caruzzo
01.12.04, 16:54
"Siedzę w przytulnym hotelowym pokoiku
i kładę pasjansa z kart mojego życia.
Może mi powie co przyniesie jutro.
Tasuję te karty i rozkładam na suknie
moich przeżytych lat.
Zgodnie z kanonem pasjansowym nakładają
się one na siebie w absolutnej przypadkowości.
Trefle moich potknięć zachodzą na kara sukcesów,
piki smutków i żali rozdzielają kiery uniesień.
Próbuję je ułożyć w jakąś logiczną sekwencję,
ale nie pozwalają na to figury i blotki
blokując dostęp do kart które chciałem korzystnie
dla mnie skonfigurować.
Tasowałem karty kolejny już raz. Rozkładałem je
wykorzystując wszelkie znane mi kombinacje.
Pasjans nie chciał wyjść. Coś się nie zgadza.
Przecież zawsze kiedyś wychodzi.Ten pasjans
niestety nigdy nie wyjdzie.W tali brakuje
jednej karty.Damy Kier."