Dodaj do ulubionych

moje dziecko chudnie w oczach

12.01.07, 19:17
namieszaliście mojemu 14letniemu dziecku w głowie - wy wegetarianie..., nie
chce jeść mięsa ("zwierząt"),ryb, grzybów, jaja mają być z ferm
ekologicznych...Niestety moim zdaniem nie służy jej ta dieta, uważam, że
szkodzi, ona po prostu je coraz mniej, wygląda coraz gorzej...a ja sie
martwię.W tym wieku(dojrzewanie )człowiek powinien szczególnie rozsądnie
odzywiać swój organizm.Te drastyczne ograniczenia pozbawiają podstawowych
składników, witamin, minerałów.Ona je ser żółty, mleko, dżem, miód, czasem
jakąś zupę, czasem kotlet sojowy.Już nie chce do szkoły kanapek, bierze
banana, mandarynkę.Ona sie wpędzi w anoreksję, przez was,wegetarian.
I co mi, matce, powiecie wy wegetarianie.Może to służy zdrowiu?gdzie w W-wie
kupić te jajka z ekologicznych ferm z"0" albo "1".
Liczę na rzeczowe i konkretne odpowiedzi.jola
Obserwuj wątek
    • zamyslona4 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 19:41
      jola164 napisała:

      Ona sie wpędzi w anoreksję, przez was,wegetarian.

      przykro mi ,ze masz takie problemy z corka. mam brata w jej wieku i tez zaczal
      mniej jesc. i co ciekawe uderzyl w ten sam desen- zaczal mamie mowic ze je
      mneij miesa, itp. a ja wiem, ze to sciema by znalezc sobie przykrywke dla
      swoich pomyslow jedzeniowych. porozmawiaj moze szczerze z corka, dlaczego sie
      glodzi- mzoe ma jakies problemu o ktorych nei wiesz? moja przyjaciolka ponad 10
      lat temu cierpiala na anoreksje i tez nie jadla misa- ale nie mialao to nic
      wspolnego z wege tylko z faktem iz generalnie nic nie jadla. i tu sadze ze jest
      podobnie


      > I co mi, matce, powiecie wy wegetarianie.Może to służy zdrowiu?gdzie w W-wie
      > kupić te jajka z ekologicznych ferm z"0" albo "1".

      najlepszy sklep to "zolty cesarz" . generalnie- szukaj slepow ze zdrowa
      zywnoscia
      a moze zabierz ja do Green waya i niech zamowi sobie jakies danie glowne- jeli
      to wege, zje z przyjemnoscia, jesli poczatek anoreksji (co bardziej
      prawdopodobne) skonczy na salatce.


      > Liczę na rzeczowe i konkretne odpowiedzi.jola
      • jola164 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 19:55
        gdzie jest "żółty cesaż"- to sklep? A Green way? Nie znam tych miejsc.
        Rozmawiam z moją córką wielokrotnie, codziennie - jak grochem o ścianę.Czuje
        się w domu nierozumiana, ma pretensje, że pozostali członkowie rodziny jedzą
        ryby i zwierzęta.Dzięki takim jak my proceder mordowania zwierząt kwitnie.
        Nie zgadza się żeby wedlina leżała na stole, czy w lodówce obok jej sera.(?!)
        Nie chce jeść z nami gdy my jemy mięso, dla niej od ponad roku zawsze jest coś
        wege,lecz ona kręci nosem - "niesmaczne".Chciałaby żeby jej dietę(wegetariańską)
        ustawił dietetyk.Co o tym myślicie ? Znacie takie przypadki?
        • zamyslona4 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 20:13
          jola164 napisała:

          > gdzie jest "żółty cesaż"- to sklep?
          wrzuc w wyszukiwarke- ja tam jezdzilam ze znaojomymi, nie pamietam adresu

          >A Green way? Nie znam tych miejsc.

          to restauracje wege, coraz ich wiecej w wawie. sa tez sklepy Green way.

          > Rozmawiam z moją córką wielokrotnie, codziennie - jak grochem o ścianę.Czuje
          > się w domu nierozumiana, ma pretensje, że pozostali członkowie rodziny jedzą
          > ryby i zwierzęta.Dzięki takim jak my proceder mordowania zwierząt kwitnie.
          > Nie zgadza się żeby wedlina leżała na stole, czy w lodówce obok jej sera.(?!)
          > Nie chce jeść z nami gdy my jemy mięso, dla niej od ponad roku zawsze jest
          coś
          > wege,lecz ona kręci nosem - "niesmaczne".Chciałaby żeby jej dietę
          (wegetariańską
          > )
          > ustawił dietetyk.Co o tym myślicie ? Znacie takie przypadki?

          oj.... wspolczuje. typowy bunt nastoletni. wiesz- szukajac plusow w kazdej
          sytuacji lepiej ze masz wrazliwa corke niz zeby to szlo w druga strone.
          jeszcze raz proponuje- idz znia (zaproponuj?) green way'a, powiedz ze uwazasz
          ze ta dieta wymaga wiedzy o ukladaniu posilkow, moze nich poda przykladowe
          menu? a jesli nie bedzi eumiala- zaproponuj dietetyka, ale aby odebrala to jako
          troske a nie zarzucanie jej ze "sie nie zna"
          a te teksty o szynce i serze- ona chyba bardzo chce podkreslic ze to dla niej
          wazne , ze ma jakies zasady, itp. naprawde mysle ze albo ona jest tak swiadoma
          siebie, albo to typowy bunt.
        • rd1993 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 20:19
          green way to sieć barów wegetariańskich - są w większych miastach
          (warszawa, poznań itp.)
          wybierzcie sie tam wspólnie po kilka razy i podpatrzcie jak może wyglądać wege
          posiłek
          pozatym kupcie sobie jakieś książki z przepisami i pitraście razem ;-)

          córka najprawdopodobniej chce być wege
          więc prosze jej w tym pomóc!
          wiele matek ma podobny problem choć nie zawsze chodzi o chudnięcie w oczach
          moja tego nie miała :-) choć 15 lat temu walka była - i musiała sie skończyć
          moją wygraną - bo prawdziwa decyzja wege jest kategoryczna
          polecam też uszanować jej potrzebe nie dotykania mięsem jej jedzenia...
          to dośc szokujące dla mięsożernych - ale dla wielu wegetarian nie ma tu kompromisu

          jeśli będzie vege chęć po stronie rodziców - córka również zmieni swoje bojowe
          stanowisko
          rozmawiajcie o tym i szanujcie swoje granice nawzajem

    • rd1993 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 19:43
      proszę Pani
      takie pretensje to tylko do siebie....
      prosze nie zwalać winy za porażki wychowawcze
      na ogół wegetarian!
      prawdopodobnie córka jest na drodze do anoreksji niestety
      (między innymi świadczy o tym menu córki - bardzo niezrozsądne)

      wegetarianizm nie dąży do nie-odżywiania sie
      a wręcz przeciwnie
      • zamyslona4 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 19:53
        rd1993 napisała:

        >> wegetarianizm nie dąży do nie-odżywiania sie
        > a wręcz przeciwnie



        zdecydowanie sie zgadzam! :)

        chociaz w tym przypadku jest tez opcja (skoro pani jola szuka eko jajek) ze
        corka bardziej kieruje sie wzgledami etycznymi, tylko nie wie za bardzo nic na
        tem temat i szuka po najprostszej linii oporu. na pewno nic nie da obarczanie
        kogos wina- lepiej samemu troche poczytac na ten temat i moze zaczac szykowac
        corce te eko- wege jedzenie , ale pozywne. jesli dziewczyna w to wierzy- bedzie
        zadowolona i poczuje wsparcie, jesli to sciema dla mamy, nadal bedzi estroic
        fochy jedzeniowe a wtedy lepiej wejsc na forum o anorekscji niz wege.
        ja bym nie miala pretensji do Joli- kieruje nia troska o dziecko, co chyba jest
        czyms dobrym.
        • rd1993 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 20:05
          popieram rade zamyslona żeby matka kierowana faktycznymi potrzebami dziecka
          (zakładając że chodzi jej o vege a nie wyeliminowanie jedzenia wogóle...)
          sama weszła w temat vege i pomagała jej w przygotowywaniu racjonalnych posiłków

          od matki wymaga to jednak wyzbycia sie uprzedzenia do wegetarianizmu
          które jednak czuć w jej poście...
          jeśli tego nie zrobi córka będzie sie wymykać
          walka z tym będzie tylko pogarszać sytuacje
        • jola164 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 20:06
          próbuję wierzyć, że to etyka, humanitaryzm-miłość do zwierząt kierują moim
          dzieckiem,ale jak rozsądnie, zdrowo a jednocześnie bez mięsa, ryb odżywiać się
          w tym wieku? Szanuję jej decyzję, chwilami podziwiam samozaparcie... ale nie
          umiem pomóc. Kto zna receptę?Gdzie szukać pomocy?
          • jola164 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 20:09
            Faktycznie - nie radzę sobie z tym problemem, dlatego czasem mnie ponosi i
            szukam winnych...
            • zamyslona4 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 20:24
              jesli chodzi o wege od mlodego- moj ukochany przeszedl na wege majac 16 lat ,
              przezyl nastepne tyle na tej diecie i uwierz mi- cieszy sie swietnym zdrowiem
              zarowno fizycznym jak i umyslowym :)
              corka mojej kolezanki (z tym ze wegetraianki) tez jest wege (jej syn nie) i ...
              absolutnie nie powiem ze jej to nie sluzy

              ja nie odbieram twojego postu jako ataku na wege - ale jako troske o corke. ale
              moj przedmowca ma racje, iz obwinianie wegetarian o negatywne zmiany w corce na
              pewno nie pomoga ci rozwiazac prblemow. poczytaj na necie o wegetarianizmie, to
              musi byc punkt wyjscia. wiesz ze poki co musisz byc krok przed nia. :)
            • rd1993 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 20:26
              spoko rozumiemy ;-)
              córa też wkońcu zrozumie
              tylko nie walczcie ze sobą

              nie martw sie o jej zbyt młody wiek
              jest nas wielu wege - dawno już dorosłych - a zaczynaliśmy w podobnym wieku
              trzeba sie tylko poedukować , sporo poczytać
              musicie to zrobić razem - Ty i córka


              a! oprócz tego co już powiedziałam wcześniej ... córce napewno zaimponuje jak
              sie dowie że jej mama radziła sie na wege forum ;-)
            • rd1993 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 20:43
              a tak jeszcze na szybko (puki nie masz fachowej literatury)
              żęby córka uniknęła np. moich młodzieńczych vege-błędów
              powiem tak:

              1.urozmaicone jedzenie - bardzo ważne! (codziennie różne kombinacje niżej
              wymienionych)
              2.cała paleta rozmaitych gatunków zbóż, kasz, ryżów, strączków (np. fasole,
              grochy,soczewice) warzyw i owoców to podstawa wegetarianina

              z tego już nawet bez specjalnych przepisów można kombinować w nieskończoność
              np. mój typowy obiad to: kasza + soczewica ze smażona cebulką+ gotowane warzywko
              + surówka
              czas przygotowania - do 30 minut
              proste ? proste a jakie pożywne!
              i według tej kombinacji codziennie zmieniając rodzaj kaszy czy ryżu, strączka i
              warzyw można wegować że hoho
              ale jak sie lubi bardziej wykuchcone - to juz polecam jakomś książke
              vege-kucharską ;)
              • jola164 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 21:12
                dzieki za pomoc.Może podsuniecie mi jakąś lekturę, zasady prawidłowego
                odżywiania wege, proporcje skłaników,propozycje posiłków, na co zwracać uwagę.
                Szkoda,że nie piszą matki, które poradziły sobie w podobnej sytuacji.Ich rady
                mogłyby być cenne.
                Chyba faktycznie powinnam się z tym pomysłem mojej córki pogodzić.Na początku
                myślałam,że "samo"przejdzie, jak pomysł z gitarą, czy judo.Później próbowałam
                tłumaczyć(brak żelaza, białka, witamin A D E K...)W końcu zaczęłam gotować
                drugi zestaw obiadowy, bezmięsny.Zniechęca mnie, że jej rzadko smakują te
                dania,je ich zbyt mało, moim zdaniem.
                • rd1993 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 21:37
                  wysłałam Ci na maila ;)
                  sprawdz poczte
                • brumbak Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 21:45

                  • rd1993 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 21:50
                    brumbaku bądz wyrozumiały ;)
                    jola CHCE pomóc córce w vege - to też prosi o literature
                    dałam jej linka do pewnej przyjaznej nam strony gdzie może sobie wybrać coś
                    dobrego na start
                    CHCE - to bardzo ważne !
                    • brumbak Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 21:59
                      rd1993 napisała:

                      > brumbaku bądz wyrozumiały ;)
                      > jola CHCE pomóc córce w vege - to też prosi o literature
                      > dałam jej linka do pewnej przyjaznej nam strony gdzie może sobie wybrać coś
                      > dobrego na start
                      > CHCE - to bardzo ważne !
                      ...................................
                      \doceniam to
                      (aczkolwiek jak to w necie- nie ma zaufania do tego typu wypowiedzi - równie
                      dobrze może to byc zmyslona historyjka

                      - aczkolwiek taka sytuacja jest teoretycznie mozliwa; w że w XXI wieku , nawet
                      ludzie wykształceni moga błednie sądzić ,że dieta vege nie dostarcza
                      odpoweidniej ilości białka

                      to szerszy problem informacyjny, edukacyjny

                      - czy historia wojen punickich jest wazniejsza niż elementarna wiedza o zdrowym
                      odzywianiu ?
                      • rd1993 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 22:04
                        > - czy historia wojen punickich jest wazniejsza niż elementarna wiedza o zdrowym
                        > odzywianiu ?

                        no więc właśnie...
                        też jestem ZA reformą elementarnej edukacji ;)
                      • zamyslona4 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 22:07
                        brumbak napisał:

                        > - aczkolwiek taka sytuacja jest teoretycznie mozliwa; w że w XXI wieku , nawet
                        > ludzie wykształceni moga błednie sądzić ,że dieta vege nie dostarcza
                        > odpoweidniej ilości białka
                        >
                        > to szerszy problem informacyjny, edukacyjny
                        >
                        > - czy historia wojen punickich jest wazniejsza niż elementarna wiedza o
                        zdrowym odzywianiu


                        oooo jezu................. to jest maksymalne czepiactwo.... zapewne matka 15
                        latki (czyli konieta ok 35-40letnia) miala mnostwo godzin w szkole o zdrowym
                        zarciue tylko sie nie przylozyla..

                        po to jest to forum aby wlasnie pyatc o rzeczy o ktorych wie sie ze sie nei
                        wie. naprawde kazdej nastolatce zycze mamy, ktora zadaje sobie trud aby na
                        forum zasiegnac informacji, a nie po prostu uznc ze młoda jest głupia i sobie
                        wymysla, a pozniej sie martwic i szerzyc info o szkodliwosci wege na podstawie
                        pseudo- wege

                        >
                        • brumbak Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 22:16
                          zamyslona4 napisała:

                          >
                          > oooo jezu................. to jest maksymalne czepiactwo.... zapewne matka 15
                          > latki (czyli konieta ok 35-40letnia) miala mnostwo godzin w szkole o zdrowym
                          > zarciue tylko sie nie przylozyla..
                          >
                          > po to jest to forum aby wlasnie pyatc o rzeczy o ktorych wie sie ze sie nei
                          > wie.
                          ......
                          ło la boga .............. to jest maksymalna naiwność....
                          przeczytaj jeszcze raz ten post "matki"
                          tam prawie nie ma pytań
                          \sa zarzuty wobec wegetarian na maksa

                          forum jest po to by pytac ( gdy sie nie wie)

                          a nie czepiac innych, rzucać bezpodstawne oskarżenia....
                          • rd1993 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 22:21
                            start był kiepski - też odebrałam go negatywnie
                            ale zamyslona z wprawą dobrej pani psycholog
                            poprowadziła rozmowe na dobre tory ;)
                          • ggigus przylaczam sie do brumnaka, dlugo wahalam sie, 12.01.07, 22:47
                            czy odpowiedziec, bo ten post jest oskarzeniem wege
                            byc moze to kolejna prowokacja, tolerowana przez kochanego moderatora, nie wiem
                            w koncu odpowiedzialam i skierowalam pytajaca do ksiazek ucharskich, bo temat
                            wlasciwiej diety jest zbyt obszern, aby go wyczerpac w paru postach

                            mnie chodzi o to, jak ktos pyta, czy jest nastawiony na konfrontacje, czy na
                            wyrzucenie z siebie obelg
                            • rd1993 Re: przylaczam sie do brumnaka, dlugo wahalam sie 12.01.07, 22:56
                              dobra - jola źle zaczęła
                              ale patrzcie tu:

                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=55417876&a=55420297
                              i tu:
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=55417876&a=55420445
                              od razu lepiej!
                        • rd1993 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 22:19
                          nie dziwie sie brumbakowi że jest podejżliwy
                          na forach gazety jest tyle złej energi że naprawde czasem można sie wkręcić...
                          ale nie możemy popadać w jakomś paranoje!

                          jola jednak wygląda na otwartą kobiete
                          która mimo niewiedzy - w temacie - jest gotowa i chętna ją uzupełnić
                          biorąc pod uwage system i poziom powszechnej edukacji która bardziej kładzie
                          nacisk na znajomość historii wojen
                          niż innych bardziej życiowych i potrzebnych na codzień zagadnień
                          nie dziwi że ludzie mają luki
                  • rd1993 Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 21:57
                    myśle że dla jedzących mięso wyobrażenie o wege to
                    listek sałaty+plaster serka jako obiad
                    lub inny iście ascetyczny posiłek
                    stąd panika (szczególnie rodziców) o białka, żelaza itp.
                    jak w tym troszke posiedzi, poczyta, popichci
                    a nawet sama poje
                    pójdzie raz drugi do green way
                    w mig zajaży co i jak ;)
                • ggigus kup jakakolwiek ksiazke kucharksa wege, one 12.01.07, 21:57
                  mają często część o zasadach zdrowego żywienia
                  wypytaj córkę, co lubi jeść, możesz ją też przekonać, aby gotowała razem z tobą?
                  bo bezmięsne obiady na zasadzie to samo, co my, ale bez koltleta, specjalnie
                  interesujące nie są
                  jak przepisy potrzebujesz - chętnie, ale może wypytaj córkę najpierw
                • trzydziestoletnia Re: moje dziecko chudnie w oczach 19.01.07, 20:39
                  jola164 napisała:
                  > W końcu zaczęłam gotować
                  > drugi zestaw obiadowy, bezmięsny.Zniechęca mnie, że jej rzadko smakują te dania

                  Aha, tzn. chce byc wegetarianką, ale nie smakuje jej wegetariańskie jedzenie? ;>
    • dimedea Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 22:17
      Poszukaj w googlu forum wege.dzieciak
      Tam jest forum albo inne forum z gazety (dla matek wegetarianek, link ponizej):
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20590
      Pozdrawiam
      Dimedea
    • brumbak Re: moje dziecko chudnie w oczach 12.01.07, 22:22
      jola164 napisała:

      > namieszaliście mojemu 14letniemu dziecku w głowie - wy wegetarianie...,
      uważam, żeW tym wieku(dojrzewanie )człowiek powinien szczególnie rozsądnie
      > odzywiać swój organizm.Te drastyczne ograniczenia pozbawiają podstawowych
      > składników, witamin, minerałów.Ona sie wpędzi w anoreksję, przez was,wegetarian.
      > I co mi, matce, powiecie wy wegetarianie.
      >............................
      witaj Jolu 164
      to Twój w ogóle 2, (słownie : drugi post na forum gazeta/Agora

      i w drugim poscie tak zdecydowanie obwiniasz INNYCH

      daj cos z siebie- pozytywnego
      sama możesz sobie pomóc
      m.inn korzystajać z tego co juz tu dali inni..
      może uzyj wyszukiwarki
      a an tym forum znajdziesz wiele cennych rad, w tyme wypoweidzi relacje opini
      matek o które Ci chodzi
      najprawdopodobniej :)))
      • jola164 Re: moje dziecko chudnie w oczach 13.01.07, 14:24
        dzieki za rady, pomysły...
        Historia ,niestety jest prawdziwa, podobnie jak mój niepokój, troska,czasem
        złość i zniechęcenie...(Ciekawe jak wy reagowalibyście na moim miejscu???)
        Zapewne wynikają, po części, z braku doinformowania, zgoda.Po części - z
        tradycji wielopokoleniowego żywienia z udziałem mięsa.Po trzecie - z braku
        czasu-Pracuję w 7 miejscach, mieszkam pod W-wą,wracam wieczorem,mam jeszcze
        jedno dziecko, sama prowadzę dom...
        Ton pierwszego postu był też w pewnym sensie prowokacją, ale przyznajcie sami -
        natychmiast odesłalibyście mnie do wyszukiwarki a tak próbowaliście pomóc,
        szczerze.Green way, żółty cesarz,jak znajdę czas poczytam,dokształcę
        się,odwiedzę księgarnię -to jakieś pomysły, dzięki.jola
        • zamyslona4 jakby co- to pytaj! 13.01.07, 14:56
          i pamietaj- jakbys potrzebowala pomocy , pytaj!!
          powodzenia :)
        • misiu-1 Re: moje dziecko chudnie w oczach 13.01.07, 15:27
          Korzystaj czasem z pożytecznej strony:
          www.nutritiondata.com
          Nie przesadzaj z owocami (wbrew utartym stereotypom mało wartościowe) i soją
          (wiele kontrowersji). Zamiast tej ostatniej w zupełności wystarczą rodzime
          strączkowe - fasola, groch, ciecierzyca i soczewica. Jeżeli masz mało czasu na
          przygotowywanie jedzenia, korzystaj z gotowych, dostępnych w dużym wyborze
          zestawów mrożonych "warzyw na patelnię". Możesz dodawać do nich pokrojone jaja
          na twardo.

          I nie staraj się walczyć z nią, bo pogorszysz sprawę i jeszcze zostanie
          weganką, a wtedy dopiero bedziesz miała ból głowy. Weź na przeczekanie. Co
          najwyżej daj jej adres tego forum. Dużo się dowie i będzie mogła skonfrontować
          swoje wyobrażenia na temat wegetarianizmu i wegetarian z rzeczywistością. :-)
          • are.1 Re: moje dziecko chudnie w oczach 13.01.07, 16:09
            > Nie przesadzaj z owocami (wbrew utartym stereotypom mało wartościowe)

            To ze niby sa malo_wartosciowe to Twoj wymysl, ktorego nijak nic nie popiera...
            • misiu-1 Re: moje dziecko chudnie w oczach 13.01.07, 17:19
              Owszem, są mało wartościowe, a dowód na to znajdziesz na stronie, którą
              podlinkowałem. Roślina nie ma żadnego interesu w wyposażanie owocu w nie
              wiadomo jakie wartości odżywcze. Owoc ma za zadanie tylko zwabić zwierzę, które
              rozniesie nasiona - atrakcyjny wygląd, zapach i smak - to wszystko.
              • are.1 Re: moje dziecko chudnie w oczach 13.01.07, 17:35
                > Owszem, są mało wartościowe, a dowód na to znajdziesz na stronie, którą
                > podlinkowałem. Roślina nie ma żadnego interesu w wyposażanie owocu w nie
                > wiadomo jakie wartości odżywcze. Owoc ma za zadanie tylko zwabić zwierzę, które
                >
                > rozniesie nasiona - atrakcyjny wygląd, zapach i smak - to wszystko.

                Po pierwsze: Twoje malo_wartosciowe to ewidentny blad i nie mozna tak
                napisac.

                Po drugie argument jest bezsensowny. Zwierze nie ma zadnego interesu byc
                zabite i zjedzone, ryba złowiona. Wg tego co piszesz wszystko jest
                malowartosciowe.
                • misiu-1 Re: moje dziecko chudnie w oczach 13.01.07, 17:49
                  are.1 napisał:

                  > Po pierwsze: Twoje malo_wartosciowe to ewidentny blad i nie mozna tak
                  > napisac.

                  Owszem, można tak napisać i powtórzę to jeszcze raz - owoce są MAŁO
                  WARTOŚCIOWE. Podobnie zresztą, jak Twoja odpowiedź.

                  > Po drugie argument jest bezsensowny. Zwierze nie ma zadnego interesu byc
                  > zabite i zjedzone, ryba złowiona. Wg tego co piszesz wszystko jest
                  > malowartosciowe.

                  Bezsensowna jest Twoja odpowiedź, ponieważ zwierzę czy ryba, budując swoje
                  ciało, inwestują same w siebie. Poza wydaniem potomstwa nie mają wyższego
                  priorytetu. Budowa owocu jest dla drzewa złem koniecznym. Musi to zrobić, żeby
                  powielić swoje geny, ale przesadzać nie ma po co. To, w co ma interes
                  inwestować, to nasienie.
                  • are.1 Re: moje dziecko chudnie w oczach 13.01.07, 18:32
                    > > Po pierwsze: Twoje malo_wartosciowe to ewidentny blad i nie mozna tak
                    > > napisac.
                    >
                    > Owszem, można tak napisać i powtórzę to jeszcze raz - owoce są MAŁO
                    > WARTOŚCIOWE. Podobnie zresztą, jak Twoja odpowiedź.

                    Nie mozna
                    www.google.com/search?hl=pl&client=opera&rls=en&hs=iOm&q=wielo+warto%C5%9Bciowe&btnG=Szukaj&lr=
                    Porownaj sobie poziom stron gdzie pisza po mojemu z poziomem gdzie pisza po
                    Twojemu.

                    > Bezsensowna jest Twoja odpowiedź, ponieważ zwierzę czy ryba, budując swoje
                    > ciało, inwestują same w siebie. Poza wydaniem potomstwa nie mają wyższego
                    > priorytetu. Budowa owocu jest dla drzewa złem koniecznym. Musi to zrobić, żeby
                    > powielić swoje geny, ale przesadzać nie ma po co. To, w co ma interes
                    > inwestować, to nasienie.

                    To nie ma nic do rzeczy. Wykrecasz sie sprowadzajac dyskusje do problemu
                    wyzszosci pokarmu zwierzecego nad roslinnym. To jak zdrowe sa dla czlowieka
                    owoce nie ma nic do rzeczy z tym, jakie poglady na ich temat ma wg Ciebie
                    drzewo. W ogole caly ten akapit to zbitek sofizmatow.
                    • misiu-1 Re: moje dziecko chudnie w oczach 13.01.07, 19:00
                      are.1 napisał:

                      > Nie mozna

                      Można. Powtarzam kolejny raz - zamiast guglować według bzdurnego klucza,
                      zerknij na konkretne dane dotyczące ich zawartości. Poza witaminą C (też nie we
                      wszystkich) nic szczególnego w nich się nie znajdzie. Pojedyncze witaminy i
                      minerały na poziomie (w stosunku do RDA) niewiele przekraczającym wartość
                      energetyczną owocu.

                      > www.google.com/search?hl=pl&client=opera&rls=en&hs=iOm&q=wielo+warto%C5%
                      > 9Bciowe&btnG=Szukaj&lr=
                      > Porownaj sobie poziom stron gdzie pisza po mojemu z poziomem gdzie pisza po
                      > Twojemu.

                      Piszą, a jakże. Głównie o papierach wartościowych. Nawet z wyszukiwarki
                      skorzystać nie potrafisz.

                      > To nie ma nic do rzeczy. Wykrecasz sie sprowadzajac dyskusje do problemu
                      > wyzszosci pokarmu zwierzecego nad roslinnym. To jak zdrowe sa dla czlowieka
                      > owoce nie ma nic do rzeczy z tym, jakie poglady na ich temat ma wg Ciebie
                      > drzewo. W ogole caly ten akapit to zbitek sofizmatow.

                      Wiesz, aruś, czytając któryś raz z kolei twoje posty, utwierdzam się w
                      przekonaniu, że merytorycznie i logicznie jesteś na poziomie ggigus. Nawet nie
                      b***baka. Z nią sobie pogadaj. Szkoda mojego czasu na komentowanie takiego
                      nudziarstwa. Pa pa.
                      • ggigus [...] 13.01.07, 19:05
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • are.1 Re: moje dziecko chudnie w oczach 13.01.07, 19:30
                        > Piszą, a jakże. Głównie o papierach wartościowych. Nawet z wyszukiwarki
                        > skorzystać nie potrafisz.

                        Chodzi o to, ze jestes dyslektyk. Nawet nie rozumiales o co chodzi.
                        Malowartosciowe pisze sie razem. Pisane osobno w takim przypadku to błąd. KPW?

                        > Wiesz, aruś, czytając któryś raz z kolei twoje posty, utwierdzam się w
                        > przekonaniu, że merytorycznie i logicznie jesteś na poziomie ggigus. Nawet nie
                        > b***baka. Z nią sobie pogadaj. Szkoda mojego czasu na komentowanie takiego
                        > nudziarstwa. Pa pa.

                        Znowu nie rozumiesz. Owoce sa malowartosciowe czy nie -
              • zamyslona4 owoce... 14.01.07, 14:31
                misiu-1 napisał:

                . Owoc ma za zadanie tylko zwabić zwierzę, które
                >
                > rozniesie nasiona - atrakcyjny wygląd, zapach i smak - to wszystko.
                >

                a powiedz mi misiu nasiona jakich owocow sa roznoszone przez zwierzeta?
                • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 14:42
                  Jakich? Wszystkich, jakie tylko są zjadane przez zwierzęta. To taki prosty
                  mechanizm - zwierzę zjada owoc razem z mieszczącymi się w nim nasionami, które
                  za sprawą odpowiedniej ochrony nie ulegają strawieniu i są wydalane razem z
                  odchodami (poprawiającymi przy okazji żyzność gleby w najbliższym otoczeniu).
                  Potem część z tych nasion wykiełkuje i da początek nowym roślinom. Nigdy o tym
                  nie słyszałaś? Zrób proste doświadczenie - zjedz trochę truskawek, a potem
                  obejrzyj swoją kupkę.
                  • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 15:15
                    misiu-1 napisał:

                    > Jakich? Wszystkich, jakie tylko są zjadane przez zwierzęta. To taki prosty
                    > mechanizm - zwierzę zjada owoc razem z mieszczącymi się w nim nasionami,
                    które
                    > za sprawą odpowiedniej ochrony nie ulegają strawieniu i są wydalane razem z
                    > odchodami (poprawiającymi przy okazji żyzność gleby w najbliższym otoczeniu).
                    > Potem część z tych nasion wykiełkuje i da początek nowym roślinom. Nigdy o
                    tym
                    > nie słyszałaś? Zrób proste doświadczenie - zjedz trochę truskawek, a potem
                    > obejrzyj swoją kupkę.
                    >

                    1. zapytalam cie o konkretne przyklady a nie zanegowalam
                    2. nie rozumiem twojego zalozenia ze smaczne wyklucza wartosciowe?
                    • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 16:34
                      zamyslona4 napisała:

                      > 1. zapytalam cie o konkretne przyklady a nie zanegowalam

                      W porządku. Rozumiem, że możemy uznać odpowiedź za zadawalającą?

                      > 2. nie rozumiem twojego zalozenia ze smaczne wyklucza wartosciowe?

                      Tego nie napisałem. Przecież oboje jemy rzeczy jednocześnie smaczne i
                      wartościowe. Ja na przykład mięso, Ty na przykład brokuły.
                      Pisałem natomiast o tym, że niepotrzebną rozrzutnością byłoby ze strony rośliny
                      inwestowanie więcej, niż to konieczne, w coś, co nie przyniesie pożytku.
                      Zresztą podawałem nawet porównanie konkretnych produktów, tylko b.pascal wyciął
                      razem z wcześniejszym postem ggigus.
                      • ggigus to podaj jeszcze raz i nie wycieraj sobie tym 14.01.07, 16:36
                        razem geby niczyim nickiem
                        • rd1993 Re: to podaj jeszcze raz i nie wycieraj sobie tym 14.01.07, 16:48
                          hahaha
                          b.paskal mu wyciął
                          taaa
                          że niby nie ma nic wspólnego z nim ;)
                      • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 16:55
                        misiu-1 napisał:

                        > Tego nie napisałem. Przecież oboje jemy rzeczy jednocześnie smaczne i
                        > wartościowe. Ja na przykład mięso, Ty na przykład brokuły.
                        > Pisałem natomiast o tym, że niepotrzebną rozrzutnością byłoby ze strony
                        rośliny
                        >
                        > inwestowanie więcej, niż to konieczne, w coś, co nie przyniesie pożytku.

                        z punktu widzenia samej rosliny byloby to faktycznie niemadre. jednak jesli
                        spojrzymy na nia jako na czesc calosci ekosystemu, mialoby to sens - wieksza
                        wartosc odzywcza owocu zwieksza zdrowie, a wiec i dlugosc zycia i przezycia
                        konsumenckiego gatunku. im wiecej konsumentow- tym wiecej roslinek.
                        • slawekopty Re: owoce... 14.01.07, 17:51
                          zamyslona4 napisała:
                          > > Pisałem natomiast o tym, że niepotrzebną rozrzutnością byłoby ze strony
                          > rośliny
                          > >
                          > > inwestowanie więcej, niż to konieczne, w coś, co nie przyniesie pożytku.
                          >
                          > z punktu widzenia samej rosliny byloby to faktycznie niemadre.


                          Jesteś rośliną ??

                          jednak jesli
                          > spojrzymy na nia jako na czesc calosci ekosystemu, mialoby to sens - wieksza
                          > wartosc odzywcza owocu zwieksza zdrowie, a wiec i dlugosc zycia i przezycia
                          > konsumenckiego gatunku. im wiecej konsumentow- tym wiecej roslinek.
                          >
                          >

                          to wytłumacz dlaczego rosliny np. w swoich nasionach wstawiają trujące
                          substancje dla zjadaczy ???
                          • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 18:37
                            slawekopty napisał:

                            > zamyslona4 napisała:
                            > > > Pisałem natomiast o tym, że niepotrzebną rozrzutnością byłoby ze st
                            > rony
                            > > rośliny
                            > > >
                            > > > inwestowanie więcej, niż to konieczne, w coś, co nie przyniesie poż
                            > ytku.
                            > >
                            > > z punktu widzenia samej rosliny byloby to faktycznie niemadre.
                            >
                            >
                            > Jesteś rośliną ??



                            ojojojo...... fanatyzm jest jednka szkodliwy..... radze przeczytac calosc, bo
                            tak rykoszetem, z rozpedu dowalenia mi, walnales w misia :)
                            >
                            >> to wytłumacz dlaczego rosliny np. w swoich nasionach wstawiają trujące
                            > substancje dla zjadaczy ???

                            to moze jakis przyklad? konkretna roslina- konkretny powod
                            >
                            • slawekopty Re: owoce... 14.01.07, 20:07
                              zamyslona4 napisała:

                              > ojojojo...... fanatyzm jest jednka szkodliwy.....

                              masz rację ;P

                              radze przeczytac calosc, bo
                              > tak rykoszetem, z rozpedu dowalenia mi, walnales w misia :)

                              zdawało Ci się lub nie zrozumiałaś ;(

                              > >> to wytłumacz dlaczego rosliny np. w swoich nasionach wstawiają trują
                              > ce
                              > > substancje dla zjadaczy ???
                              >
                              > to moze jakis przyklad? konkretna roslina- konkretny powod

                              wilcza jagoda ;)
                              • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 20:26
                                slawekopty napisał:

                                >> radze przeczytac calosc, bo
                                > > tak rykoszetem, z rozpedu dowalenia mi, walnales w misia :)
                                >
                                > zdawało Ci się lub nie zrozumiałaś ;(

                                nic mi sie nie wydawalo- polecam raz jeszcze czytac calosc dyskusji


                                >
                                > > >> to wytłumacz dlaczego rosliny np. w swoich nasionach wstawiają
                                > trują
                                > > ce
                                > > > substancje dla zjadaczy ???
                                > >
                                > > to moze jakis przyklad? konkretna roslina- konkretny powod
                                >
                                > wilcza jagoda ;)

                                hmm... moze jest trujaca dla czlowieka bo nie jest on jej do niczego potrzebny?
                                dla tych, ktorych potzrebuje- nie jest trujaca, bo tak jak pisalam, nie mialoby
                                to sensu. oto dowod:

                                "Cechy szczególne: pokrzyk wilcza-jagoda należy do roślin owadopylnych, (...)
                                Rozsiewanie nasion odbywa się endozoicznie (tzn. przez zwierzęta spożywające
                                owoc wraz z nasieniem, przy czym trawieniu ulegają części mięsiste, twarde zaś
                                zostają wydalane na zewnątrz) głównie przez drozdy śpiewaki (Turdus philomelos)
                                i kosy (Turdus merula). "

                                ponadto "Co ciekawe, kozy i bażanty mogą jeść liście pokrzyku w dużych
                                ilościach, bo prawdopodobnie ich soki trawienne zawierają enzym rozkładający
                                alkaloidy tropanowe tej rośliny"

                                naparwde czlowiek w przyrodzie jest tylko dodatkiem i cala natura nie musi
                                dostosowywac sie do neigo.
                                cos jeszcze? :)
                                • slawekopty Re: owoce... 14.01.07, 22:40
                                  zamyslona4 napisała:

                                  > naparwde czlowiek w przyrodzie jest tylko dodatkiem i cala natura nie musi
                                  > dostosowywac sie do neigo.
                                  > cos jeszcze? :)

                                  Nic ;) to mi wystarczy ;P zastanawiam się czy Cię nie skasować jako dodatkowego
                                  źle funkcjonującego programiku ;)


                                  P.S.
                                  podziwiam Piotra za cierpliwość w tłumaczeniu wam oczywistych rzeczy.
                                  • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 22:49
                                    slawekopty napisał:

                                    > zamyslona4 napisała:
                                    >
                                    > > naparwde czlowiek w przyrodzie jest tylko dodatkiem i cala natura nie mus
                                    > i
                                    > > dostosowywac sie do neigo.
                                    > > cos jeszcze? :)
                                    >
                                    > Nic ;) to mi wystarczy ;P zastanawiam się czy Cię nie skasować jako
                                    dodatkowego
                                    >
                                    > źle funkcjonującego programiku ;)
                                    >
                                    >
                                    > P.S.
                                    > podziwiam Piotra za cierpliwość w tłumaczeniu wam oczywistych rzeczy.


                                    wykazalam ci twoja niewiedze, wiec jesli nie masz nic do powiedzenia wkwestii
                                    merytorycznej to Panu juz dziekujemy.
                                    • slawekopty Re: owoce... 14.01.07, 23:16
                                      zamyslona4 napisała:
                                      > wykazalam ci twoja niewiedze, wiec jesli nie masz nic do powiedzenia wkwestii
                                      > merytorycznej to Panu juz dziekujemy.

                                      Że co ??
                                      • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 23:21
                                        ten pan nie rozumieć po polskiemu ?
                                        • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 23:23
                                          rd1993 napisała:

                                          > ten pan nie rozumieć po polskiemu ?

                                          nie nie- odpusc sobie. koles sie osmieszyl i teraz tzreba poobrazac i poobracac
                                          kota ogonem. nie dawaj mu pola d tego bo zacierasz zenade jaka walnal :)
                                        • slawekopty Re: owoce... 14.01.07, 23:24
                                          rd1993 napisała:

                                          > ten pan nie rozumieć po polskiemu ?


                                          Ciebie kozuniu nie rozumiem ;)
                                  • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 22:51
                                    > Nic ;) to mi wystarczy ;P zastanawiam się czy Cię nie skasować jako dodatkowego
                                    >
                                    > źle funkcjonującego programiku ;)
                                    >
                                    >
                                    > P.S.
                                    > podziwiam Piotra za cierpliwość w tłumaczeniu wam oczywistych rzeczy.

                                    >w tłumaczeniu wam oczywistych rzeczy.
                                    >
                                    >oczywistych

                                    no no
                                    sie popisałeś kopty

                                    wstawka o programiku równie głupia co te OCZYWISTE tłumaczenia
                                    pascala
                                    tfu.. misia
                                    tfu..znaczy piotra...

                                    • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 22:56
                                      rd1993 napisała:

                                      >>
                                      > no no
                                      > sie popisałeś kopty
                                      >
                                      > wstawka o programiku równie głupia co te OCZYWISTE tłumaczenia
                                      > pascala
                                      > tfu.. misia
                                      > tfu..znaczy piotra...

                                      no wlasnie ponizej oglosilam konkurs na interpretacje
                                      bo przyznam ze "milczenie jest zlotem" nabira nowego znaczenia czytajac ostatni
                                      post slawka- jak sie o czym nie ma pojecia, a wdaje w dyskusje i jednak wydzie
                                      ze blefowal, to sie milczy. jak w pokerze- blefowac mozna, ale jak masz pare 10
                                      nie sprawdzasz...... :)
                                      >
                                      • slawekopty Re: owoce... 14.01.07, 23:22
                                        zamyslona4 napisała:

                                        > no wlasnie ponizej oglosilam konkurs na interpretacje
                                        > bo przyznam ze "milczenie jest zlotem" nabira nowego znaczenia czytajac
                                        ostatni
                                        >
                                        > post slawka- jak sie o czym nie ma pojecia, a wdaje w dyskusje i jednak
                                        wydzie
                                        > ze blefowal, to sie milczy. jak w pokerze- blefowac mozna, ale jak masz pare
                                        10
                                        >
                                        > nie sprawdzasz...... :)
                                        > >
                                        >
                                        >

                                        Ostatni raz się do Ciebie odzywam ; nie bawi mnie udowadnianie indolecji ;)
                                        pl.wikipedia.org/wiki/Owoce_truj%C4%85ce
                                        • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 23:28
                                          slawekopty napisał:

                                          > Ostatni raz się do Ciebie odzywam ; nie bawi mnie udowadnianie indolecji ;)
                                          > pl.wikipedia.org/wiki/Owoce_truj%C4%85ce


                                          hahahahahahahahahahahhhahahahahahahahahahahahha :)))))))))))))))))))))))
                                          ty naprawde nie kumasz o co chodzi?????????????????????
                                          jagoda jest trujaca dla ludzi ale dyskusja byla o roli owocow jako wabika dla
                                          zwierzat pomagajacych w rozmnazaniu. miales podac rosline ktora zatruwa swojego
                                          roznosiciela , podales jagode, a ona jest trujaca dla ludzi BO JEJ NIE ZALZEY
                                          ABY LUDZIE JA JEDLI!!! zalezy jej aby jadly ja drozdy i dla nich nie jest
                                          trujaca. to powszechne zjawisko wprzyrodzie. co tez ci zacytowalam
                                          wikipedia jest dla dzieci albo takich wlasnie leszczy co to sobie haslo wrzuca
                                          w gugle i linkuja.

                                          jeszcze dalej chcesz si e pograzac?
                                          • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 23:30
                                            no tak
                                            kumpel micha ...
                                            • slawekopty Re: owoce... 14.01.07, 23:32
                                              rd1993 napisała:

                                              > no tak
                                              > kumpel micha ...


                                              Ba żeby tylko ;)
                                              • rd1993 Re: owoce... 15.01.07, 10:15
                                                dzięki za potwierdzenie
                                                ale
                                                wasza ekipa jest nam znana
                                            • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 23:38
                                              rd1993 napisała:

                                              > no tak
                                              > kumpel micha ...

                                              gorzej.....
                                              mis przynajmniej linki pasujace do tematu daje a nie potwierdzajce swoje
                                              niezrozumienie tematu :)
                                              • rd1993 Re: owoce... 15.01.07, 10:17
                                                wiesz
                                                no nie wiem...
                                                michu właśnie bardzo często daje linki wyrwane z kontekstu
                                                i nijak pasujące do tematu
                                                jednym słowem - bezsensu
                                          • l2m Re: owoce... 15.01.07, 01:21
                                            Na marginesie.
                                            > ...a ona jest trujaca dla ludzi BO JEJ NIE ZALZEY
                                            > ABY LUDZIE JA JEDLI!!! zalezy jej aby jadly ja drozdy i dla nich nie jest
                                            > trujaca. to powszechne zjawisko wprzyrodzie.
                                            A niby dlaczego uważasz, że to _roślina_ zmieniła swą biochemię w taki sposób,
                                            by mogły ją jeść drozdy? Możesz wskazać konkretny mechanizm działania doboru
                                            naturalnego, który spowodowałby u pokrzyku takie przystosowanie się do
                                            roznoszenia przez drozdy i tylko przez drozdy?
                                            Na dodatek, przeczysz sama sobie; wcześniej bowiem pisałaś:
                                            > spojrzymy na nia jako na czesc calosci ekosystemu, mialoby to sens - wieksza
                                            > wartosc odzywcza owocu zwieksza zdrowie, a wiec i dlugosc zycia i przezycia
                                            > konsumenckiego gatunku. im wiecej konsumentow- tym wiecej roslinek.
                                            To znaczy, że gdyby faktycznie to roślina przystosowywała się do potrzeb
                                            roznosicieli nasienia - "załeżałoby" jej na braku właściwości trujących dla
                                            wszystkich gatunków potencjalnych konsumentów. W ten sposób bowiem nie byłaby
                                            ona uzależniona od jednego lub kilku gatunków, tylko korzystałaby z "posług"
                                            wszystkich zwierząt.

                                            Ale w rzeczywistości są ważkie podstawy twierdzić, że to nie
                                            roślina "dopasowała" skład swych owoców do potrzeb drozdów - tylko odwrotnie,
                                            drozdy wyrobiły oporność na toksyczne działanie alkaloidów pokrzyku. Tu bowiem
                                            widać wyraźny mechanizm doboru, w trakcie którego drozdy przystosowały się do
                                            spożycia trujących dla innych zwierząt owoców (że dla innych są trujące - to
                                            jest bardzo ważne: robi to bowiem drozdy "monopolistami" do spożycia jagód
                                            pokrzyku), poszerzając w ten sposób swoje zasoby żywieniowe.
                                            • rd1993 Re: owoce... 15.01.07, 10:19
                                              a pani też twierdzi że owoce są niezdrowe ? ;)
                                              • l2m Re: owoce... 16.01.07, 22:44
                                                A kto tu twierdził, że owoce są niezdrowe? Misiu, o ile pamiętam, pisał że są
                                                małowartościowe; a "małowartościowe" i "niezdrowe" - to są całkiem różne rzeczy.
                                                Jeśli chcesz, bym się ustosunkowała do jego stanowiska - proszę bardzo. Otóż,
                                                owoce zawierają dużo antyoksydantów, niektórych mikroelementów i niektórych
                                                witaminów; dlatego są dobrym i pożytecznym uzupełnieniem diety zdrowego
                                                człowieka. Owoce, spożywane w rozsądnych ilościach, i w połączeniu z innymi
                                                rodzajami pokarmów, są na ogół zdrowe i pożyteczne.
                                                Ale równocześnie z tym owoce rzeczywiście najczęściej są ubogie w takie ważne
                                                składniki odżywcze, jak białko i tłuszcze. Podstawowe składniki odżywcze
                                                owoców, w ten sposób, sprowadzają się głównie do mieszanki cukrów; a na
                                                dodatek, nie każdej witaminy w owocach będzie pod dostatkiem. Na przykład,
                                                pomarańcze, gruszki, jabłka, cytryny są bardzo ubogie w witaminę B6; żadne
                                                owoce nie zawierają witaminy B12, D i A, a nawet w beta-karotynę nie każdy owoc
                                                jest bogaty: gruszki, jabłka, pomarańcze zawierają jej bardzo mało, banany -
                                                odrobinę więcej. Ciekawie, że, chociaż większość owoców zawiera dużo witaminy
                                                C - w takich pospolitych owocach, jak jabłka i gruszki, jest jej niezbyt wiele:
                                                żeby zapewnić sobie dzienną dawkę tej witaminy, trzeba zjeść mniej więcej 0,6
                                                kilo gruszek lub całe kilo jabłek.
                                                Dodam jeszcze, że w różnych owocach zawartość poszczególnych cukrów może się
                                                różnić; i te, króre zawierają przeważnie sacharozę i glukozę, rzeczywiście
                                                niewiele się różnią pod tym względem od słodkiej herbaty. Dlatego, na przykład,
                                                dla chorych na cukrzycę lub dla otyłych zaleca się ograniczenie albo wręcz
                                                wyeliminowanie z jadłospisu takich owoców, jak winogrona lub banany.
                        • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 18:09
                          zamyslona4 napisała:

                          > z punktu widzenia samej rosliny byloby to faktycznie niemadre. jednak jesli
                          > spojrzymy na nia jako na czesc calosci ekosystemu, mialoby to sens - wieksza
                          > wartosc odzywcza owocu zwieksza zdrowie, a wiec i dlugosc zycia i przezycia
                          > konsumenckiego gatunku. im wiecej konsumentow- tym wiecej roslinek.

                          Dla sukcesu prokreacyjnego rośliny zapewne nie ma większego znaczenia długość
                          życia zwierzęcia, ponieważ kiepska wartość odżywcza owoców jest faktem. Mają
                          bardzo niewiele witamin i minerałów w stosunku do liczby kalorii (pochodzących
                          prawie wyłącznie z prostych węglowodanów). W odróżnieniu od warzyw czy nasion.
                          Na przykład - zjadając tyle jabłek, żeby wystarczyło ich na pokrycie dziennej
                          dawki energetycznej (przyjmijmy, że jest to 2000kcal), pokrywamy jednocześnie
                          zapotrzebowanie organizmu tylko na dwie witaminy (C i K) jeden minerał (potas).
                          Dla kontrastu - taka sama energetycznie ilość mięsa (np. szynka surowa) pokrywa
                          potrzeby organizmu na pięć witamin (B1,B2,PP,B6,B12) i cztery minerały (fosfor,
                          potas, cynk i selen), a pospolitej marchwi - na 9 witamin i 7 minerałów. Jest
                          różnica?

                          Dane na podstawie:
                          www.nutritiondata.com/facts-C00001-01c20TB.html
                          www.nutritiondata.com/facts-C00001-01c20aE.html
                          www.nutritiondata.com/facts-C00001-01c20cR.html
                          • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 18:35
                            nie rozmawiamy tu o frutarianizmi , ktorego nei popieram, ale o owocach jako
                            jednym z elentow diety, glownie substytow slodyczy czy dodatkow do jedzenia.

                            wiec wyklad o tym co daje zjedzenie 2000 kalorii w jablkach jest jakims
                            absurdem.
                            • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 18:55
                              zamyslona4 napisała:

                              > wiec wyklad o tym co daje zjedzenie 2000 kalorii w jablkach jest jakims
                              > absurdem.

                              Nie jest absurdem, ponieważ te 2000kcal to tylko pewna abstrakcja przyjęta
                              roboczo dla porównania. Tak samo, jak nikt nie bedzie jadł samych jabłek, tak i
                              samej marchwi czy mięsa. Równie dobrze możesz podzielić wszystko przez 10 i
                              porównywać na poziomie 10% dziennego zapotrzebowania. Ilości witamin i
                              minerałów też zmniejszą się dziesięciokrotnie. Co za problem?
                              • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 19:12
                                to jest absurdalny argument misiu
                                bo ta abstrakcja jest skazana na niepowodzenie
                                zjedzenie 2000 kcal jabłek na raz grozi pęknięciem
                                a na poważnie - nie zdrowa przesada (rozmawialiśmy o nieprzesadzaniu )
                                więc nie da sie w ten sposób mierzyć i porównywać
                              • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 19:14
                                misiu-1 napisał:

                                > zamyslona4 napisała:
                                >
                                > > wiec wyklad o tym co daje zjedzenie 2000 kalorii w jablkach jest jakims
                                > > absurdem.
                                >
                                > Nie jest absurdem, ponieważ te 2000kcal to tylko pewna abstrakcja przyjęta
                                > roboczo dla porównania. Tak samo, jak nikt nie bedzie jadł samych jabłek, tak
                                i
                                >
                                > samej marchwi czy mięsa. Równie dobrze możesz podzielić wszystko przez 10 i
                                > porównywać na poziomie 10% dziennego zapotrzebowania. Ilości witamin i
                                > minerałów też zmniejszą się dziesięciokrotnie. Co za problem?
                                >



                                z twojego postu nadal nic nie wynika w kontekscie kwestii niezdrowych owocow.
                                owoce nie maja zastepowac pelnowartosciowych posilkow, ale je uzupelniac. np.
                                jablko do sniadania, truskawki jako deser, banan zamiast poznej kolacji.
                                zamiast podjadania ciatskami, chipsami, itp.- owoce. owoce rozne, gdyz kazdy
                                owoc ma rozne walory, glownie witamiany 9nie tylko c, jak piszesz)
                                • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 19:45
                                  zamyslona4 napisała:

                                  > z twojego postu nadal nic nie wynika w kontekscie kwestii niezdrowych owocow.
                                  > owoce nie maja zastepowac pelnowartosciowych posilkow, ale je uzupelniac. np.
                                  > jablko do sniadania, truskawki jako deser, banan zamiast poznej kolacji.

                                  Owszem, wynika. Chyba w tym jednym możemy się zgodzić, ze cukier jest niezdrowy
                                  (a może się mylę?). A dlaczegóż to, kochaneńka, jest niezdrowy? Przecież nie ma
                                  zastępować pełnowartościowych posiłków, a tylko je uzupełniać, prawda?
                                  Tymczasem owoce to właśnie cukier. Tyle tylko, że z porcją witaminy C i tu, i
                                  ówdzie jakiegoś pojedynczego minerału.

                                  > zamiast podjadania ciatskami, chipsami, itp.- owoce. owoce rozne, gdyz kazdy
                                  > owoc ma rozne walory, glownie witamiany 9nie tylko c, jak piszesz)

                                  Zamiast jednego cukru drugi. Właśnie to usiłuję Ci pokazać, że te witaminy są
                                  mitem. Jest ich tak mało, że nie mają znaczenia dla organizmu. Jedyne walory
                                  owoców, to smak i zapach - nie powiem, że to bez znaczenia, bo przyjemność
                                  jedzenia jest rzecza ważną. Sam przecież też je jadam. Ale właśnie jako
                                  dodatek - dla smaku, nie dla zdrowia.
                                  • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 19:52
                                    podejżewałam to wcześniej ale teraz mnie w tym utwierdziłeś
                                    stwierdze więc z pełnaą odpowiedzialnością:

                                    misiu nie udzielaj rad na temat zdrowego żywienia bo nic o nim nie wiesz!!!
                                    NIC
                                    KOMPLETNIE
                                    zerowe pojęcie!

                                    tak to jest jak sie ograniczy do gazetowej i googlowej wiedzy....


                                    Twoje porównanie cukru do cukru w owocach jest kolejnym hiciorem!
                                    buhahahahaha
                                    • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 20:09
                                      rd1993 napisała:

                                      > podejżewałam to wcześniej ale teraz mnie w tym utwierdziłeś
                                      > stwierdze więc z pełnaą odpowiedzialnością:

                                      Udowodniłaś już niejednokrotnie, że Twoje twierdzenia są niewiele warte, a
                                      odpowiedzialność za słowo to dla ciebie pojęcie zupełnie abstrakcyjne.

                                      > misiu nie udzielaj rad na temat zdrowego żywienia bo nic o nim nie wiesz!!!
                                      > NIC KOMPLETNIE
                                      > zerowe pojęcie!

                                      To już pisywałaś, tylko uzasadnić nie potrafiłaś.

                                      > tak to jest jak sie ograniczy do gazetowej i googlowej wiedzy....

                                      LOL. To zawsze lepsze od Twojej wiedzy.

                                      > Twoje porównanie cukru do cukru w owocach jest kolejnym hiciorem!
                                      > buhahahahaha

                                      Głównym składnikiem owoców, poza wodą, jest właśnie cukier. W postaci glukozy i
                                      fruktozy - dwóch monosacharydów składających się na dwucukier - sacharozę,
                                      nazywaną potocznie cukrem. W ludzkim organizmie sacharoza jest szybko
                                      rozkładana do tej samej postaci, w jakiej znajduje się w owocach.
                                      Masz widać takie samo pojęcie o chemii, jak mój kot. Tylko on się przynajmniej
                                      tak głupio nie śmieje.
                                      • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 20:55
                                        ludzie zanim znali skład chemiczny pożywienia - jakoś sobie radzili

                                        więc
                                        popisy ze znajomości chemii możesz sobie darować
                                        jak zwykle wklejasz wycinki których sam nie rozumiesz


                                        różnica między cukrem w owocach a tym w cukiernicy
                                        jest zasadnicza
                                        nie musze znać składu chemicznego żeby o niej wiedzieć


                                        spróbuj nie umyć zębów po jabłku (pełnym - jak twierdzisz CUKRU)
                                        a po cukierkach ...


                                        > Udowodniłaś już niejednokrotnie, że Twoje twierdzenia są niewiele warte, a
                                        > odpowiedzialność za słowo to dla ciebie pojęcie zupełnie abstrakcyjne.


                                        taaa
                                        a właśnie że ty - nie bo ty - nie bo...
                                        dzieciak z Ciebie michu
                                        ale w tym niesłodkim - infantylnym znaczeniu






                                  • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 21:26
                                    misiu-1 napisał:

                                    > zamyslona4 napisała:

                                    Chyba w tym jednym możemy się zgodzić, ze cukier jest niezdrowy
                                    >
                                    > (a może się mylę?). A dlaczegóż to, kochaneńka, jest niezdrowy? Przecież nie
                                    ma
                                    >
                                    > zastępować pełnowartościowych posiłków, a tylko je uzupełniać, prawda?
                                    > Tymczasem owoce to właśnie cukier. Tyle tylko, że z porcją witaminy C i tu, i
                                    > ówdzie jakiegoś pojedynczego minerału.

                                    1cukier zawarty w slodyczach a w owocach to przeciez dwa rozne cukry, co
                                    pamietam sam mi kiedys udowadniales.
                                    pierwsze prowadza do otylosci , drugie nie.

                                    "Najważniejszą zmianą jaką musimy utrwalić w trakcie leczenia otyłości to
                                    zmiana nawyków żywienia i stylu życia. Dlatego też należy koniecznie zmniejszyć
                                    spożycie tłuszczów, szczególnie zwierzęcych, jak również węglowodanów, cukrów
                                    czy mąki. Natomiast należy w naszym nowym sposobie żywienia położyć większy
                                    nacisk na takie składniki jak owoce, warzywa i zboża, ponieważ w tych
                                    produktach znajduje się bardzo dużo składników odżywczych takich jak:
                                    witaminamy, białko, makro- i mikroelementamy i błonnik, które są potrzebne do
                                    prawidłowego funkcjonowania układu trawienia i całego metabolizmu."
                                    www.zdrowie.med.pl/nadwaga/otylosc_10.html
                                    ze owoce nei zawieraja jedynie wit. C- ze wszytskich witamin zawieraja
                                    najwiecej witaminy C, ale posiadaj tez inne, ale w mniejszych ilosciach.

                                    • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 21:34
                                      a to ci misiu
                                      no prosze
                                      a dopiero co mi sie wymądrzał mądrala o składzie chemicznym

                                      ale misiu tak już ma
                                      argumentacja w zależności od okazji - nie ważne że sprzeczna...........

                                      ciekawe czy misiu będzie będzie bronił swoim dzieciom owocu bo to tylko
                                      niezdrowy cukier
                                      • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 22:03
                                        wiesz co- ja rozumiem o co M. chodzi i ,ma po czesci racje.
                                        ale to troche tak, jakby rozmawiac o tym, czy kobieta jest piękna (albo
                                        facet :) ) i skupiac sie osobno na jej nosie, ustach, nogach, uszach, itp.
                                        a ten kazdy element z osobna to co innego niz zlozony razem.

                                        i Mi. patrzy zawsze wyrywkowo, analizuje, ja calosciowo- sybtezuje dane. i stad
                                        roznica w pogladach
                                        no i oczywiscie nie mowilam nigdy "wegusie" i homoseksualni sasiedzi mi nie
                                        przeszkadzali- ale to juz inna bajka roznic. :)
                                        • ggigus a ja przydyskusji o owocach wysiadam, bo misiu1 14.01.07, 22:05
                                          przekoczyl granice absurdu
                                          • zamyslona4 Re: a ja przydyskusji o owocach wysiadam, bo misi 14.01.07, 22:15
                                            ggigus napisała:

                                            > przekoczyl granice absurdu

                                            patrzac wyrywkowo na dane , to rozumiem o oco mu chodzi i jest w tym troche
                                            racji- ale patrzac na suche tabele liczbowe. ALE ... no i tu mnostwo ale..
                                            przeciez o tym czy cos jest wartosciowe czy nei nie swiadczy tylko 5 tabeli
                                            wzietych osobno, ale zetawienie danych dor. produktow , a ponad to
                                            umiejscowenie tego w tabeli potrzeb i w oparciu o piramide zywieniowa.


                                            hmmm... nie wiem czemu to pisze, ale nich bedzie, to i tak nic nie zmieni :)
                                            • rd1993 Re: a ja przydyskusji o owocach wysiadam, bo misi 14.01.07, 22:24
                                              ale jak rozumiesz o co mu chodzi to może nam zdradz rąbka ? :)

                                              bo ja rozumiem tylko tyle że słodki smak nie jest zbyt dobry dla nas
                                              (to wiem dlatego od jakiegoś już czasu jestem na odwyku od wszelakich słodkości ;))
                                              ale zawsze to słodkość owocowa a ta z inszego źródła to dwa różne - zupełnie różne
                                              rozumiem że nadmiar owoców może szkodzić (jak nadmiar wszystkiego innego) - to
                                              jasne ale reszta ?
                                              • zamyslona4 Re: a ja przydyskusji o owocach wysiadam, bo misi 14.01.07, 22:39
                                                rd1993 napisała:

                                                > ale jak rozumiesz o co mu chodzi to może nam zdradz rąbka ? :)

                                                wiesz co- on mnie juz tyle razy tu naobrazal, przemienial moje slowa, itp. ze
                                                niem ochoty go bronic czy tluamczyc....

                                                ale z tego co rozumiem chodzi o to, ze np. witamiany PP wiecej wystepuje w 100
                                                gr ryzu niz 100 gr banana. wiec banan jest niewartosciowy. to tak w skrocie jak
                                                to zrozumialam,

                                                moje ALE polega na tym, iz wg piramidy 5 czesci posilku to zboze, a 3 czesci
                                                to owoc. a wiec jesli zjesz 70 gram ryzu na obiad i na podwieczorek 20banany,
                                                to w zupelnosci banan spelnia swoja zrowa funkcje, gdyz uzupelnia inne
                                                kladniki , ktorych nei ma w ryzu.

                                                i to jest planowanie menu a nie patrzenie na kazdy posilek oddzielnie.



                                                > bo ja rozumiem tylko tyle że słodki smak nie jest zbyt dobry dla nas
                                                > (to wiem dlatego od jakiegoś już czasu jestem na odwyku od wszelakich
                                                słodkości
                                                > ;))
                                                > ale zawsze to słodkość owocowa a ta z inszego źródła to dwa różne - zupełnie

                                                > żne
                                                > rozumiem że nadmiar owoców może szkodzić (jak nadmiar wszystkiego innego) -
                                                to
                                                > jasne ale reszta ?

                                                nie- raczej chodzi o tym, iz owoce ci nei zaszkodza, ale i nic nie dadza.
                                                • ggigus wyrywkowe patrzenie na dane nie ma sensu, bo 14.01.07, 22:43
                                                  jedzenie to nie wyrywki :))
                                                  ale serio - owoce nie zawsze sa bombami witaminowymi, ale jesli truskawki maja
                                                  20 czy 30 kcal, to mozna ich tyle wrabac, ze nagle staja sie bombami cennych
                                                  pierwiaskow
                                                  o ile sie ich nie przywali smietana czy cukrem
                                                  np. tylko truskawki
                                                  a blonnik w jablku? misiu1 zapomnial o blonniku? to jak on tak bez blonnika eee
                                                  zyje?
                                                  to mnie irytuje w wyrywkowym spojrzeniu
                                                  pozdrowka
                                                  • rd1993 Re: wyrywkowe patrzenie na dane nie ma sensu, bo 14.01.07, 22:53
                                                    misiu błonnik wsuwa w tabletkach
                                                    albo wcale
                                                    stąd ta niestrawność i gra w zaparte ;)
                                                  • misiu-1 Re: wyrywkowe patrzenie na dane nie ma sensu, bo 14.01.07, 22:59
                                                    ggigus napisała:

                                                    > ale serio - owoce nie zawsze sa bombami witaminowymi, ale jesli truskawki maja
                                                    > 20 czy 30 kcal, to mozna ich tyle wrabac, ze nagle staja sie bombami cennych
                                                    > pierwiaskow

                                                    Nigdy się nie staną, ponieważ, co trąbię cały czas, nie dostarczyłyby Ci ich
                                                    tyle, ile potrzebujesz, nawet wówczas, gdybyś zjadła ich całe 2000kcal. Nie
                                                    dociera to do Ciebie?

                                                    > a blonnik w jablku? misiu1 zapomnial o blonniku? to jak on tak bez blonnika ee
                                                    > e zyje?

                                                    Pamiętam o wszystkim, jednak błonnik jest tak powszechny w roślinach, że nie ma
                                                    potrzeby traktować owoców jako jego niezastąpionego źródła.
                                                  • rd1993 Re: wyrywkowe patrzenie na dane nie ma sensu, bo 14.01.07, 23:01
                                                    >Nigdy się nie staną, ponieważ, co trąbię cały czas, nie dostarczyłyby Ci ich
                                                    >tyle, ile potrzebujesz, nawet wówczas, gdybyś zjadła ich całe 2000kcal. Nie
                                                    >dociera to do Ciebie?

                                                    a do Ciebie nie dociera że TA argumentacja jest do bani ?

                                                  • misiu-1 Re: wyrywkowe patrzenie na dane nie ma sensu, bo 14.01.07, 23:06
                                                    rd1993 napisała:

                                                    > a do Ciebie nie dociera że TA argumentacja jest do bani ?

                                                    Bo Ty tak powiedziałaś?
                                                  • rd1993 Re: wyrywkowe patrzenie na dane nie ma sensu, bo 14.01.07, 23:09
                                                    nie tylko ja tak powiedziałam



                                                  • ggigus do misia o argumentacji w sprawie owocow 14.01.07, 23:15
                                                    piszac tak - ile musisz ich zjesc, aby byly wiatminowa bomba, stosujesz takie
                                                    wlasnie wyrwywkowe myslenie w zywieniu
                                                    bo z reguly owoce zawieraja tez pierwiastki sladowe, a sama nazwa wskazuje...

                                                    a poza tym pierwsze slysze, ze jablko ma wartosc pieciu lyzeczek cukru
                                                    i frutkoza jest innym cukrem niz ten cukier bialy
                                                  • misiu-1 Re: do misia o argumentacji w sprawie owocow 14.01.07, 23:39
                                                    ggigus napisała:

                                                    > piszac tak - ile musisz ich zjesc, aby byly wiatminowa bomba, stosujesz takie
                                                    > wlasnie wyrwywkowe myslenie w zywieniu
                                                    > bo z reguly owoce zawieraja tez pierwiastki sladowe, a sama nazwa wskazuje...

                                                    To, co pisałem, dotyczy także pierwiastków śladowych. Wyraźnie pisałem. Czy Ty
                                                    potrafisz czytać, ggigus?
                                                  • ggigus nie potrzeba wiele z jednego pierw. sladowego, wie 15.01.07, 00:14
                                                    c w czym problem?
                                                • rd1993 Re: a ja przydyskusji o owocach wysiadam, bo misi 14.01.07, 22:46
                                                  > nie- raczej chodzi o tym, iz owoce ci nei zaszkodza, ale i nic nie dadza.

                                                  biorąc pod uwage że bardzo denerwuje go CUKIER (który jak wiadomo - nie zdrowy)
                                                  w owocach myśle że nie traktuje ich jako coś neutralnego
                                                  ale zresztą
                                                  dylematy
                                                  "co autor misiu miał na myśli"
                                                  są nudne ;)

                                                  • zamyslona4 Re: a ja przydyskusji o owocach wysiadam, bo misi 14.01.07, 22:52

                                                    > "co autor misiu miał na myśli"
                                                    > są nudne ;)
                                                    >

                                                    ale oglaszam konkurs co slawekopty mial na mysli :
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=55417876&a=55520489???????????????

                                                    wyszlo ze nie ma pojeci ao czym pisze wiec zamiescil jakis enigmatycznie
                                                    madry ;) post.
                                                    moze jakas interpretacja?
                                                  • rd1993 Re: a ja przydyskusji o owocach wysiadam, bo misi 14.01.07, 22:59
                                                    chodzi o źle działający programik i "oczywiste" tłumaczenia piotra ?

                                                    ja wiem!
                                                    kumpel z branży paskala (misia, piotra czy jak mu tam...)
                                                    wpadł na odsiecz kumplowi bo ten nie radził sobie zupełnie z argumentacją o
                                                    niezdrowych owocach (argument z góry skazany na porażke)
                                                    kumpel jednak nic mądrzejszy
                                                    dlatego chlapnął na dowidzenia żart bez sensu kompletnie i nieśmieszny
                                                    ale co mu tam

                                    • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 22:31
                                      zamyslona4 napisała:

                                      > cukier zawarty w slodyczach a w owocach to przeciez dwa rozne cukry, co
                                      > pamietam sam mi kiedys udowadniales.
                                      > pierwsze prowadza do otylosci , drugie nie.

                                      Nie przypominam sobie, żebym Ci kiedyś coś takiego udowadniał. Owoce zawierają,
                                      z punktu widzenia metabolizmu człowieka, ten sam cukier, co słodycze. Po części
                                      jako identyczną sacharozę, po częsci jako składniki sacharozy - glukozę i
                                      fruktozę. Na przykład jabłka zawierają łącznie ponad 10% cukrów - 2% sacharozy,
                                      2,5% glukozy i 6% fruktozy; morele - 6% sacharozy, 2,3% glukozy i 1% fruktozy;
                                      banany - 2,4% sacharozy, 5% glukozy i 5% fruktozy. Mógłbym wymieniać długo,
                                      lecz jedna rzecz jest bezdyskusyjna - podstawowym składnikiem (z nielicznymi
                                      wyjątkami, np. oliwki czy avocado) owoców jest - poza wodą - cukier.

                                      > "Najważniejszą zmianą jaką musimy utrwalić w trakcie leczenia otyłości to
                                      > zmiana nawyków żywienia i stylu życia. Dlatego też należy koniecznie
                                      > zmniejszyć spożycie tłuszczów, szczególnie zwierzęcych, jak również
                                      > węglowodanów, cukrów czy mąki. Natomiast należy w naszym nowym sposobie
                                      > żywienia położyć większy nacisk na takie składniki jak owoce, warzywa i
                                      > zboża, ponieważ w tych produktach znajduje się bardzo dużo składników
                                      > odżywczych takich jak: witaminamy, białko, makro- i mikroelementamy i
                                      > błonnik, które są potrzebne do prawidłowego funkcjonowania układu trawienia i
                                      > całego metabolizmu."

                                      To jest właśnie przykład na siłę stereotypu. Sam w to wierzyłem, dopóki nie
                                      przejrzałem tabel. Jabłko, morela czy banan zawierają procentowo tyle samo
                                      cukrów, co herbata osłodzona PIĘĆ ŁYŻECZEK na szklankę. Policz to sobie sama -
                                      10% cukru (takie stężenie jest przeciętnie obecne w owocach) to w liczącej
                                      200ml szklance 20g. Jedna łyżeczka cukru to 4g. Takie są gołe fakty, które sama
                                      możesz sprawdzić i stanowczo nalegam, byś to uczyniła. Tylko dodatek błonnika
                                      sprawia, że powoduje on nieco mniejszy wyrzut insuliny, niż ten z herbaty.
                                      Jednak wiele źródeł wskazuje na to, że zwłaszcza fruktoza zostaje bezpośrednio
                                      zamieniona w tkankę tłuszczową.

                                      > ze owoce nei zawieraja jedynie wit. C- ze wszytskich witamin zawieraja
                                      > najwiecej witaminy C, ale posiadaj tez inne, ale w mniejszych ilosciach.

                                      Inne posiadają (z pojedynczymi wyjątkami) w ilościach mało istotnych dla
                                      organizmu. Jako źródło witamin liczą się tylko te produkty, które przynajmniej
                                      w takim samym stopniu zaspokajają zapotrzebowanie na witaminy, co na energię.
                                      • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 22:36
                                        >Jabłko, morela czy banan zawierają procentowo tyle samo
                                        >cukrów, co herbata osłodzona PIĘĆ ŁYŻECZEK na szklankę.

                                        ale jeśli to te same cukry to wytłumacz dlaczego
                                        nieumyte zęby po bananie czy moreli sie nie psują
                                        a po osłodzonej cherbacie tak ?
                                        • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 22:50
                                          Prawdopodobnie też ze względu na osłaniające działanie błonnika. To w sumie
                                          mało istotne, bo zęby to najmniejszy problem - zawsze można je umyć po
                                          jedzeniu.
                                          • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 23:06
                                            > Prawdopodobnie też ze względu na osłaniające działanie błonnika.

                                            wiesz co Ty już lepiej nie eksperymentuj.........
                                            te twoje "prawdopodobnie" chemiku-doktorze amatorze może byc niebezpieczne dla życia

                                            >To w sumie
                                            > mało istotne, bo zęby to najmniejszy problem - zawsze można je umyć po

                                            hehe - no jasne jasne
                                            umyć PO można ale nie o to chodzi - jak rozwiązać ten problem ale co on dowodzi
                                            jakie dziełanie ma cukier naturalny w owocach
                                            a jakie ten be fuj biała śmierć

                                            • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 23:09
                                              rd1993 napisała:

                                              > > Prawdopodobnie też ze względu na osłaniające działanie błonnika.
                                              >
                                              > wiesz co Ty już lepiej nie eksperymentuj.........
                                              > te twoje "prawdopodobnie" chemiku-doktorze amatorze może byc niebezpieczne
                                              dla
                                              > życia
                                              >
                                              > >To w sumie
                                              > > mało istotne, bo zęby to najmniejszy problem - zawsze można je umyć po
                                              >
                                              > hehe - no jasne jasne
                                              > umyć PO można ale nie o to chodzi - jak rozwiązać ten problem ale co on
                                              > dowodzi jakie dziełanie ma cukier naturalny w owocach
                                              > a jakie ten be fuj biała śmierć

                                              Co to za bełkot? Podałem źródła, czy nie podałem? Sprawdź sobie sama i przestań
                                              się ośmieszać. Nie rozmawiamy o działaniu cukrów zawartych w owocach na zęby,
                                              tylko na cały organizm.
                                              • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 23:16
                                                bełkot i ośmieszanie to wiesz.........
                                                jak brak Ci argumentacji to tylko tak potrafisz
                                                ale cuż
                                                kwestia kultury
                                                której sie po Tobie nie spodziewam ;)

                                                >Nie rozmawiamy o działaniu cukrów zawartych w owocach na zęby,
                                                > tylko na cały organizm.

                                                a zęby nie należą do CAŁEGO organizmu ?
                                                nawet jeśli juz ich nie masz - nie ignoruj ich znaczenia

                                                p.s.w jakich okolicznościcah je straciłeś ?
                                                kogoś wkurzyłeś jak to Ty tylko potrafisz... czy już wtedy wierzyłeś że cukier
                                                owocowy a ten drugi to wsjo ryba i zapodawałeś sobie za wiele ? opooowiedz
                                                • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 23:37
                                                  rd1993 napisała:

                                                  > bełkot i ośmieszanie to wiesz.........
                                                  > jak brak Ci argumentacji to tylko tak potrafisz
                                                  > ale cuż
                                                  > kwestia kultury
                                                  > której sie po Tobie nie spodziewam ;)

                                                  Kultura wymaga przede wszystkim logicznych i rzeczowych argumetów, a nie
                                                  uników, lawirowania i przedstawiania argumentacji zastępczej, bez znaczenia dla
                                                  sprawy, odwracającej uwagę od meritum.

                                                  > a zęby nie należą do CAŁEGO organizmu ?
                                                  > nawet jeśli juz ich nie masz - nie ignoruj ich znaczenia

                                                  Na dowód, że zęby są tu nieistotne, przyjmijmy, że mamy człowieka pozbawionego
                                                  zębów. Może taki istnieć? Dajemy mu do picia herbatę i owoce starte na papkę.
                                                  Uważasz, że jego organizm będzie inaczej przyswajał cukier?

                                                  > kogoś wkurzyłeś jak to Ty tylko potrafisz... czy już wtedy wierzyłeś że cukier
                                                  > owocowy a ten drugi to wsjo ryba i zapodawałeś sobie za wiele ? opooowiedz

                                                  Co to ma być? Czego dowodzić? Jak to można inaczej nazwać, niż bełkotem?
                                                  • rd1993 Re: owoce... 15.01.07, 10:25
                                                    znowu podałeś śmieszny dowód :)))
                                                    człowiek bez zębów
                                                    hahah
                                                    i kto tu lawiruje.......

                                                    a zęby psują sie nie tylko z zewnątrz
                                                    cukier zatruwa organizm przedewszystkim od środka
                                                    i choćby po tym można poznać różnice między cukrem w owocach a tym zwykłym -
                                                    trucizną
                                                    ale znając Twoją logike - za chwile będziesz sie upierał że owoce właśnie też
                                                    zatruwają ludzki organizm i bla bla bla
                                                    stek bzdur
                                                    jak zwykle
                                                    ale czego moglibyśmy sie spodziewać bo michu naukowcu-amatorze ;))))
                                                  • rd1993 Re: owoce... 15.01.07, 10:26
                                                    ale na szczęście twoje amatorsko-naukowe eksperymenty są groźne tylko dla Ciebie
                                                    ;)))
                                      • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 23:08
                                        misiu-1 napisał:

                                        > Nie przypominam sobie, żebym Ci kiedyś coś takiego udowadniał. .

                                        bylo tak bylo, a pamietam, bo podales jaki ciag znakow w dyskusji o chemii w
                                        jedzeniu tak zaczela sie dystkusja o cukrach prostych
                                        >
                                        > To jest właśnie przykład na siłę stereotypu.
                                        misiu- to byl tekst ze strony prezentujacymi opinie lekarzy- teraz jzu nie dam
                                        linku bo zamknelam.

                                        Sam w to wierzyłem, dopóki nie
                                        > przejrzałem tabel. Jabłko, morela czy banan zawierają procentowo tyle samo
                                        > cukrów, co herbata osłodzona PIĘĆ ŁYŻECZEK na szklankę. Policz to sobie sama -

                                        > 10% cukru (takie stężenie jest przeciętnie obecne w owocach) to w liczącej
                                        > 200ml szklance 20g. Jedna łyżeczka cukru to 4g. Takie są gołe fakty, które
                                        sama
                                        >
                                        > możesz sprawdzić i stanowczo nalegam, byś to uczyniła. Tylko dodatek błonnika
                                        > sprawia, że powoduje on nieco mniejszy wyrzut insuliny, niż ten z herbaty.
                                        > Jednak wiele źródeł wskazuje na to, że zwłaszcza fruktoza zostaje
                                        bezpośrednio
                                        > zamieniona w tkankę tłuszczową.

                                        misiu- oczywiscie to sprawdze.
                                        ale moja pierwsza watpliwosc jest taka, iz pojecie "stezenie" ni ejest tym
                                        samym co proste przeliczenie. przeciez stezenie zalezne jest od wielu
                                        czynnikow, np. gestosci. jakos nie widze tego prostego przeliczenia na ilosc
                                        cukru; tym bardziej, iz kwestie odchudzania przerobilam pod okiem dietetyka i
                                        pamietam iz owoce w diecie byly (oczyiwscie w odpo. proporcjach) zas slodkiego
                                        bron boze
                                        przeciez nawet cukier bialy a ciemny, czy trzcinowy dziala inaczej.
                                        ponadto skoro 100 gram brzoskwini nie ma tyle kalorii co 100 gram bialego cukru!



                                        swoja droga- znam teorie iz witaminy to w gole mit :)
                                        • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 23:29
                                          zamyslona4 napisała:

                                          > bylo tak bylo, a pamietam, bo podales jaki ciag znakow w dyskusji o chemii w
                                          > jedzeniu tak zaczela sie dystkusja o cukrach prostych

                                          Jeśli tak było, pokaż, gdzie było. Link poproszę. Nie mając na dowód
                                          odpowiednich linków można sobie zarzucać, co tylko wyobraźnia podsunie. Równie
                                          dobrze ja Ci mogę coś zarzucić i udowadniaj, że nie jesteś wielbłądem. Jak do
                                          tej pory, w trosce o własną wiarygodność, nie czyniłem tego.

                                          > misiu- oczywiscie to sprawdze.

                                          Mam nadzieję. I nie zapomnij poinformować o wynikach sprawdzenia.

                                          > ale moja pierwsza watpliwosc jest taka, iz pojecie "stezenie" ni ejest tym
                                          > samym co proste przeliczenie. przeciez stezenie zalezne jest od wielu
                                          > czynnikow, np. gestosci.

                                          Porzuć tę wątpliwość.
                                          "stężenie «zawartość danego składnika w jednostce objętości lub masy
                                          substancji»"
                                          sjp.pwn.pl/lista.php?co=st%EA%BFenie
                                          > jakos nie widze tego prostego przeliczenia na ilosc
                                          > cukru; tym bardziej, iz kwestie odchudzania przerobilam pod okiem dietetyka i
                                          > pamietam iz owoce w diecie byly (oczyiwscie w odpo. proporcjach) zas
                                          > slodkiego bron boze przeciez nawet cukier bialy a ciemny, czy trzcinowy
                                          > dziala inaczej.

                                          eppur si muove!

                                          > ponadto skoro 100 gram brzoskwini nie ma tyle kalorii co 100
                                          > gram bialego cukru!

                                          A kto tak pisze? Skup sie trochę - przecież nie pisałem, że w owocach jest 100%
                                          cukru, tylko 10%. Wobec tego owoce zawierają w przybliżeniu przeciętnie tyle
                                          samo kalorii, ile 10% roztwór cukru. Czyli herbata osłodzona pięć łyżeczek na
                                          szklankę. Cukier, bez względu na to, czy chodzi o glukozę, fruktozę, czy
                                          sacharozę, daje 4kcal/g.

                                          > swoja droga- znam teorie iz witaminy to w gole mit :)

                                          Ale moje mają mocniejsze podstawy.
                                          • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 23:37
                                            misiu-1 napisał:

                                            > > ponadto skoro 100 gram brzoskwini nie ma tyle kalorii co 100
                                            > > gram bialego cukru!
                                            >
                                            > A kto tak pisze? Skup sie trochę - przecież nie pisałem, że w owocach jest
                                            100%
                                            >
                                            > cukru, tylko 10%. Wobec tego owoce zawierają w przybliżeniu przeciętnie tyle
                                            > samo kalorii, ile 10% roztwór cukru. Czyli herbata osłodzona pięć łyżeczek na
                                            > szklankę. Cukier, bez względu na to, czy chodzi o glukozę, fruktozę, czy
                                            > sacharozę, daje 4kcal/g.
                                            >

                                            nie zgadzam sie- jeli 1 kg truskawek ma 300 kcal a 1 kg cukru / ciasta np 3 tys
                                            kalorii to nie mozna mowic iz powoduja taki sam wplyw na wage i tak samo tucza.
                                            jakie znaczeni w praktyce ma stezenie? przeciez nie wyciskasz samego cukru z
                                            owocow, jesz je w calosci.

                                            a swoja droga- szkoda ze choc czesci tej energii nie poswieciles na
                                            wytlumaczeni slawkowi opty ze wtracil sie w dyskusje i nawypisywal bzdury.
                                            szkoda ze taka wybiiorczosc masz, misu.. jakby to brumbak napisal to bys od
                                            razu go wyprostowal :(
                                            • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 23:57
                                              zamyslona4 napisała:

                                              > nie zgadzam sie- jeli 1 kg truskawek ma 300 kcal a 1 kg cukru / ciasta np 3
                                              > tys kalorii to nie mozna mowic iz powoduja taki sam wplyw na wage i tak samo
                                              > tucza.

                                              A kto tu pisze, że coś, co ma 300kcal ma taki sam wpływ na wagę ciała, jak coś,
                                              co ma 3000kcal? W dalszym ciągu twierdzę, że 1g sacharozy/glukozy/fruktozy w
                                              owocach ma takie same 4 kalorie, jak 1g cukru w cukiernicy, a Ty możesz się z
                                              tym nie zgadzać.

                                              > jakie znaczeni w praktyce ma stezenie? przeciez nie wyciskasz samego cukru z
                                              > owocow, jesz je w calosci.

                                              Stężenie ma znaczenie dla obliczeń i dla uświadomienia Ci, ile jest cukru w tej
                                              herbacie. Mogłem to nazwać inaczej. Nie czepiaj się słowa. Mogłem zastąpić je
                                              jego znaczeniem i pisać o zawartości cukru w przeliczeniu na jednostkę wagową.
                                              Nic by to nie zmieniło.

                                              > a swoja droga- szkoda ze choc czesci tej energii nie poswieciles na
                                              > wytlumaczeni slawkowi opty ze wtracil sie w dyskusje i nawypisywal bzdury.
                                              > szkoda ze taka wybiiorczosc masz, misu.. jakby to brumbak napisal to bys od
                                              > razu go wyprostowal :(

                                              Wystarczająco dużo czasu zajmuje mi tłumaczenie wszystkiego Wam, żeby mieć go
                                              na czytanie tego, co napisał kto inny.
                                              • zamyslona4 Re: owoce... 15.01.07, 15:01
                                                misiu- ja naprawde rozumiem za tan sam zwiazek chemiczny w roznych miejscach to
                                                wciaz ten sam zwiazek chemiczny. zreszat w owocach nei wystepuej ten sam cukier
                                                jaki dajesz do herbaty (chyba ze slodzisz dzika roza?)

                                                chodzi o to, iz jesli wystepuej w 10% w czyms, co ma 30 kcal/100gram to mozesz
                                                tego wszamac kilo i tak bedzie 300 kcal W SUMIE , a z tego 10% cukru. jesli zas
                                                wystepuej - dodatkowo przerobiony w czyms- go 10 % w czyms co ma 300 kcal ,
                                                to zjedzenie kilo tego daje 3000 tys kcal, w tym 10 % cukru.
                                                jesli dziecko zje jabko, to niech i to jabko ma 20 % cukru- nie ma takiego
                                                wplywu jak paczek. i na zeby, i na mase ciala. niech ma nawet tylko 4 %
                                                witaminy jakiejs tam- to i tak 4% wiecej niz ma paczek.
                                                wiec to nie jest zastapienei tylko cukru cukrem

                                                chyba ze zjesz szralotke, jablecznik ,wiscnie w czekoladzie- wtedy faktycznie
                                                mozesz utyc :)



                                                misiu-1 napisał:

                                                >
                                                > Wystarczająco dużo czasu zajmuje mi tłumaczenie wszystkiego Wam, żeby mieć go
                                                > na czytanie tego, co napisał kto inny.
                                                >

                                                brawo brawo- dziekuje ci bardzo ze w momencie jak po raz kolejny zaczelam
                                                wierzyc ze jesdnak da sie z toba prowadzic normalne dyskusje, i nawet to
                                                napisalam , przekonales mnei ze znow sie myle....
                                                • misiu-1 Re: owoce... 15.01.07, 16:11
                                                  zamyslona4 napisała:

                                                  > misiu- ja naprawde rozumiem za tan sam zwiazek chemiczny w roznych miejscach
                                                  > to wciaz ten sam zwiazek chemiczny. zreszat w owocach nei wystepuej ten sam
                                                  > cukier jaki dajesz do herbaty (chyba ze slodzisz dzika roza?)

                                                  Tak, jak napisałem, jeden z cukrów zawartych w owocach jest dokładnie tym samym
                                                  cukrem, jakim słodzimy herbatę.

                                                  > chodzi o to, iz jesli wystepuej w 10% w czyms, co ma 30 kcal/100gram to mozesz
                                                  > tego wszamac kilo i tak bedzie 300 kcal W SUMIE, a z tego 10% cukru.

                                                  Masz rację, tylko z małą poprawką - coś, co zawiera 10% cukru, ma na pewno nie
                                                  mniej niż 40kcal/100g, a po zjedzeniu kilograma da dokładnie 400kcal z cukru.
                                                  Truskawki, które, jak sądzę, masz na myśli, mają 32kcal/100g, ponieważ należą
                                                  do nieco mniej słodkich owoców i zawierają ok. 5% cukrów.

                                                  > jesli zas wystepuej - dodatkowo przerobiony w czyms- go 10 % w czyms co ma
                                                  > 300 kcal, to zjedzenie kilo tego daje 3000 tys kcal, w tym 10 % cukru.

                                                  Nie do końca. Jeśli cukry występują w ilości 10% wagowych w czymkolwiek, to
                                                  zjadając tego kilogram, przyjmiesz dokładnie 400kcal z cukru. Jeśli to coś
                                                  miało 300kcal/100g, to po zjedzeniu kilograma przyjmiesz 3000kcal ogółem, z
                                                  tego 400kcal, czyli 13,3% z cukru. Jeśli miało 100kcal/100g - zjesz 1000kcal, w
                                                  tym nadal 400kcal, czyli 40% z cukru.

                                                  > jesli dziecko zje jabko, to niech i to jabko ma 20 % cukru- nie ma takiego
                                                  > wplywu jak paczek. i na zeby, i na mase ciala. niech ma nawet tylko 4 %
                                                  > witaminy jakiejs tam- to i tak 4% wiecej niz ma paczek.
                                                  > wiec to nie jest zastapienei tylko cukru cukrem

                                                  O wpływie na zęby w ogóle nie rozmawiamy, bo to nie ma znaczenia dla sprawy.
                                                  Oczywiście, że nie będzie to miało dokładnie takiego wpływu, jak pączek,
                                                  ponieważ owoce, za sprawą błonnika, mają mniejszy indeks glikemiczny, przez co
                                                  insulina nie wpompuje tego cukru tak szybko w tkankę tłuszczową. Takoż z
                                                  witaminami będzie lepiej niż w przypadku pączka. Dlatego zastąpienie pączka
                                                  owocem będzie dla nas korzystne. Tu tylko małe wyjaśnienie - postulując
                                                  nieprzesadzanie z owocami nie myślałem o wsadzeniu w to miejsce pączków, tylko
                                                  warzyw.

                                                  > chyba ze zjesz szralotke, jablecznik ,wiscnie w czekoladzie- wtedy faktycznie
                                                  > mozesz utyc :)

                                                  Bardzo chętnie zjem szarlotkę, bo lubię, a utyć się nie boję - od lat BMI
                                                  trzyma mi się w okolicach 20 bez żadnego wysiłku z mojej strony. Tak już mam.
                                                  Aha - lubię to nie znaczy, że mam jej całą szafę. :-)

                                                  > brawo brawo- dziekuje ci bardzo ze w momencie jak po raz kolejny zaczelam
                                                  > wierzyc ze jesdnak da sie z toba prowadzic normalne dyskusje, i nawet to
                                                  > napisalam , przekonales mnei ze znow sie myle....

                                                  Lepiej pewnie byłoby dla Ciebie, gdybyś przyjęła, że się absolutnie nie da, bo
                                                  uniknęłabyś dysonansu poznawczego. Ja wszakże utrzymywać będę, że jednak da
                                                  się, jeśli tylko ktoś zechce i wykaże trochę dobrej woli w tym kierunku.
                                                  • zamyslona4 Re: owoce... 15.01.07, 16:45
                                                    nie nie- otoz ja zalozylam ze sie da.
                                                    jednak po tekscie iz "WAM musze cos tlumaczyc" stracilam taka nadzieje.
                                                    dyskutuje sie po partnersku a nie z gory zakladajac ze maluscy i tak maoich
                                                    madrosci nie skumaja.

                                                    nasza wladza tez tak rozumuje i za to ich niecierpie

                                                    sory, ja tak po prostu nei rozumuje. w 90% w mojej pracy stosuje dyskusje i
                                                    burze mozgow, ale nie wychodze nigdy z zalozenia ze WAM cos tluamcze (czy to
                                                    nauczycielom czy studentom). ale to juz jest wycieczka osobista awiec nie
                                                    naruszam dalej neoetykiety :)
                                                  • misiu-1 Re: owoce... 15.01.07, 17:16
                                                    zamyslona4 napisała:

                                                    > nie nie- otoz ja zalozylam ze sie da.
                                                    > jednak po tekscie iz "WAM musze cos tlumaczyc" stracilam taka nadzieje.
                                                    > dyskutuje sie po partnersku a nie z gory zakladajac ze maluscy i tak maoich
                                                    > madrosci nie skumaja.

                                                    Jeśli jednym z głównych problemów, jakie występują, jest niezrozumienie
                                                    znaczenia wypowiedzi rozmówcy i jego intencji - zrozumiałym jest, że trzeba to
                                                    tłumaczyć. Nie ma to nic wspólnego z tym, o czym piszesz. Gdybym założył, że i
                                                    tak niczego nie zrozumiesz, po cóż miałbym trwonić czas na tłumaczenia?

                                                    > sory, ja tak po prostu nei rozumuje. w 90% w mojej pracy stosuje dyskusje i
                                                    > burze mozgow, ale nie wychodze nigdy z zalozenia ze WAM cos tluamcze (czy to
                                                    > nauczycielom czy studentom). ale to juz jest wycieczka osobista awiec nie
                                                    > naruszam dalej neoetykiety :)

                                                    Rzadko bywa tak, że w zróżnicowanym towarzystwie wszyscy mają ten sam poziom
                                                    wiedzy czy doświadczenia. Skutkuje to koniecznościa tłumaczenia pewnych rzeczy
                                                    przez jednych drugim i vice versa. Nie jest to naruszeniem równych praw w
                                                    dyskusji, bo każdy ma takie samo prawo wyrazić własne zdanie i każde poprawne
                                                    logicznie rozumowanie, przeprowadzone przez dowolnego z rozmówców może być
                                                    przedmiotem dyskusji.
                                            • rd1993 Re: owoce... 15.01.07, 10:30
                                              takie misiowe pojęcie o wartościach odżywczych pożywienia
                                              wie tylko o istnieniu kcal - to wszystko
                                              jak nastolatek

                                              czyli owoce są be bo mają mało kalori - a fast foody super bo mają ich pełno
                                              a że "puste" to nie ważne

                                              tak tak wiem misiu WIEM że nie mówiłeś że dast food jest super
                                              ale według tej logiki można w ten sposób mierzyć
                                              • misiu-1 Re: owoce... 15.01.07, 16:36
                                                Dalej obnażaj swoją głupią złośliwość połączoną z organiczną niezdolnością do
                                                logicznego rozumowania. Chętnie się pośmieję.
                                                • rd1993 Re: owoce... 15.01.07, 16:41
                                                  misiu-1 napisał:

                                                  > Dalej obnażaj swoją głupią złośliwość połączoną z organiczną niezdolnością do
                                                  > logicznego rozumowania. Chętnie się pośmieję.

                                                  Dalej obnażaj swoją głupią złośliwość połączoną z organiczną niezdolnością do
                                                  logicznego rozumowania. Chętnie się pośmieję.
                  • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 15:16
                    misiu-1 napisał:
                    >Zrób proste doświadczenie - zjedz trochę truskawek, a potem
                    > obejrzyj swoją kupkę.
                    >
                    sugerujesz że czerwcowe truskawki kóre tak uwielbiamy są hodowane na kupkach
                    gospodarzy lub zwierzaczków ???
                    fujjj

                    dobra - to był tylko żąrcik ;)

                    ale Twoja teoria o niezdrowości owoców jest boska!
                    (szczególnie jako rada VEGE dla mamy córki VEGE hehe)
                    dowcipasek !
                    • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 15:38
                      rd1993 napisała:

                      > ale Twoja teoria o niezdrowości owoców jest boska!
                      > (szczególnie jako rada VEGE dla mamy córki VEGE hehe)
                      > dowcipasek !

                      tak powaznie to problemem jest wyrywkowe spojrzenie na przyrode i ekosystem
                      lub/i patrzenie na nature z punktu widzenia czlowieka. do tego negowanie
                      jednych zalecen dietytykow (jak piramida zdrowia - pewnie dlatego iz mieso juz
                      nie jest jej podstawa ;) ) przy rownoczesnym przecenianiu innych (jak
                      naprzyklad cuudowne walory mleka i nabialu). to troche przypomina spojrzenie
                      naszych rzadzacych na sprawy finansowo- gospodarcze panstwa ;)
                      • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 16:51
                        zamyslona4 napisała:
                        > tak powaznie to problemem jest wyrywkowe spojrzenie na przyrode i ekosystem
                        > lub/i patrzenie na nature z punktu widzenia czlowieka. do tego negowanie
                        > jednych zalecen dietytykow (jak piramida zdrowia - pewnie dlatego iz mieso juz
                        > nie jest jej podstawa ;) ) przy rownoczesnym przecenianiu innych (jak
                        > naprzyklad cuudowne walory mleka i nabialu). to troche przypomina spojrzenie
                        > naszych rzadzacych na sprawy finansowo- gospodarcze panstwa ;)
                        >
                        DOKŁADNIE!
                        • ggigus Zamyslona na prezydentke! A na razie na moderatork 14.01.07, 16:54
                          e forum wege!!
                          Zanim pascal wytnie
                          • zamyslona4 Re: Zamyslona na prezydentke! A na razie na moder 14.01.07, 17:02
                            ggigus napisała:

                            > e forum wege!!
                            > Zanim pascal wytnie



                            hahhahahah :) zaczerwienilam sie :) chyba wolalabym zostac soltysem niz
                            prezytem- wtedy faktycznie mozna zrobic cos fajnego dla ludzi. sama wladza dla
                            wladzy to nie dla mnie. kreci mnei dzialanie , nie gadanie. i chyba dlatego
                            wole spedzic kilka godzin z dziekami czy mlodzieza odkrywajac z nimi walory
                            prozdrowotne zboz, niz wdawac sie tu w kolejna dyskuje na ten temat.....

                            ale jeszcze raz dzieki ggigus!
                            • ggigus masz wiedze i piszesz ciekawe rzeczy, nie jestes 14.01.07, 17:09
                              stronnicza - to mi wystarcza, ale nie robie sobie zludzen, niestety

                              pozdrowka w imieniu moim i wszystkich owocow, jakie katualnie posiadam w domu i
                              pozeram, choc sa takie ponoc niepotrzebne i niezdrowe :)))
                    • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 16:40
                      rd1993 napisała:

                      > ale Twoja teoria o niezdrowości owoców jest boska!
                      > (szczególnie jako rada VEGE dla mamy córki VEGE hehe)
                      > dowcipasek !

                      Pytałem, jakie masz zastrzeżenia do tego, co napisałem. Nie uzyskałem
                      odpowiedzi. Potrafisz tylko sadzić się na bezmyślne pokpiwanie, za to
                      argumentacji u ciebie mniej niż brudu za paznokciem, a kończy się i tak
                      tchórzliwą ucieczką przed pytaniami. Jeszcze raz pytam - jakie masz
                      zastrzeżenia do mojej odpowiedzi udzielonej autorce tematu?
                      • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 17:08
                        >Jeszcze raz pytam - jakie masz
                        > zastrzeżenia do mojej odpowiedzi udzielonej autorce tematu?

                        no dobra michulku
                        głupolku ty nasz forumowy przesłodki

                        głównie takie że bardzo zabawne jest kiedy:
                        1.zdesperowana matka zwraca sie DO WEGETARIAN w sprawie pomocy córce która chce
                        być (juz jest)vege
                        2.otrzymuje odpowiedz od anty-vege
                        z radą częściowo też anty-vege
                        (w Twojej odpowiedzi jedynie wstawka o naszych rodzimych strączkach kontra soja
                        były dobre a nawet SŁUSZNE !)
                        ale obalanie wartości owoców na podstawie jednego artykułu jest poprostu głupie
                        ale te Twoje "dowody" tego typu są Twoją normą więc w sumie...
                        tylko kupa śmiechu (zamiast kupy pełnej owocowych pestek)

                        co w takim razie z osobami które żywią sie tylko owocami ?
                        fakt "przesadzać" z owocami nie można
                        ale z czym w racjonalnym żywieniu powinno sie przesadzać ? z niczym, nawet z wodą!

                        a co do mrożonek
                        pewnie że lepsze niż np. puszkowe czy jakiś sztuczny, chemiczny fast food
                        sama okazjonalnie korzystam (raz na miesiąc lub rzadziej)
                        ale z zachętą do mrożonki byłabym ostrożna
                        to raczej domena producentów którzy
                        (jak to Ty mówisz) mają interes w zwiększeniu sprzedaży swoich wyrobów
                        • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 17:38
                          rd1993 napisała:

                          > co w takim razie z osobami które żywią sie tylko owocami ?

                          jednak zbyt madre to to nie jest...
                          owoce nalezy promowac nie jako substytu obiadu, ale slodyczy. jako dodatek
                          diety, albo zamiast kolacji o 20- jablko i banan.
                          ale juz promocja sokow w kartonikach tez nie jest zbyt szczesliwa- maja one
                          duzo sztucznego cukru. ale znow- jako alternatywa dla coli- ok.

                          >> a co do mrożonek
                          > pewnie że lepsze niż np. puszkowe czy jakiś sztuczny, chemiczny fast food
                          > sama okazjonalnie korzystam (raz na miesiąc lub rzadziej)
                          > ale z zachętą do mrożonki byłabym ostrożna

                          no argumantu z mrozonkoami tez nie rozumiem, gdyz przeciez mozna spokojnie
                          kupowac swieze warzywa a jedzenie z nich robione jest rownie szybko. ale to
                          jest wlasnie takie fast-life myslenie.
                          • ggigus bronie mrozonek! uzywam groszku, fasoli 14.01.07, 17:47
                            , czasme szpinaku do zup, zapiekanek z makaronem i moussaki wege
                            • zamyslona4 Re: bronie mrozonek! uzywam groszku, fasoli 14.01.07, 18:20
                              ja na swoim garnuszku nigdy mrozonek nie uzywalam.... ryneczek za rogiem i
                              zdecydowanie wole swiezynki
                              jedynei szpinak mrozony , ale to u mamy
                              • ggigus a gdzie kupisz w styczniu groszek?? 14.01.07, 18:41

                                • rd1993 Re: a gdzie kupisz w styczniu groszek?? 14.01.07, 18:48
                                  nie no spoko ggigus
                                  jak sobie od czasu do czasu zapodasz mrożonke - jest ok
                                  jest lepsza niż puszka z konserwantami
                                  ale nie musisz chyba na codzień sie tak żywić ?


                                  jednak co świeże i sezonowe z rynku raczej powinno zdominować codzienną diete
                                  no nie ?
                                  a do dań gdzie potrzeba strączki - można suszone , wcześniej ugotowane wrzucać
                                  ja w każdym razie na tym jade i polecam ;)
                                • zamyslona4 Re: a gdzie kupisz w styczniu groszek?? 14.01.07, 18:49
                                  nie rozumiem pytania? kupuje straczkowe suche (groch, soczewica, fasola) i
                                  uzywam w razie potrzeby. przeciez one sie nie psuja.
                                  • ggigus oke,y a ja czasem potrzebuje groszku, a nie grochu 14.01.07, 19:34
                                    wiec siegam do mrozonek
                          • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 18:23
                            zamyslona4 napisała:

                            > no argumantu z mrozonkoami tez nie rozumiem, gdyz przeciez mozna spokojnie
                            > kupowac swieze warzywa a jedzenie z nich robione jest rownie szybko. ale to
                            > jest wlasnie takie fast-life myslenie.

                            Nie zrobisz równie szybko dania ze świeżych warzyw, bo sam zakup zabierze Ci
                            więcej czasu, stracisz też czas na ich przygotowanie (mycie, obieranie,
                            krojenie itd). Ponadto mrożenie nie powoduje istotnej utraty wartości
                            odżywczych w warzywach, a pamiętać należy o tym, że mrożonki robi się w okresie
                            ich największej dostępności, z reguły wtedy, kiedy przedstawiają największą
                            wartość odżywczą. Większą niż dostępne w zimie - zadołowane w piwnicy,
                            importowane lub szklarniowe.
                            • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 18:47
                              misiu-1 napisał:


                              > Nie zrobisz równie szybko dania ze świeżych warzyw, bo sam zakup zabierze Ci
                              > więcej czasu, stracisz też czas na ich przygotowanie (mycie, obieranie,
                              > krojenie itd).

                              mylisz sie misiu, kwestia organizacji ptrzygotowania potraw.
                              krojenie marchwi trwa minute. nie mrozone brokuly gotuja sie szybkiej, podobnie
                              kalafior, brukselka, itp.
                              a zakupy to zakupy- trwaja tyle samo.

                              Ponadto mrożenie nie powoduje istotnej utraty wartości
                              > odżywczych w warzywach, a pamiętać należy o tym, że mrożonki robi się w
                              okresie
                              >
                              > ich największej dostępności, z reguły wtedy, kiedy przedstawiają największą
                              > wartość odżywczą. Większą niż dostępne w zimie - zadołowane w piwnicy,
                              > importowane lub szklarniowe.

                              dlatego pomidory jem w lecie- a w zimie na chleb kielki.
                              >
                              • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 19:08
                                zamyslona4 napisała:

                                > mylisz sie misiu, kwestia organizacji ptrzygotowania potraw.

                                Nie mylę się. To nie jest kwestia organizacji. Umycie, obranie i pokrojenie
                                ZAWSZE zabierają czas. To sprawa oczywista i uśmieję się, jeśli będziesz
                                usiłowała temu przeczyć.

                                > krojenie marchwi trwa minute. nie mrozone brokuly gotuja sie szybkiej,
                                > podobnie kalafior, brukselka, itp.

                                Najpierw musisz tę marchew obrać i umyć. Nie spieraj się dla samego sporu, bo
                                to bez sensu.

                                > a zakupy to zakupy- trwaja tyle samo.

                                Nieprawda. Włożenie do koszyka kilku torebek z zamrażarki trwa krócej niż
                                wybranie, zapakowanie i zważenie kilku różnych warzyw. Widać masz dużo czasu i
                                pięć minut w tą czy w tą nie robi Ci różnicy. Tylko, że ja nie Tobie
                                doradzałem, tylko komuś, kto wskazywał na brak czasu.

                                > dlatego pomidory jem w lecie- a w zimie na chleb kielki.

                                Sama widzisz. Ja też o pomidorach w zimie zapominam.
                                • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 19:32
                                  do calego powyzszego postu- wiem ze jesli TY jakos uwazasz to tak musi byc. dla
                                  ciebie.
                                  ja gotuje inaczej, zakupy tez robie inaczej.
                                  nie mam duzo wolnego czasu, dlatego tez rzadko zajezdzam do marketu (2 razy a
                                  konkretnie) . a warzyw tam nei kupuje tam NIGDY. jesli ty tak- to faktycznie
                                  lepiej juz brac mrozonki.
                                  nie mam duzo wolnego czasu dlatego nawet obiady na caly tydzien planuje tak,
                                  aby jesc zdrowo i wlasciewie dobrac proporcje. pewne rzeczyu i tak robi sie
                                  dzien wczesniej (sa smaczniejsze) i wtedy jedna wizyta w kuchni- jedzenie na 3
                                  dni.
                                  a poand to powtarzam- warzywa mrozone gotuja sie dluzej niz swieze wiec
                                  poronujac je z czasem poswiecony nba umycie i pokrojenie NIEKTORYCH warzyw (np.
                                  marchewka) jest taki sam, a wymienione przeze mnei np. kalafior nawet mneijszy.
                              • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 19:30
                                w dodatku nawet jeśli 5-10 minut zajmuje mi przygotowanie warzyw
                                już same walory smakowe - ZAWSZE lepsze niż w mrożonce - są warte tego czasu
                                mrożonka nigdy nie będzie tak pyszna jak świeże warzywka

                                (dodatkowym plusem - jest nie produkowanie plastikowego śmiecia - jakim jest
                                opakowanie mrożonki)
                                • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 19:38
                                  rd1993 napisała:

                                  > (dodatkowym plusem - jest nie produkowanie plastikowego śmiecia - jakim jest
                                  > opakowanie mrożonki)

                                  no no no..... fajnei ze jest tu ktos rownie zakrecony jak ja na tym punkcie:)
                                  • ggigus plastyk jako smiec- co??? 14.01.07, 19:51
                                    kochane, tak dziele smieci, ze wynosze je raz na tydzien
                                    plastyk, szklo, puszki, kompost - wszystko osobno, nawet folie aluminiowa
                                    zbieram z tabletek ( i irytuje mojego meza straszliwie :))
                                    bez przesady, sam fakt kupowania mrozonek nie oznacza, ze sie nie smieci
                                    • rd1993 Re: plastyk jako smiec- co??? 14.01.07, 20:02
                                      ggiuś
                                      mrożonka nie jest całkowicie be
                                      tymabadziej jeśli - jak Ty - zwraca sie uwage na prawdziwe posprzątanie po sobie
                                      my tu jednak wymieniamy plusy i minusy
                                      i zawsze to jednak minus produkować kolejny plastik
                                      osobiście staram sie unikać - posortowanie umniejsza problem ale go nie likwiduje
                                      w moich okolicach dużo sie mówi że sortują do osobnych kontenerów a potem
                                      wyworzą na ... wspólne śmietnisko :(

                                      a propos - słyszałyście o wynalazku Włochów ?
                                      opakowania ala plastic z kukurydzy
                                      samozanikające po pół roku
                                      ponoć w przyszłości obowiązkowe
                                      dla mnie bomba! :)
                                      • zamyslona4 Re: plastyk jako smiec- co??? 14.01.07, 20:30
                                        rd1993 napisała:

                                        > a propos - słyszałyście o wynalazku Włochów ?
                                        > opakowania ala plastic z kukurydzy
                                        > samozanikające po pół roku
                                        > ponoć w przyszłości obowiązkowe
                                        > dla mnie bomba! :)

                                        tak, slyszalam o opakowaniach bio. al eniestety- to nie bedzi etakie proste to
                                        wypromowac. jeszcze 2 lata temu kupowalismy na zajecia z dziecmi takie miseczki
                                        ze zboz, ktore bylo mozna zjesc. aby zrobic warsztaty na maxa proekologiczne.
                                        niesttey- okazalo sie ze juz nie ma na rynku polski, bo producent tu nei mial
                                        zbytu. za to ogromne ilosci ida na zachod europy.... ;/
                                        ale musza cos wymyslic zamiast folii, plastiku, bo w koncu ropa sie skonczy...
                                        • rd1993 Re: plastyk jako smiec- co??? 14.01.07, 20:37
                                          > ale musza cos wymyslic zamiast folii, plastiku, bo w koncu ropa sie skonczy...

                                          na szczęście! (mam nadzieje że to pociągnie za soba same plusy...)

                                          ale pomysł z kukurydzianymi plastikami jest doskonały
                                          przyjaciółka mieszkająca we włoszech mówi że to już często spotykane
                                          choć narazie tylko w lepszych sklepach
                                          nic to - wszystko co nowe potrzebuje czasu na zaadoptowanie
                                          (jak i wegetarianizm :))

                                          • zamyslona4 Re: plastyk jako smiec- co??? 14.01.07, 20:45
                                            rd1993 napisała:

                                            > > ale musza cos wymyslic zamiast folii, plastiku, bo w koncu ropa sie skonc
                                            > zy...
                                            >
                                            > na szczęście! (mam nadzieje że to pociągnie za soba same plusy...)

                                            ale ja bym wolala aby zapobiegac niz pozniej sie martwic...
                                            >
                                            > ale pomysł z kukurydzianymi plastikami jest doskonały
                                            > przyjaciółka mieszkająca we włoszech mówi że to już często spotykane
                                            > choć narazie tylko w lepszych sklepach
                                            > nic to - wszystko co nowe potrzebuje czasu na zaadoptowanie
                                            > (jak i wegetarianizm :))
                                            >

                                            jezu... u nich przyjmuja sie torny kukurydziane , a u nas dopiero wchodza
                                            plocienne.... (do dzis sa rzadkoscia i gesto często wzbudzaja zainteresowanie-
                                            sama wiem bo tylko takie mam :) )
                                            zawsze gdy tylko jest taka mozliwosc (czytaj: dofinansowanie) produkujemy i
                                            rozdajemy takie torby, bo foliowki to porazka - nieekologiczna i
                                            niepraktyczna...
                                            • rd1993 Re: plastyk jako smiec- co??? 14.01.07, 21:01
                                              jeszcze jak mieszkałam w poznaniu
                                              tam na ryneczkach warzywnych panował (i raczej ciagle panuje) miły zwyczaj
                                              używania toreb papierowych zamiast plastiku
                                              zupełnie obcy - niestety rynkowi w mieście w którym teraz mieszkam
                                              a wjazdy do tutejszych lasów pełniejsze plastików niż drzew ;(

                                              jednak czekam z optymizmem na wykończenie ropy
                                              w końcu rozwiązania już są - a że jeszcze nie u nas....
                                              my zwykle nieco z tyłu
                                              • zamyslona4 Re: plastyk jako smiec- co??? 14.01.07, 21:10
                                                rd1993 napisała:

                                                > jeszcze jak mieszkałam w poznaniu
                                                > tam na ryneczkach warzywnych panował (i raczej ciagle panuje) miły zwyczaj
                                                > używania toreb papierowych zamiast plastiku
                                                > zupełnie obcy - niestety rynkowi w mieście w którym teraz mieszkam
                                                > a wjazdy do tutejszych lasów pełniejsze plastików niż drzew ;(

                                                poznan- eko- gora!!!
                                                ja tez mieszkalam tam . i faktycznie- pamietam te papierowe torebki.
                                                a zasmiecone lasy i rzeki..... przykre, przykre, przykre....
                                                bieszczady jeszcze sie bronia, ale dlatego ze sa jeszcze bardziej dzikie i
                                                mniej oblegane ...
                                • m.rycho Re: owoce... 14.01.07, 19:45
                                  rd1993 napisała:
                                  rd1993 napisała:
                                  >(dodatkowym plusem - jest nie produkowanie plastikowego śmiecia - jakim jest
                                  > opakowanie mrożonki)<
                                  W coś pakować trzeba a te opakowania najczęsciej mogą być przerabiane.Ja
                                  osobiście od paru lat segreguję śmieci i trochę może to pomaga chronić przyrodę.
                                  >ZAWSZE lepsze niż w mrożonce <
                                  To nie jest takie oczywiste.Latem to się zgodzę,natomiast o tej porze roku
                                  często mrożonka ma więcej wartośći niż coś wyhodowanego w szklarni na
                                  sztucznych nawozach.

                                  • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 20:06
                                    ale ja TU mówiłam o walorach smakowych rysiu.........
                                    znowu interpretujesz na opak :)

                                    a za sortowanie - bravo
                          • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 18:34

                            > rd1993 napisała:
                            >
                            > > co w takim razie z osobami które żywią sie tylko owocami ?
                            >
                            > jednak zbyt madre to to nie jest...
                            > owoce nalezy promowac nie jako substytu obiadu, ale slodyczy. jako dodatek
                            > diety, albo zamiast kolacji o 20- jablko i banan.

                            nie odważyłabym sie tutaj użyć terminu "należy"
                            bo na ten temat jest wiele różnych - sprzecznych poglądów
                            frutarianie raczej nie potraktują owoca jako tylko substytutu deseru czy kolacji
                            makrobiotyka być może zgodziłaby sie z Tobą
                            za to dieta życia z pewnością już nie
                            Tombak raczej też nie
                            sprawa jest bardziej indywidualna
                            bo np. znam osoby którym owoc wystacza od czasu do czasu - i to im nawet służy
                            a innym zupełnie przeciwnie
                            w tym również mi - choć też uważam że jak ze wszystkim - przesadzać nie można!
                            życia bez świeżych owoców sobie nie wyobrażam


                            > ale juz promocja sokow w kartonikach tez nie jest zbyt szczesliwa- maja one
                            > duzo sztucznego cukru. ale znow- jako alternatywa dla coli- ok.
                            >

                            zamyslona - czy w którejś z moich wypowiedzi dopatrzyłaś sie promowania soków w
                            kartonikach ???
                            zupełnie nie trafiłaś bo u mnie sokowirówka pracuje codziennie
                            jestem wrogiem wszelkich sztuczności - rówież tych kartonikowych
                            nie mam pojęcia dlaczego uważasz że gdzieś je zapromowałam...



                            > >> a co do mrożonek
                            > > pewnie że lepsze niż np. puszkowe czy jakiś sztuczny, chemiczny fast food
                            > > sama okazjonalnie korzystam (raz na miesiąc lub rzadziej)
                            > > ale z zachętą do mrożonki byłabym ostrożna
                            >


                            > no argumantu z mrozonkoami tez nie rozumiem, gdyz przeciez mozna spokojnie
                            > kupowac swieze warzywa a jedzenie z nich robione jest rownie szybko. ale to
                            > jest wlasnie takie fast-life myslenie.


                            tego z kolei ja kompletnie nie rozumiem...
                            wyglada na to że mnie źle zrozumiałaś :)
                            właśnie dlatego że nie mam fast-life myślenia - nie promuje mrożonek
                            chyba zmiksowałaś mnie (o zgrozo!) z misiem ;)

                            • zamyslona4 Re: owoce... 14.01.07, 18:53
                              rd1993 napisała:

                              >
                              > nie odważyłabym sie tutaj użyć terminu "należy"

                              jednka jablko zamiast batonu to jednak wg mnei dobra alternatywa

                              > zamyslona - czy w którejś z moich wypowiedzi dopatrzyłaś sie promowania soków
                              w
                              > kartonikach ???
                              > zupełnie nie trafiłaś bo u mnie sokowirówka pracuje codziennie
                              > jestem wrogiem wszelkich sztuczności - rówież tych kartonikowych
                              > nie mam pojęcia dlaczego uważasz że gdzieś je zapromowałam...


                              nie nie- nie bierz moze tak do siebie, ok? chodzilo mi raczej np. o sytuacj
                              egdy moj brat z duma mowi iz pije duzo sokow..... zamienil cole na soki- i to
                              oko. ale picie 2 litrow dziennie to juz ni ok
                              chyba ze takie prawdzie, np. aroniowe w butelce, ale te sa baardzo drogie.

                              >
                              > tego z kolei ja kompletnie nie rozumiem...
                              > wyglada na to że mnie źle zrozumiałaś :)
                              > właśnie dlatego że nie mam fast-life myślenia - nie promuje mrożonek
                              > chyba zmiksowałaś mnie (o zgrozo!) z misiem ;)
                              >

                              i znow jak wyzej- nie bylo to bezposrednio do ciebie, ale do calosci dyskusji
                              • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 19:22
                                no właśnie dlatego mówiłam że zmiksowałaś mnie tam troszke z misiem ;)


                                a co do kartoników i mrożonek wyglada na to że raczej podzielamy pogląd
                                bo świeży (znaczy surowy) owoc czy warzywo jest zawsze lepszy niż w postaci
                                hibernowanej czy konserwy ;)
                        • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 18:42
                          rd1993 napisała:

                          > no dobra michulku
                          > głupolku ty nasz forumowy przesłodki

                          Twoja krótkowzroczność jest przerażająca. Dostajesz od tego głupolka po tyłku
                          aż się kurzy. To jaki poziom sama prezentujesz?

                          > głównie takie że bardzo zabawne jest kiedy:
                          > 1.zdesperowana matka zwraca sie DO WEGETARIAN w sprawie pomocy córce która
                          > chce być (juz jest)vege
                          > 2.otrzymuje odpowiedz od anty-vege

                          I co z tego? To już inni nie mają prawa się wypowiedzieć? Czy ja jej doradzam
                          wciskanie dziecku mięsa?

                          > z radą częściowo też anty-vege

                          Anty-wege jesteś bardziej Ty niż ja. Szkoda, że nie jesteś w stanie tego pojąć.

                          > ale obalanie wartości owoców na podstawie jednego artykułu jest poprostu
                          > głupie

                          Nie na podstawie jednego artykułu. Jeden artykuł był tylko przykładem. Mogę
                          podac ich znacznie więcej, tylko po co? Podałem źródło, w którym każdy sam może
                          sobie to sprawdzić. Chyba, że ktoś tego nie potrafi. Wtedy jednak do siebie, a
                          nie do mnie miej pretensje.

                          > co w takim razie z osobami które żywią sie tylko owocami?

                          Wyrazy szczerego współczucia zasyłam.

                          > fakt "przesadzać" z owocami nie można
                          > ale z czym w racjonalnym żywieniu powinno sie przesadzać ? z niczym, nawet z
                          > wodą!

                          A co ja napisałem? Czy może, żeby w ogóle nie dawała owoców, czy właśnie nie
                          przesadzała? To jest typowy dla ciebie, nieuczciwy sposób prowadzenia dyskusji -
                          dyskutowanie z poglądem, którego oponent nie wyraził, tylko mu się go samemu
                          przypisało.

                          > a co do mrożonek

                          A co do mrozonek, to napisałem już Zamyslonej4.
                          • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 19:09
                            misiu-1 napisał:

                            > rd1993 napisała:
                            >
                            > > no dobra michulku
                            > > głupolku ty nasz forumowy przesłodki
                            >
                            > Twoja krótkowzroczność jest przerażająca. Dostajesz od tego głupolka po tyłku
                            > aż się kurzy. To jaki poziom sama prezentujesz?
                            >
                            coś Ci sie pozajączkowało misiu
                            wierzysz w to święcie że wegusie dostają od Ciebie po pupie a to tylko Twe
                            bezbożne życzenie :)
                            żyjesz w zbyt wirtualnym świecie!

                            > > głównie takie że bardzo zabawne jest kiedy:
                            > > 1.zdesperowana matka zwraca sie DO WEGETARIAN w sprawie pomocy córce któr
                            > a
                            > > chce być (juz jest)vege
                            > > 2.otrzymuje odpowiedz od anty-vege
                            >
                            > I co z tego? To już inni nie mają prawa się wypowiedzieć? Czy ja jej doradzam
                            > wciskanie dziecku mięsa?

                            nie no - prawo mają - ale kiedy pytanie wyraźnie nie do nich adresowane
                            to sie tylko ośmieszają (zwłaszcza w tej konkretnej sytuacji z tymi konkretnymi
                            radami)

                            >
                            > > z radą częściowo też anty-vege
                            >
                            > Anty-wege jesteś bardziej Ty niż ja. Szkoda, że nie jesteś w stanie tego pojąć.

                            a to ciekawe - BARDZO
                            ale ciesze sie i gratuluje
                            a więc stały pobyt na forum wege coś zadziałał i w Twojej sprawie ?
                            jednak sie nawróciłeś ?
                            i na razie tak jeszcze sie z nami vegami wykłócasz przez wrodzoną przekore?
                            słooodki jesteś hihi *


                            >
                            > > ale obalanie wartości owoców na podstawie jednego artykułu jest poprostu
                            > > głupie
                            >
                            > Nie na podstawie jednego artykułu. Jeden artykuł był tylko przykładem. Mogę
                            > podac ich znacznie więcej, tylko po co? Podałem źródło, w którym każdy sam może
                            >
                            > sobie to sprawdzić. Chyba, że ktoś tego nie potrafi. Wtedy jednak do siebie, a
                            > nie do mnie miej pretensje.


                            nie no pretensji nie mam
                            ależ skąd...
                            ale - wybacz - wszystkich głupotek które podsyłasz czytać nie będe
                            są nie interesujące i szkoda czasu


                            >
                            > > co w takim razie z osobami które żywią sie tylko owocami?
                            >
                            > Wyrazy szczerego współczucia zasyłam.

                            ale to do mnie misiu
                            kiedyś Ci tłumaczyłam że jestem tylko wegetarianką

                            jednak są osoby żywiące sie tylko owocami - i mają sie świetnie
                            dlatego pogląd o niezdrowości owoców obalają całkowicie

                            >
                            > > fakt "przesadzać" z owocami nie można
                            > > ale z czym w racjonalnym żywieniu powinno sie przesadzać ? z niczym, nawe
                            > t z
                            > > wodą!
                            >
                            > A co ja napisałem? Czy może, żeby w ogóle nie dawała owoców, czy właśnie nie
                            > przesadzała? To jest typowy dla ciebie, nieuczciwy sposób prowadzenia dyskusji
                            > -
                            > dyskutowanie z poglądem, którego oponent nie wyraził, tylko mu się go samemu
                            > przypisało.

                            jeśli TAK to odebreałeś to źle sie zrozumieliśmy
                            nie mam zamairu nieuczciwie prowadzić rozmowy
                            zmierzałam do tego że:
                            jeśli radzisz komuś nie przesadzać z owocami bo "wbrew utartym stereotypom mało
                            wartościowe"
                            narażasz sie na banał
                            już sama rada - nie przesadzaj z jedzeniem czegoś tam
                            jest banalna bo jak powszechnie wiadomo przesada z czymkolwiek w diecie jest
                            niedobra
                            (brzmi to jakbyś niedoceniał rozgarnięcia rozmówcy...)


                            >
                            > > a co do mrożonek
                            >
                            > A co do mrozonek, to napisałem już Zamyslonej4.
                            >
                            ja też : i zamyslonej i ggigusiowi i Tobie ;)
                            • misiu-1 Re: owoce... 14.01.07, 19:34
                              rd1993 napisała:

                              > coś Ci sie pozajączkowało misiu
                              > wierzysz w to święcie że wegusie dostają od Ciebie po pupie a to tylko Twe
                              > bezbożne życzenie :)
                              > żyjesz w zbyt wirtualnym świecie!

                              Tak się pocieszaj. Tyle Twojego.

                              > nie no - prawo mają - ale kiedy pytanie wyraźnie nie do nich adresowane
                              > to sie tylko ośmieszają (zwłaszcza w tej konkretnej sytuacji z tymi
                              > konkretnymi radami)

                              To już sprawa między zadającym pytanie, a odpowiadającym. Gdyby to autorka
                              napisała, żebym swoje rady sobie schował tu i ówdzie, bo pytała kogo innego, to
                              bardzo przepraszam, cofam co napisałem i więcej nie będę. Tobie jednak nic do
                              tego, więc takimi zarzutami sama się ośmieszasz.

                              > > Anty-wege jesteś bardziej Ty niż ja. Szkoda, że nie jesteś w stanie tego
                              > > pojąć.
                              >
                              > a to ciekawe - BARDZO
                              > ale ciesze sie i gratuluje
                              > a więc stały pobyt na forum wege coś zadziałał i w Twojej sprawie ?
                              > jednak sie nawróciłeś ?
                              > i na razie tak jeszcze sie z nami vegami wykłócasz przez wrodzoną przekore?
                              > słooodki jesteś hihi *

                              Jak zwykle nie zrozumiałaś. Pisałem o tym, że Twój przykład może być dla
                              potencjalnych wegetarian odstraszający.

                              > nie no pretensji nie mam
                              > ależ skąd...
                              > ale - wybacz - wszystkich głupotek które podsyłasz czytać nie będe
                              > są nie interesujące i szkoda czasu

                              Przez to, że nazwiesz coś głupotkami, nie zmienisz stanu faktycznegop, bo Twoje
                              słowa nie mają mocy sprawczej. Co gorsza, jeśliby to akurat nie były głupotki,
                              to sama w ten sposób pokażesz swoją własną głupotkę.

                              > jednak są osoby żywiące sie tylko owocami - i mają sie świetnie
                              > dlatego pogląd o niezdrowości owoców obalają całkowicie

                              Tylko i wyłącznie owocami? Czy może jeszcze dodają do tego orzechy, nasiona itd?
                              Moje poglądy oparte są na konkretnych danych. Żywienie się wyłącznie owocami
                              jest nadzwyczaj ryzykowne dla organizmu, grozi poważnymi niedoborami
                              żywieniowymi i na pewno nie należy tego polecać nikomu.

                              > jeśli TAK to odebreałeś to źle sie zrozumieliśmy
                              > nie mam zamairu nieuczciwie prowadzić rozmowy
                              > zmierzałam do tego że:
                              > jeśli radzisz komuś nie przesadzać z owocami bo "wbrew utartym stereotypom
                              > mało wartościowe" narażasz sie na banał

                              Twoja reakcja jest najlepszym dowdem na to, że nie jest to żaden banał. Sama
                              autorka w pierwszym poście pisała, czym się odżywia córka i nie było tam mowy o
                              niemal żadnych warzywach (z wyjatkiem "czasem jakiejś zupy") natomiast owoce
                              (banan, mandarynka, dżem) - były wyraźnie zaznaczone.
                              • rd1993 Re: owoce... 14.01.07, 19:46
                                misiu-1 napisał:
                                >Jak zwykle nie zrozumiałaś. Pisałem o tym, że Twój przykład może być dla
                                >potencjalnych wegetarian odstraszający

                                pozostałą wypowiedz puszczam w niepamięć
                                nie będe brnąć w Twój nieskończenie pusty ton

                                a co do odstraszania wegetarian - bo dośc często o tym wspominasz
                                misiu nie znasz prawdziewej mocy ducha WEGE
                                prawdziwy wege nie zrazi sie do wege
                                bo inni wege mu sie nie spodobają
                                w wege najważniejsze jest ratowanie zwierząt !
                                dlatego żadna grupa (nawet brzydkich wege)
                                nie zrazi tego co CZUJE róznice między
                                robieniem czegoś dla wyższego celu
                                a robieniem dla koleżków

                                jeśli myślisz TAKIMI właśnie kategoriami - trudno - współczuje
                                to bardzo infantylne podejście


          • ollaboga77 Re: moje dziecko chudnie w oczach 13.01.07, 16:18
            Misiu pozytywnie mnie zaskoczyłeś... gałki mi wyszły z orbitek :-)

            A co mi poradzisz... chcę mięć większy biust, śniadą cere ale bez solarium.
            czekam z niepokojem na opisik Olla
            • rd1993 Re: moje dziecko chudnie w oczach 13.01.07, 21:04
              masz nie przesadzać z owocami (niezdrowe!)
              i więcej mrożonek (bardzo zdrowe!)
              ;)

            • misiu-1 Re: moje dziecko chudnie w oczach 13.01.07, 21:57
              ollaboga77 napisała:

              > A co mi poradzisz... chcę mięć większy biust,

              Utyj z 10 kilo. Bedziesz miała większy. :-)

              > śniadą cere ale bez solarium.

              Ciężka sprawa. Spróbuj może soku z marchewek. Jak nie pomoże doustnie, to się
              nim posmaruj. ;-)
              • rd1993 Re: moje dziecko chudnie w oczach 13.01.07, 22:11
                misiu-1 napisał:


                > Utyj z 10 kilo. Bedziesz miała większy. :-)
                > Ciężka sprawa. Spróbuj może soku z marchewek. Jak nie pomoże doustnie, to się
                > nim posmaruj. ;-)
                >
                rady na podobnie znachorczym poziomie
                jak te dla joli
                p.t.:jak pomóc córce w wege
                autor: misiu-1 (zdeklarowany anty-vege)
                • misiu-1 Re: moje dziecko chudnie w oczach 13.01.07, 22:35
                  Masz jakieś konkretne zarzuty, to proszę - wymieniaj. Przedyskutujemy. Na
                  razie, z tego co napisałaś, mogę wnioskować, że wbito Ci do głowy dwa bzdurne
                  stereotypy:
                  1. owoce to samo zdrowie
                  2. mrożonki są niezdrowe

                  Niezależnie od tego po raz kolejny wykazałaś się brakiem zdolności rozumienia
                  tekstu pisanego, bo ja nie zalecałem mrożonek z tego powodu, że są szczególnie
                  zdrowe (choć w rzeczy samej nie można im wiele zarzucić), tylko, jak nietrudno
                  zauważyć, jako danie łatwo i szybko dające się przygotować. Nadążasz?
                  • czernidlak <a href="http://www.nutritiondata.com/" target="_blank">www.nu 17.01.07, 17:28
                    ja skorzystalam ze strony ktora polecil misiu1. moze ja czegos nie rozumiem,
                    ale wynika z inforamcji na tej stronie ze owoce sa wartosciowym pokarmem. np.:
                    - brzoskwinia ; b.niska zawratosc tluszczow nasyconych, cholesterolu i sodu.
                    dobre zrodlo blonnika, wit. a, niacyny i potasu. b. dobre zrodlo wit. c. i w
                    dziale the bad: duzo kalorii pochodzi z cukrow.
                    - banan ; malo tluszczow nasyconych, cholesterolu i sodu, dobre zrodlo
                    blonnika, wit. c, mangan i obfitosc wit.b6. widze w tabeli jeszcze ze zawiera
                    zelazo, wapn i wit.a. kalorie z cukrow.
                    - kiwi ; malo tluszczow nasyconych, cholesterolu, dobre zrodlo blonnika, wit.
                    e, potasu, miedzi, b. duzo wit.c i wit.k. wit. a, zelazo, wapn. duzo kalorii z
                    cukrow.
                    • misiu-1 Re: <a href="<a href="http://www.nutritiondata.com/"" target=" 17.01.07, 19:16
                      czernidlak napisała:

                      > ja skorzystalam ze strony ktora polecil misiu1. moze ja czegos nie rozumiem,
                      > ale wynika z inforamcji na tej stronie ze owoce sa wartosciowym pokarmem. np.:
                      > - brzoskwinia ; b.niska zawratosc tluszczow nasyconych, cholesterolu i sodu.
                      > dobre zrodlo blonnika, wit. a, niacyny i potasu. b. dobre zrodlo wit. c. i w
                      > dziale the bad: duzo kalorii pochodzi z cukrow.

                      Są małowartościowym pokarmem, ponieważ są dobrym źródłem tylko dwóch witamin (A
                      i C) i jednego minerału (potas). Zerowa zawartość tłuszczów i cholesterolu nie
                      jest żadną zaletą. Drewno też nie ma tłuszczów i cholesterolu, nie rodzi to
                      jednak wniosku, że jest wartościowe (chyba, że na meble).

                      > - banan ; malo tluszczow nasyconych, cholesterolu i sodu, dobre zrodlo
                      > blonnika, wit. c, mangan i obfitosc wit.b6. widze w tabeli jeszcze ze zawiera
                      > zelazo, wapn i wit.a. kalorie z cukrow.

                      Dobre źródło tylko dwóch witamin (C i B6 i to o żadnej obfitości mowy nie ma) i
                      dwóch soli mineralnych (potas i mangan). O żelazie, wapniu i witaminie A
                      zapomnij.

                      > - kiwi ; malo tluszczow nasyconych, cholesterolu, dobre zrodlo blonnika, wit.
                      > e, potasu, miedzi, b. duzo wit.c i wit.k. wit. a, zelazo, wapn. duzo kalorii
                      > z cukrow.

                      Tylko odrobinę lepsze, bo dobre źrodło "aż" trzech witamin (C,E i K) i dwóch
                      minerałów (potas, miedź). O witaminie A, żelazie i wapniu - tak jak w przypadku
                      bananów - zapomnij.

                      Podsumowanie - mało białka, brak tłuszczów, dużo prostych cukrów, mało witamin
                      i minerałów - to jest wartościowe pożywienie?
                      • czernidlak Re: <a href="<a href="<a href="http://www.nutritio" target 17.01.07, 19:35
                        dlaczego mam zapominac skoro jak wol stoi w tabelach na stronie ktora
                        polecasz???
                        • misiu-1 Re: <a href="<a href="<a href="http:/ 17.01.07, 19:54
                          Dlatego masz zapominać, że jest ich tam za mało, żeby w ogóle o nich wspominać.
                          Porównaj procentowy stopień pokrycia dziennego zapotrzebowania na węglowodany
                          ze stopniem pokrycia dziennego zapotrzebowania na dany składnik. Jeśli drugi
                          jest znacząco większy niż pierwszy - dobre źródło, jeśli podobny - źródło
                          zadowalające, jeśli mniejszy - kiepskie.
                          Produkt jest wartościowy wówczas, kiedy zaspokaja zapotrzebowanie organizmu
                          jednocześnie na wiele różnych składników pokarmowych, lub nawet na pojedyncze,
                          ale za to unikatowe i w wysokim stopniu.
                          Chodzi w dużym skrócie o to, w ilu punktach spożycie danego produktu przybliża
                          nas, a w ilu oddala od pełnego pokrycia zapotrzebowania na komplet potrzebnych
                          składników pokarmowych.
                          • zamyslona4 Re: <a href="<a href="<a href="http:/ 17.01.07, 20:04
                            misiu-1 napisał:


                            > Produkt jest wartościowy wówczas, kiedy zaspokaja zapotrzebowanie organizmu
                            > jednocześnie na wiele różnych składników pokarmowych, lub nawet na
                            pojedyncze,
                            > ale za to unikatowe i w wysokim stopniu.

                            > Chodzi w dużym skrócie o to, w ilu punktach spożycie danego produktu
                            przybliża
                            > nas, a w ilu oddala od pełnego pokrycia zapotrzebowania na komplet
                            potrzebnych
                            > składników pokarmowych.
                            >

                            po to bilansuje sie posilki i komponuje diete, aby rozne pokarmy zaspokoily
                            zapotzrebowanie organizmu na witaminy, mineraly, tluszcze, itp.

                            nikt rosadnie myslacy nie oczekuje, ze dany produkt, czy nawet grupa pokarmow
                            zaspokoi wszystkie potrzeby.
                            • misiu-1 Re: <a href="<a href="<a href="http:/ 17.01.07, 21:15
                              zamyslona4 napisała:

                              > po to bilansuje sie posilki i komponuje diete, aby rozne pokarmy zaspokoily
                              > zapotzrebowanie organizmu na witaminy, mineraly, tluszcze, itp.
                              > nikt rosadnie myslacy nie oczekuje, ze dany produkt, czy nawet grupa pokarmow
                              > zaspokoi wszystkie potrzeby.

                              Oczywiście. Kto mówi, że nie? Ale rozsądnie myślący człowiek dobiera produkty
                              pod kątem jak najlepszego zaspokojenia potrzeb, a nie byle jak. Dlatego
                              spożycie produktów, które bardziej oddalają go, niż przybliżają do zaspokojenia
                              wszystkich potrzeb, ogranicza. Weźmy ten nieszczęsny cukier rafinowany,
                              stanowiący tu tzw. warunek brzegowy. Zawiera tylko jeden prosty węglowodan i
                              nic poza tym. Zaspokaja tylko zapotrzebowanie kaloryczne. Im więcej zjemy
                              cukru, tym mniej miejsca zostanie (bo limitu kalorii nie możemy przekroczyć) na
                              produkty dostarczające całą resztę i tym trudniej będzie nam zbilansować dietę.
                              Wobec tego spożycie cukru oddala nas od zaspokojenia naszych potrzeb w każdym
                              punkcie, poza węglowodanami. I o to właśnie chodzi - w danym produkcie jednych
                              składników jest dużo, innych mniej, a innych nie ma wcale. Im więcej braków -
                              tym produkt mniej wartościowy. Im więcej nadwyżek - tym bardziej wartościowy.
                              Jeśli nadwyżki przeważają nad brakami, wtedy łatwiej o skomponowanie diety.
                              Jeśli przeważają braki - trudniej. Wyjątkiem są produkty zawierające bardzo
                              dużą ilość jakiegoś trudno dostępnego składnika (np. orzechy brazylijskie,
                              stanowiące absolutnie wyjątkowe źrodło selenu) - są wartościowe nawet wtedy,
                              kiedy nie mają niczego więcej, ponieważ dzięki uzupełnieniu diety małą ilością
                              tego produktu (2-3 orzechy to 100% selenu), zaspokaja się potrzeby trudne do
                              zrealizowania w inny sposób.
                              W owocach znacząco przeważają braki i nie ma tam żadnego trudno dostępnego
                              składnika, dlatego nazwałem je małowartościowymi.
                              • zamyslona4 Re: <a href="<a href="<a href="http:/ 17.01.07, 21:46
                                zgadzam sie- dlatego zarowno dieta miesna jak i wegetarianska musza byc
                                przemyslane. samo jedzenie miesa lub samo jego niejedzenie o niczym nie
                                swiadczy. w tej pierwszej sa ludzie zle sie odzywiajacy (tluste rzeczy i zero
                                warzyw oraz owocow) , podobnie ta gruga dl anie ktorych to pepsi, zolty ser i
                                jablko. i dlatego ja nie moglabym byc weganka ani frutarianka- nie umialabym
                                skomponowac swojej diety.
                                • misiu-1 Re: <a href="<a href="<a href="http:/ 17.01.07, 22:07
                                  Czyli da radę porozumieć się przynajmniej w niektórych sprawach?
                                  Dawno to powtarzam, że zdrowo lub niezdrowo to jedna rzecz, a wegetariańsko lub
                                  niewegetariańsko - druga. I obie są od siebie niezależne.
                                • slawekopty Re: <a href="<a href="<a href="http:/ 18.01.07, 09:30
                                  zamyslona4 napisała:

                                  > w tej pierwszej sa ludzie zle sie odzywiajacy (tluste rzeczy i zero
                                  > warzyw oraz owocow)

                                  Znasz takich Ludzi ?? czy tylko tak sobie kłapiesz ??;)
                                  • zamyslona4 [...] 18.01.07, 09:56
                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • brumbak111 [...] 17.01.07, 22:18
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • brumbak111 Re: moje dziecko chudnie w oczach 13.01.07, 15:48
          ola164 napisała:

          >
          > Historia ,niestety jest prawdziwa, podobnie jak mój niepokój, troska,czasem
          > złość i zniechęcenie...(Ciekawe jak wy reagowalibyście na moim miejscu???)
          - ja, racjonalnie/emocjonalnie - ale na pewno nie zwalał bym winy na innych i
          próbował znaleźć rajonalne rozwiązanie
          > Zapewne wynikają, po części, z braku doinformowania, zgoda.
          ...
          w bardzo duzym stopniu; zdaje się że to co może być anoreksją skojarzyło ci się
          z wegetarianizmem- na diecie vege mozna tez bardzo utyć- to kwestia dobrania
          pokarmów a nie tego czy jest to dieta vege


          > Ton pierwszego postu był też w pewnym sensie prowokacją,
          .....
          niestety taki post łatwo uznać za czystą prowokację - ja tak zrobiłem - gdyz
          zawierał zbyt duzo bezpodstawnych oskarżeń- na tym forum podobnych postów były
          juz dizesiatki jeżeli nie setki
          - ktos np. opisywał zmyslna historię brata, który tez zaczął gwaltownie chudnac
          i chorowac a ten troskliwy brat oczywicie jadł mieso i był kulturysta :)))
          dopytywany o sczegóły troskliwy brat zamilkł i zniknał - cała historia jak i
          wiel e innych w ostatnich paru latach na tym forum byla zmyslona i miała tylko
          jeden cel- próba zdykredytowania wegetarianizmu
          ale przyznajcie sami -
          >
          > natychmiast odesłalibyście mnie do wyszukiwarki
          ..
          ja akurat zareagowałem odwrotnie--gdyby nie było tych oskarżeń zareragowałbym
          racjonlanie i próbował doradzić

          ----------
          „ Generalnie walczę po stronie piękna i dobra - na miarę swoich możliwości. „
          (o.perry )
        • ggigus pomysl na szybko - spytaj corke, co lubi jesc 13.01.07, 18:29
          i jak ci brak przepisow, zapytaj stare wegewygi
    • humbak1 a dziecko beaty wspaniale rosnie na diecie vege 14.01.07, 10:19
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=6040272&a=6040272
      na forum jest sporo realcji matek, linków do strona o dzieciach vege,
      o zywieniu nastolatkow etc
      wystarczy uzyc wyszukiwarki
    • brumbak jak chude jest dizsiaj dziecko ? 14.01.07, 18:23
      jola164 napisała:

      > namieszaliście mojemu 14letniemu dziecku w głowie - wy wegetarianie

      skoro chudnie w oczach ...?

      troche a może nawet b.źle zaadresowałaś swój post( obwinijąc niewinnych zresztą):

      A/ na tym forum jest sporo osób fanatyków zjadania mięsa; w wielu watkach ilość
      postów przez nich napisanych jest wieksza niz postów vege
      jak rozróznisz co jest poradą vege a co manipulacją ze strony życzliwych ,
      którzy celowo zamieszczają tu różne bzdurne poglądy i opinie aby przezzkadzac w
      koumnikacji miedzy zainteresowanymi tematem ?
      B/ wsród gosci forum wiekszosc interesuje sie kuchnia jako taka a a nie zdrową
      kuchnią = a ty poryuszasz tu tematy zdrowotne dietetyczne

      c/ jak sama piszesz - nie masz nawet elementarnej wiedzy o zdrowym odzywianiu
      - jak rozróznisz więc racjonalną poradę od tej która tylko wprowadzi cie w błąd






    • jokio Re: moje dziecko chudnie w oczach 15.01.07, 18:57
      Jolu, jestem wegetarianka od 30 lat (czyli cale swoje zycie). Od poczatku bylam
      niejadkiem i tak mi zostalo. Nie jem miesa, jaj, nabialu ani niczego co w smaku
      mieso przypomina (np. kotlety sojowe). Nigdy nie mialam zadnych problemow ze
      zdrowiem (poza okazyjymi przeziebieniami).

      Moja mama tak jak ty od poczatku zamartwiala sie, wozila mnie po lekarzach,
      probowala przemycac mieso w potrawach, a ja je zawsze wyczuwalam. W koncu
      trafilysmy do pediatry (mialam wtedy okolo 7 lat), ktory powiedzial mojej
      mamie, ze lepiej mnie nie zmuszac do jedzenia, bo jesli ja czuje ze nie chce
      czegos zjesc, to znaczy ze moj organizm tego nie potrzebuje. Od tamtej pory
      mama stala sie moim najwierniejszym sprzymierzencem w kwestii jedzenia. Razem
      staralysmy sie kombinowac moje dania (co nie bylo latwe ze wzgledu na
      chroniczny brak czegokolwiek w sklepach) a ja pokochalam jedzenie, ale tylko
      wegetarianskie.

      Do tej pory jem tylko to na co mam akurat ochote, co powoduje, ze nie moge
      robic wiekszych zapasow jedzenia, bo nigdy nie wiem na co bede miala ochote
      jutro. Dlatego tez robie zakupy codziennie lub co drugi dzien. Jem potrawy
      bardzo urozmaicone, lubie eksperymentowac i korzystam z wielu ksiazek i
      serwisow wegetarianskich.

      Glowa do gory, przejscie na wegetarianizm to nie koniec swiata. Moze poczytaj
      troche o tym, bo w internecie i w ksiegarniach jest na prawde sporo informacji
      na ten temat, wystarczy wpisac haslo w wyszukiwarce. Moze kup corce jakas
      ksiazke z przepisami i poeksperymentujcie razem a moze sama przekonasz sie jak
      smaczne sa dania bezmiesne.
      • default Re: moje dziecko chudnie w oczach 16.01.07, 11:37
        Słusznie wiele osób zwróciło Ci uwagę, abyś raczej poszukała przyczyny
        problemów Twojej córki z jedzeniem pod kątem anoreksji, a nie chęci bycia wege.
        Wgetarianizm wcale nie jest równowznaczny z małą ilością jedzenia i głodzeniem
        się. Moja córka nie jada mięsa od ponad roku i absolutnie nie schudła, a nawet
        ostatnio przytyła, kocha jeść i mimo nie jedzenia mięsa potrafi się
        nieźle "nafutrować" :))
        • jola164 Re: moje dziecko chudnie w oczach 16.01.07, 18:23
          Takiej dyskusji sie nie spodziewałam, teraz to ja mam niezły mętlik w
          głowie.Dostałam jajka "0" (czyli z ekologicznej hodowli) po 1zł (!)za
          sztukę.Mają je w Warszawie w sieci sklepów z ekologiczną żywnością "specjał
          wiejski"(szczegóły na www.specjalwiejski.pl)np.na Zwycięzców23, Polnej13 etc.
          KupiLam w Emiku książki z przepisami :"1000 klasycznych przepisów kuchnia
          wegetariańska"Carolyn Humphries, oraz "Wegetariańskie przepisy " Jay
          Weinstein.Dużo przepisów ale właściwie nic o zasadach wege żywienia, o
          podstawach diety - takiej książki nie było.
          Dzięki za zrozumienie i za słowa pocieszenia. jola
          • brumbak111 Re: moje dziecko chudnie w oczach 16.01.07, 21:58
            jola164 napisała:

            >
            > Dzięki za zrozumienie i za słowa pocieszenia. jola
            .......
            Jakiego pocieszenia ?
            Gratuluję udanej córki.
          • zamyslona4 Re: moje dziecko chudnie w oczach 17.01.07, 11:18
            jola164 napisała:

            Dużo przepisów ale właściwie nic o zasadach wege żywienia, o
            > podstawach diety - takiej książki nie było.

            jeszcze raz polecam 'zoltego cesarza"- tam ksiazek jest ze hoho, i produktow.
            adres na stronie 'wegetrianskiego swiata"- wlascicielka sklepu to wydawca tego
            miesiecznika. dodatkowo ma ogromna wiedze- wiec uwierz mi ze nawet jelsi
            poprosisz ja o rade to ci pomoze.

            > Dzięki za zrozumienie i za słowa pocieszenia. jola

            spoko- jakby co jestesmy :)
    • trzydziestoletnia Dlaczego SAMA nie gotuje dla siebie??? 19.01.07, 20:35
      Duzo piszesz, ze corka marudzi na Twoje gotowanie i zyczy sobie specjalnych potraw. To typowe dla nastoletnich wegetarian - oznajmiaja ze zmieniaja diete i niech sie mamusia martwi co im przyzadzic ;) A mamusia biega po forach, zamartwia sie, kombinuje i po calym miescie szuka produktow. Dlaczego nie biora odpowiedzialnosci za swoje postanowienia i sami sobie nie przygotowuja posilkow?? Jolu, daj jej poniesc konsekewncje swojej decyzji :)
    • kora251 Re: moje dziecko chudnie w oczach 20.01.07, 10:30
      hm wiesz musisz lepiej poznac diete wegetarianska,Twoja corka tez sie pewnie
      dobrze nie orientuje,wegetarianizm to nie to samo co anoreksja...ja mam 21lat
      od ok.10 nie jem miesa,dobrze sie rozwijam,nie choruje,tylko trzeba racjonalnie
      do tego podejsc,ulozyc dobra diete,powodzenia
    • autumna Re: moje dziecko chudnie w oczach 30.01.07, 11:17
      Jestem wegetarianką od 16 roku życia. Mama przyjęła tę zmianę niechętnie i z trudem, ale bez histerii. Nie przyszło mi jednak do głowy żądać od mamy podtykania pod nos potraw, jakie sobie wymyśliłam - sama latałam po sklepach za produktami, szukałam literatury, smażyłam kotlety sojowe. Jeśli Twoja córka życzy sobie jajek "ekologicznych", to niech sama zasuwa po nie na drugi koniec miasta. Ty za to nie namawiaj jej na mięso i wykaż zrozumienie dla drobnych fanaberii typu nietrzymanie sera z wędliną na jednym talerzyku albo niekrojenie jej bezmięsnych produktów nożem użytym przed chwilą do kiełbasy. Musicie znaleźć kompromis - a obie na tym skorzystacie, odkryjecie nowe smaki i potrawy.

      Nie wiem, czy ten link już padł, ale tu masz znakomity serwis:
      www.vege.pl
      Co do niejedzenia... Przez lata wciskano mi "chociaż pół bułeczki" przed wyjściem do szkoły, bo przecież bez śniadania nie można... Tyle że u mnie jedzenie czegoś solidniejszego o godzinie 7.30 wywołuje wręcz odruch wymiotny. Uwolnił mnie od tego dopiero "nastoletni bunt" i wzięta z diety Diamondów zasada "na pierwsze śniadanie tylko owoce". To mi służy - dopiero około 10 mogę zjeść coś porządnego, ze smakiem, a nie wciskając na siłę - taki mam rytm dobowy i już.

      Wegetarianizm nie polega na zubażaniu diety, wręcz przeciwnie. Niejedzenie faktycznie nie jest dobrym objawem, ale może wynikać z tego, że Córa chce być wegetarianką, ale nie wie, jak się za to zabrać. Trzymam kciuki za Was, mam nadzieję, że się dogadacie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka