Dodaj do ulubionych

Lęki Donalda

09.03.08, 05:23
Jakiś czas temu podniosła się wrzawa, że Donald - z powodów politycznych
oczywiście - zamierza polecieć do USA rejsowym Boeingiem 767 LOTu zamiast
należnym premierowi Tupolevem 154M. Przemyślałem to sobie tak od siebie i z
całą stanowczością stwierdzam:
Gdybym był premierem, prezydentem, czy kimś takim, to poleciałbym... "767"
LOTu!!! I jest kilka tego przyczyn:
3-silnikowe Tu-154M nie posiadają homologacji do lotów oceanicznych - taka
misja jest wojskowym wyczynem, a nie lotem z najwyższymi przedstawicielami RP.
Tym samolotem NIE WOLNO przewieźć przez Atlantyk nawet byle menela z ulicy, bo
skończyłoby się to śledztwem we właściwej Prokuraturze z podejrzenia o
bezprawne narażanie życia postronnej (względem Sił Powietrznych RP) osoby. A i
wysyłanie pilotów woskowych na takie misje jest mocno źle pachnące. Dodam przy
tym, iż Tu-154M są wyposażone w silniki "Kuznietsov" - identyczne jak w
niesławnych Ił-62M, których parę spadło na skutek rozwalenia się wadliwie
wykonanych turbin - w tym DWA LOTu (zginęła m.in. Anna Jantar i reprezentacja
olimpijska USA w boksie). Poza tym maszyny Tu-154M przechodzą wszystkie
przeglądy i naprawy okresowe (także główne - a te maszyny są leciwe) w
Federacji Rosyjskiej. Problem możliwości zamontowania w nich układów
monitoringu przez GRU i FSB był już publicznie podnoszony. Kontrwywiad
Wojskowy RP wprawdzie zapewnił, iż maszyny po powrocie z Rosji są skrupulatnie
sprawdzane, ale niczego wykluczyć się nie da.
W związku z powyższym oświadczam, iż dla dobra Najjaśniejszej Rzplitej
latałbym wyłącznie Boeingami 767 LOTu! W tej sprawie całkowicie wspieram
Donalda! No i rozumiem, że chłopak po prostu cyka się wsiadać do Tupoleva...
Obserwuj wątek
    • kolejar Re: Lęki Donalda 09.03.08, 05:31
      P.S.: Oczywiście, że B-767 są 2-silnikowe, ale jako pierwsze takie maszyny
      otrzymały (w latach 80') homologację do lotów oceanicznych. Poza tym egzemplarze
      LOTu są wyposażone w najbardziej niezawodne silniki General Electric
      (opcjonalnie są stosowane gdzie indziej Pratt & Withney, Rolls-Royce albo
      SNECMA). Do tego dochodzi cudownie wytrzymały płatowiec, czego dowiodły przeszłe
      katastrofy z udziałem "767" - zresztą nigdy przyczyną nie była wada maszyny.
      • sztuk6mistrz Re: Lęki Donalda 09.03.08, 12:58
        Wszystko to racja co napisałeś. A czepianie się do Donalda jest z cyklu -
        dlaczego bez kapelusza; gdy można się czepić istotnych błędów, których multum,
        ale trzeba mieć jeszcze instrument jakim jest mózg, a nie tylko instynktowną
        nienawiść jak towarzysz ryko.
        • kolejar Re: Lęki Donalda 10.03.08, 00:39
          Podstawowy błąd Donalda teraz polega na tym, że gość nie wie, co robić za bardzo
          (szyk zdania celowy). Nie wie, co robić za bardzo, więc robi coś nie za bardzo,
          albo nic nie robi, a na urlop jedzie, żeby sobie coś przemyśleć. A ma co. Na
          jego miejscu pojechałbym skrycie na medytację do do Kamedułów na Bielanach, a
          nie do Tyńca, gdzie u o. Leona wciąż tłum ludków - dlatego wciąż nie ma mnie tam.
          Dodam, że twierdzę coraz bardziej, iż Ryko mózgu nie ma, dlatego z nim nie
          polemizuję. Odpowiedzi o treści "buahaha" i "kofani" coraz bardziej napawają
          mnie organiczną odrazą, ale w Miłosierdziu mimo wszystko współczuję Ludkowi temu
          Bożemu Rykowi i tak będzie ZAWSZE!
    • map4 Re: Lęki Donalda 10.03.08, 11:58
      O co z tą homologacją do lotów nad oceanem chodzi ? Wiem, że za komuny LOT
      zawsze miał międzylądowanie na Shannon w Irlandii, bo rzeczywiście zasięg jego
      IŁów i Tupolewów nie pozwalał na bezpośrednie pokonanie tej trasy. Chodzi Ci o
      zasięg samolotu czy też o jego niewystarczające wyposażenie ?

      Co do kosztów zaś: koszty biletów na samolot rejsowy dla całej delegacji są
      wyższe niż koszt wysłania samolotu rządowego. Dodatkowo dzięki tym
      "oszczędnościom" Tusk nie mógł zahaczyć o Kanadę, choć to też było pierwotnie w
      planach. A dobrze by było o Kanadę zahaczyć, żeby wykorzystać fetę z okazji
      zniesienia wiz przez Kanadyjczyków do wywarcia większego nacisku w tej samej
      sprawie na USA.
      • kolejar Re: Lęki Donalda 10.03.08, 22:35
        map4 napisał:

        > O co z tą homologacją do lotów nad oceanem chodzi ? Wiem, że za komuny LOT
        zawsze miał międzylądowanie na Shannon w Irlandii, bo rzeczywiście zasięg jego
        IŁów i Tupolewów nie pozwalał na bezpośrednie pokonanie tej trasy. Chodzi Ci o
        zasięg samolotu czy też o jego niewystarczające wyposażenie?

        Międzylądowanie było, bo Ił-62 nie mógł wznieść się z Okęcia z pełnym zapasem
        paliwa - pas był wówczas za krótki. Tupolewy poza modelem Tu-114 (używaną tylko
        przez "Aerofłot" wersją cywilną bombowca Tu-96 "Bear") nigdy przez Atlantyk nie
        kursowały.
        Homologacja do lotów transatlantyckich to odpowiednie wyposażenie i
        bezpieczeństwo - chodzi m.in. o niezawodność silników. Dlatego zasadniczo
        dopuszczane były tylko maszyny 4-silnikowe. Potem dopiero, dzięki wysokiej
        niezawodności, pojawiły się nad Atlantykiem maszyny 3-silnikowe (jak DC-10), a
        wreszcie 2-silnikowe B-767.
        Ciekawostką jest, że Ił-62 to nieudolna, sowiecka kopia brytyjskiego
        transportowca wojskowego Vickers VC-10...
    • ryko Debilizm Donalda 10.03.08, 12:36
      Kofani,

      Wychodzi powoli cały debilizm Donalda... lub wielka obłuda z gry pod publiczkę i
      sondaże.

      Niektórzy to widzieli już przy pierwszym jego takim wyskoku z lotem do Brukseli
      - innym dopiero teraz powoli otwierają się oczy... ale lepiej późno niż wcale tongue_out

      Bo jak już wtedy było mówione poza propagandą nic to nie daje, a wręcz przynosi
      konkretne szkody:
      - premier w czasie wielogodzinnego lotu jest pozbawiony łączności specjalnej
      (kraj jest bez władzy),
      - samoloty rządowe i tak muszą wylatywać godziny (iluzoryczna oszczędność),
      - spada prestiż tego lotnictwa co właśnie skutkuje masowym odchodzeniem pilotów
      rządowych (jest to naprawdę wielki skandal - ale oczywiście Adaś z Gównianą ani
      TVN tego prawie nie zauważyli),
      - jest to duża uciążliwość dla linii lotniczych i setek współpasażerów
      "szczęśliwców" zaszczyconych taką niespodzianką,
      - skład delegacji rządowej jest minimalizowany i nie spełnia ona żadnej roli
      (zwyczajowo w składzie takich delegacji zawsze lecieli przedstwiciele biznesu
      aby podpisywać umowy / nawiązywać stosunki gospodarcze)
      - jest duża niepewność co do przebiegu wizyty (jak wyśpiewali już to Donkowi z
      Bazin - samolot leci a tu "mina prezydenta"), co powoduje niepewność i nerwowość
      podczas najważniejszych rozmów (sam raz tak miałem, że negocjacje u klienta w
      Gdansku z 2 dni nagle zrobiły się 3 dniowe)
      - śmiechem napawa mnie sprawa kolejnych wizyt - np. na Ukrainie - czy w
      zaplanowanym terminie już wykupili mu miejsce na lot rejsowy (i ile miejsc),
      żeby sie nie okazało, że do Kijowa musi lecieć z przesiadką w Moskwie lub
      Istambule ??

      Ale oczywiście ja się niesprawiedliwie czepiam.
      Bo moje oczekiwanie SPRAWNEGO i PEWNEGO działania od naszych władz jest zapewnie
      zbyt daleko idące.
    • bonczek_hydroforgroup Re: Lęki Donalda 10.03.08, 13:10
      A czy to nie był z Jantarową IŁ-62 "Mikołaj Kopernik" bez M? a
      Kabaty to IŁ-62N "Tadeusz Kościuszko" też bez M k woli ścisłości
      M juz miała zmodernizowane silniki pozwalające śmigac do USA
      • kolejar Re: Lęki Donalda 10.03.08, 22:26
        bonczek_hydroforgroup napisał:

        > A czy to nie był z Jantarową IŁ-62 "Mikołaj Kopernik" bez M? a
        > Kabaty to IŁ-62N "Tadeusz Kościuszko" też bez M k woli ścisłości
        > M juz miała zmodernizowane silniki pozwalające śmigac do USA

        Tak, co do "Mikołaja Kopernika" (SP-LAA) to prawda - bez "M" chyba był. Ale ten
        drugi (Kabaty) już z "M", nie "N" (nazwy maszyny jakoś nie pamiętam, tylko
        SP-LAG). Modernizacja silników nie była warunkiem "śmigania" do USA - to robiły
        już poprzednie maszyny tego typu, jak nieszczęsny "Kopernik" (leciał z JFK).
        Jednak modernizacje na nic się zdały. Po katastrofie w Kabatach wycofano je na
        spory czas z eksploatacji. Powróciły (już na krótko) po zainstalowaniu
        spec-czujników drań silników, które miały zawczasu ostrzegać o rozsypujących się
        łożyskach i wałach turbin. A jak lecieć gdzieś miał tym Jaruzel, to pożyczali
        specjalnie sprawdzane silniki od Kremla! wink))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka