwiek sposób (np. obniżajacy temperaturę)mogłaby wpłynąć na
        procesy zachodzące w jej wnetrzu i odwrotnie?
        • Gość: ferrum Re: Może tak... IP: 78.88.218.* 20.09.07, 23:30
          dokąd siegała "zupa"?
          Nasze codzienne obserwacje typu : stół jest odtąd dotąd a dalej już go nie ma,
          nie bardzo dają sie przenieść na te sytuacje.
          Tylko ten miszmasz stanowi(ł) przestrzeń i 'dalej' w stosunku do wszechświata
          nie istnieje

          a odnośnie tego co sie działo w środku to pewnie niezły kocioł tam był, tak mi
          sie wydaje :)





          • mary_sio fizyka w kuchni 21.09.07, 09:39
            Gość portalu: ferrum napisał(a):

            > Tylko ten miszmasz stanowi(ł) przestrzeń i 'dalej' w stosunku do
            wszechświata
            > nie istnieje
            >
            Przecież właśnie o to mi chodzi! Jeśli nie było żadnego "dalej",
            to "o co" schładzały się elementy zupy po wybuchu? Alpher i Herman
            stwierdzili sobie po prostu (albo nie mam szczegółowych danych dot.
            ich teorii), że kiedy wszechswiat sie rozszerza/ł, jego energia
            rozpościerała się na coraz większą objętość, a więc wszechświat i
            plazma nieustannie stygły. Gdy temperatura stała się zbyt niska, by
            stan plazmy mógł istnieć, elektrony wróciły do jąder, by utworzyć
            stabilne, obojetnie elektrycznie atomy. I właśnie tego nie rozumiem,
            bo jeśli mogę użyć porównań "kuchennych" to wygladałoby to mniej
            wiecej tak:

            na palniku gazowym stawiam garnek z wodą i wkładam jajko.
            dane dotyczace istniejacych przestrzeni zewnętrznych dla tej
            sytuacji:
            a) woda w garnku
            b) ścianka garnka
            c) kuchnia, jako pomieszczenie
            d) ściana pomieszczenia
            e) otoczenie zewnętrzne domu
            f,g,h, i.....itd.

            Wracając do garnka z jajkiem, mamy z kolei 2 możliwości:
            1. przy zbyt niskiej temp. woda wyparuje, jajko osiadzie na dnie
            garnka i ewentualnie ulegnie zwęgleniu, zmniejszając swa objetość z
            tym, że poszczególne jego elementy pozostaną ze sobą związane tak,
            jak w stanie początkowym, tj. skorupka, białko, żółtko...choć proces
            identyfikacji poszczególnych części jajka może być utrudniony
            (przykład kuchennej implozji)

            2. przy bardzo wysokiej temperaturze, panującej w garnku i
            narastajacym ciśnieniu wewnątrz jajka w pewnym momencie dochodzi do
            eksplozji, tj, pęka skorupka, rozbryzguje się białko i żółtko,
            wszystkie elementy rozchodzą się w najbliższej z możliwych
            przestrzeni, czyli wodzie, choć możemy hipotetycznie dopuścić
            zaistnienie szczególnych okoliczności, czyli przebicia ścianek
            garnka, a nawet, zakładając ogromne ciśnienie poczatkowe,
            przedostanie się części jajka do kuchni, przebicie ściany
            budynku...itd, az do momentu ostygnięcia tego, co początkowo było
            jajkiem. I to jest proste.

            Ale co mogło być przestrzenią chłodzącą dla fazy początkowej
            wszechświata przy założeniu, że nie dość, że nie
            było "kuchni", "ściany garnka", "wody w garnku", "skroupki jajka",
            to żółtko też nie istniało? Wszystko było zmiksowaną zupą, w której
            w pewnym momencie, jak za sprawą jakiś drożdży, doszło do
            zwiększenia objętości i eksplozji wszystkich składników naraz,
            żadne "centrum", czy też "jądro" nie istniało. To po raz kolejny
            pytanie: O CO schładzały się cząstki tej zupy?
            Chyba, że wybuch "stwarzał" przed sobą przestrzeń, lub tworzy ją
            ciagle, rozpychając się w śród innych wszechświatów..ech, chyba
            lepiej będzie, jak pójdę do kuchni, fizyka nie jest zajęciem dla
            kretynek .

            Jakby co, to część teorii wielkiego wybuchu, czyli: "baloniku mój
            malutki, rośnij duży, okrąglutki..." znam.
            • winoman Re: fizyka w kuchni 21.09.07, 11:39
              Wypuszczałaś kiedyś powietrze z nadmuchanego balonika? Jeśli tak, pewnie
              zauważyłaś, że wylatujące z niego powietrze jest dużo chłodniejsze niż sam
              balonik. Dmuchałaś na bolące miejsce? Ten sam efekt. Na tej samej zasadzie
              działa większość lodówek. Chłodzenie nie musi odbywać się "o coś".

              W pierwotnej plazmie atomy nie mogły być stabilne, bo bez przerwy były narażone
              na uderzenia przez cząstki o wysokiej energii. Im większa objętość, tym rzadsze
              zderzenia, więc i dłuższy czas życia atomu.

              Wracając do kuchni: kiedyś w powszechnym użyciu były tzw. syfony do domowego
              wyrobu wody gazowanej (tzw. "sodowej"). Źródłem gazu były małe metalowe
              pojemniki, nazywane nabojami. Po wypuszczeniu gazu do wody chłodziły się tak
              bardzo, że pokrywały się szronem i mogły przymarznąć do wilgotnego palca.

              Pozdrawiam!
              • mary_sio Re: fizyka w kuchni 21.09.07, 14:22
                winoman napisał:

                > Wypuszczałaś kiedyś powietrze z nadmuchanego balonika? Jeśli tak,
                pewnie
                > zauważyłaś, że wylatujące z niego powietrze jest dużo chłodniejsze
                niż sam
                > balonik. Dmuchałaś na bolące miejsce? Ten sam efekt. Na tej
                samej zasadzie
                > działa większość lodówek. Chłodzenie nie musi odbywać się "o coś".
                >
                > W pierwotnej plazmie atomy nie mogły być stabilne, bo bez przerwy
                były narażone
                > na uderzenia przez cząstki o wysokiej energii. Im większa
                objętość, tym rzadsz
                > e
                > zderzenia, więc i dłuższy czas życia atomu.
                >
                > Wracając do kuchni: kiedyś w powszechnym użyciu były tzw. syfony
                do domowego
                > wyrobu wody gazowanej (tzw. "sodowej"). Źródłem gazu były małe
                metalowe
                > pojemniki, nazywane nabojami. Po wypuszczeniu gazu do wody
                chłodziły się tak
                > bardzo, że pokrywały się szronem i mogły przymarznąć do wilgotnego
                palca.
                >
                > Pozdrawiam!

                Nie mam siły juz się powtarzać, ale w skrócie: nasz Wielki Balonik
                NIE MIAŁ powłoki. I się rozpękł, zrywając wszelkie wiązania atomowe,
                tylko w co, jeśli nie było przestrzeni? i dlaczego wybuchłe
                rozbryzgi schłodziły się w przestrzeni, której nie było i w czasie,
                który same stworzyły?

                Na fizyce nie znam się wcale, ale:
                czy to "chłodzące" działanie wypuszczanego powietrza z balonika i
                dmuchania na poparzenie nie ma przypadkiem zwiazku z predkością?
                przyspieszeniem? albo czymś jeszcze innym, powstałym tylko w celu
                wyrównania ciśnienia? Temperatura naszego ciała to 36,6'C a jednak
                chłodzimy dmuchaniem poparzone miejsce, choć temp. otoczenia wynosi
                np. 25 stopni.

                też pozdrawiam:)
            • Gość: ferrum Re: fizyka w kuchni IP: 78.88.218.* 22.09.07, 10:49
              > Przecież właśnie o to mi chodzi! Jeśli nie było żadnego "dalej",
              > to "o co" schładzały się elementy zupy po wybuchu? Alpher i Herman
              > stwierdzili sobie po prostu (albo nie mam szczegółowych danych dot.
              > ich teorii), że kiedy wszechswiat sie rozszerza/ł, jego energia
              > rozpościerała się na coraz większą objętość, a więc wszechświat i
              > plazma nieustannie stygły.

              > Ale co mogło być przestrzenią chłodzącą dla fazy początkowej
              > wszechświata

              a dlaczego nie pasuje Ci rozwiązanie, w ktorym wzrastająca objętość świata i
              wynikające z tego zmiany np w rozmieszczeniu jego elementów przyczyniły sie do
              spadku temperatury(czyli w jakims sensie rozproszenia energii)? W tej sytuacji
              nie potrzebna jest przecież żadna zewnętrzna przestrzeń chłodząca...


              • Gość: katolik Re: fizyka w kuchni IP: *.adsl.inetia.pl 22.09.07, 13:12
                Racja ferrum, taki jest mechanizm "stygniecia" obecnego Kosmosu.
                Jaki jest los Kosmosu?
                Jak wiesz cala dynamika kosmosu jest zdeterminowana przez trzy
                podstawowe elementy kosmosu: antygrawitacje (czarna energie),
                grawitacje i materie (czarna i atomowa). Koniec Kosmosu jest
                blizszy niz nam sie wydaje i nastapi za kilka miliardow lat z powodu
                ekspotentialnie rosnacej akceleracji rozszerzania sie Kosmosu.
                Rozszerzanie sie kosmosu wkroczylo w faze tak duzej akceleracji
                poniewaz w warunkach zwiekszjacej sie przestrzeni grawitacja
                i antygrawitacja zachowuja sie odmiennie.
                a) Dlugodystansowe zwiekszanie sie oddzialywania antygrawitacji
                skutkiem czego kosmos bedzie ulegal ekspansji z szybkoscia
                wielokrotnie wieksza od szybkosci swiatla (druga inflacja)
                b) krotkodystansowe zwiekszanie oddzialywania grawitacji, skutkiem
                czego cala materia czarna i atomowa zniknie w Black Holes (anty-
                inflacja). Zniknie czas, przestrzen i osiagnieta zostanie temperatura
                zera bezwzglednego (brak materii-energii).

                • Gość: ferrum Re: fizyka w kuchni IP: 78.88.218.* 22.09.07, 17:53
                  czyli bedzie sie działo....
              • mary_sio Re: fizyka w kuchni 22.09.07, 15:40
                Gość portalu: ferrum napisał(a):

                > a dlaczego nie pasuje Ci rozwiązanie, w ktorym wzrastająca
                objętość świata i
                > wynikające z tego zmiany np w rozmieszczeniu jego elementów
                przyczyniły sie do
                > spadku temperatury(czyli w jakims sensie rozproszenia energii)? W
                tej sytuacji
                > nie potrzebna jest przecież żadna zewnętrzna przestrzeń
                chłodząca...

                Nie mogę wypowiadać się na temat właściwości światła, bo zbyt mało
                (czyt. prawie nic) na razie wiem. Ale może kiedyś wrócę do tego
                wątku i twojej sugestii, dzięki:)
                • Gość: ferrum Re: fizyka w kuchni IP: 78.88.218.* 22.09.07, 17:48
                  właściwości światła? ja o tym nie pisałem:)



                  • mary_sio Re: fizyka w kuchni 22.09.07, 22:34
                    Gość portalu: ferrum napisał(a):

                    > właściwości światła? ja o tym nie pisałem:)

                    "świata" = "światła", tak to odczytałam:(
                    Pewnie Freud albo pani Zeigarnik (na 100% przekreciłam jej nazwisko,
                    przepraszam) mieliby w tym przypadku dużo do powiedzenia. Ale dopóki
                    nie doczytam, o co chodzi z tymi fotonami, pewnie tak już bedę miała.
                    >
                    Autor: Gość: ferrum IP: 78.88.218.* 22.09.07, 10:49 Dodaj do
                    ulubionych Skasujcie
                    Odpowiedz
                    napisał:

                    a dlaczego nie pasuje Ci rozwiązanie, w ktorym wzrastająca objętość
                    świata i
                    wynikające z tego zmiany np w rozmieszczeniu jego elementów
                    przyczyniły sie do
                    spadku temperatury(czyli w jakims sensie rozproszenia energii)? W
                    tej sytuacji
                    nie potrzebna jest przecież żadna zewnętrzna przestrzeń chłodząca...

                    Nie było "wzrastania" świata w rozumieniu zwiekszającej się
                    objetości po wybuchu, to nie było tak, jak przy rozbiciu atomu.
                    była tylko "zupa" i była ona wszystkim i wybuchła sama w siebie, bez
                    żadnego centrum jadro), a każdy z "rozbuchłych" elementów miał taka
                    samą energię, tzn., używajac porównania np. z ulem, każdy ze
                    składników tej "zupu" był jednoczesnie królową i robotnicą, jądrem i
                    lichym elektronem. Trywializując: moc całości przeniosła się
                    prawdopodobnie proporcionalnie na moc każdego z elementów. A przy
                    okazji efektem ubocznym wybuchu "stała się" dopiero przestrzeń i
                    czas.
                    I teraz potrzebuję informacji o świetle i fotonach.

                    ps do AI: podpowiedz chociaż, gdzie szukać. Nie każ się prosić,
                    proszę.
                    • Gość: leonard3 Re: fizyka w kuchni IP: 83.238.146.* 23.09.07, 00:13
                      Mary, czy jestes kobieta czy mezczyzna , bo w dzisiejszych czasach
                      to nic nie wiadomo - dla przykladu Jan Mary Rokita. Staram sie
                      zrozumiec twoje kochenno-fizyczne metafory.
                      Niestety to nie bylo tak jak sobie wyobrazasz. Jaka zupa?
                      Zaufaj sobie i mysl racjonalnie:
                      74% kosmosu to Czarna Energia ( Antygrawitacja niezwiazana)
                      Zauwaz ze nie istnieje czarna anty-materia ani antymateria atomowa.
                      Jaki wniosek mozesz wyciagnac?
                      Zjawisko antygrawitacji moze istniec jako "niezwiazane" z
                      antymateria.
                      Podobnie ze zjawiskiem grawitacji. Moze ono istniec w formie
                      niezwiazanej z materia.
                      W osobliwosci Big Bang "nie bylo zadnej zupy czegokolwiek
                      materialnego czy energetycznego".
                      Byla tylko w nierownowadze grawitacja/antygrawitacja niezwiazana.
                      Z tej nierownowagi powstal kosmos.
                      Dam ci pytanie inteligentne: Jak nazwiesz grawitacje/antygrawitacje
                      w rownowadze?
                      Co do fotonow. Nie zajmuj sobie glowy intelektualnym chlamem
                      bzdurnego opisu fizyki kwantowej ale zastanowmy sie jak zachowuje
                      sie foton w polu grawitacyjnym ?
                      W polu grawitacyjnym czestotliwosc fotonu sie obniza i potencjal
                      grawitacyjny fotonu rosnie. W ekstremalnie silnym polu grawitacyjnym
                      Black Hole foton linearnie przeksztalca sie w grawitacje niezwiazana.
                      W Big Bang zachodzil proces odwrotny - z grawitacji niezwiazanej
                      z latwoscia powstawaly fotony i czarna materia.

                      • mary_sio fizyka nie jest wcale taka głupia! 29.09.07, 21:19
                        Gość portalu: leonard3 napisał(a):

                        > Nie zajmuj sobie glowy intelektualnym chlamem
                        > bzdurnego opisu fizyki kwantowej ale zastanowmy sie jak zachowuje
                        > sie foton w polu grawitacyjnym ?
                        > W polu grawitacyjnym czestotliwosc fotonu sie obniza i potencjal
                        > grawitacyjny fotonu rosnie. W ekstremalnie silnym polu
                        grawitacyjnym
                        > Black Hole foton linearnie przeksztalca sie w grawitacje
                        niezwiazana.
                        > W Big Bang zachodzil proces odwrotny - z grawitacji niezwiazanej
                        > z latwoscia powstawaly fotony i czarna materia.
                        Przeczytałam tylko "krótką historię czasu" i do tego nie do końca,
                        niestety (ale skończę na pewno, bo naprawdę warto i zwyczajnie
                        chcę), ale te ważne dla siebie zjawiska/prawa znalazłam. BB - ale to
                        tylko w/g mnie! - trochę inaczej wygladał, niż głosi teoria: prosto,
                        bardzo prosto nawet.
                        > Niestety to nie bylo tak jak sobie wyobrazasz.
                        > Zaufaj sobie i mysl racjonalnie, Leo, kwiatuszku
                        bo wiesz już całkiem sporo:)

                        Bardzo bardzo dziękuję wszystkim, którzy starali mi się w tym wątku
                        podpowiedzieć wybór właściwej ścieżki rozumowania, teraz narobiło mi
                        się o wiele więcej pytań, niż było ich na początku, choć absolutnie
                        niezwiązanych już z Wielkim Wybuchem, ale chyba przy okazji
                        polubiłam fizykę, matematykę, astronomię...w sumie to chyba przez
                        przypadek.
                        Dziekuję.
    • Gość: leonard3 Mary Sio jestes bardzo inteligentna IP: *.adsl.inetia.pl 21.09.07, 12:16
      Mary sio, a ja uwazam , ze jestes jedna z najbardziej inteligentych
      osob na tym forum, bo masz odwage owiedziec "krol jest nagi"
      1) Koncepcja, ze osobliwosc pierwotna Big Bang to MITYCZNA forma
      materii o MITYCZNEJ gestosci i MITYCZNEJ temperaturze scisnieta do
      objetosci MITYCZNEGO punktu geometrycznego to najbardziej idiotyczna
      bajka w historii ludzkosci. Nic takiego nie istnialo.
      2)Ta sama idiotyczna bajka ( w nieco mniejszej skali) jest powtarzana
      przez ortodoxow fizyki w odniesieniu do osobliwosci Black Hole.
      Ortodoxi fizyki bredza, ze 100 milionow mas slonca jest "scisnietych"
      w osobliwosc ktora jest frma materii o MITYCZNTCH wlasciwosciach
      gestosci,objetosci i temperatury. To jest bzdura i mit fizyki.
      Big Bang i Black Holes sa faktami kosmicznymi ale
      przebiegajacymi wedlug zupelnie innego scenariusza niz proponowany
      przez ortodoxyjnych mitomanow fizyki.
      Odpowiadajac na twoje oryginalne pytanie : temperatura osobliwosci
      Big Hole i Osobliwosci Big Bang to Zero absolutne.
      • mary_sio no to klops..:( 21.09.07, 14:05
        Leo, kwiatuszku, pochwała z twej klawiatury na tym forum działa na
        wątek i autora jak swoisty stygmat, ale cóż..

        Gość portalu: leonard3 napisał(a):

        > 2)Ta sama idiotyczna bajka ( w nieco mniejszej skali) jest
        powtarzana
        > przez ortodoxow fizyki w odniesieniu do osobliwosci Black Hole.
        > Ortodoxi fizyki bredza, ze 100 milionow mas slonca
        jest "scisnietych"
        > w osobliwosc ktora jest frma materii o MITYCZNTCH wlasciwosciach
        > gestosci,objetosci i temperatury. To jest bzdura i mit fizyki.
        > Big Bang i Black Holes sa faktami kosmicznymi ale
        > przebiegajacymi wedlug zupelnie innego scenariusza niz proponowany
        > przez ortodoxyjnych mitomanow fizyki.
        > Odpowiadajac na twoje oryginalne pytanie : temperatura osobliwosci
        > Big Hole i Osobliwosci Big Bang to Zero absolutne.

        Nie pytam o temperaturę, tylko o proces schładzania się materii po
        wybuchu. Ale, jeśli ruszyłeś sprawę Czarnych Dziur, to tak sobie
        wcale nieinteligentnie twarz do słońca wystawiając, pomyślałam, że
        Wielki Wybuch był/jest/może był/może jest w jakimś sensie podobny do
        supernovej: umierając (eksplozja)daje życie lub jego zawiązki gdzieś
        tam w kosmicznej otchłani. Tylko, że przy takich, klopsikowych
        dywagacjach, pojawia się następny problem: jeśli nasz wszechświat
        powstał w wyniku takiej właśnie, choć może trochę większej,
        wybuchłej novej, to lepiej chyba nie myśleć o objętosci tego, co
        dookoła nas i proporcjach naszej ziemi w stosunku do ewentualnej
        objętości tego czegoś, co dzisiaj jest tak dobrze niby-znanym,
        błękitnym niebem. A "potem" to już tylko kurczacy się nasz
        wszechświat (implozja) i etap czarnej dziury..


        : naprawdetrzezwy☺ 21.09.07, 13:02 Dodaj do ulubionych napisał:

        jeśli się rozszerzał, to wzrastała droga, więc i zużycie energii.
        w naturalny sposób powodowało to spadek temperatury.

        Drogi nie było, bo nie było przestrzeni. Ale dzięki za sugestię.
        • Gość: leonard3 Re: no to klops..:( IP: *.adsl.inetia.pl 21.09.07, 15:00
          Mary sio, to nie ja powoduje,ze forumowicze naznacza cie stygmatem.
          Na tym forum wysoka inteligencja to przestepstwo i zostaniesz
          zmaryginalizowana - typowe polskie piekielko.
          Mozesz sie zawsze tlumaczyc , ze twoja wysoka inteligencja to nie
          twoja wina, tylko Bog cie tak pokaral.
          Twoje pytanie na temat schladzanie sie materii jest inteligentne
          poniewaz obnaza absurdalnosc zalozenia ze materia-energia (w
          jakiejkolwiek formie) jest priomordialna w Kosmosie.
          1)Unikajac calkowicie teologii i opierajac sie tylko na faktach nauki
          mozesz z cala pewnoscia wydedukowac , ze kazda ilosc materii-energi
          moze zostac CALKOWICIE zredukowana do punktu geometrycznego.
          I nie ma znaczenia czy jest to masa 8 slonc czy 8 milonow slonc.
          Jestes zbyt inteligentna, zeby ci tlumaczyc implikacje tego
          NAUKOWEGO FAKTU.
          Osobliwosc Black Hole to grawitacja niezwiazana.
          Osobliwosc Big Bang to Antygrawitacja/Grawitacja w nierownowadze.
          Poniewaz twoje pytanie dotyczy temperatur i schladzania materii
          przyjrzyjmy sie "narodzinom termodynamiki":
          1) Osobliwosc pierwotna Big Bang (grawitacja/antygrawitacja) miala
          temperature 0 bezwzglednego (Brak materii=brak termodynamiki).
          2) Pierwszym rodzajem materii powstalej wskutek oryginalnego braku
          rownowagi grawitacji/antygrawitacji byla czarna materia (WIMiniP) i
          czarna antymateria. Czego skutkiem bylo pojawieniem sie przestrzeni
          i czasu.
          3)Termodynamika kosmosu byla warunkowana nastepujacymi czynnikami
          a) Kreowaniem materii i antymaterii "De Novo" z grawitacji i
          antygrawitacji.
          b) Kreowaniem przestrzeni "De Novo" przez nowopowstajaca materie.

          2)
    • naprawdetrzezwy schłodzić, zwolnić, zużywać energię... 21.09.07, 13:02
      jeśli się rozszerzał, to wzrastała droga, więc i zużycie energii.
      w naturalny sposób powodowało to spadek temperatury.

      o ile było to tak, jak teoretyzują naukowcy zajmujący się tym, co było wtedy, gdy niczego nie było (lub było wcześniej, ale inaczej).
    • Gość: AI Re: fizyka dla kretynek... IP: *.chello.pl 21.09.07, 15:03
      To jest bardzo dobre pywanie. Niestety ani analogie z balonikiem, ani analogie z
      syfonem nie są tutaj za dobre. Jeśli jakaś cząstka na początku miała prędkość
      0,999c, to po rozszerzeniu się Wszechświata nadal ma 0,999c, więc jej
      temperatura się nie zmieniła. Wyjaśnieniem są tutaj fotony.

      Nie wiemy co się działo kiedy Wszechświat był skupiony "w jednym punkcie".
      Możemy mówić jedynie o czasach gdy miał już jakieś sensowne rozmiary, gdy
      energia dominujących oddziaływań nie była znacznie większa niż to co możemy
      zaobserwować w akceleratorach. W tych czasach sytuacja jest już mniej więcej
      zrozumiana: dopóki wszędzie latały fotony o energii wystarczającej do zrywania
      wiązań pomiędzy nukleonami, nie tworzyły się żadne jądra. Dopóki latały fotony o
      energii wystarczającej do uwalniania elektronów, nie tworzyły się atomy. Energia
      cały czas była wymieniana pomiędzy wiązaniami i fotonami - mieliśmy stan
      równowagi termodynamicznej.

      I tu dopiero wkracza rozszerzanie się Wszechświata. Gdy przestrzeń się
      rozszerza, zwiększa się długość fali _każdego_ fotonu. A zwiększenie długości
      oznacza spadek energii. Czyli w pewnym sensie energia była "odpompowywana" przez
      stygnące cały czas fotony. Oddziałujące cząstki emitowały promieniowanie o
      wyższej energii, a wracało do nich promieniowanie o niższej - więc same też stygły.
      • Gość: leonard3 Ten foton ,ach ten foton IP: *.adsl.inetia.pl 21.09.07, 16:33
        No to AI proponuja nam Magiczne fotony. Fotony "Magiczne Giganty"
        zdolne do rozbijania kwarkow.
        No bo wezmy Black Hole , ktora jest w pewnym sensie "odwroceniem"
        procesu zachodzacego w Big Bang. Masa 100 milionow gwiazd ulega
        "komprescji". Uzywajac rozumowania AI, fotony powinny
        nabierac "Magicznej Energii".
        A jak jest w rzeczywistosci? Legendarne fotony-gigsanty AI ZNIKAJA
        w carnej dziurze "bez reszty".
        Ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha
      • winoman Re: fizyka dla kretynek... 21.09.07, 16:58
        Gość portalu: AI napisał(a):

        > To jest bardzo dobre pywanie. Niestety ani analogie z balonikiem,
        > ani analogie z syfonem nie są tutaj za dobre.

        Analogie nie miały opisywać istoty zjawiska, miały tylko pokazać, że nie zawsze
        schłodzenie jakiegoś ciała wymaga obecności innego ciała, "medium chłodzącego, o
        które" to schładzanie następuje.

        Podobnie zresztą rozszerzanie się przestrzeni nie oznacza wcale, że jest jakaś
        obejmująca, większa przestrzeń, w której to rozszerzanie się odbywa. Bez
        matematyki nie potrafię tego jednak wyjaśnić.

        Pozdrawiam!
        • Gość: leonard3 Re: fizyka dla kretynek... IP: *.adsl.inetia.pl 21.09.07, 17:46
          Winoman dotykasz sedna problemu. Wiekszosc ludzi sadzi, ze pojecia
          "poza przestrzenia" i "poza czasem" to teologia.
          Realny Kosmos rowniez zawiera zjawiska istniejace "poza
          przestrzenia". Nie ma materii - nie ma przestrzeni.
          Najbardziej spektakularnym przykladem jest osobliwosc black hole.
          Masa 1OO milionow slonc , po konwersji do grawitacji niezwiazanej
          istnieje "poza przestrzenia" ,ale takze manifestuje sie w
          przestrzeni jako pole.
          Takie zjawiska uwiarygadniaja prawde ,ze Bog jest poza czasem i poza
          przestrzenia.
          • grgkh Re: fizyka dla kretynek... 26.09.07, 09:46
            Gość portalu: leonard3 napisał(a):

            > Takie zjawiska uwiarygadniaja prawde ,
            > ze Bog jest poza czasem i poza przestrzenia.

            Leoś, a Ty znów tu bredzisz o swoim Wielkim Krasnalu, który stwarza
            wszystko? Kto stworzył Wielkiego Krasnala bedącego "poza"
            przestrzenią i "poza" czasem?

            Słowo "prawda" oznacza twierdzenie zweryfikowane, wcześniej jest to
            tylko domniemanie. Jak zweryfikowałeś Boga albo Boginię, albo
            Bożątko?
            • Gość: leonard3 Re: fizyka dla kretynek... IP: 83.238.144.* 26.09.07, 11:08
              Grgkh, jak wytlumaczyc slepemu od urodzenia kolory teczy?
              Jak potraktowac slepego grgkh , ktory twierdzi ze tecza nie istnieje?
              Bog idioty jest jeszcze glupszy niz idiota.
              Bog geniusza jest jeszcze wiekszy niz geniusz.
              Ja tez NIE wierze w boga idioty grgkh w ktorego idiota grgkh NIE
              wierzy.
              • grgkh Re: fizyka dla kretynek... 26.09.07, 12:42
                Leoś, jak wytłumaczyć ślepemu od urodzenia kolory tęczy? A jak
                wytłumaczyć nie rozumiejącemu zasad logiki, ze takowymi należy się
                posługiwać w myśleniu?

                "Wierzysz", a więc zakładasz, że NA PEWNO Bóg istnieje. Logiczne?
                Nie. Bez sensu. Ale to jest Twoja logika.

                To pierwsze durne założenie, ale Ty opierając się na nim brniesz
                dalej...

                Twierdzisz, że Bóg-Kreator musi istnieć "bo nic nie może samo
                powstać", a więc do powstania Wszechświata jest on niezbędny. Ale...
                jeśli NIC SAMO NIE MOŻE POWSTAĆ, to i Boga musi obowiązywać ta
                zasada, a więc staje się on zbędny, kreator nie istnieje. Ale to
                jest Twoja logika.

                A jeśli nie Kreator, to może zaproponujesz jakąś inną cechę Boga?
                Czekam od dawna, ale po Twojej stronie dźwięczy echo. Cisza. Pustka.
                Nie wiesz, biedaku, czym jest Bóg, ale popierasz tych, którzy coś
                bełkoczą o moralności w imię boże... i taka to jest ta twoja ułomna
                logika. Nie ma jej. Zero. :)
                • Gość: leonard3 Re: fizyka dla kretynek i pod-kretyna grgkh IP: 83.238.144.* 26.09.07, 16:40
                  Ale dlaczego logika murara grgkh jest lepsza niz logika leoanrda
                  PhD? Czyzby logiki uczyli w twojej budowlanej zawodowce czy tez
                  logika urosla ci grgkah od dziarskiego machania kielnia? Polecam
                  wszystkim- jeaeli chces stac sie prawdziwym filozofem dolacz
                  do "trojki murarskiej" grkh. Tylko fizole moga skladac podania ,
                  biurwy nie maja szans. Ha, ha,ha,ha,ha,
                  Fizol grgkh, twierdzi , ze "jezeli nic nie powstalo samo to i Boga
                  obowiazuje ta zasada". Ale przeciez niepodwazalnym faktem nauki
                  jest , ze przed Big Bang nie obowiazywaly zdne prawa fizyki i zadne
                  zasady.
                  A wiec NAUKA I LOGIKA stwierdza , ze Bog nie moze podlegac zadnym
                  fizycznym prawom i zasadom . Wiec co pieprzysz jak potluczony
                  murarzu zlotolusty i filozofie ludowy-bezmozgowy grgkh?
                  Pomodl sie do Bozi o rozum.
                  • grgkh Kto stworzył Kreatora? 26.09.07, 19:01
                    No, Leoś, rusz głową... kto Go stworzył?
                    • Gość: leonard3 Re: Kto stworzył Kreatora? IP: 83.238.144.* 26.09.07, 19:20
                      Grgkh, Twojego Boga to tylko ty mozesz rozpoznac (stworzyc).
                      To nie jest problem Boga , tylko Twoj.
                      Ja ci pomoc nie moge , nawet jesli bym chcial.
                      • grgkh Brak odpowiedzi 26.09.07, 19:40
                        jest Twoją akceptacją nieistnienia Boga/Kreatora.
                        • Gość: leonard3 [...] IP: 83.238.144.* 26.09.07, 19:51
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • mary_sio Re: fizyka dla kretynek... 21.09.07, 18:25
        Gość portalu: AI napisał(a):

        > dopóki wszędzie latały fotony o energii wystarczającej do zrywania
        > wiązań pomiędzy nukleonami, nie tworzyły się żadne jądra. Dopóki
        latały fotony
        > o
        > energii wystarczającej do uwalniania elektronów, nie tworzyły się
        atomy. Energi
        > a
        > cały czas była wymieniana pomiędzy wiązaniami i fotonami -
        mieliśmy stan
        > równowagi termodynamicznej.
        >
        > I tu dopiero wkracza rozszerzanie się Wszechświata. Gdy przestrzeń
        się
        > rozszerza, zwiększa się długość fali _każdego_ fotonu. A
        zwiększenie długości
        > oznacza spadek energii. Czyli w pewnym sensie energia
        była "odpompowywana" prze
        > z
        > stygnące cały czas fotony. Oddziałujące cząstki emitowały
        promieniowanie o
        > wyższej energii, a wracało do nich promieniowanie o niższej - więc
        same też sty
        > gły.

        AI, bardzo bardzo dziękuję. Zwyczajnie przegapiłam te fotony,
        chociaż w opisie Wielkiego Wybuchu często się plątały:

        "Wszechświat zawierał jeszcze jeden składnik: niezmierzony ocean
        światła (..) Światło łatwo oddziałuje z cząstkami naładowanymi,
        takimi jak elektrony, więc jest ono nieustannie rozpraszane na
        cząstkach plazmy (..)Uzmysłowili sobie /Alpher i Herman/, że kiedy
        wszechświat się rozszerza, jego energia rozpościera się na coraz
        wiekszą objętość, a więc wszechświat i plazma nieustannie stygną (..)

        Bardzo przepraszam za głupi wątek, zwyczajnie wstydzę się:(
        Teraz tylko muszę znaleźć jakąś mało skomplikowaną książkę o świetle
        i fotonach, chyba, że macie jakieś sugestie co do autora lub ew.
        tytułu?

        Dziekuję, jeszcze raz bardzo przepraszam i pozdrawiam.
        ps. Ale matematyczny dowód Winomana z przyjemnością bym obejrzała!:)
        • bubi666 Re: fizyka dla kretynek... 21.09.07, 23:05
          czemu stanęliśmy na połowie XX wieku???
          A gdzie geometria nieprzemienna??? gdzie superstruny i M teoria???

          Alpher i Gamow byli wybitni ale jakieś 60 lat temu... Wartało by poczytać jakieś
          popularnonaukowe książki z teraźniejszości :D
          • mary_sio Re: fizyka dla kretynek... 22.09.07, 15:55
            bubi666 napisał:

            > czemu stanęliśmy na połowie XX wieku???
            > A gdzie geometria nieprzemienna??? gdzie superstruny i M teoria???
            >
            > Alpher i Gamow byli wybitni ale jakieś 60 lat temu... Wartało by
            poczytać jakie
            > ś
            > popularnonaukowe książki z teraźniejszości :D

            Ależ ja wcale nie chcę znać się na fizyce! Każdy z nas ma chyba
            potrzebę zaznajomienia się z choćby cząstką tych "ważnych"
            informacji i nie ma znaczenia, czy chodzi o literaturę, malarstwo,
            gospodarkę...czy fizykę. A podstawy teorii Wielkiego Wybuchu
            powinien przecież znać każdy z nas.
            O teorii strun czytałam jakiś czas temu i nawet wydawało mi się, że
            zrozumiałam, o co chodzi, ale teraz nie jestem już tego taka pewna.

            O "M teorii" słyszę po raz pierwszy, czy to coś ważnego?
            • bubi666 Re: fizyka dla kretynek... 22.09.07, 21:56
              m teoria to takie superstruny w komplecie :P

              Z popularnonaukowych książek to można polecić książki tych autorów:
              1. S.W. Hawkinga
              2. K.S Thorne'a
              3. M. Hellera


              A mnie się coś zdaje że wiesz więcej niż chcesz pokazać. Ale to tylko takie moje
              własne przemyślenia :P
              • mary_sio Re: fizyka dla kretynek... 23.09.07, 10:15
                bubi666 napisał:

                > m teoria to takie superstruny w komplecie :P
                Bardzo śmieszne. To o zzip'owanych strunach, oczywiście.

                > Z popularnonaukowych książek to można polecić książki tych autorów:
                > 1. S.W. Hawkinga
                > 2. K.S Thorne'a
                > 3. M. Hellera

                Hawkinga już mam, chyba zacznę od "teorii wszystkiego", bo to tylko
                118 stron i do tego dużą czcionką. Potem chyba "krótka historia
                czasu" - 168 stron i na deser "ogień w równaniach" Kitty Ferguson,
                ta książka już mi sie podoba, od pierwszego przekartkowania.

                Książkę Thorne'a i Michała Hellera zamówiłam w merlinie, pewnie do
                końca tygodnia dojdą, choć na podstawie przeczytanych dzisiaj rano
                fragmentów Hellera w googlach(z lat 80-tych i 90-tych XX )...trochę
                się boję, czy będę w stanie zrozumieć. Chyba, że bedzie to coś w
                rodzaju plog.sputnik.pl/masakra/710-
                fragment_ksiazki_rozmowy_w_nocy , ale nie sądzę.

                Bubi, bardzo dziekuję:D!
                • mary_sio Re: fizyka dla kretynek... 23.09.07, 18:35
                  napisałam:

                  > Hawkinga już mam, chyba zacznę od "teorii wszystkiego"

                  Przeczytałam, sympatyczny ten Hawking, ale sama książka bardzo "po
                  łebkach", brak danych podstawowych (źródłowych), stąd miałam ciągłe
                  uczucie, jak gdyby autor traktował czytelników z pozycji "I tak tego
                  nie zrozumiecie, ale gdy zrobię porównanie ze spadającą ze stołu
                  filiżanką, to...", czyli też fizyka po kuchennemu, ale akurat po nim
                  nie tego się spodziewałam.

                  Z fragmentów do zastanowienia się zostało mi:

                  teoria Penrosa:
                  "Zapadajaca się pod działaniem własnego pola grawitacyjnego gwiazda
                  jest uwięziona w obszarze, którego powierzchnia maleje do zera, a
                  zatem znika również objetość tego obszaru. Cała materia gwiazdy
                  zostaje ściśnięta w obszarze o zerowej objętości, a wiec gęstość
                  materii i krzywizna czasoprzestrzeni stają się nieskończone",
                  choć jej rozwinięcie z Hawkingiem (1970 r.) jest już jakby - ale to
                  tylko moja prywatna opinia - mniej eleganckie.

                  o temperaturze Wielkiego Wybuchu jest tylko tyle:
                  "W chwili wielkiego Wybuchu wszechświat miał zerowy promień, a zatem
                  nieskończończenie wysoką temperaturę. W miarę jak wszechświat się
                  rozszerzał, temperatura promieniowania spadała (..)Dalsza ekspansja
                  wszechświata i spadek temperatury powodowały zmniejszenie się tempa
                  produkcji par elektron-antyelektron, aż wreszcie stało się ono
                  wolniejsze niż tempo anihilacji. Wtedy większość elektronów i
                  antyelektronów uległa anilihacji, tworzac fotony; ocalały tylko
                  nieliczne elektrony. Mniej wiecej sto sekund po wielkim wybuchu
                  temperatura spadła do miliarda stopni (..)".
                  Cóż, świetnie, że udało jej się spaść...

                  "Otóż całkowita energia wszechświata jest dokładnie równa zeru".
                  Leo, skąd wiedziałeś?:)

                  Oprócz tego spodobała mi się jeszcze koncepcja A. Linde'go, ale ta
                  pierwotna (o bąblach, 1981 r.?), bez zmodyfikacji wpływem Hawking'a
                  (model chaotycznej inflacji, 1983).

                  I chyba najlepsze miejsce w całej książce, ostatnia strona:
                  "Gdy odkryjemy kompletną teorię, z biegiem czasu stanie się ona
                  zrozumiała dla szerokich kręgów społeczeństwa, nie tylko paru
                  naukowców. Wtedy wszyscy, zarówno naukowcy i filozofowie, jak i
                  z w y k l i s z a r z y l u d z i e (wyróżnienie moje!!), bedą
                  mogli wziąć udział w dyskusji nad problemem, dlaczego wszechświat i
                  my sami istniejemy".
    • leje-sie Odpowiedzi już dostałaś, ale przyszła mi 22.09.07, 13:51
      do głowy taka analogia kuchenna:

      Powiększający się Wszechświat to coraz większa kromka chleba do posmarowania
      ciągle tą samą grudką masła - im większa kromka, tym cieniej masłem smarujesz.

      Suma energii w rozszerzającym się Wszechświecie jest stała, ale jej poziom
      mierzony w dowolnym punkcie będzie się obniżał. Żadnego chłodzącego "zewnętrza"
      nie potrzeba.
      • mary_sio Re: Odpowiedzi już dostałaś, ale przyszła mi 22.09.07, 15:45
        leje-sie napisał:

        > Suma energii w rozszerzającym się Wszechświecie jest stała, ale
        jej poziom
        > mierzony w dowolnym punkcie będzie się obniżał. Żadnego
        chłodzącego "zewnętrza"
        > nie potrzeba.

        Coś mi sie tu nie zgadza, ale jeszcze nie wiem, co.Myślę..
        >
        >
    • Gość: darkonza Re: fizyka dla kretynek... IP: *.srg.vectranet.pl 22.09.07, 18:53
      moim zdaniem pasuje tu przykład balonika z gazem o określonej
      temperaturze...i teraz nie że spuszczamy z balonika gaz...bo
      wszechświat nie miał gdzie tego nadmiaru gazu wypuścić...lecz
      obniżamy ciśnienie w otoczeniu balonika tak że ciśnienie gazu w
      baloniku powoduje zwiększenie jego objętości i spadek temeratury
      • Gość: leonard3 Re: fizyka dla kretynek... IP: *.adsl.inetia.pl 22.09.07, 20:17
        kolego darknoza, porownanie z balonikiem jest zabawne ale nie
        istnialo "otoczenie kosmicznego balonika"
        W zadnym etapie ewolucji kosmosu nie istnialo jego "otoczenie"
        • bubi666 Re: fizyka dla kretynek... 22.09.07, 21:59
          Co nie zmienia faktu ekspansji we wszystkich kierunkach i na potrzeby podwórkowe
          model balonika jest ok.

          Wielki wybuch to takie rozszerzanie się wszystkiego wszędzie w niczym... Spróbuj
          to wyjaśnić obrazowo :D
    • fotoniusz Musi być zachowana energia, nie temperatura 23.09.07, 00:37
      W zamkniętym układzie spełnione musi być prawo zachowania energii, ale nie
      temperatury. Temperatura jest miarą energii zgromadzonej w objętości. Oprócz
      znanej nam temperatury od ciepło-zimno, są "temperatury" dość egzotyczne np.
      temperatura barwowa.

      A teraz weź w jakiegoś spreja, naciśnij i przytrzymaj. Czujesz zimno w łapce?
      Ten sam efekt uzyskasz niczego nie wypuszczając, tylko gwałtownie zwiększając
      objętość puszki-wszechświata.
    • Gość: astro koniec bb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.07, 22:23
      Wielki Wybuch jest już nieaktualny.
      Zawsze było dużo sprzeczności, ale ciągle próbowano ten model ratować... lecz
      ostatnio odkryto tak ogromne niejednorodności w rozkładzie galaktyk, i tę bardzo
      dziwną symetrię, że już naprawdę nie ma czego tu reanimować.
      • Gość: leonard3 Re: koniec bb IP: *.adsl.inetia.pl 24.09.07, 00:22
        Astro, uzupelniam twoja sensacyjna informacje. Po dokladnej analizie
        rozkladu galaktyk stwierdzono , ze ukladaja sie one w wyraz DU*PA.
        Dowodzi to ze nie bylo Wielkiego Wybuchu bylo tylko Wielkie
        Piardniecie.
        • Gość: astro Re: koniec bb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 22:58
          Teraz można już stawiać nawet takie hipotezy,
          będą tak samo prawdopodobne jak model BB.

          Kiedy powstała galaktyka, której z = 1000?
        • warmi2 Re: koniec bb 25.09.07, 20:15
          Twoje wielkie pierdniecie .... czy tzw "intelligent design" sa
          bardzo podobne jezeli chodzi o poparcie w faktach.
          • Gość: leonard3 Re: koniec bb IP: 83.238.147.* 25.09.07, 20:57
            Mnie i innym teistom Big Bang bardzo odpowiada.
            To tylko atole jak astro i warmi rozpowszechniaja klamstwa o BB
            poniewaz rujnuje on ich atolski naiwny swiatopoglad.
            • warmi2 Re: koniec bb 25.09.07, 21:56
              Naiwny ?

              Bo nie wierze w goscia ktory "zstapil" z nieba , dal sie
              zamordowac , a pozniej "wstapil" do nieba, wszystko to w jakims
              idiotycznie skomplikowanym planie aby zbawic ludzkosc ... ludzkosc
              ktora sam stworzyl i jest absolutnym panem.

              Zaiste, niezrozumiale sa poczynania Boga - tak niezrozumiale, ze
              praktycznie kazdy idiotyzm da sie w ten sposob wytlumaczyc.

              I kto tu jest naiwny.
              • Gość: leonard3 koniec bb-klamia atole IP: 83.238.147.* 25.09.07, 22:23
                A kto ciebie namawia do wiary religijnej? Napewno nie leonard,
                ktorego typ ludzi, ktorzy lgna do ateizmu szczegolnie mierzi.
                Ostatnia rzecz , ktora bym chcial ,to zeby jacys tam atole mi
                kosciol zasmradzali.
                O czym ja dyskutuje na tym forum to fizyka, kosmologia,
                logika,matematyka ,filozofia ktore ulozone w ciag racjonalnego
                myslenia zdecydowanie zaprzeczaja ateizmowi. A , ze ty nie mozesz
                osiagnac wlasciwego poziomu merytorycznego aby w tej dyskusji brac
                udzial - to juz twoj problem.
                Jak ateizm jest niezgodny z faktami naukowymi tym gorzej dla faktow,
                mysla atole. I dlatego chamska proba ateistycznego zaklamania
                i dyskredytacji swietnie udowodnionej przez naukowe badania
                Teorii Big Bang. Zalosne, ignoranckie i zalgane atole.
                • warmi2 Re: koniec bb-klamia atole 25.09.07, 23:36
                  Nie kolego.

                  To nie ja twierdze, ze ludzie wierzacy zyja jak zwierzeta i ogolnie
                  nie sa warci bycia "czlowiekiem".

                  Dla mnie po prostu religia jest zwykla ucieczka od rzeczywistosci,
                  kazdy ma swoje sposoby na te sprawy.

                  Jezeli potrzebuja tego to nie ma sprawy - dla kazdego co innego, ale
                  nie robi to z nich automatycznie idiotow czy zwierzat.

                  Z drugiej strony fanatycy jak ty nie moga zniesc faktu, ze ktos moze
                  nie wierzyc w twojego Boga ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka