witajcie.
przeczytalam sobie watek ponizej mamy, ktora ma 19-stomiesieczna coreczke i chcialabym prowadzac na lekcje angielskiego. teraz z perspektywy czas (4,5 roku dokladnie) mysle, ze wczesniejsza wprowadzanie dodatkowego jezyka byloby na pewno porazka dla obu obecnych jezykow mojego dziecka. ale teraz jest przedszkole, aktywnosc coraz szersza. i mnie tez pojawia sie powoli mysl czy by nie zorganizowac dla mojego synka jakies grupki 4- 5 dzieci i poszukac fajnej nauczycielki j. angielskiego dla takich maluchow. oczywiscie wiem jak wyglada nauka takich maluchow i wiem , ze nie beda to efekty porazajace, ale chcialabym by maly osluchal sie z kolejnym jezykiem, moze nauczyl kilku piosenek, slow,rymowanek.
i tu moje pytanie: czy i w tym momencie nie jest to dla niego za wczesnie??? moze poczekac jeszcze troche, moze kiedy zacznie szkole bedzie bardziej gotow. obyma jezykami operuje bardzo sprawnie, wiec mysle, ze wprowadzenie angielskiego nie "namieszaloby " za bardzo, ale ... sama nie wiem. na pewno nie byloby to wiecej niz raz w tygodniu.
moze macie na tym polu wlasne doswiadczenie? doradzacie? odradzacie? chetnie poczytam wasze opinie.
i jeszcze jedno. moglabym i ja podjac sie takich zajec j. angielskiego dla grupki dzieci, ale czy moje dziecko podejdzie do tego" serio", czy moze wizyty dzieci u nas w domu na zajeciach angielskiego nie odbierze jako wizyt kolegow i kolezanek do zabawy na dywanie w stylu "dowolnym"

czyli absolutnie nie bedzie mial zamiaru "sie uczyc" ? osobiscie jakos marnie to widze, ale moze sie myle??
doradzcie , prosze!!!
z gory bardzo wam dziekuje!