25.01.08, 01:18
przed chwila przeczytalem to:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4867933.html
i zaciekawilo mnie, jak na waszych przeroznych uniwersytetach
traktuje sie plagiaty. czy spotkaliscie sie z plagiatem? jak
zareagowala uczelnia.

ja sam pare ladnych lat temu padlem ofiara plagiatu i to na dodatek
plaiatorem byl moj szef. bylo trudno, z porywami do bardzo trudno,
ale uczelnia stanela na wysokosci zadania. po udowodnieniu plagiatu,
plagiatora zwolniono z pracy (okazalo sie ze ma jeszcze jeden na
koncie - wobec swojej dokotrantki).pomimo tego wyniku, bardzo bym
nie chcial wiecej przechodzic przez takie rozne hopy.

spotkalem sie tez z plagiatem w Polsce.reakcja komisji powolanej
przez rektora byla ochrona plagiatora (profesora korzystajacego z
pracy magisterskiej - bo przeciez to tylko jeden rozdzial, a i tak
byl promotorem to mu sie nalezy). komisje zawetowal rektor (jedyna
sesnowna decyzja rektora), ale nie wiem jak to sie skonczylo, bo z
uczelni odszedlem (z przyczyn niezwiazanych).

no wiec chetnie poslucham i porozmawiam, jesli ktos ma ochote.
Obserwuj wątek
    • petrucchio Re: Plagiaty 25.01.08, 01:47
      U siebie w instytucie nie spotkałem się z przypadkiem wykrycia plagiatu PO
      FAKCIE. Od czasu do czasu zdarzają się praktyki z pogranicza plagiatu przy
      przygotowywaniu prac dyplomowych lub rozpraw doktorskich. Jeśli promotor
      wcześnie to wyłapie, poważna rozmowa wychowawcza uświadamia winowajcy, co mu
      grozi. Plagiat na większą skalę wykryty w ostatniej chwili (np. przez
      recenzenta) skończyłby się niedopuszczeniem do obrony, co w praktyce oznacza
      skreślenie ze studiów doktorskich. Promotorowi też by zaszkodził, bo taki brak
      czujności jest kompromitujący. Znam ze słyszenia przypadki bardziej jaskrawe,
      zakończone odebraniem zdobytego już dyplomu.

      Nawiasem mówiąc, autorzy notki dwukrotnie piszą o "obronie habilitacji". Nie ma
      czegoś takiego. Jest (niepubliczne) kolokwium habilitacyjne. I tu muszę wyznać,
      że widziałem w życiu co najmniej jedno kolokwium tak beznadziejne i habilitanta
      tak nieporadnego, że niezależnie od wartości pracy (która plagiatem zapewne nie
      była), było mi szczerze wstyd, że większa część rady wydziału głosowała za
      przyjęciem kolokwium oraz nadaniem "veniam legendi" i stopnia naukowego. Tego
      rodzaju "przysługi" zdarzają się pewnie o wiele częściej, niż plagiaty na tym
      etapie kariery.
      • Gość: dalatata Re: Plagiaty IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.01.08, 12:21
        niestety, dopoki bedzie w poslkiej nauce ten, jak dla mnie
        idiotyczny, przepis o pensum kadrowym, waznijesze instytucjonalnie
        bedzie nadanie stopnia, a nie rzetelnosc oceny. Tu (UK) jest raczej
        odwrotnie - nadanie profesury wiaze sie z dodatkowymi kosztami dla
        uczelni, wiec rygor oceny jest rowniez w interesie finansowym (a
        zatem najwaznejszym) uniwersytetu.

        ja bylem tylko na jednym kolokwium (swoim wlasnym) i bylo to dosc
        marne widowisko, na ktorym czesc osob chciala mi udowodnic ze sie
        nie znam na histroii jezyka (co moglem im powiedziec sam) i ze nie
        znam doglebnie literatury po polsku (co tez moglem im powiedziec
        sam). ja jestem zwolennikiem habilitacji w Polsce, jednak nie w
        taiej postaci - kolokwium habilitacyjne nie ma sensu - nie mozna
        znac calej np. lingwistyki (chyba ze sie jest Petrucchiem :-), ale
        on moze byc Obcym), a zatem sila rzeczy kazdego mozna oblac.
        • petrucchio Jeszcze o plagiacie 25.01.08, 13:31
          Historia, którą znam z drugiej ręki, więc nie wiem, ile w niej faktu, a ile
          plotki, ale "si non vero, ben trovato" (pochodzi od członka Centralnej Komisji).
          Doktorant (chyba teoretyk literatury) wpadł na genialny pomysł, że jeśli
          ściągnie ze źródła w języku mało znanym w Polsce, nikt nie wpadnie na ślad
          plagiatu. Specjalnie poduczył się portugalskiego, po czym przetłumaczył i
          włączył do własnej rozprawy obszerne fragmenty pracy pewnego kolegi z
          Portugalii. Doktorat obronił z powodzeniem i byłby żył długo i szczęśliwie, ale
          pech chciał, że po kilku latach Portugalczyk zdobył duży rozgłos w swojej
          dziedzinie i jego prace zaczęto wydawać za granicą w przekładach na języki obce,
          w tym angielski, a nawet polski. A że zerżnięte było wszystko na żywca, z
          przypisami i bibiografią, nie dało się argumentować, że podobieństwo jest
          przypadkowe i sprawa skończyła się odebraniem stopnia. W tym wszystkim
          najciekawsze jest, że facet wolał poświęcić czas, pieniądze i wysiłek na naukę
          języka, niż zdobyć się na oryginalność. Może gdyby się był zdecydował na
          koreański, do dziś byłby doktorem.
          • dalatata Re: Jeszcze o plagiacie 25.01.08, 15:20
            ja znam kilka historii plagiatowych w Polsce. najlepszy byl promotor
            pracy dajacy sekretarce do przepisania rozdzial pracy magisterskiej
            z napisanym przez siebie recznie wstepem.

            natomiast na polonistyce na UJ znane bylo to ze jedna z pan profesor
            wyznacza prace magisterskie, ktore potem byly rozdzialami jej
            monografii. to akurat znam z pierwszej reki, jako ze kolezanka nie
            mogla napisac artykulu z pracy mgr, bo pani profesor nacisnela na
            szefa kolezanki. okropienstwo.

            sam z kolei, zaraz po studiach, dostalem za zadanie napisac referat
            na konferencje, ktory pozniej zostal przekazany do wygloszenia innej
            osobie. wtedy pierwszy raz stracilem szacunek do profesora. niesttet
            nie ostatni.
            • shamsa Re: Jeszcze o plagiacie 25.01.08, 15:30
              tez mi sie to zdarzyło, dopisywanie autorow do mojej pracy po punkty z
              konferencji. to, blokowanie niewygodnych tematow w pracach i "schemat
              organizacyjny" uczelni spowodowały, ze odpusciłam doktorat.
              • dalatata Re: Jeszcze o plagiacie 25.01.08, 16:13
                dopisywanie autorow mi sie nie zdarzylo.nie wiem czy bym sie zgodzil
                czy nie, nie stanalem przed problemem. jest to cos, co mi sie w
                glowie nie miesci. poza wszsystkim innym, ja bym sie nie chcial
                przyznac przed magistrem, ze on mi jest potrzebny do kolejnej
                publikacji! wstyd by mi bylo!
                • shamsa Re: Jeszcze o plagiacie 26.01.08, 10:26
                  byly pewne względy techniczne, takie jak dopuszczenie pracy w ogóle. ale w sumie
                  niesmaczne to było. byly to jeszcze czasy studiow magisterskich, wiec gdzie
                  licencjatowi rozumieć zawiłości publikacji.
            • petrucchio Re: Jeszcze o plagiacie 25.01.08, 15:47
              dalatata napisał:

              > natomiast na polonistyce na UJ znane bylo to ze jedna z pan profesor
              > wyznacza prace magisterskie, ktore potem byly rozdzialami jej
              > monografii. to akurat znam z pierwszej reki, jako ze kolezanka nie
              > mogla napisac artykulu z pracy mgr, bo pani profesor nacisnela na
              > szefa kolezanki. okropienstwo.

              I tu muszę pochwalić swoje szefostwo: u nas coś podobnego byłoby po prostu nie
              do pomyślenia. Podziwiam tupet pani profesor, bo przecież takie praktyki muszą
              być tajemnicą poliszynela
              • dalatata Re: Jeszcze o plagiacie 25.01.08, 16:20
                alez tak! o tym wiedzieli wszyscy! i nikomu to jakos nie
                przeszkadzalo. praktyki te zreszta znam z innych jednostek, z
                pierwszej reki, rowniez na poziomie aidunkta przygotujacego
                habilitacje. nikomu to dalej nie przeszkadza, nawet po tym, jak
                zwrocilem uwage dyrekcji.

                nawiasme mowiac, studenci, ktorzy nie chcieli pracowac naukowo,
                cieszyli sie, ze moga liczyc na pomoc i zyczliwosc pani profesor.
                problem byl z tymi, ktorzy chceili prace mgr wykorzystac do
                publikacji.

                ja znam twoj Instytut, glownie z opowiadan (mam tam przyjaciol :-
                ) ), ale dosc dobrze. i pod roznymi wzgledami jest do
                pozazdroszczenia.
                • petrucchio Re: Jeszcze o plagiacie 25.01.08, 17:27
                  dalatata napisał:

                  > ja znam twoj Instytut, glownie z opowiadan (mam tam przyjaciol :-
                  > ) ), ale dosc dobrze. i pod roznymi wzgledami jest do
                  > pozazdroszczenia.

                  Czy któryś z nich ma inicjały AJ i obecnie pracuje w C? :)

                  Nic na tym świecie nie jest doskonałe, ale przynajmniej jednego nie da się
                  powiedzieć: że którykolwiek z naszych profesorów blokował kariery młodszych
                  kolegów z obawy o własną pozycję i wykorzystywał studentów lub doktorantów jako
                  "murzynów". Ja bym chyba prędzej popełnił seppuku niż zdecydował się na złożenie
                  komuś propozycji w rodzaju: "Wie pani, skoro ma pani gotowy referat, to dajmy go
                  panu Grześkowi do wygłoszenia, bo on musi mieć w CV jeszcze jeden udział w
                  konferencji." Etycznie to jest na podobnym poziomie, jak molestowanie seksualne,
                  z czysto akademickiego punktu widzenia
                  • dalatata Re: Jeszcze o plagiacie 25.01.08, 18:03
                    tak, jeden z nich ma takie inicjaly i tam wlasnie pracuje :-).

                    czy masz poglad na temat anglistyk w ogole? ja zawsze mysle, ze jako
                    ze anglisci maja/mieli czestszy kontakt ze standardami 'zachodnimi'
                    i moze bardziej ich raza rzeczy takie o ktorych tu piszemy.

                    mysle tak samo.ciesze sie ze sie zgadzamy.

    • shamsa Re: Plagiaty 25.01.08, 14:32
      czy praca magisterska na 200 stron polegajaca na zerżnięciu fragmentów
      kilkunastu książek żywcem to plagiat? jesli tak, to jest to na mojej bylej
      uczelni powszechne. co dziwne, u nikogo nie wzbudziło to podejrzen, nawet kiedy
      autorami takich dzieł jest student mniej niz przeciętny.
      • petrucchio Re: Plagiaty 25.01.08, 14:49
        shamsa napisała:

        > czy praca magisterska na 200 stron polegajaca na zerżnięciu fragmentów
        > kilkunastu książek żywcem to plagiat?

        Oczywiście. Choć technicznie plagiat jest wtedy, kiedy brakuje odsyłacza do
        źródła i cytat nie jest jawny (czyli autor usiłuje przypisac sobie cudze
        teksty). Jeśli wszelkie cytaty są właściwie oznaczone, ale praca składa się w
        znacznej części z cytatów i brakuje w niej intelektualnego wkładu autora, to nie
        jest to właściwie plagiat, tylko praca niesamodzielna. Ja bym takiej sklejanki
        nie puścił.
      • petrucchio PS 25.01.08, 15:07
        A swoją drogą
        • shamsa Re: PS 25.01.08, 15:18
          > A swoją drogą
      • dalatata Re: Plagiaty 25.01.08, 15:13
        Praca magisterska zawsze polegala na tym, zeby umiejetnie kompilowac
        wiedze, choc na psychologii czesto wymaga sie robienia badan, jednak
        nie oryginalnych, w sensie wymyslania nowych procedur.

        to doktorat ma byc 'tworzeniem' nowej wiedzy.

        i zagdzam sie z Petrucchiem ze dopoty dopoki wszelkie cytaty sa
        udokumentowane nie ma problemu (przynajmniej z punktu widzenia
        plagiatu).
        • shamsa Re: Plagiaty 25.01.08, 15:27
          ja nie wspomnialam nic o kompilowaniu wiedzy, ale o pracy poglądowej pisanej na
          zasadzie przepisywania dużych fragmentów tekstu bez oznaczania źródeł i
          praktycznie bez swojego wkładu

          mam wrażenie, ze gdyby wrzucic wszystkie prace magisterskie, powiedzmy po 90
          roku) do jakiejs bazy, okazaloby sie ze zupełnie uczciwie tytuł magistra
          uzyskałoby z 15% absolwentów

          pisze to jako "magisterka", która w swojej pracy nie zerżneła ani jednego
          wiersza, więc wiem dokładnie jaka jest róznica między przepisaniem a
          kompilowaniem wiedzy, oraz ile pracy to kosztuje
          • dalatata Re: Plagiaty 25.01.08, 16:12
            i bardzo sie ciesze ze to czytam.

            u mnie sie ciezko pisze prace (mowie o Polsce, tu w UK to inna bjka
            zupelnie). (choc wiekszosc moich magisterantow mowi, ze inni im
            zazdroszcza pisania u mnie, choc nie chca pisac u mnie). ja nie
            pozwalam na sciaganie i raczej staram sie doprowadzic do
            oryginalnosci i moi magistranci (ostrzegam ich lojalnie) pracuja
            ciezko przez dwa lata pisania. ja sie chce czegos dowiedziec z prac
            mgr.jednak patrzac dokoloa, jestem wyjatkiem.

            i zgadzam sie z Petrucchiem, ze ta kompilacja nie moze isc za
            daleko.i ze praca mgr musi pokazac przynajmniej procsy myslowe u
            magistranta.
            • shamsa Re: Plagiaty 26.01.08, 10:29
              i ze praca mgr musi pokazac przynajmniej procsy myslowe u
              > magistranta

              znamienne, ze juz mniej zalezy nam na prawidłowych procesach myslowych, juz samo
              myslenie na studniach jest w cenie :DD
              • Gość: dalatata Re: Plagiaty IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 26.01.08, 15:07
                niestety, juz myslenie na studiach jest zaleta.

                nie raz nie dwa zdarzalo mi sie patrzec na sale, a tam czyste oczy,
                nieskazone ani jednak mysla....
        • petrucchio Re: Plagiaty 25.01.08, 15:33
          dalatata napisał:

          > Praca magisterska zawsze polegala na tym, zeby umiejetnie
          > kompilowac wiedze...

          Jasne, ale jakiś drobny przebłysk samodzielności jednak musi być widoczny w
          przemyśleniach i wnioskach, czy choćby w uporządkowaniu materiału według jakiejś
          koncepcji. Praca sklejona z cytatów
          • shamsa Re: Plagiaty 26.01.08, 10:31
            zastanawiam się czy przyczyna przepisywania jest bardziej lenistwo czy
            zaniedbania w czytaniu ze zrozumieniem z podstawówki, oraz formułowania myśli z
            liceum
            • Gość: dalatata Re: Plagiaty IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 26.01.08, 15:05
              a ja mysle ze lenistwo jest wynikiem miernego promowania. na jednej
              z polskich uczelni rekordzista mial ponad 100 magistratntow!! nie
              dosc ze nie jest w stanie zapanowac nad promowaniem, nie jest w
              stanie przegladnac tych prac (a od kazdej wypromowanej 200 zlotych
              lecialo).

              jesli zalezy ci na mgr a nie satysfakcji, zaczniesz kopiowiac na
              potege, pojdziesz po linii najmnijeszego oporu.
              • petrucchio Re: Plagiaty 26.01.08, 16:29
                Gość portalu: dalatata napisał(a):

                > a ja mysle ze lenistwo jest wynikiem miernego promowania. na jednej
                > z polskich uczelni rekordzista mial ponad 100 magistratntow!!

                My mamy ograniczenie: 12 magistrantów rocznie na jednego promotora. Masowa
                produkcja magistrów jest szkodliwym nonsensem, zwłaszcza że uprawia się ją
                często tam, gdzie samodzielnej kadry jest mało, czyli poziom jednostki jest
                ogólnie słaby. Jeśli się ma 100 osób na jednym seminarium, trudno nawet
                zapamiętać ich nazwiska i twarze (nie każdy jest Napoleonem), a co dopiero mówić
                o promowaniu. Jeśli mam 12 studentów, każdy z nich może np. raz w semestrze
                przygotować i wygłosić samodzielny referat. Jeśli jest ich 100, to nawet w ciągu
                dwóch lat studiów magisterskich jest na to za mało czasu.
                • dalatata Re: Plagiaty 26.01.08, 16:51
                  12 magistrantow jest do zrobienia, jesli sie prowadzi seminarium
                  magisterskie i studenci pisza prace z jedngo zakresu (co oczywiscie
                  jest calkiem sensownym systemem prowadzenia magisterantow). ja
                  jednak mam zwyczaj przyjmowania magistranotw ze swoim wlasnym
                  tematem. jedynym kryterium jest moja kompetencja i zainteresowanie
                  tematem. a zatem nie prowadze formalnego seminarium, tylko robia to
                  magistranci. i 5 magistrantow w takim systemie to duzo.
                  • petrucchio Re: Plagiaty 26.01.08, 17:35
                    dalatata napisał:

                    > 12 magistrantow jest do zrobienia, jesli sie prowadzi seminarium
                    > magisterskie i studenci pisza prace z jedngo zakresu (co oczywiscie
                    > jest calkiem sensownym systemem prowadzenia magisterantow). ja
                    > jednak mam zwyczaj przyjmowania magistranotw ze swoim wlasnym
                    > tematem. jedynym kryterium jest moja kompetencja i zainteresowanie
                    > tematem. a zatem nie prowadze formalnego seminarium, tylko robia to
                    > magistranci. i 5 magistrantow w takim systemie to duzo.

                    12 magistrantów to dopuszczalny limit. W praktyce bywa mniej. W mojej "niszowej"
                    specjalizacji 10 chętnych to już dużo. Najszczelniej wypełnione są limity na
                    literaturze amerykańskiej, translatologii itp. Ja też rozumiem seminarium jako
                    przedmiot współprowadzony przez studentów (samodzielne prezentacje + dyskusja, a
                    nie monolog profesora) i przez to niemożliwy do poprowadzenia w dużej grupie. Tu
                    w Wiedniu mam grupy seminaryjne większe niż "w domu" (co prawda niedyplomowe --
                    tu jeszcze nie mają podziału BA/MA) i trudno mi kontrolować i oceniać postępy
                    lub aktywność poszczególnych studentów.
                    • dalatata Re: Plagiaty 26.01.08, 17:41
                      a co sie robic w wypadku, gdy jest 13 chetnych na niszowosc
                      Petrucchia, a limit jest 12. bo z jednej strony uwazam ze student
                      powinien miec prrawo to pisania pracy mgr jaka tylko chce, z
                      drugiej, nie powinno byc wiecej magistranotw niz, zalozmy 12. to co
                      wtedy? przypisuje sie delikwenta do grupy z najmniejsza liczba
                      studentow?

                      ja pisalem prace mgr z etnolingwistyki i chyba bym sie pocial,
                      gdybym mial pojsce na seminarium z historii jezyka.:-). sorry
                      Petrucchio :-)
                      • petrucchio Re: Plagiaty 26.01.08, 17:52
                        dalatata napisał:

                        > a co sie robic w wypadku, gdy jest 13 chetnych na niszowosc
                        > Petrucchia, a limit jest 12. bo z jednej strony uwazam ze student
                        > powinien miec prrawo to pisania pracy mgr jaka tylko chce, z
                        > drugiej, nie powinno byc wiecej magistranotw niz, zalozmy 12. to co
                        > wtedy? przypisuje sie delikwenta do grupy z najmniejsza liczba
                        > studentow?

                        Daje mu się taką możliwość, ale przymusu nie ma ani dla kandydata, ani dla
                        prowadzących seminaria z mniejszą liczbą chętnych. Każdy profesor (w
                        towarzystwie jednego pomocnika) prowadzi rozmowę kwalifikacyjną i sam, na
                        podstawie własnych kryteriów, decyduje, kogo ma ochotę przyjąć.

                        > ja pisalem prace mgr z etnolingwistyki i chyba bym sie pocial,
                        > gdybym mial pojsce na seminarium z historii jezyka.:-). sorry
                        > Petrucchio :-)

                        E, moi seminarzyści nigdy się nie uskarżali, a historia języka to dziś już nie
                        to hobby dla antykwariuszy, co dawniej. Zaczyna wracać do łask dzięki związkom z
                        socjolingwistyką i dialektologiom i "ewolucyjnemu" spojrzeniu na zmiany
                        językowe. Znaleźlibyśmy dla ciebie jakiś temat odpowiadający twoim
                        zainteresowaniom :)
                        • dalatata Re: Plagiaty 26.01.08, 18:26
                          aaaa, to na dodatek prowadzicie rozmowe kwalifikacyjna. to jest
                          bardzo sensowne.mnie sie kilka razy zdarzylo tak, ze po rozmowie
                          delikwent sam zrezgynowal z pisania u mnie. mysle ze ku zadowoleniu
                          swemu i mojemu.

                          Nie mam waptliwosci, ze bysmy cos znalezli :-). historia jezyka
                          jednak u nas byla prowadzona fatalnie. i to byla katorga, dla
                          wiekszosci. kolokwia z scs snia mi sie do dzisiaj.dzisiaj mysle, ze
                          wiekszosc naszych zajec byla prowadzona tak, jakbysmy wszyscy
                          podchodzili z wielka do nich pasja (co nie znaczy ze bylismy
                          pasjonatami, bo to co innego przeciez :-) ), a tak oczywiscie nie
                          bylo.Polonistyka, jak i inne filoglogie, to potezne kierunki i mysle
                          ze wiekszosc studentow interesuje glownie literatura i na
                          lingwistyce cierpia.a jak juz kogos interesuje lingwistyka, to tez
                          nie wszystko.

                          zreszta ja zawsze chcialem specjalizowac sie w literaturrze
                          wspolczesnej, szczegolnie w poezji Baranczaka i Krynickiego. i nagle
                          bylo olsnienie ze lingwistyka to nie tylko opisowka i koncwoki
                          oboczne.

        • dar61 Re: dopóty , dopóki - dopUUUty 26.01.08, 22:38
          Paka szto...
          • dalatata Re: dopóty , dopóki - dopUUUty 27.01.08, 01:08
            no juz, no! kazdemu sie moze zdarzyc.....madrala jedna.

            (przy okazji pokazuje jezyk)

            • dalatata Zdrada Panowie!!!! 27.01.08, 01:21
              DAR61.... WIEDZIALEM, CZULEM.... PODPUCHE PUSCIL. Z FALSZYWYMI
              DARAMI DAR61 PRZYSZEDL.

              DOPOKI PISZE SIE PRZEZ O Z KRESKA. KURCZE, POL MOJEJ SAMOOCENY JUZ
              MI ODPADLO W BLOTO. I MI TO CHLERNE DOPUTY NIE PASOWALO. NO TO
              SPRAWDZILEM I:
              sjp.pwn.pl/lista.php?co=dop%F3ty
              SLOWNIK JEZYKA POSLKIEGO PODAJE DOPOTY PRZEZ O Z KRESKA. I TERAZ
              POKAZUJE CALY JEZYK I WOLAM: YYYYYYYY.
              • dar61 Zgadzam się... 27.01.08, 23:43
                Zgadzam się teraz ze SOBĄ już tylko w 8,18% plus
                1,45%, podzielone na dwa:
                w 4,28 %.

                Wyszukaj:
                [doputy, dopóki] Wyniki — strona 1 z 723
                [dopóty, dopóki] Wyniki — strona 1 z 49 900


                Wyszukaj:
                [Puty dzban wodę nosi, póki mu się ucho nie urwie]
                Wyniki — strona 1 z 9
                [Póty dzban wodę...] Wyniki — strona 1 z 110

                Metoda góglowa (guglowa?) zwodzi na manowce.
                Drugi raz sobie w tej oboczności nie uwierzę.


                Gdzież ten popiół, co mam go posypać... - jest.

                Sypu-syp, sypu-syp.
                Człek uczy się całe życie.
                Dopokąd trza sypać, dopotąd się nie nauczę, już
                przekonanym się zdaję.
                Nie mam artretyzmu, tak więc: czy mam wejść pod stół?


                Jak to miło umieć się przyznawać do błedu.
                Czołem mości {Dalatata'o}.
                czołem...
                Po co zaraz ten Caps Lock...
                • Gość: dalatata a jak sie zdrade demaskuje?! IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 27.01.08, 23:57
                  CAPS LOCKIEM!

                  a tak troche powazniej, to ciesze sie, ze nie jest z moja ortografia
                  az tak zle. dla pociechy Darze, dar ci dam z mojego rozdartego
                  serca.... otoz w ksiazkach mych mam zwyczaj zamieszczac apendyksy z
                  danymi polskimi. w jednym z nich, tak sie zlozylo, wystapilo
                  slowo 'papiez' (choc ksiazka nie o tym byla!). na papierze,
                  niestety, jest 'papierz'. do dzisiaj, jak mysle o tym, to mnie szlag
                  trafia i wsyd liczka pali (broda handy bardzo sie robi).

                  pozdrawiam towarzysza spod stolu.
                  • dalatata Ortografia 28.01.08, 00:01
                    a swoja droga, to ciekaw jestem, czy macie zdanie na temat
                    ortografii? czy to tylko przejaw dyscyplinowania mas przez elity
                    (baaardzo uproszczony argument Debbie Cameron z Verbal Hygiene), czy
                    tez moze ortografia jest istotna czescia jezyka i trzeba ja
                    pielegnowac, bo jak zginie, to zginie czesc polskosci, tozsamosci i
                    nie wiem czego jeszcze.

                    tak mi przyszlo do glowy, po poscie o ortografii.
                    • petrucchio Re: Ortografia 28.01.08, 00:34
                      dalatata napisał:

                      > a swoja droga, to ciekaw jestem, czy macie zdanie na temat
                      > ortografii? czy to tylko przejaw dyscyplinowania mas przez elity
                      > (baaardzo uproszczony argument Debbie Cameron z Verbal Hygiene), czy
                      > tez moze ortografia jest istotna czescia jezyka i trzeba ja
                      > pielegnowac, bo jak zginie, to zginie czesc polskosci, tozsamosci i
                      > nie wiem czego jeszcze.
                      >
                      > tak mi przyszlo do glowy, po poscie o ortografii.

                      Pielęgnować można albo nie
                      • dalatata Re: Ortografia 28.01.08, 00:44
                        Gratuluje!!! mnie nie wolno :-), ale moze to i lepiej.

                        ja oczywiscie sie z tym zgadzam (ale mam ale).i jezykoznawstwo
                        polonistyczne jest zdecydowanie zbyt preskryptywne. pewnie
                        anglistyka duzo mniej. A Rada Jezyka Polskiego z reguly mnie
                        irytuje, a jakis czas temu do pasji doprowadzila robiac z siebie
                        kretynow (mysle o pietnowaniu 'tlumaczen' Biblii na 'ziomalski' czy
                        gware goralska - nie mam pojecia co to komu przeszkadza).

                        ale teraz jest moje 'ale'. bo nie odniosles sie do kwestii
                        dyscyplinowania ortografia.bo tak, ortografia dba o siebie na
                        poziomie systemu, ale przeciez dokonujemy ocen na podstawie
                        ortografii. i ktos, kto chce prace nawet w instytucie fizyki (niby
                        nic z ortografia), jak napisze podanie z bykami ortograficznymi,
                        pewnie tej pracy nie dostanie (na pewno zaraz ktos da jakis przyklad
                        przecwiny). i jesli tak jest, jesli oceniamy na podstawie
                        ortografii, to czy nie racje maja polonisci, ktorzy chca wszystko
                        dokladnie ustalac? i Cameron sie moze wypchac ze swoja higiena, bo
                        nawet ona musi pisac ortograficznie.
                      • dar61 Re: nakazać urzędowo 28.01.08, 00:53
                        W pewnych sprawach wręcz to mnie zwodzi na manowce.
                        Choćby w urzędowych spisach miejscowości, z nazwami
                        niemającymi czasem związku z tradycją ich zapisu czy z
                        toponimią...

                        Albo w tym upartym traktowaniu tychże nazw jako
                        obowiązkowo typu:
                        "Do Lasek jechałem po drewno" - choć to wieś koło
                        lasków.
                        Rok temu nagrodzono miss'ki urodziwe odwiedzające
                        miejscowość Jaśki, ozdobną koroną z krepy z nadpisem
                        "Miss Jaśk"...
                        To ja już wolę lokalną etymologię i tradycję fleksji.
                        I wolę jechać do Mikołajków, niźli do Mikołajek.

                        Synteza dominuje tu nad analizą, jak na razie.
                        • dalatata Re: nakazać urzędowo 28.01.08, 01:01
                          to jest bardzo dobry przyklad! zreszta do dzisiaj w Polsce dziala
                          Komisja cos tam nazw miejscowych przy URM. i dzisiaj sa juz
                          wlasciwie niegrozni, ale po wojnie wiele szkod
                          zrobili 'spolszczajac' nazwy, ktore od wiekow sobie byly i nikomu
                          nie przeszkadzaly.

                          znalazlem: pl.wikipedia.org/wiki/Komisja_Nazw_Miejscowo%C5%
                          9Bci_i_Obiekt%C3%B3w_Fizjograficznych
                        • Gość: leonard3 Re: nakazać urzędowo IP: *.adsl.inetia.pl 28.01.08, 01:08
                          No jak tak wybitne perly ortografii jak dalatata, petrucchio i barf
                          zebrali sie w jednym miejscu, to mozemy byc pewni fachowej dyskusji
                          w dziedzinie kosmologii, fizyki, chemii, biochemii, mikrobiologii,
                          fizjologii, medycyny itp.
                          Moze tresci nie bedzie ale ortografia bedzie perfekcyjna.
                          Nic dziwnego ze forum nauka was nudzi. Jedynie dyktando zapewnia
                          pelnie intelektualnego spelniena. Oj,coz to za zalosne cipy.
                          Ha,ha,ha,ha,ha,ha Mieszanka arogancji z ignorancja.
                          • dar61 Pamiętam Pana... 28.01.08, 01:23
                            ...Panie {Leonardzie} z pewnej gdzieś tu dyskusji, w
                            której Pan m.in. o swych córkach opowiadał, jeśli się
                            nie mylę.
                            Miło wtedy było czytać.

                            Wie Pan, że wtedy ciekaw byłem Pana osądów.
                            Zgorzkniał Pan od tego czasu.

                            Jeśli byłby Pan taki, jak wtedy, widziałbym Pana w
                            gronie swych Znajomych. Przez duże "Z".
                            Mniej jadu, chrześcijaninie.
                            Gratulacje dla Pana córek.
                            Dobrej nocy.
                          • petrucchio Na każdym placu zabaw... 28.01.08, 01:39
                            ... zdarza się jeden ponury matołek, którego nic nie cieszy, za to nie może
                            znieść jak inni dobrze się bawią. Toteż chodzi, szuka zaczepki i pluje na inne
                            dzieci.
                    • dar61 Re: pościć 28.01.08, 00:39
                      Naród jak lawa, poradzi sobie z ortopisownianym
                      problemem na jakiś swój sposób.

                      Choć powinien/-nny naród/narody (==> Slązacy,
                      Kaszebe) polskie z takim choćby komputerem sobie
                      poradzić. Czekam, jak go przyswoimy i rzekniemy "z
                      komputrem".

                      Tak jak ja, zamiast "pościć" vel postować, wolę
                      Wpisywać odsyłacze miast linki.
                      A na "dywizję" hokejową to już spokojnie patrzeć nie
                      mogę...


                      Inna rzecz, szkoda tych polskich znaków diakrytycznych
                      vel diaktrycznych, tu na forum.

                      {Dalatata'o} - mistrzemś ortografii.
                      5/100


                      • dalatata Re: pościć 28.01.08, 00:48
                        wyczuwam ducha prespkryptywizmu! wpisuj odsylacze (choc dla mnie
                        linki to cos innego), dopoki pozwolisz innym linki wpisywac.

                        bardzo chcialbym byc czegokolwiek mistrzem, niesttety nie dane mi
                        bylo to. nigdy nie bylem mistrzem. i nie ma co ironizowac!

                        a dywizja hokejowa jest idiotyczna i wskazuje, ze mowiacy nie zna
                        polskiego. jednak 'pasjonat' jako ktos kto sie pasjonuje pewnie ci
                        nie przeszkadza, choc oznacza to slowo raczej kogos kto w pasje
                        wpada, zlosnika.
                        • dar61 Jam z tych... 28.01.08, 01:15
                          ...co znają sens zwrotów "pasjami oddaję się czemuś".
                          czy "wystaw Pan sobie, Panie radco...".

                          Choć taki neosemantyzm "człek spolegliwy" mnie zwodził
                          swego czasu...

                          W dzisiejszych czasach, o dziwo, językiem sukcesu,
                          wartym kopiowania, jest język komentatorów sportowych.
                          Nie dziennikarzy, a właśnie komentatorów "na żywca".
                          Oni to imprintingując się narodowi narzucają jemu te
                          zbitki słów.
                          Kopiują je potem periodyki, naród przyswaja.
                          I trafi, oj trafi, wieszczę, taki "karnister" do
                          słownika.


                          Ad: [...nie ma co ironizowac!...] - chciałem tylko
                          dobić z tych 4/100 do setki.
                          Ot, pokuta ma.
                          Jeśli {Dalatata} się jednak czuje urażonym, odpuszczę.
                          Nie miałem zamiaru ciskać razów, choć w ortografii
                          żywię nadzieję być pamiętliwym...
                          • dalatata Re: Jam z tych... 28.01.08, 01:21
                            a 'spolegliwy' to neologizm chyba.bo o ile pamietam, to to
                            Kotarbinskiego slowo (ale moze on tylko w innym znaczeniu go uzyl,
                            tego nie wiem).

                            Dalatata zupelnie nie czuje sie urazonym i jesli Dar w darze
                            podaruje 100 podarkow, to dalatata zaszczyconym sie poczuje. co
                            powiedziawszy, D udaje sie poczytac (The testament Gideon Mack,
                            polecam - glowy nie urywa, ale to dobra ksiazka).

                  • dar61 Co tu gadać... 28.01.08, 00:39
                    Co tu gadać, zdołowanym i tyle...

                    Dotond tag żadko sie mię to zdażało
                    A taki ufarzny jezdem...
                    Tj. - byłem...


                    {Dalatata'o} - mistrzemś ortografii.
                    4/100
                    • dalatata Re: Co tu gadać... 28.01.08, 00:50
                      i jesli juz to Dalatato (moja '-tata' jest od taty....., choc to juz
                      prawie jak wyznanie!)
    • andrew2008 Plagiaty z czego? Z intelektualnej pustki dalataty 25.01.08, 18:50
      Oswieccie mnie. A Coz takiego epokowo odkrywczego dzieje sie w
      Polskich naukach humanistycznych , ze wszyscy "plagiatuja" z tej
      kopalni odkrywczosci i oryginalnosci? Moim zdaniem, jest to po
      prostu naturalny krwiobieg zatechlej mysli humanistycznej bez
      doplywu swiezych pogladow i idei.
      Byc moze jestem zbyt sceptycznym "adeptem nauk przyrodniczych".
      A moze raczej jakies rozdwojenie jazni bo z moich 4 fakultetow
      tylko jeden jeden jest humanistyczny (dziennikarstwo na
      Uniwersytecie Warszawskim)a pozostale 3 przyrodnicze (Chemia
      Fizyczna, Medycyna, Farmakologia w USA).
      • Gość: dalatata Re: Plagiaty z czego? Z intelektualnej pustki dal IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.01.08, 22:37
        Andrew, znow mnie prowokujesz do tego zebym zrobl to samo:

        niniejszym wzruszam ramionami.
      • shamsa Re: Plagiaty z czego? Z intelektualnej pustki dal 26.01.08, 10:33
        Andrew, ja pisze akurat o Akademii Medycznej, abstrachujac od twojego trollowania
        • Gość: dalatata Re: Plagiaty z czego? Z intelektualnej pustki dal IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 26.01.08, 15:09
          a swoja droga, to ja sie czesto zastanawiam jaka ocene na dyplomie
          mial lekarz. ja mysle ze my wszycy zakaldamy ze lekarz 'wie',
          natomiast to 'wie', tak jak na innych studiach jest stopniowalne. i
          pewnie wolelibysmy chodzic do takiego z piatkami, ktory wszystkie
          egzaminy zdal uczciwie i nigdy nie sciagal na kolokwiach.
          • Gość: leonard3 A jak z egzaminem panstwowym dla lekarzy? IP: *.adsl.inetia.pl 26.01.08, 15:33
            Dalatata. Jak wiecie w USA dostep do wykonywania
            zawodu daje agzamin federalny a nie fakt ukonczenia Akademii
            Medycznej. Ostatnio egzamin urosl do makabrycznych rozmiarow i trwal
            5 dni i obejmowal Basic Medical Sciences i Clinical Sciences.
            To nie tak jak w Polsce, ze jak miales na pierwszym roku Anatomie i
            zdales u profesora to to po pierwszym roku mogles ja zapomniec do
            konca zycia. W USA na 5-dni egzaminu federalnego musiales miec w
            glowie wszystko: biochemie,microbiologie,anatomie , fizjologie,
            patofizjologie,patologie,interne, chirurgie, Obs-
            Gyn,pediatrie,psychiatrie etc etc. Mozna pasc trupem (co kilku
            nieszczesnikom sie rzeczywiscie wydarzylo). Ja zdalem ten egzamin z
            wynikiem lepszym niz 99% procent uczestnikow egzaminu w danym roku.
            Wiem , ze w Polsce tez proponowano egzamin panstwowy , czemu bardzo
            sprzeciwialy sie i uczelnie i studenci bojac ujawnic swa ignorancje.
            Nawet nie wiem , czy obecnie jest czy nie ma egzaminu panstwowego.
            • petrucchio Teraz już jest 26.01.08, 16:32
              Gość portalu: leonard3 napisał(a):

              > Nawet nie wiem , czy obecnie jest czy nie ma egzaminu panstwowego.

              www.cem.edu.pl/
            • dalatata Re: A jak z egzaminem panstwowym dla lekarzy? 26.01.08, 16:44
              W Polsce juz wprowadzono LEP (pare lat temu) - Lkearski egzamin
              panstwowy, glwonie ze wzgledu na wymagania UE. ale rowniez LEP mozna
              zdac na bardzo dobrze,dobrze itd. (choc dostaje sie punkty, a nie
              oceny). I oczywiscie mozna przyjac ze jak juz lekarz zda ten LEP, to
              znaczy ze ma minimum wymaganej wiedzy to tego, zeby byc lekarzem.
              jednak pewnie ja wolalbym chodzic do lekarza, ktory zdal tak jak
              Leonard (gratuluje), a nie na poziomie jednego punktu powyzej
              minimum.
              • Gość: Kagan Re: A jak z egzaminem panstwowym dla lekarzy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.08, 23:51
                Wolalbym umrzec, niz leczyc sie u takiego oszolka-osiolka
                jak "leonard"... :( I co ma ten egzamin wspolnego z praktyka
                medyczna? Tyle co egzamin na prawo jazdy z rzeczwista umiejetnoscia
                prowadzenia samochodu, czyli mniej niz nic!
                • Gość: leonard3 Re: A jak z egzaminem panstwowym dla lekarzy? IP: *.adsl.inetia.pl 28.01.08, 00:28
                  Musze cie rozczarowac Kagan. Nie masz szans byc leczonym przezemnie.
                  Chociaz odwalilem cala wymagana rezydenture w Szpitalu klinicznym
                  Cambridge University to pacjentow nigdy nie przyjmowalem, poniewaz
                  to smierc mozgowa. SICIS placilo cale moja kosztowne MD ze State
                  University of New Jersey + MS z farmakologii + PhD z chemii
                  fizycznej ze State University of Florida , nie po to abym bawil sie
                  w lekarza leczacego polskich czy amerykanskich brudasow.
                  • mrzorba Re: A jak z egzaminem panstwowym dla lekarzy? 01.02.08, 16:16
                    Polecam mycie pacjentow. I jesli tak gardzisz chorymi, to po sie
                    pchales na medycyne? Ja juz dzieckiem bedac wiedzialem, ze chorzy
                    smierdza...
            • Gość: Kagan Re: A jak z egzaminem panstwowym dla lekarzy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.08, 23:49
              Ale egzamin z kultury osobistej, to u mnie oblales. Zakladajac, ze
              piszesz prawde o swej edukacji, to nie chcialbym byc twoim
              pacjentem... :(
          • Gość: Kagan Re: Plagiaty z czego? Z intelektualnej pustki dal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.08, 23:46
            Dobry lekarz to niekoniecznie dawny dobry student. Wykucie anatomii,
            fizjologii itp. bez zrozumienia tego, co sie wykulo, prowadzi do
            produkcji ignorantow, ktorzy bardziej szkodza niz pomagaja
            pacjentom... Wole bystrego i sympatycznego, choc leniwego lekarza
            niz ograniczonego i chamskiego kujona-pracusia...
        • shamsa Re: Plagiaty z czego? Z intelektualnej pustki dal 26.01.08, 20:56
          matko boska, abstraHując ;)
          • dar61 Brawo za spostrzegawczość 26.01.08, 22:49

            Żal mi było czepiać się każdej literówki.
    • dar61 Szerszy problem to... 26.01.08, 23:08
      ...poziom kształcenia w Polskich uczelniach w ogóle.

      Nie chcę wpaść w leonardozę, ale chyba można by
      obronić tezę o nieporównywalności magisterium sprzed
      lat z tymi z lat bieżących.
      Doktoraty - tu już powinnno być chyba lepiej?

      Oj, wpadła nauka uczelniana w pułapkę z tym biciem
      rekordów ilości przyjętych/ wykształconych studentów.
      Nie wszystko da się wytłumaczyc "niedopłaceniem" kadry
      naukowej.

      Prasa doniosła, że (chyba) uczelnie polskie odpuściły
      sobie wdrożenie tego słynnego oprogramowania
      antyplagiatowego (plus baza danych).
      Albo - że pozostawiono to sobie do decyzji każdej z
      uczelni z osobna.

      Koniec końców - Polska do niedawna (przeciętnie) była
      lepsza w poziomie wykształcenia pojedynczego studenta
      (ucznia?).
      Ci nasi informatycy...
      O uczelniach zachodnich mówiono,że tylko pojedyncze są
      na poziomie gwarantującym zadowolenie z "produktu".

      Coś łatwo będzie Polsce uczelnianej dogonić te
      niechlubne zasady "QUALITY/QUANTITY".


      • dalatata Re: Szerszy problem to... 27.01.08, 01:17
        z tymi pracami mgr to ja mysle tak: na porzadnych uczelniach (a
        lepiej u szanujacych sie naukowcow) mysle, ze nadal obowiazuja
        standardy, ktore obowiazywaly zawsze.natomiast presja, zeby
        przerobic coraz wiecej studentow w uczelniach bez wyraznej marki
        powoduje obnizenie standardow. co zreszta wskazywaloby na
        koniecznosc monitoringu standardow. jednak watpie zeby PAKA
        zapewniala to.

        Ciekawy jestem jakise macie doswiadczenia z PAKA, ja widzialem ich
        prace raz i to byla strata czasu i pieniedzy dla wszystkich. I
        dopoty dopoki nie bedzie wiarygodnego systemu oceny, nie bedzie
        wiarygodnych prac magisterskich
    • dar61 zgnilizna zaczyna się wcześnie... 26.01.08, 23:18
      ...- oto przykład 1. z brzegu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=73030580&a=73843140
      • dalatata Re: zgnilizna zaczyna się wcześnie... 27.01.08, 01:25
        a ta prosba na forum jest niezwykla. i ja sie ciesze ze tylko jedna
        odpowiedz byla pozytywna. choc to byla jedna odpowiedz za duzo.

        no ale wszycy kiedys odpisywalismy zadania nie? ja sie przyznaje, ze
        pod koniec szkoly sredniej zadania z fizyki odpisywalem tylko.
        mialem kategorie 'zagrozonego' z fizyki (czysto teoretyczna, bo
        mialem na maturze same piatki), a na swiadectwie prawie same piatki
        i jedna troje z fizyki. czy jest jakas zasadnicza roznica miedzy
        odpisaniem zadania domowego z fizyki, a zerznieciem pracy mgr?
    • Gość: Kagan Re: Plagiaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.08, 23:36
      Kiedys bylem "associate suopervisor" doktorantki na jednym z
      czolowych australijsich uniwersytetow. Zaciekawilo mnie, ze zlozyla
      ona podanie o wyjazd na pewien prowincjonalny austriacki
      uniwersytet. Okazalo sie, ze na tamtym uniwerku ktos juz obronil
      rozprawe doktorska na dokldnie ten sam temat, co owa doktorantka...
      Powiadomilem o tym moja szefowa, ktora byla tez "glownym"
      suprevisorem owej doktorantki. Zakonczenie bylo takie, ze owa
      doktorantka po prostu przestala sie zajmowac doktoratem, jak sie jej
      skonczylo stypendium...
    • dar61 Re: Plagiat.pl 30.01.08, 16:46
      www.alert24.pl/alert24/1,84880,4844569.html
      • dalatata Re: Plagiat.pl 01.02.08, 13:07
        ale takie programy i tak nie zalatwiaja problemy z agnecjami
        piszacymi teksty prawda? tu mowi sie o pladze plagiatow. i dlatego
        wiekszosc szanujacych uniwersytetow ma egzamin po wiekszosci
        przedmiotow.

        co rusz tez slyszymy o tym, ze uczelnie robia za malo, by
        przeciwdzialac plagiatom, rozmywajac kryteria plagiatow, czy
        nazywajac plagiat tekstem 'uduly derivative'. tepienie plagiatow
        jest bowiem wbrew interesom uczelni, ktora walczy o studentow.
    • feltrix Re: Plagiaty 02.02.08, 00:00
      Byłem recenzentem rozprawy doktorskiej z techniki, w której cały obszerny rozdział został przepisany z polskiego tłumaczenia książki angielskiej (a jakże, z cytowaniem...). Zapytałem prywatnie doktoranta, po jakie licho w wielkim trudzie przepisywał te skomplikowane wzory i całą treść, a on mi na to, że promotor mu kazał, aby TEORETYCZNIE wzbogacić rozprawę... Cóż, napisałem w recenzji, że uważam tę przepisankę za zbyteczną i w istocie pogarszającą ocenę rozprawy. Promotor się obraził...

      A niedawno jakby epilog: ów doktor prowadził jednego magistranta i tak się złożyło, że byłem przewodniczącym komisji dyplomowej. I co ja widzę: w rozprawie obszerny rozdział przepisany z podręcznika, z cytowaniem, a jakże. Nauka nie poszła w las...
      • dalatata Re: Plagiaty 02.02.08, 00:06
        Od dawna mowie, ze jest do napisania niezwykle ciekawa rozprawa
        doktorska, interdyscyplinarna: Obrazanie sie w nauce polskiej.

        swoja droga pare lat temu bylem recenzenetem dokotratu, tu w UK.
        doktorat i sie nie podobal i napisale wstepna recenzje taka (tu jest
        troche inny system). promotor jest moim przyjacielem, jednak slowa
        nie powiedzial. obrona byla doskonala i wycofalem sie z negatywnej
        recenzji.

        a przepisanie jest czyms niezrozumialym, bo chyba pokazuje tylko,ze
        promotor nie wierzyl w mozliwosci promotora. chyba smutne.
        • feltrix Re: Plagiaty 02.02.08, 00:22
          Ba, ale to jeszcze nie koniec. Tenże promotor wydał książkę, w kórej 6 stron tekstu (co do kropki, łącznie z moimi przykładami) zostało przepisane z mojej wcześniejszej książki. Podał ją w wykazie literatury, ale bez odnośnika w tekście. I teraz clou programu: gdy mu w cztery oczy o tym powiedziałem, to skwitował to beztroskim stwierdzeniem: pewnie obaj przepisaliśmy treść z tego samego źródła, ha, ha...
          • dalatata Re: Plagiaty 02.02.08, 00:32
            rozesmialem sie, to jest tak straszne, ze az smieszne.

            no ale rozumiem, ze nie pociagnal Pan sprawy. szkoda, choc ja
            rozumiem, ze sie nie zawsze da, nie zawsze to latwe itd, i bardzo
            latwo jest byc Katonem w nieswojej sprawie. tak ze proszenie
            odczytac tego, jako krytyke, nie jest ona moim celem.

            to, co bardzo martwi, to ropowszechnienie zjawiska. wiekszosc osob,
            jakie znam, zna przynajmniej z drugiej reki jakies historie
            plagiatowe.
            • feltrix Re: Plagiaty 02.02.08, 16:37
              Oczywiscie formalnie zawiadomilem wydawnictwo. Nie chcialem jednak tego rozdmuchiwac. W kolejnym wydaniu ksiazki umiescilem przypis ze dany fragment tekstu jest powtórzeniem tresci z jej poprzedniego wydania, abym nie zostal posadzony o plagiat od plagiatora...

              To jest smutne, ale nie chowam urazy (podobno obrazaja sie tylko sluzace... z calym szacunkiem dla pan sluzacych oczywiscie). To sie nazywa demoralizacja naukowa. Niestety w Polsce zjawisko cwaniactwa (czyli "umiarkowanego" oszustwa) jest w wielu przypadkach sankcjonowane spolecznie, rowniez w nauce. Uzdrowienie tej sytuacji bedzie wymagac jeszcze wielu lat.
              • dalatata Re: Plagiaty 03.02.08, 15:47
                zastanawiam sie, ile to tych 'wiele' lat.... jakis czas temu juz
                znajomy mi opowiadal, ze na zebraniu jednego z wydzialow PAN,
                psychologowie postanowili wszystkie swe czasopisma oprzec na
                zasadzie peer-review: wszytkie teksty anonimowo recenznowane za
                darmo.tak jak to sie odbywa na swiecie.

                na co sie odezwali jezykoznawscy (moja hanba tez!!!, choc mnie tam
                nie bylo), ze po pierwsze, jak mozna receznje pisac za darmo?!, a po
                drugie, ze recenzowanie jest juz od dawna stosowane w
                jezykoznawstwie, bo autorzy przysylaja swe artykuly od razu z
                recenzjami.

                opowiadala mi tez sekretarz redakcji jednego pism jezykoznawstwa
                polonistycznego (uwazanego za czolowke polska), ze redaktor naczelna
                pisala tekst jednej pani profesor od nowa, bo nie miala serca
                powiedziec autorce, ze knota napisala.

                i nie wiem, czy sie bardziej smiac czy plakac. to sa rzeczy
                niezwiazane bezposrednio z plagiatem, ale to wlasnie przez tego typu
                praktyki, nie wymagajace rygorystycznej oceny jakosci, plagiaty i
                tego typu oszustwa maja szans dalej funkcjonowac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka