Dodaj do ulubionych

Co zrobic z ugotowanej soi/?

30.03.06, 17:34
Kochani, cos mnie naszlo i namoczylem, a potem ugotowalem garnek soi. I teraz
nie bardzo wiem, co z tym dalej robic ;-???? Probowalem kiedys robic kotlety
sojowe, ale mi nie wychodza: albo sie krusza, albo sa gliniaste. Nie wiem, co
zrobic, zeby sie - po zmieleniu ugotowanych ziaren - zrobila masa, z ktorej
mozna uformowac kotleta i usmazyc.
A moze to trzeba gotowac? A moze piec? Jajko dodac? Olej?
\a moze poza kotletami cos sie z tego jeszcze daje zrobic? Mnie tam jeszcze
ewentualnie golabki przyszy do glowy i tyle.
pOmozcie, prosze..
t ;-))
Obserwuj wątek
    • ilekobietamalat Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 30.03.06, 18:44
      chilli z soja?:)
      • jerzy-orlowski Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 02.04.06, 07:10
        Żżeby zrównoważyć wartość pokarmową 10 dkg schabowego trzeba zjeść wiadro soji.
        • sajetan_tempe Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 02.04.06, 11:42
          jerzy-orlowski napisał:

          > Żżeby zrównoważyć wartość pokarmową 10 dkg schabowego trzeba zjeść wiadro soji.

          Widać nawet 10 dkg kotlety schabowe nie sprzyjają nauce ortografii. A co by było gdyby jeść kilogramowe kotlety? Oj, oj... To ja już wolę zjeść wiadro soi.
    • are.1 Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 30.03.06, 22:33
      Ja bym zrobil wkladke ko kosza na smieci ;-o)
      Soja jest ewidentnie przereklamowana. Rafinuje sie ja ponadto na 1001 sposobow,
      co w praktyce czyni z niej junk-food z dodatkiem pestycydow. Ponadto nigdy u
      nas nie bedzie spelniac rozsadnego zalecenia, zeby to co jemy bylo "wyrosniete"
      w poblizu naszego miejsca zamieszkania.
      • ilekobietamalat Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 31.03.06, 09:27
        amen;> zgadzam sie w pelni:)
        • brumbak fasojka po bretońsku 31.03.06, 09:56

          bardzo smaczne, zdrowe danie:
          - soje namoczyc 8 godz i pozostawic na ok, 24-36 godz az pokaża sie kiełki

          - gotować krótko( wystarczy max 30 min) , wylewając pierwsza wode
          - dodac podrumieniona cebulę, i pokrojone sliwki suszone - (polskie , kwasne)
          przecier pomidorowy

          dobre nawet bez przypraw
          :)))

          " zalety soji wielokrotnie przewyższaja jej rzekome wady"
          • perkalik Re: fasojka po bretońsku 31.03.06, 09:59
            www.pesto.art.pl/kuchnia/warzywa/straczkowe/pasztet_sojowy.php
            jak dla mnie pyszunio ale tylko jak zrobi go moja kolezanka bo moja jedyna
            proba skonczyla sie ehm... marnie;D
            ps.jak ktos wyprobuje na sobie to niechpowie jak wyszlo;)
            • bolaga Re: fasojka po bretońsku 31.03.06, 23:58
              Aby otrzymać gładką masę z soi, należy ją mielić jeszcze gorącą, po ostygnięciu
              już się nie da tej masy uzyskać.
            • iwona.m3 pasztet z soji 01.04.06, 22:18
              znajdę przepis i wyślę jutro. Robiłam go 2 razy i wszystkim smakowal, zale jak
              ktoś lubi tylko mięso, to nie będzie mu smakowało.
      • teresa104 Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 01.04.06, 18:23
        Rozumiem, że kawa, herbata, kakao, cytrusy, większość bakalii, fenkuły,
        karczochy, papryka, granaty, banany, owoce morza itd. odpadają? Hm... dobrze,
        że jestem wielonarodowościowym kundlem. Trawię wszystko.
        Co do ugotowanej soi - nie mleć, zgnieśc widelcem, dodać jajo, morze pieprzu,
        cebulę. Dla konsystencji trochę bułki tartej, gdyby była taka konieczność.
        Formować kotlety, smażyć.
        Soję (namoczoną, nie gotowaną) można też smażyć w głębokim oleju na
        ciemnobrązowo. Powstają pyszne "orzeszki".
        Btw - ja bym zrobiła z tej soi wkładkę do kosza na śmieci z innego powodu - nie
        lubię grochu, grochowatych i fasolowatych, cieciorkowatych, bobowatych,
        soczewicowatych...
        • czas_macondo Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 02.04.06, 01:11
          Proszę bardzo:

          Pasztet z soi (niech robi, kto się nie boi;) )
          (przystosowany do diety Montignac)

          porcja na tortownicę 28 cm i małą foremkę, ew. dużą blachę

          składniki podstawowe:

          ziarno soi: 1/2 kg
          jajka: 3 - 4
          warzywa: 1 średni seler, pietruszka (łącznie max ok. 1/2 kg, nie-Montignakowcy
          dają w tej puli marchewkę)
          pieczarki: 30 dkg
          cebula: ok. 1/4 kg
          przyprawy: sól, pieprz, papryka

          składniki opcjonalne:

          pomidory: ok. 4 sztuk (ew. gęsty sos pomidorowy, pomidory z puszki)
          pieczarki: dodatkowe do łącznej wagi 1/2 kg lub ile dusza zapragnie;)
          słonecznik, pestki z dyni, papryka czerwona świeża

          I. Prace przygotowawcze:

          1. Soję płuczemy kilka razy w zimnej wodzie, zalewamy wodą i zostawiamy na 10-12
          godzin (np. na noc).
          2. Odlewamy wodę z soi po moczeniu, można jeszcze z raz przepłukać, ale
          niekoniecznie.
          3. Soję gotujemy w nowej wodzie (!) przez ok. 2 godziny, co 15 - 20 minut
          sprawdzając, mieszając.
          4. Równolegle można ugotować warzywa (seler, pietruszka), nie powinny być zbyt
          miękkie.
          5. Pieczarki myjemy, kroimy dość drobno, przysmażamy na oliwie i do nich
          dodajemy pokrojonej drobno cebuli, tak aby się tylko zeszkliła, raczej nie
          powinna być na brązowo.

          uwagi praktyczne do tej części:

          - soję warto wsypać do dużego garnka (do moczenia i gotowania) gdyż pęcznieje
          przez te 12 godzin; dobrze jest więc jeśli sucha soja zajmuje w garnku najwyżej
          1/2 objętości, wody dajemy dość obficie;
          - podczas gotowania soi wydzieli się piana, można ją zdejmować i wyrzucać, ale
          nie trzeba; warto zwrócić uwagę szczególnie na początku, wtedy wszystko w
          garnku „idzie w górę”, trzeba zmniejszyć siłę grzania i może sobie spokojnie już
          „pykać”;
          - ja soję płuczę na durszlaku po ugotowaniu żeby szybciej schłodzić, ale może
          przecież po odcedzeniu postać np. do drugiego dnia jeśli ktoś nie ma czasu
          kończyć pasztetu...
          - WAŻNE: NIE SOLIMY SOI DO GOTOWANIA;
          - uwaga na seler: jeśli da się go zbyt dużo, pasztet będzie miał intensywny
          selerowy smak; generalnie w zestawie warzyw powinna być też marchewka ale w
          diecie MM gotowana odpada; trzeba więc wypośrodkować, żeby nie zepsuć smaku;
          lepiej mniej selera i pietruszki moim zdaniem a więcej pieczarek np. (uwaga dla
          partnerek oziębłych panów - seler w wiadomy sposób działa tylko na surowo, więc
          nie ma co siebie i jego męczyć );
          - warzywa proponuję pokroić na niewielkie kawałeczki, szybciej się ugotują;


          II. Przygotowanie pasztetu:

          1. Do garnka z ugotowana soją (i raczej chłodną) dodajemy ugotowane warzywa,
          pieczarki z cebulą, żółtka jajek, przyprawy i miksujemy na gładką masę.
          2. Osobno lekko osolone białka jajek ubijamy na sztywna pianę o dodajemy ją
          ostrożnie do masy sojowej z pkt. II.1.
          3. Powstałą dość puszystą masę wykładamy (wylewamy) do tortownicy, foremek alu,
          do naczynia żaroodpornego, na blachę itp.
          4. Zapiekamy 30-40 minut w ok. 175-180 stopniach w piekarniku z termoobiegiem. W
          takim bez zapewne ciut dłużej.

          uwagi praktyczne do tej części:

          - soja lubi pikanterię więc warto dobrze doprawić masę
          - ja nie smaruję niczym foremek, ale jak kto woli, wszyscy piszą, żeby tak, ja
          nie robię tego i żyję
          - warto spróbować zapiekać w kilku mniejszych naczyniach (wygodniej potem korzystać)

          Opcje i inne takie tam:

          - można dodać do gotowej masy, przed pieczeniem pestki dyni lub słonecznika (nie
          próbowałem), można też drobno pokrojoną paprykę;
          - ja dodaję pomidory, redukując nieco ilość pietruszki i selera;
          - pasztet dobrze znosi mrożenie, niemrożony wytrzyma kilka dni w lodówce, np.
          zawinięty w folię alu, lub w zamkniętym opakowaniu (słoik itp.);
          - jest naprawdę niezły na ciepło z ogóreczkami małosolnymi, z chrzanem,
          ketchupem itp., podobno jest niezły jako pasta do chleba;
          - zachęcam do eksperymentowania z przyprawami ziołowymi, zielonymi dodatkami
          typu pietruszka itp.;

          Można też z ugotowanej soi (np. tak ze szklanki suchego ziarna ub dwóch
          ugotowanego) zrobić pastę do chleba bez pieczenia miksując ją z przyprawami, 1
          lub 2 jajkami gotowanymi i serkiem topionym. Jest dość zwarta, kleista, ale
          nawet smaczna. I tu też opcji jest multum. Jak ktoś chce może dodać smażone
          pieczarki, pomidorowy sos...

          Smacznego;)
          Ps.
          ostatnio próbowałem z kosteczkami sera żółtego zrobić, wrzucanymi przed
          pieczeniem do jednej z foremek i wyszło obiecująco...
      • maciek.wtz Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 02.04.06, 01:03
        Takiego steku bzdur nie czytałem dawno. Jeżeli soja jest rafinowana, to akurat
        nie zawiera pestycudów, a to co rośnie w pobliżu to niekoniecznie jest zdrowe.
        Te wszystkie niby zdrowe działeczki z pomidorkami to mogą być narażone na
        występowanie np. ołowiu, co można stwierdzić tylko badaniami laboratoryjnymi.
        Mówię to jako student Technologii Żywności.
        • ilekobietamalat Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 02.04.06, 12:50
          ale to nie chodzi o zdrowe dzialeczki,tylko o teorie ze powinnismy jesc to co
          rosnie w naszym otoczeniu
    • bisbal Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 01.04.06, 04:03
      nrg67 napisał:

      > Kochani, cos mnie naszlo i namoczylem, a potem ugotowalem garnek soi. I teraz
      > nie bardzo wiem, co z tym dalej robic ;-???? Probowalem kiedys robic kotlety
      > sojowe, ale mi nie wychodza: albo sie krusza, albo sa gliniaste. Nie wiem, co
      > zrobic, zeby sie - po zmieleniu ugotowanych ziaren - zrobila masa, z ktorej
      > mozna uformowac kotleta i usmazyc.
      > A moze to trzeba gotowac? A moze piec? Jajko dodac? Olej?

      Ja rozgniatam ugotowaną soję, dodaję jajko, oliwę i ostre przyprawy -
      formuję "kotlety" i smażę.
      • kredka888 Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 01.04.06, 17:00
        Hej, a jak dlugo gotujecie te nieszczesna soje? Ja kiedys probowalam pare razy
        ugotowac to cholerstwo, ale gotowalo sie toto godzinami i nadal bylo twarde
        (oczywiscie byla namoczona na noc). I to jest glowny powod dla ktorego prawie
        nie uzywam potraw z soi , choc wegetarianka jestem juz kilkanascie lat.
        • l2m Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 01.04.06, 20:20
          Słuchaj, a czy Ty ją aby nie posoliłaś? Jeśli tak - to następnym razem nie rób
          tego; posolisz dopiero jak będzie już całkiem ugotowana.
    • adamowski1 Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 01.04.06, 19:02
      Moja siostra miała kiedyś kiepski okres,przeszła z katolicyzmu na wegetarianizm,z mięsa jadała tylko ryby.Soja to była podstawa jej jadłospisu,robiła z tego kotlety i inne mało smaczne frykasy.Na szczęście ma już to za sobą i można z nią logicznie pogadać na temat schabowego i bigosu.Soje spożywam jako dodatek do sałatek,moja mama robi to świetnie.
      • dead_star Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 01.04.06, 21:24
        adamowski1 napisał:
        >przeszła z katolicyzmu na wegetarianizm

        Hehe co to ma znaczyć??
    • kaaarooll Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 01.04.06, 19:27

      Kiedys sie wybralem do japonskiej knajpy na sushi (1. raz w zyciu), podawano tez
      zupe sojowa i jak sie okazalo, to bylo najlepsze z calego zestawu...:)
      • perkalik pasztet 02.04.06, 13:06
        wczoraj zrobilam pasztet sojowo soczewicowy calkiem fajnie:)
    • gaja113 Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 02.04.06, 16:22
      Ja uwielbiam kotlety sojowe!a robie je dokladnie tak samo jak schabowe,w
      mace,jajeczku,potem na patelnie,dobrze je wymoczyc w wywarze wczesniej.Brawa
      dla pysznych sojowych potraw i wegetarian!
    • roolez Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 02.04.06, 16:23
      Kochany, z soi to się robi paszę dla zwierząt a i tak nie wszystkie chcą ją żreć!
      • brumbak Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 02.04.06, 16:28
        roolez napisał:

        > Kochany, ...
        ........
        pomylileś/aś
        forum/czat
        w sprawach miłosnych melduj sie gdzie indziej
      • cyberski Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 03.04.06, 14:21
        Od kiedy z gotowanej soi robi się paszę dla zwierząt?!
    • tea-sci musisz ja przemielic 02.04.06, 20:23
      jak zrobisz to dwukrotnie to masa bedzie bez grudek i mozesz robic co tylko jestes w stanie wymyslic ot chocby kotlety, pasztet czy pulpety...smacznego
    • togo13 Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? 02.04.06, 22:57
      nrg67 napisał:

      > Kochani, cos mnie naszlo i namoczylem, a potem ugotowalem garnek soi. I teraz
      > nie bardzo wiem, co z tym dalej robic ;-???? Probowalem kiedys robic kotlety
      > sojowe, ale mi nie wychodza: albo sie krusza, albo sa gliniaste. Nie wiem, co
      > zrobic, zeby sie - po zmieleniu ugotowanych ziaren - zrobila masa, z ktorej
      > mozna uformowac kotleta i usmazyc.
      > A moze to trzeba gotowac? A moze piec? Jajko dodac? Olej?
      > \a moze poza kotletami cos sie z tego jeszcze daje zrobic? Mnie tam jeszcze
      > ewentualnie golabki przyszy do glowy i tyle.
      > pOmozcie, prosze..
      > t ;-))
      Ja soje mocze przez noc, nie gotuje tylko przepuszczam przez maszynke ,dodaje
      sol, pieprz , zeszklona cebule i zoltka, a bialka ubijam i dodaje do tej masy.
      Pieke w piekarniku jak ciasto drozdzowe. Po upieczeniu delikatnie ostudzic bo
      ma tendencje do opadania. Kroje na plastry i podsmazam. Dwa - mozna wykorzystac
      jako nadzienie do pierogow albo jako nadzienie do buleczek drozdzowych.
    • onioni Re: Co zrobic z ugotowanej soi/? - sos boloński 03.04.06, 02:10
      ja już jadłem czekolade z soi i 10 innych rzeczy róznych, chyba wszystko można
      z niej zrobić %-)

      Aktualnie doaje soje do sosu bolońskiego zamiast mięsa :))))))))

      Ujdzie, choć robie to dlatego, ze tak jest szybciej (granulat wrzucam)

      :))))

      pzdr
      zobacz.glt.pl
      • perkalik do togo 04.04.06, 19:20
        i to smaczne wychodzi bez gotowania? nie rozsypuje sie ten pasztecik?myslisz ze
        w wersji weganskiej wyjdzie?
        • togo13 Re: do togo 18.06.06, 22:28
          Przepraszam, dopiero dzis pisze. Nie nie rozssypuje sie. Sproboj,zachecam. Z
          maki mozesz zrobic i kluski na mleku czy wodzie, a i z maki upieczesz placek w
          piekarniku tez. W lubelskim przed wojna i w czasie wojny to bylo jedyne zrodlo
          bialka i jedzenie ludzi biednych, a jednoczesnie zdrowe..Bardzo popularna jest
          tez dzis. Starsze gospodynie pieka tego duzo,bo przyzwyczaily swoje dzieci [
          dzis 60-letnie dzieci] i gdy wracaja z wizyta robia im przyjemnosc piekac takie
          ciasto. Smacznego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka