mieszkaniec123452
23.10.14, 22:33
Na stronie GOS - u pojawiła się wzmianka o otrzymanym „chwalebnym” tytule „Sportowa Gmina 2014”. To jeden z tych „prestiżowych” konkursów, w których podmiot zainteresowany zgłasza się, wnosi stosowną opłatę (w tym przypadku z pieniędzy publicznych) a następnie odbiera „zasłużony” tytuł. Wartość to wyróżnienie ma taką jak sandały w zimę lub kozaki latem, ale cóż – idąc z duchem sportu należy przede wszystkim „podjąć walkę”. A nóż „lud to kupi”… Za publiczne pieniądze splendor mają przecież i „góra” i ośrodek! Ale jakie to ma znaczenie dla lokalnych mieszkańców? Otóż żadne i to mimo tego, że to mieszkańcy gminy pośrednio utrzymują i jednych i drugich. Zamiast skupić się na spłacie gminnych kredytów pieniądze wyrzuca się na prawo i lewo. W tym miejscu warto pochylić się dokładniej nad wydatkowaniem środków w jednostce przy Sportowej 30. Przykład idzie z góry więc skoro budujemy na kredyt, zobowiązania mają spłacać pokolenia to nie dziwi i fakt, że ostatnie dwa lata w GOS obfitują w „ciekawe inwestycje”. Niektóre z nich nazwać trzeba po imieniu – marnotrawstwem pieniędzy publicznych… Konkrety? Tych jest sporo, jak chociażby REMONT ŁAZIENEK w holu głównym pływalni. Remont jak remont ale trzeba wykazać się wyjątkową „pomysłowością” aby do wymiany zakwalifikować toalety, które w skali całego basenu znajdowały się w najlepszym stanie technicznym. Tak – łazienki w holu głównym były w zasadzie „nie tknięte”. Nie dziwiłby remont w zagrzybionych przebieralniach czy natryskach, które codziennie odwiedza kilkaset osób ale te w holu głównym odwiedza w porywach do 30 osób na dobę. W błoto wpakowano w ten sposób nie kilka ale kilkadziesiąt tysięcy złotych. Cóż? „zastaw się a postaw się”. Gmina zadłuża się „po uszy” ale za publiczne pieniądze przerabia się basen na Sheraton. Można i tak, wszak to nie są pieniądze prywatne. ELEWACJA BASENU. Faktem jest że od strony stadionu zniszczona była dzięki wspaniałemu pomysłowi ustawienia tam kontenerów na odpady komunalne. W zasadzie każdy odbiór śmieci skutkował kilkoma solidnymi uderzeniami o ścianę… Ale na tym koniec. Zarówno od strony ul. Sportowej, Wybickiego czy ogródka jordanowskiego ściany pływalni były zabrudzone ale na pewno nie zniszczone. W szanującej się firmie, przy gospodarnym zarządzaniu mieniem, wystarczyłby pewnie jeden człowiek z myjką ciśnieniową i „wiadrem” chemii, której na pływalni nie brakuje, a jeśli już to można ją dostać w każdym sklepie budowlanym. W skrajnie negatywnym przypadku wystarczyłaby specjalistyczna firma, która podjęłaby się skutecznego mycia elewacji za dużo niższe pieniądze niż remont (różnica jest porównywalna do tej między myciem a malowaniem karoserii samochodu). Wszędzie ale nie w naszej gminie – w Raszynie trzeba natychmiast malować bo dzięki temu mamy kolejny artykulik w „lokalnym świerszczyku” i możemy „lać wodę” o tysiącach wymienionych śrubek czy nakrętek. Jedna decyzja i kolejne kilkadziesiąt tysięcy poszło .. NASTĘPNA INICJATYWA to te tony piachu zwiezione latem do ogródka jordanowskiego. Być może podobnie jak „słynne kurczaki” załatwiono to u jakiegoś znajomego ale w połączeniu z leżaczkami i parasolami daje to kolejne kilkanaście tysięcy. Wszystko dla kilku osób, które z czysto ludzkiej ciekawości przyszły obejrzeć ten „folklor”. Do tego torty i statuetki przy każdej nadarzającej się okazji – „Rąsia! Misio! Klapa”, a wszystko z pieniędzy mieszkańców i to w czasie, kiedy „góra” zaciąga kolejne kredyty… Aż chce się zadać pytanie - gdzie szampan i kawior? Całość tych „spektakularnych” przedsięwzięć to grubo ponad sto tysięcy złotych. Wszak Raszyn bogactwem stoi. Co ciekawe – wiemy o przedsięwzięciach widzianych z okna naprzeciw, z ulicy czy też przeczytanych w prasie, ale czy to znaczy, że wiemy o wszystkim? Z pewnością nie. Wiemy natomiast, że w tym samym czasie niebotycznie wzrastają opłaty za pływalnię dla lokalnego klubu sportowego. Nasuwa się więc pytanie jak rozwijać mają się nasze dzieci skoro lekką ręką w błoto wyrzuca się publiczne pieniądze a opłatami „łupi się” lokalną społeczność? Nic dodać – nic ująć. Na tym polega dzisiaj raszyńska „GOS podarność”! Pozostaje mieć nadzieję, że po szesnastym listopada do urzędu przyjdą lub wrócą Ci, którzy szanują lokalną społeczność i ciężko zapracowane przez nią - publiczne pieniądze. A tak nawiasem – pod koniec kadencji 2002 – 2006 w kasie pływalni, obok munduru strażaka z WTC, również dumnie błyszczał puchar z dopiskiem „Sportowa Gmina”. Stali klienci basenu o tym pamiętają.