agataciesielska
01.03.07, 10:54
Witam,
Bardzo zainteresował mnie Pani list dotyczący fibriomialgii. Moja mama cierpi
na tę dolegliwość. Bierze Myalgan i różne środki przeciwbólowe. Efekty są
niestety znokome. Zgodnie z zaleceniem lekarza chodzi do sauny i kriokomory,
ale i to nie przynosi rezultatu. Codziennie skarży się na obezwładniające
bóle całego ciała, osłabienie, dreszcze, pocenie się. Coraz częściej mówi o
śmierci. Kogokolwiek się pytam, odpowiedź jest, że nikt nie zajmuje się
leczeniem fibriomialgii, bo jest to dość trudne. Podobno mają się tym zająć
nie reumatolodzy, a psychiatrzy i przypisywać leki na bazie serotoniny. Dla
mnie jest to skandal. Czy na prawdę w XXI w. nie ma lekarstwa na ból ?! Czy
jest to zwykła spychologia i może warto napisać skargę do Ministerstwa
Zdrowia. Współczuję Pani tej dolegliwości, bo stykam się z tym codziennie i
mam pojęcie co to znaczy. Ktoś do cholery musi się tym zająć, nie możecie
przecież tak cierpieć. Przepraszam, może trochę się uniosłam. Ale czy
naprawdę nie ma wyjścia i już ? Czy może warto zwrócić się gdzieś po
sprawiedliwość ?
Mam prośbę, gdyby Pani coś wiedziała o nowych lekach, sposobach leczenia, czy
klinikach, które się tym zajmują, będę wdzięczna za kontakt.
Życzę zdrowia i pozdrawiam.
Agata