Dodaj do ulubionych

moja renia umarła:(

29.10.06, 17:47
Od razu pisze zeby nie straszyc ze Renia to pieszczotliwa nazwa mojego
renault numero 5. Chlip chlip renia stała ponad rok pod domem bo jakos
stracilam do niej serce a i ona do mnie go nie miala - nie palila i
juz..miesiac temu jakby to powiedziec, nieco mi sie poprawilo i
zainwestowalam w swoja renie cala moja pencje reanimujac ja ze skutkiem
dobrym. cala szczesliwa wybralam sie dzisiaj na bielany i wrocilam bez renisad
no cholera umarla mi pod ikea i stoi tam bidula, na dodatek jeszcze kapec sie
jej przypetal...cholera mnie na nia wziela, pomijam ze musialam z drugiego
konca miasta w tej ulewie wracac autobusem i na piechote ale teraz nie mam
jak zwlok przywiezc...sad
swinia a nie renia- dalam jej nowe zycie ona mnie w konia zrobiła...
Obserwuj wątek
    • sztuk6mistrz Re: moja renia umarła:( 29.10.06, 18:18
      Wyrazy wspólczucia, a swoją drogą skopanie oponki nic nie pomogło?
    • no.logo Re: moja renia umarła:( 29.10.06, 19:52
      Renówa numer 5 to jeden z tych malutkich, ślicznych i jakoś tak bardzo, bardzo sympatycznych
      samochodów. Parę lat temu prowadziłem takie (nieco podrasowane) cudeńko. Faaaajne - choć w wieku
      matuzalemowym. Wyrazy współczucia!
    • napoj.chmielowy Re: moja renia umarła:( 29.10.06, 23:15
      O renia
      zrobiłaś mnie
      w jelenia
      gdy pod ikeą
      się rozkraczyłaś
      to ciężką drogę
      mi wyznaczyłaś
      do domu wrócić
      razem z empeka
      przerasta
      możliwości człowieka
    • rita78 Re: moja renia umarła:( 30.10.06, 08:45
      no cudny wierszyksmile
      do reni mam szczegolny sentyment bo to moje pierwsze i jak na razie jedyne
      auto.nie moge sie jakos dorobic niczego nowego. ale renia miala to cos, fajnie
      przyspieszala, zwrotna byla tez i w ogole takie naprawde przyjemne autko ( poza
      tym ze rudy ja zaczal zjadac w dosc mlodym wieku). juz w zeszlym roku radzilam
      sie szanownych forumowiczow co mam zrobic ze staruszka i widze ze trzeba bylo
      mapa posluchac i sprzedawac ( choc warta jest w sprzedazy teraz jakies 300 zl),
      bo teraz nie mam pensji ktora wydalam na reanimacje i nie bede miala kolejnych
      paru zlotych bo musze ja jakos sciagnac z tego cholernego parkingu...
      • tomek854 Re: moja renia umarła:( 30.10.06, 15:32
        e, moze sie jakis zyczliwy forumowicz ze sznurkiem znajdzie...

        Ja bym pomogl, ale autko w Szkocji zostalo...
        • rita78 Re: moja renia umarła:( 30.10.06, 16:01
          no tomek ty jako jedyny myslisz tu prawidlowosmile)))
          • tomek854 Re: moja renia umarła:( 30.10.06, 16:02
            a moze na pych odpali? wink
            • rita78 Re: moja renia umarła:( 30.10.06, 16:14
              moze nawet odpali bez pychusmile bo podejrzewam ze przyczynila sie do jej umarcia
              ogromna kaluza w jaka wczesniej wjechalam- tuz po kapieli w niej zaczely
              fiksowac kierunkowskazy ( znaczy sie przestaly mrugac). pozniej auto postalo
              sobie ( w miedzyczasie byla to ogromna ulewa)- wycieraczki dzialaly ale jak
              odpalilam przestaly, zatem wylaczylam silnik i pozniej juz nie dzialalo nic,
              poza swiatlami..tzn zero cyku miala renia. na dodatek okazalo sie ze mam gume.
              mam wiec nadzieje ze jak sobie poschla pod ikea to odpali ( jutro tam jade) i
              jakos to kolo napompuje i wroce z nia o jej wlasnych silach...
              w takich momentach to mnie szlag trafia bo moj małz nie posiada prawka i
              wszelkie zabawy z renia mi pozostaja na glowie....
              • napoj.chmielowy Re: moja renia umarła:( 30.10.06, 18:11
                Nie mam prawa jazdy ani samochodu i właściwie to nie wolno prowadzić w stanie,
                ale wyclosowałem kartę Tarota (czy renia odpali), wyszedł Rydwan czyli powinno
                być dobrze.
                • rita78 Re: moja renia umarła:( 30.10.06, 18:38
                  wowsmile)) dzieki chmielu drogi...a tak z ciekawosci: slyszalam ze ci ktorzy biora
                  sie za tarota pecha maja w zyciu...to prawda?
                  • napoj.chmielowy Re: moja renia umarła:( 30.10.06, 19:38
                    rita78 napisała:

                    > wowsmile)) dzieki chmielu drogi...a tak z ciekawosci: slyszalam ze ci ktorzy biora
                    >
                    > sie za tarota pecha maja w zyciu...to prawda?

                    Ja jestem uczniem najohydniejszego człowieka jakiego wydało Imperium Brytyjskie
                    (Aleister Crowley) to jest chyba pech, ale po dwudziestu latach praktykowania
                    przestaje się zwracać uwagę na takie drobiazgi jak pech.
              • tomek854 Re: moja renia umarła:( 30.10.06, 21:32
                a ja nie wiem, jak to jest z reniami, ale moze wez ze soba srubokret, i jak tam
                beda takie plastikowe kopulki - kubeczki, to poodkrecaj je, podmuchaj tam w
                srodku, zeby sprawdzic czy wody nie ma i poprzykrecaj z powrotem. Zadna
                mechaniczna powazna sprawa, nawet ja to umiem, a moze pomoc wink
      • anu_anu Re: moja renia umarła:( 30.10.06, 21:50
        Ritka, mam tam w okolicy godny polecenia warsztat. Jest to najlepszy - i
        najtańszy warsztat w całym Wrocławiu. Mogę dać Ci nr telefonu, oni Cię nawet
        przyholują. Powołasz się na mnie smile - to i za holowanie nie policzą smile)
        Jeżeli jesteś zainteresowania - napisz na priva.
        • rita78 Re: moja renia umarła:( 30.10.06, 22:09
          napisalamsmile\
          czy mowilam juz ze was uwielbiamsmile))
          a do tomka- kopulka wiem gdzie jest..sprawdzalam - wody nie ma...jutro dam znac
          co i jak. nawet zalatwilam dzisiaj sprezarke bo nie wiem czy moiwlam ale
          jeszcze mi powietrze zeszlo z kolasad...z nowego kola za 100 zl...

          Zdecydowanie pochodzę od małpy i mam w dupie Romana...
    • rita78 OPERACJA SIĘ UDAŁA!!! 31.10.06, 14:06
      pacjent zyjesmile okazalo sie ze reni wysiadł alternator, co nie jest fajne jesli
      chodzi o mnie jako o jej sponsorke. Opony dopompowalam pozyczona sprzezarka,
      odpalila na holu i do jechala samodzielnie do warsztatu ( z migaczami mialam
      zabawe bo ruszalam wajchą przy skrecie w celu symulacji migajacego
      kierunkowskazu). po dotarciu do magika- mechanika okazalo sie ze po wjechaniu w
      kaluze spalil sie wirnik w alternatorze i nie ladowal...na szczescie magik
      pojezdzil ze mna swoim autem i zakupilismy caly alternator za jedyne 100 zl (
      cena nowego to ok 700 wrrr). Pan zainstalowal, zainkasowal 80 dyszek i mam
      znowu renie cala i w miare zdrowasmile))
      Anu_anu dzieki za namiary ale odebralam maila przed chwilka i renia pojechala
      do warsztatu znajomego mojego dziadka..dzieki wielkie wszystkim za pomyslysmile
      chmielu drogi- to teraz powiedz jak z tym tarotem- bo generalnie wyszlo ok, ale
      nie tak od razu...troche to trwalo i zubozalam o pare zlotychsmile liczy sie tam
      skutek czy jak?
      • napoj.chmielowy Re: OPERACJA SIĘ UDAŁA!!! 31.10.06, 14:48
        rita78 napisała:

        >
        > chmielu drogi- to teraz powiedz jak z tym tarotem- bo generalnie wyszlo ok, ale
        >
        > nie tak od razu...troche to trwalo i zubozalam o pare zlotychsmile liczy sie tam
        > skutek czy jak?

        Musiałbym jakąś bardziej skomplikowaną mantykę ułożyć. Losowanie jednej karty
        nie daje zbyt dużo wskazówek.
        • rita78 Re: OPERACJA SIĘ UDAŁA!!! 31.10.06, 14:55
          ale powiedz ty tak na powaznie z tym tarotem?...bo mnie bardzo interesuja takie
          rzeczy...
          • napoj.chmielowy Re: OPERACJA SIĘ UDAŁA!!! 31.10.06, 16:20
            rita78 napisała:

            > ale powiedz ty tak na powaznie z tym tarotem?...bo mnie bardzo interesuja takie
            >
            > rzeczy...

            Gdy się czyta Stary Testament jest taki fragment: Mojżesz wchodzi na Górę Synaj
            by od Pana Boga dostać wskazówki "jak żyć", jego wizyta u Pana Boga trwa długo
            i Naród Wybrany sporządza jakiegoś Cielca. Mojżesz schodzi z Góry Synaj przynosi
            wskazówki, ale jego pobratymcy czczą Cielca i wkurwiony Mojżesz wali tablicami o
            podłoże - rozbijają się one na kawałki. Są jakieś znaki. Lud błaga Mojeżesza by
            jeszcze raz przyniósł mu wskazówki "jak żyć" i ubłagany Prorok przynosi Dekalog.
            Tarot to fragmenty (potłuczone kawałeczki) tego pierwotnego przesłania. Nikt nie
            wie w jakiej kolejności je poskładać, nie wie czy wszystkie ocalały, ale i tak
            są piękne i dużo mówią.
    • rastamanka04 Empatia 31.10.06, 22:45
      Doskonale ciebie rozumiem. Jak miałam poldka teżo niego dbałam, a kilka razy
      sprowadził na mnie koszty. Mogęnawet powiedzieć, że dwojakie. Na siebie i na
      innych kolegów, których sparaliżował, podupadając na swoim zdrowiu. Pomyśl, że
      ty jesteśjużw domku wśród bliskich, a ona....?? JEst tam zupełnie sama, z dala
      od swojej panci, i do tego jest zimno.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka