Dodaj do ulubionych

Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście...

14.12.05, 16:54
Myślałem, że to temat już mocno przebrzmiały, ale - jak zauważyłem - niektórych z Was nadal rozpala sprawa najsłynniejszej wrocławskiej fontanny. Ten wątek jest więc dla Was. Zewrzyjcie się w śmiertelnym boju (na słowa), atakujcie lub brońcie...
Obserwuj wątek
    • faux.pas Re: Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście... 14.12.05, 16:58
      Szczerze? Teraz po mnie już ten temat spływa. Przyzwyczaiłem się do tego tworu w Rynku i tyle... smile
      • bonczek_hydroforgroup to nie dobrze fopa czyli Casusopfer 14.12.05, 17:14
        To nie może być tak, że ten koszmar będący reklamą ludwika z brudnymi wiecznie
        szybami ma stać na zasadzie przyzwyczajenia!! iedyś zapytałem autora zgody na
        TYMCZASOWE postawienie tego kloca na Rynku czy nie obawia się, że powstanie
        casus fontanny czyli przyzwyczajenie zrobi swoje i tak jak fopa z czasem
        ludziom ten knot zobojętnieje. Sprawa pomimo łamania prawa idzie ku właśnie
        takiemu zakończeniu bo skoro jest to niech będzie - ot takie źródłow w PRL-u.
        Rynek miał piękne budyneczki - wagi, odwach i wiele innych niestety my
        musielismy wnieść coś swojego z efektem widocznym. Dla mnie fontanna to czyrak
        na twarzy Wrocławia.Kiedyś dojdzie do tego, że jak ktoś nasra na rynku za zgodą
        włądz to po 3 latach każdy z nas nie będzie w stanie wyobrazić sobie Rynku bez
        kupy - tylko czy w tym jest metoda?
    • faux.pas Re: Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście... 14.12.05, 18:02
      Bonku, po pierwsze primo to się od moich korzeni odtenteguj, bo w ucho strzelę przy najbliższej okazji jak mi jeszcze raz z peerelem wyjedziesz, a wiesz, że jestem wyższy... smile

      Po drugie - coś co umownie zwiemy fontanną, a stoi sobie w Rynku - dynda mi już z jednego jedynego powodu: walka o jej usunięcie to walka z biurwami w najgorszym tego słowa znaczeniu. To coś takiego, jak walka z adminami "Agory" big_grin
      Ergo - misja niewykonalna.

      Jeśli jednak jakimś cudem się mylę - osobiście Cię upiję zaraz po tym jak szkaradziejstwo zniknie z Rynku smile
      • tomek854 Re: Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście... 14.12.05, 18:30
        a ja sie moze naraze, ale fontanna mi sie podoba. Co prawda uwazam, ze jest za
        droga ("ja bym taka postawil za 500 000 złotych" jak to powiedział znajomy
        szklarz) i metoda jej ustawienia na rynku jest nie fair, ale sama w sobie jest
        ladna. Uwazam jednak, ze przeniesienie jej na pl. Nowy Targ nie byloby zle,
        choc jak by zostala tez by mi nie przeszkadzala.
    • seledynowa Wrocławska Fontanna 14.12.05, 18:34
      nie ma drugiej takiej w Polsce, tak goraco oskarżanej o brzydotę i jednoczesnie
      chwalonej za odwage i nowoczesność smile
      i to jest pierwsza jej zaleta - Nasza Fontanna ma zdolność budzenia emocji;

      druga to cieszący oczy miłosników sztuki nowoczesnej element nowoczesności w
      pseudostarym Rynku
      nasz Rynek jest eklektyczny, groch z kapusta, poplątanie z pomieszaniem w
      zakresie stylistyki artystycznej, a przez wiele wiele lat najnowoczesniejszy
      był w nim modernistyczny wieżowiec dawnej Miejskiej Kasy Oszczednościowej -
      dziś bank na na rogu Rynku (pierzeja zach.) i Placu Solnego; uważam, że
      nowoczesna bryła fontanny świetnie kontynuuje architektoniczna ewolucję Rynku

      a trzeci argument to ...odwaga decydentów w sięganiu po rozwiązania
      niekonwencjonalne, coś co się kojarzy z Pomaranczową Alternatywą, taka lekka
      zartobliwa zabawka u stóp siedziby Prezydenta Miasta - dowód na to, że Wrocław
      to miasto ludzi z polotem i poczuciem humoru - mnie to kręci smile i sprawia, ze
      coraz bardziej czuję się związana z tym miastem i po prostu ...dumna
    • map4 Re: Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście... 15.12.05, 09:55
      Fontanna - tu zgodzę się z Seledynową - uruchamia wyobraźnię.

      Tylko że fontanna ta nie jest jeszcze gotowa.
      Brakuje mi przed fontanną takiej drewnianej, horyzontalnie umieszczonej poręczy
      do przywiązywania koni. Wszystkie knajpy w rynku powinny zostać wyposażone w
      wahadłowe drzwiczki, a nad scenami w knajpach powinny zawisnąć plakietki "nie
      strzelać do pianistów". Pizzę Hut i McShita z rynku pogonić a lokal wynając po
      preferencyjnych cenach przedsiębiorcom pogrzebowym.

      Dutkiewicza wyposażyć powinniśmy w krótkie, grube cygara, parę rewolwerów i dwa
      pasy, model "biodrówki" oraz w sterany kurzem kapelusz. Straż miejska powinna
      dostać nowe mundury - jeansy i flanelowe koszule oraz karabiny Browninga, model
      z wichajstrem do przeładowywania umieszczonym zaraz za cynglem. Strażnicy
      miejscy zobowiązani zostaliby do noszenia srebrnych gwiazd "pomocnik szeryfa",
      Dutkiewicz jako jedyny nosiłby złotą oraz złote ostrogi, a jego anatomia
      zezwoliła by mu na noszenie rewolwerów przy nodze, a nie przy pasie.

      Czarna, rosła klacz Dutkiewicza miałaby zarezerwowane miejsce numer jeden przed
      koniopojem.

      Ohydny budynek banku zachodniego przerobić powinniśmy na wielopoziomowy garaż
      dla dyliżansów połączony ze stajniami.

      Jedno do tego obrazu mi nie pasuje. Fasady rynku - są one moim zdaniem zbyt
      "gładkie", w tym znaczeniu, że podczas porządnej strzelaniny brak załomów naraża
      mieszczan na rykoszety i nie oferuje żadnego schronienia.

      Przydały by się jeszcze dodatkowe arkady - te koło poczty to zdecydowanie za mało.

      U "Jasia i Małgosi" można byłoby umieścić siedzibę sądu, żeby nasz szeryf się
      nie przedźwignął, ciągnąc za fraki rannych bandziorów przed oblicze
      sprawiedliwości. Koło pręgierza (uruchomiło by się go wreszcie - na razie stoi i
      nieużywany niszczeje) postawilibyśmy mały pomost z szubienicą dla większych
      bandziorów.

      Chwilowo nie mam pomysłów na urządzanie zasadzek i strzelanin na dachach. To
      znaczy - kamienice w rynku są za wysokie i trafieni spadając z czwartego piętra
      mogliby się poważnie poobijać smile

      Ale tak generalnie - fontanna w rynku to pierwszy krok w jakże szczytnym a
      strategicznym celu powrotu do transportu konnego w naszym mieście.
      Bez sieci wodopojów w mieście rumaki nam przecież popadają.
      • bonczek_hydroforgroup Re: Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście... 15.12.05, 11:06
        dokładnie opisałeś mapie a tak naprawdę chodziło o fakt by dac zarobić....
      • seledynowa no tak 15.12.05, 11:53
        dużo słów, niewiele treści i brak argumentów
        po prostu Tobie się to nie podoba i tyle - czyste emocje, ale nie są one
        zaraźliwe;
        kpiny, ironia to cos co zatyka dyskusje sad
        • bonczek_hydroforgroup Re: no tak 15.12.05, 12:02
          dużo słów, niewiele treści i brak argumentów
          po prostu Tobie się fontanna e podoba i tyle - czyste emocje, ale nie są one
          zaraźliwe;
          kpiny, ironia to cos co zatyka dyskusje sad

          Tobie się podoba - mi nie i nie widze tu kpiny czy ironi a jedynie wyrazenie
          własnej opini do czego forum słuzy
          • seledynowa ale ... 15.12.05, 12:25
            mój post nie dotyczy Twojej wypowiedzi wink
            • bonczek_hydroforgroup Re: ale ... 15.12.05, 12:54
              a to sorczas - zle odczytalem <serduszko>
          • map4 Re: no tak 15.12.05, 12:49
            Ciężko jest rozmawiać o stylu.

            Rynek jest (lub moim zkromnym zdaniem przynajmniej być powinien) miejscem, które
            jest wypełnione pasującymi do siebie wzajemnie elementami. Fontanna do rynku mi
            przynajmniej nie pasuje.

            Podobnie jest z budynkiem banku zachodniego, ale on w międzyczasie zaczął
            podpadać pod paragraf "zabytek", więc wysadzić się go już nie da.

            Różni ludzie różnie odbierają sztukę, ale nie zdarzyło mi się jeszcze widzieć
            wiszących obok siebie na jednej ścianie Kandinsky'ego i skórzaną wytłaczankę
            "zachód słońca" wytworzoną na taśmie produkcyjnej w dalekich Chinach.

            Nie miesza się po prostu sztuki z kiczem. Niestety, we Wrocławiu reguła ta
            wydaje się nie mieć zastosowania: najpierw stawia się solpol w ciągu starych
            kamieniczek, potem stawia się termos naprzeciw przepięknej starej biblioteki,
            teraz z kolei stawia się koniopój w rynku.

            Absolutnie nie mam nic przeciwko fontannie w rynku - ale:
            - fontanna powinna być ascetyczna. W tym miejscu powinniśmy naszą
            powściągliwością oddać hołd starym czasom oraz ukształtowanemu przez nie
            rynkowi, a nie pchać się na siłę z naszą kulturą a'la słoma w butach w pierwszy
            szereg. Naprawdę z naszych czasów nie ma powodu być dumnym ...
            Fontanna w istniejącej postaci świetnie nadawała by się na przykład do
            upiększenia Kozanowa. Oto kompletny pakiet: pasująca do siebie architektura i
            hmm... sztuka. Oto kompletne świadectwo naszych czasów.

            Fontanna w rynku MUSI być zasilana zwykłą, miejską wodą. Dzieci powinny się w
            niej chlapać i piszczeć, gołębie powinny z niej pić a strugi wody powinny być
            tak rozpraszane, aby możliwie wiele wody w formie mgły zasilało i nawilżało
            powietrze w rynku. Po to się w końcu je buduje.

            Fontanna w rynku wreszcie powinna być pozbawiona artystycznego wymiaru. Nie
            szpećmy rynku. Właściwie wystarczyłoby dwanaście lub więcej strumieni wody
            tryskających z chodnika, ułożonych w okrąg, pryskających do jego środka, z małym
            wgłębieniem na ściekającą wodę ...

            Generalnie: fontanna w rynku jako funkcja: TAK, NATYCHMIAST,
            fontanna w rynku jako (w zamiarze) dzieło sztuki : NIE,
            a już fontanna w istniejącej postaci: POD ŻADNYM POZOREM !
            • tsy Re: no tak 15.12.05, 12:59
              Fontanna wydaje mi się być elementem zdobniczym parków i ogrodów. Do rynku jako
              centralnego punktu miasta pasuje tak sobie. Zresztą jej szum powoduje szybszą
              chęć oddania moczu, a w rynku piwo płynie hektolitrami...
    • lordofthestrings Re: Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście... 15.12.05, 13:19
      Podobno w innych miastach (Poznań, Warszawa) na plakatach reklamujących Wrocław widnieje owa fontanna, na której siedzi młody yuppies z laptopem. Turystom rzekomo też się podoba. Cóż, według mnie ładniejsza jest ta przed Dworcem Świebodzkim lub, i to już bezdyskusyjnie, lwy na pl. 1 Maja. Od początku nie wierzyłem, że ona jest tylko tymczasowo. Atakować czy bronić? hmmm. A czy naprawdę jest co atakować i co bronić? I w imię czego?
      • jodko1 Re: Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście... 05.01.06, 14:25
        Nie rozumiem Waszej krytyki, zwłaszcza Tfurcy. Przecież nie można w kółko
        zamykać się w tym co wybudowali, nasi dziadkowie. Czy to, że "nowoczesna"
        fontana stoi w Rynku tak bardzo kłóci się z cała koncepcją architektoniczną.
        To może lepiej było w ogóle Zdrojewskiemu Rynku nie ruszać i miałby świety
        spokój z jakąś tam fontanną.
        Moi znajomi z Polski (młodzi) zazdroszą tego że tu można zrobić coś z jajem, a
        wlodarzemiasta nie trzęsą gaciami przed podjęciem czasami niepopularnej decyzji.
        Nie chcę być odebrany jako obrońca zdroja, ale trochę sobie postawił pomnik. Bo
        ten temat bedzie wracał, a za kilkanaście lat powiesz swoim dzieciom, że to
        fontanna Zdrojewskiego i nie będziesz pamiętał, że miała stać tymczasowo.

        PS. mogliby częściej szybę umyć albo wodę odkamienić smile
        • bonczek_hydroforgroup fo pa 05.01.06, 14:32
          Otóz wcale tak nie jest. Bank Rumpa czy projekty nowgo ratusza do dziś przez
          architektów uwazane sa jako swoiste architektoniczne fo pa we wrocławskim
          rynku. Dlatego twierdzę, że z jednej strony negując tego typu rozwiązania
          architektoniczne a stawiając knota w imię modernizmu, który nie dość że szybko
          się brudzi to często pieni nie znajduje uzasadninia w tym miejscu szczególnie
          że jest wiele wzorców by teren ów zagospodarowac z klasą.
          To tak jakby w Kazimierzu nad Wisła w rynku postawić myjnie samochodową.
          • poloeschatolo Re: fo pa 06.01.06, 00:10
            założę się że w kazimierzu jest conajmniej jedna myjnia.

            fontanna fontanną ale zanosi się na kolejny i do tego bogojebliwy gniot na placu
            powstańców śl. brama bez drzwi. futryna III tysiąclecia...
    • jochi Re: Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście... 06.01.06, 09:24
      Nadmorskim okiem widziane:

      My (czyt. ja oraz moi znajomi bywający we Wrocławiu) lubimy tę fontannę.
      Owszem, nie pasuje do miejsca, w którym ją postawiono, ale odkąd pamiętam ona
      tam jest i w sumie nie wyobrażam sobie sytuacji, że jej nie ma. Ta Wasza
      fontanna jest tak słynna jak nasza Fontanna Neptuna i poznańskie koziołki i
      piszę to zupełnie serio. Swego czasu miałam w życiu epizod nauczycielski (tzw.
      praktyki studenckie) i dzieciarnia zapytana o to, co słynnego jest we
      Wrocławiu, stwierdziła prawie jednogłośnie, że... fontanna. big_grin
      • bonczek_hydroforgroup to się casus nazywa 06.01.06, 09:46
        zapewniam, że gdyby na tym miejsu stanęła stylizowana waga miejska jak przed
        wojną efekt byłby taki sam....
        • jochi Re: to się casus nazywa 06.01.06, 10:00
          Bardzo możliwe, tylko jeśli coś już wrosło w otoczenie i w ludzkie umysły, to
          trudno byłoby się przyzwyczaic do zmiany.

          Może pocieszy Was fakt, że nie tylko u Was jest fontanna budząca kontrowersje.
          W Sopocie jest fontanna z rybakiem, po zmianach jest to wybitny koszmarek, ale
          zdania jak zwykle są podzielone. Załączam link do zdjęcia rzeczonego zjawiska:
          www.sopot.net/miejsca.htm
          www.sopot.net/miejsca/rybaka.htm a tu z lepszymi widokami (mówię o
          otoczeniu, nie o panience big_grin)
      • map4 Re: Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście... 06.01.06, 11:21
        jochi napisała:

        > Owszem, nie pasuje do miejsca, w którym ją postawiono,

        [...]

        Podobny mechanizm w prawie nazywamy "zasiedzeniem"
        (WC - skoryguj mnie, jeśli łżę)

        Stawiasz jakąś maszkarę na tymczasowe pozwolenie, słusznie licząc na to, że
        ludzie się do niej przyzwyczają.

        Swego czasu pamiętam, jak Mercedes wypuścił nową limuzynę klasy S (to była ta
        wersja, którą Niemcy ochrzcili natychmiast mianem "auta dla Kohla"). Ceny
        używanych aut poprzedniej wersji natychmiast poszły do góry, sprzedaż nowych aut
        się w Niemczech załamała, aby dopiero po latach wrócić do normalnego poziomu.
        Ludzie się po prostu stopniowo do tego potworka przyzwyczaili.

        Co ciekawe, ten sam fenomen dotknął ostatnio BMW serii 7. Po poprzedniej,
        przepięknej, bo estetycznie skromnej wersji w roku bodajże 2001 wypuszczono nową
        "siódemkę" o urodzie czołgu T34. Sprzedaż w Europie leży, japończycy kupują to
        badziewie na wyścigi (bo w Japonii kochają wszelkiego rodzaju elektroniczne
        gadżety), w USA kupują jak zawsze (tam liczy się tylko marka) a w Europie
        triumfuje nowe Audi A8.
        Sprzedaż firmie BMW ratują jedynie hotele i ajencje wynajmu samochodów, ale im
        wszystko jedno, co wynajmują.

        Ale dość o samochodach.

        > tam jest i w sumie nie wyobrażam sobie sytuacji, że jej nie ma. Ta Wasza
        > fontanna jest tak słynna jak nasza Fontanna Neptuna i poznańskie koziołki i
        > piszę to zupełnie serio.

        Rozumiem. Mocną stroną fontanny jest zdecydowanie fakt, że każdy, kto na nią
        spojrzy momentalnie estetycznie dostaje w twarz. Nie fontanny jednakże to
        zasługa, a jej otoczenia.
        Nazwałbym to siłą dysharmonii.

        Dostrzegam podobieństwo do hipotetycznego wydarzenia, kiedy siedząc w operze
        beknęłabyś podczas spektaklu: momentalnie skupiłabyś na sobie uwagę wszystkich.
        W tym oto momencie zauważę, że z pewnych względów nie powinno się bekać w
        operze. Z tych samych powodów nie powinno się stawiać tej fontanny w rynku.

        Po prostu nie wypada, co zauważę jako wielki fan harmonii (nie instrumentu, a
        zjawiska dopasowania do siebie sztuki i jej otoczenia).

        > Swego czasu miałam w życiu epizod nauczycielski (tzw.
        > praktyki studenckie) i dzieciarnia zapytana o to, co słynnego jest we
        > Wrocławiu, stwierdziła prawie jednogłośnie, że... fontanna. big_grin

        To głębszy fenomen. Dziś nie liczy się, kto ładniej śpiewa, tylko kto ma większy
        basen pokazany w MTV Cribs, albo kto zdemolował więcej pokoi hotelowych.
        Jeśli jesteś Madonną, to wolno Ci nawet skaszanić utwór "Abby", dzieciaki i tak
        ściągną to milionami na komórki. Prowokacja stała się ulubioną metodą artystów.
        Prowokacja, sex i prochy. Oto recepta na sławę.

        Mała dygresja: kolejnym pomnikiem Papy nic nie wskóramy. Zawsze znajdzie się w
        pomrocznej miasto, które postawi większy pomnik. Proponuję jednakże, aby nasz
        papa na pomniku wciągał do nosa z tabakierki.

        Sukces, sława i mianowanie do rangi symbolu miasta murowane wink

        Dzięki fontannie w rynku prowokację w sztuce zdążyliśmy już opanować.
        Alleluja zatem i do przodu. Papa zgięty nad tabakierką. To dopiero byłoby coś.
        Zastanawiam się, czy naszemu nie mogłyby się oczy świecić, w znaczeniu
        błyszczeć. Chociaż to już pewnie byłoby przegięcie.
        • brezly Re: Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście... 06.01.06, 11:26
          map4 napisał:

          ...
          Map, twoje wizje wskazuja na czeste kontakty z jakimis z ludzmi z dzialu
          marketingu (ten pomnik z tabakierka i calosc). Tylko nie przedawkuj smile)
          • map4 Re: Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście... 06.01.06, 11:53
            brezly napisał:

            > Map, twoje wizje wskazuja na czeste kontakty z jakimis z ludzmi z dzialu
            > marketingu (ten pomnik z tabakierka i calosc). Tylko nie przedawkuj smile)

            Zdziwiłbyś się smile, jakkolwiek jestem fanem hasła
            "wspieraj rolników - pal ziele" !

            Co do działu marketingu - coraz częściej widzę (w różnych firmach) zgubny wpływ
            działu sprzedaży na innowacyjność i jakość. Może to skrzywienie zawodowe, ale
            gdyby nie sprzedawcy, produkty byłyby generalnie dwa razy tańsze i czery razy
            lepsze.
            • brezly Re: Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście... 06.01.06, 12:02
              map4 napisał:


              > Co do działu marketingu - coraz częściej widzę (w różnych firmach) zgubny wpływ
              > działu sprzedaży na innowacyjność i jakość. Może to skrzywienie zawodowe, ale
              > gdyby nie sprzedawcy, produkty byłyby generalnie dwa razy tańsze i czery razy
              > lepsze.

              Marketing polityczny jest tu przykladem nieco skrajnym smile Ale ja mysle ze
              ludzie z dzialu sprzedazy duzo wiedza o naturze czlowieka i to nie jest
              siwadomsoc wesola. Zastanwiales sie kiedys jaki wysilek cywilizacyjny stoi za
              telefonem, na ekranie ktorego gosc oglada gebe szwagra nad kuflem piwa, 600 km
              stad. Ze od pana Fouriera cos 200 lat temu sie zaczelo, ze algorytmy, ciekle
              krysztaly, baterie kobaltowe (30% swiatowych zasobow kobaltu siedzi w bateriach)
              i te rzeczy, tysiace doktoratow, wszystko po to zeby Heniek mogl Zenka na
              Majorce zobaczyc, jak pije Budweisera w wersji USA?
              • map4 Re: Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście... 06.01.06, 13:13
                brezly napisał:

                > Zastanwiales sie kiedys jaki wysilek cywilizacyjny stoi za
                > telefonem, na ekranie ktorego gosc oglada gebe szwagra nad kuflem piwa, 600 km
                > stad. Ze od pana Fouriera cos 200 lat temu sie zaczelo, ze algorytmy, ciekle
                > krysztaly, baterie kobaltowe (30% swiatowych zasobow kobaltu siedzi w bateriach)

                no i jeszcze dziesięciolecia łamania sobie łba nad miniaturyzacją matrycy CCD,
                aż w końcu zaczęła się mieścić w komórkach.

                > i te rzeczy, tysiace doktoratow, wszystko po to zeby Heniek mogl Zenka na
                > Majorce zobaczyc, jak pije Budweisera w wersji USA?

                To jeszcze się zastanów, po co oglądać Zenka nad kuflem piwa na Majorce ?
                Taki wysiłek cywilizacyjny tylko po to, żeby jeden baran widział on-line
                drugiego barana śliniącego się do panienek znad kufla najtańszego, lecz
                najbardziej reklamowanego wyrobu piwopodobnego ?
                Wszystko to tylko po to, żeby jeden goguś mógł się popisać przed drugim
                gogusiem ?

                Jeśli rzeczywiście marnujemy wyczerpywalne przecież zasoby tej planety na takie
                pierdoły, to ręce opadają.

                Zapomniałeś o kosmosie. Bez satelitów się nie da. Tam dopiero utopiono
                pieniądze. Inaczej ujmując - w kosmos wystrzeliliśmy niepoliczalne walizy kapusty.

                Dygresja a'propos komórek co do ludzi z PL, w formie scenki rodzajowej:

                Miejsce:
                grecka wyspa, basen hotelowy z fenomenalnym widokiem na Turcję, turkusowa barwa
                morza i niebo barwy tak przepięknej, że zupełnie nieopisywalnej.
                Kto był, wie o czym mówię.

                Osoby:
                turyści z całej Europy, skromnie niżej podpisany oraz jeszcze jeden
                rodak (obsadzony w głównej roli, ale to się dopiero później okaże)

                Czas:
                po sjeście: było już gdzieś tak koło czwartej po południu, dało się już
                oddychać, a i słońce już tak nie paliło.

                Akcja:
                leniwie sączę long-drinka podziwiając stringi i ciężko pracując nad polepszeniem
                odcienia opalenizny. Fenomenalnie ukształtowane leżaki połączone z cichym szumem
                zraszaczy trawników pozwalają odpłynąć w nirwanę bez używania żadnych
                wspomagaczy smile

                Nagle w błogosławionej ciszy zasłużonego odprężenia, kiedy już prawie osiągnąłem
                stan równowagi pomiędzy Yin i Yang gdzieś w pobliżu dzwoni KURWA dzwonek
                komórki. Kark ze złotym łańcuchem zdolnym na oko utrzymać na wodzy podnieconego
                byka królewskich rozmiarów oraz brzuchem wypchanym najtańszymi produktami
                oferowanymi przez t.z.w. restaurację hotelową w ramach programu zdzierania kasy
                z klientów pod nazwą "all inclusive" podnosi się ciężko z leżaka, odpina od
                paska kąpielówek komórkę i rozmawiając idzie za moimi plecami na drugi koniec
                basenu, gdzie nikt mu nie będzie w konwersacji przeszkadzał.

                No i się zaczyna (po polsku):
                - to powiedz mu, że jak nie przeleje zaliczki, to nic nie dostanie
                ...
                - nie znaczy nie
                ...
                - do tego czwartku, w piątek jestem w firmie
                ...
                - jezus, kurwa, to już nawet na tydzień nie wolno człowiekowi wyjechać ?
                ...
                - no to na razie.
                ...
                - taaak, no dobra.
                ...
                - nie !
                ...
                - no to cześć.

                Gdyby tylko ten fajfus przeszedł pomiędzy mną a basenem, to bym go do niego
                wrzucił, choć generalnie niekonfliktowy ze mnie człowieczek.
                Niestety, maszerował obrzeżem łąki, więc nic nie mogłem zrobić smile

                Czy muszę dodawać, że z około dwudziestu osób na basenie tylko jedna miała przy
                sobie komórkę ?

                To ja mam, panie dzieju, taki postęp w rzyci. Żeby nawet urlopu nie można było
                bez tej cholernej smyczy spędzić ?
                Nawet wtedy, kiedy własną komórkę służbową udało mi się wyłączyć, zachomikować w
                sejfie hotelowym i o niej zapomnieć zawsze znajdzie się ktoś, komu na wypoczynku
                z dala o tego całego cyrku cywilizacją zwanego najwyraźniej nie zależy.

                To było takie zadupie, że już nawet komórki chodziły pod Turkcell'em. Miałem
                nadzieję, że tam nasi jeszcze nie dotarli i że będę miał święty spokój.
                Gdzie tam, business as usual, i to jeszcze po polsku !

                Inna sprawa, że tylko Polacy są do takich poświęceń zdolni.
                Aha: komórka błyszczała, była malutka, rozkładana, z kamerą. Pewnie najdroższy
                model, jaki udało się temu karkowi w całym mieście kupić.

                Chyba nie muszę tego komentować ?

                A może jednak ?

                Coś takiego w nas jest, że nieważne co: komórka, łańcuch, papa, czy fontanna -
                błyszczeć musi.

                Dziwny naród z nas jest, ot co.
        • jochi Re: Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście... 06.01.06, 11:42
          Widzisz, ja oczywiście przyjmuję wszelkie wyjaśnienia osób, które są za
          usunięciem fontanny z dotychczasowego miejsca i rozumiem także zamiłowanie
          do "dopasowania do siebie sztuki i jej otoczenia".
          Gdyby ktoś teraz wpadł na błyskotliwy pomysł postawienia Wam fontanny w takim
          kształcie jaki jest, w tym miejscu, w którym jest obecnie (zakładając, że
          miejsce byłoby wolne), byłabym zapewne zdegustowana (tak jak jestem
          zdegustowana pomysłem rewaloryzacji i przebudowy Fortu Św. Benedykta w Krakowie
          w takim kształcie, w jakim jest zaplanowana), ale w przypadku bytności fontanny
          od tylu lat w wiadomym miejscu, jakoś nie czuję się poirytowana tym, że ogólny
          przekaz zgrzyta. Poza tym obawiam się, że gdyby ktoś obudził mnie w środku nocy
          i zapytał o pierwsze skojarzenie z Wrocławiem, to mogłabym palnąć "fontanna" na
          równi z "niebieskie tramwaje". Wiem, że można to uznać za straszną porażkę, ale
          tak jest. Gdybym powiedziała "ogród botaniczny" pewnie większość osób
          popukałaby się znacząco w głowę, bo niby co w tym takiego wybitnie kojarzącego
          się z danym miastem, a wrocławską fontannę znają (prawie) wszyscy.
          • brezly Re: Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście... 06.01.06, 11:55
            No, calkiem w duchu tego myslenia w kategoriach marki i logo: nie wazny sens,
            estetyka i co tam jeszcze - wazne zeby sie mocno i wyraznie kojarzylo. Jak Palac
            Kultury w W-wie. Podobno wspolczesni zawsze narzekali na nowatorskie pomysly
            architektoniczne, przypuszczam ze za czasow Cheopsa tez smile Ciekawe kiedy wielka
            plyta a la Kozanow zacznie byc trendy bo retro.
      • poloeschatolo Re: Wytrysk Zdroja - sami tego chcieliście... 06.01.06, 13:27
        W breslau do 1945 byla na NeueMarkcie fontanna (studnia?) Neptuna. Byla w bardzo
        zlym stanie technicznym wiec ja rozebrano. Pewnie w muzeum architektury
        pozostalo do dzis troche jej detali.

        Rozwijajac temat "wodnych" postaci na fontannach rybak w sopocie to wyjatkowa
        skala zenady. Obiekt betonowo-gipsowy w stylu wczesnego cesarstwa rzymskiego,
        odlany w odlewni żeliwa w Nowej Soli (forme dostarczyl zaprzyjazniony producent
        krasnali) i pociagnieta z wierzchu samoopalaczem...

        Wytrysk Zdroja designed by Gryt ma cos przyciagajacego jednak sam projekt jest
        niekonsekwentny i w skali oraz w detalach wiesniacki. Np. dlaczego nie
        wybudowano jej na poziomie rynkowego bruku tylko wyniesiono jak basen w ogródku
        troche bardziej zamoznego fabrykanta plyt gispowych? Dlaczego nie mozna sie w
        niej moczyc? Dlaczego jest taka mala i regularna? Itd itp...

        O gustach sie nie dyskutuje ale podsumowujac calosc wyglada jak gadzet ze sklepu
        Almi na ogromnym biurku decydenta. Chyba jednak nie o to chodzi w kreowaniu
        przestrzeni wspolnej! Mysle tu o fontannach w Rzymie czy to prostych obiektach z
        początku cesarstwa czy de Trevi. Mamy przeciez XXI wiek i zupelnie inny kanon
        estetyczny. Ale czy naprawde mamy jakis kanon?
    • kot_b Moje zdanie. 08.01.06, 11:59
      Moje zdanie na temat fontanny jest dość schizofreniczne. Z jednej strony cieszę się ze jest. Fontanny są fantastyczne, urozmaicają przestrzeń miejską, są ktopką nad i placów miejskich. Cieszy także to, ze w zamysle fontanna miała być nowoczesna- o to wlasnie chodzi, zeby nie zamykać się w zasciankowosci i zapyzialosci jak Krakusy, ale tworzyc nowe,nowe, nowe! Doskonale udowodnila to Seledynowa- przeciez w centrum mamy przyklady supernowoczesnej architektury lat 30! dlaczegoz by tego nie kontynuowac?
      Ale z drugiej strony moim zdaniem ta fontanna jest nieudana. Jak wszystko co wybudowane w latach '90 we Wroclawiu jest przeskalowana w dół- tzn po prostu za mała jak na tak wazne miejsce! Na placu gołębim fontanna powinna miec solidny "sik" ktory pokazywalby rangę miejsca!
      Tak samo jak obnizono rangę swidnickiej, przes posadzenie tam kiczowatych niskich latarni z kołobrzegu czy zakopanego, tak samo obnizono rangę pl.gołębiego stawiając malutką fontannę.

      A więc
      • map4 Re: Moje zdanie. 09.01.06, 10:45
        kot_b napisał:

        > Fontanny są fantastyczne, urozmaicają przestrzeń miejską, są ktop
        > ką nad i placów miejskich.

        Zgadzam się. Fontanna w rynku jest potrzebna. Różnice zdań co do jej
        funkcjonalności nie ograniczają się jednak jedynie do jej mocno kontrowersyjnej
        estetyki. Fontanna w swym obecnym kształcie nie spełnia jej podstawowego
        zadania, czyli nie nawilża powietrza w rynku w stopniu wystarczającym.

        > Doskonale udowodnila to Seledynowa- przeciez w centrum mamy przyklady
        supernowoczesnej architektury lat 30! dlaczegoz by tego nie kontynuowac?

        Ponieważ rynek jest już kompletny. Przeładowanie bakaliami ciasta nie prowadzi
        do jego polepszenia, lecz do wymiotów. Zapychając miejsce tak potrzebne do
        prawidłowej oceny istniejących perełek w rynku zlewamy je ze sobą w jedną,
        amerykańskopodobną kakofonię dla małych umysłowo turystów z jeszcze mniejszymi
        aparatami fotograficznymi. To tak, jakby promować "Jezioro Łabędzie" plakatem z
        zapowiedzią, że baletnicę będą tańczyć top-less. Rynek jest już kompletny. Teraz
        pora wziąć się wreszcie za estetyczną pustynię reszty miasta.

        Sztuka potrzebuje miejsca. Zastanów się, dlaczego w dobrych galeriach dobre
        obrazy wiszą samotnie. Dlaczego nie umieszczono ich - wzorem supermarketów - w
        rzędach albo jeszcze lepiej w półkach meblościanek ?
        Jakaż byłaby z tego oszczędność miejsca !
        Dokładnie takie podejście wydajesz się proponować.

        Dlaczego np. Francuzi nie użyli "Venus z Milo" jako wieszaka dla "Mony Lizy" ?
        Taniej byłoby, praktyczniej, a amerykanie byliby zachwyceni (mniej sal do
        zaliczenia, mniej kilometrów do zrobienia, pomyśl tylko o tym potencjale
        marketingowym "Brand New: world unique: Mona Lisa featuring Venus on one picture
        only ! You saving 50 % of costs and a lot of time !")

        Oglądałeś "Fierce Creatures" ? Ten amerykanizm w rozumieniu świata - to
        spłaszczanie i kondensowanie czy to sztuki czy to natury prowadzi do zaniku
        głębi odczuć. Nastolatki nie przyglądają się już ewolucji gzymsów w rynku, tylko
        fontannie. Skoro nikomu te gzymsy już nie są potrzebne, to może je skujemy ?

        W rynku, jak słusznie zauważyłeś, mamy już wszystko, łącznie z wiekiem XX.
        Poczekajmy zatem z upstrzaniem rynku do momentu, aż uznamy, że teraz przydałby
        się element typowy dla sztuki wieku XXI, czego w zaledwie szóstym roku jego
        trwania stwierdzić się jeszcze nie da.
        Sztuka naszego wieku ma jeszcze 94 lata żeby się rozwinąć. Nie popełnijmy
        falstartu, z którego będą się potem pokolenia śmiały, jak nie przymierzając z
        zamku Neuschwanstein.

        > Ale z drugiej strony moim zdaniem ta fontanna jest nieudana. Jak wszystko co wy
        > budowane w latach '90 we Wroclawiu jest przeskalowana w dół- tzn po prostu za m
        > ała jak na tak wazne miejsce! Na placu gołębim fontanna powinna miec solidny
        "sik" ktory pokazywalby rangę miejsca!

        To nie o rangę chodzi (w moich oczach o pychę raczej), lecz o nawilżanie powietrza.

        > Tak samo jak obnizono rangę swidnickiej, przes posadzenie tam kiczowatych
        niskich latarni z kołobrzegu czy zakopanego,

        Wydaje mi się, że nie wolno stawiać już latarni, które świecą po oczach w nocy
        mieszkańcom okolicznych kamienic.

        tak samo obnizono rangę pl.gołębiego st
        > awiając malutką fontannę.

        Fontanna jest kiczowata. To małe dzieło małego umysłu, rozmiarem przystosowane
        do weekendowego turysty przylatującego do Wrocławia za 20 Euro, śpiącego na
        kempingu i chwalącego się potem, że wszędzie był i wszystko widział. Nie ważne,
        że nic nie zrozumiał, nie ważne, że zobaczył 1% tego, co do zobaczenia jest.
        "Fontannę zaliczył", nieprawdaż ?

        Równie dobrze można stwierdzić, że po jednodniowej wycieczce "poznało się" Luwr,
        że po dwóch godzinach obeszło się "starą Pragę" albo, że po dwóch dniach w
        Krakowie "zwiedziło się" jego zabytki. Cóż za bezczelność na amerykańską modłę !
        To tak, jakby twierdzić, że "znam muzeum narodowe we Wrocławiu, bo przejeżdżałem
        tamtędy autobusem".

        > A więc
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka