Dodaj do ulubionych

dwujezyczny 4,5 latek + nauka angielskiego

23.10.10, 11:58
witajcie.
przeczytalam sobie watek ponizej mamy, ktora ma 19-stomiesieczna coreczke i chcialabym prowadzac na lekcje angielskiego. teraz z perspektywy czas (4,5 roku dokladnie) mysle, ze wczesniejsza wprowadzanie dodatkowego jezyka byloby na pewno porazka dla obu obecnych jezykow mojego dziecka. ale teraz jest przedszkole, aktywnosc coraz szersza. i mnie tez pojawia sie powoli mysl czy by nie zorganizowac dla mojego synka jakies grupki 4- 5 dzieci i poszukac fajnej nauczycielki j. angielskiego dla takich maluchow. oczywiscie wiem jak wyglada nauka takich maluchow i wiem , ze nie beda to efekty porazajace, ale chcialabym by maly osluchal sie z kolejnym jezykiem, moze nauczyl kilku piosenek, slow,rymowanek.
i tu moje pytanie: czy i w tym momencie nie jest to dla niego za wczesnie??? moze poczekac jeszcze troche, moze kiedy zacznie szkole bedzie bardziej gotow. obyma jezykami operuje bardzo sprawnie, wiec mysle, ze wprowadzenie angielskiego nie "namieszaloby " za bardzo, ale ... sama nie wiem. na pewno nie byloby to wiecej niz raz w tygodniu.
moze macie na tym polu wlasne doswiadczenie? doradzacie? odradzacie? chetnie poczytam wasze opinie.


i jeszcze jedno. moglabym i ja podjac sie takich zajec j. angielskiego dla grupki dzieci, ale czy moje dziecko podejdzie do tego" serio", czy moze wizyty dzieci u nas w domu na zajeciach angielskiego nie odbierze jako wizyt kolegow i kolezanek do zabawy na dywanie w stylu "dowolnym" smile czyli absolutnie nie bedzie mial zamiaru "sie uczyc" ? osobiscie jakos marnie to widze, ale moze sie myle??


doradzcie , prosze!!!
z gory bardzo wam dziekuje!
Obserwuj wątek
    • justmaga Re: dwujezyczny 4,5 latek + nauka angielskiego 23.10.10, 12:55
      no ja nie wiam jak to by sie mialo do OPOL . Bo w koncu zelazna zasada ,ze masz do dziecka mowic tylko w jednym jezyku (zakladam,ze po polsku) a tu nagle zaczynasz go uczyc jeszcze czegos innego.
      wiec jesli juz to chyba lepiej,zeby trzecia osoba uczyla.
      tak mi sie wydaje
      • kocianna Re: dwujezyczny 4,5 latek + nauka angielskiego 23.10.10, 20:45
        W momencie, kiedy zaprzyjaźniałam się z uczniami na tyle, że wpadali do mnie na kawę towarzysko (w innym terminie niż na lekcję) - rezygnowałam z nich jako uczniów. Nigdy mi się nie udawało dobrze uczyć znajomych, o własnym dziecku nie wspomnę.
        • himilke Re: dwujezyczny 4,5 latek + nauka angielskiego 23.10.10, 21:36
          hej teo, ja wlasnie stanelam w zeszlym tygodniu przed takim samym dylematem, bo jedna z mam w naszym przedszkolu podsunela ten pomysl. Zdecydowalam jednak nie wprowadzac jeszcze angielskiego, za bardzo sie trzese o polski a chcialabym jeszcze zaczac uczyc mala troche pisac po polsku zanim pojdzie do wloskiej szkoly.
          • teo32 Re: dwujezyczny 4,5 latek + nauka angielskiego 24.10.10, 10:49
            witaj Himilke smile
            co do pisania to nie wiem jak zagonie moje dziecko, bo dla niego kazdy sprzet piszaco-rysujacy to wrog i manualnie jest bardzo w tyle za swoimi rowiesnikami. dlatego tez i angielski wyobrazam sobie raczej jako zabawe, skoki, tance, powtarzanie slowek, piosenek, a na pewno nie "pisanie czy rysowanie", choc wiem, ze bardzo czesto poznane slowo potem sie "koloruje" badz rysuje smile
            sama bardzo chetnie bym sie zajela czyms takim, ale tak jak poprzedniczki wyzej napisaly- chyba nie wyszlaby z tego nauka nagielskiego, na pewno nie dla mojego dziecka.

            ostatni rok w przedszkolu(czyli za rok) to przygotowanie do szkoly, wiec wprowadzanie w tym momencie angielskiego jakos mogloby namieszac... ech, nie wiem, nie wiem. moze jestem nadgorliwa, moze ma jeszcze czas wink choc potem ta nauka angielskiego bedzie juz pewnie iscie szkolna, szkoda by bylo, bo jednak przez zabawe dzieciaki ucza sie najwiecej ! a jak zlapie angielskiego bakcyla na poczatku, to moze potem sam bedzie do niego ciagnal.

            na razie zbieram informacje za i przeciw, a potem zobaczymy wink
            w kazdym razie dzieki za uwagi, wszystkim mamom! smile
    • simonkapl Re: dwujezyczny 4,5 latek + nauka angielskiego 24.10.10, 16:48
      Ja tez mam 4,5 rocznego synka.Nie prowadzamy na angielski ale pani Bartka w przedszkolu jest anglistka i czesto sobie gadaja po angielsku, ucza sie piosenek itp.Czasem nam walnie jakies zdanie w domu po angielsku, sporo juz umie.
      Mysle, ze to dobry wiek na rozpoczecie nauki jezyka obcego.
      • leyla76 Re: dwujezyczny 4,5 latek + nauka angielskiego 24.10.10, 17:35
        moje dzieci mowia w trzech jezykach, polski, angielski, turecki. jako, ze mamy rodzine w Szwajcarii mowiaca po francusku wiec chcialam aby moje dzieci tez sie tego jezyka nauczyly. ale nic na sile. corka 7 lat sama chciala sie tego jezyka uczyc, wiec ja zapisalam na FrenchClub w jej wlasnej szkole jako zajecia pozalekcyjne (wtedy miala niecale 5 lat). Fakt byla to raptem godzinka raz w tygodniu i niewiele sie tam nauczyla. ale osluchala sie z jezykiem, nauczyla paru piosenek po francusku i paru zwrotow. teraz chodzi juz na francuski z prawdziwego zdarzenia i widze, ze lapie ten jezyk bez zadnych problemow. dobrze zapamietuje slowka i zwroty i nawet pisanie jej idzie.
        co do drugiego dziecka, o francuskim dla niego nawet nie mysle bo maly ma problemy nawet z jezykiem polskim. rozumie co do niego mowie, ale juz zawsze odpowiada po angielsku.
    • solveiga1 Re: dwujezyczny 4,5 latek + nauka angielskiego 26.10.10, 14:57
      Blanka (4,5 roku) ma od zeszlego roku w przedszkolu "zajecia" z angielskiego. Ucza sie piosenek, nazw instrumentow, kolorow, zierzat. Czasem przychodzi i mi opowiada. Raczej nic jej sie nie miesza. Zazwyczaj pytam ja co to jest ten "dog" po polsku i po francusku - zazwyczaj odpowiada bez bledu. Od roku mieszkamy w Polsce, wczesniej we Francji. Mowi roznie dobrze w obu jezykach. Nie wiem jak to bedzie z innymi dziecmi, bo kazde to indywidualna istota, ale w naszym przypadku ten angielski w formie zabawy sprawdza sie dobrze smile
    • ciotka_paszczaka Re: dwujezyczny 4,5 latek + nauka angielskiego 30.10.10, 15:06
      To teraz ja:
      dzieci dwoje, dwu jezyczne w domu pol-ang; plus walijski w szkole (nie mowi nim zadne z nas).
      I ...zaczelam je uczyc niemieckiego. Sama. Z koniecznosci, nie z wyboru. Dlaczego?

      To troche dluga historia, ale dzieci chcialy, mowic po niemiecku tak jak mama. Podkreslam same chcialy, nigdy bym tego nie robila, gdyby mnie o to nie poprosily.
      A historia jest taka:
      W szkole -ktora ma jakies partnerstwo z Niemcami- byla wizyta nauczycieli z Niemiec. Dzieci nauczyly sie na to konto kilku zwrotow, liczenia etc.
      W czasie wizyty, byl pokaz (dzieci z roznych klas, oczywiscie te starsze mowily duzo wiecej niz te moje maluchy), na ktory zaproszeni byli tez rodzice. A ci niemieccy nauczyciele mieli tez cos tam opowiadac.
      I nagle...hm.. zaczeli dukac, a wlasciwie tylko jedna z tych nauczycielek (wiek na oko max 30 lat, cos tam po angielsku mowila).
      Coz, widzac jak sie meczy, zapytalam dyrektorke szkoly, ktora akurat obok mnie siedziala, czy mam pomoc. Ona tak oczywiscie...dalej mialam przyjemnosc tlumaczenia z jednego obcego jezyka; na drugi ...
      Dzieciom to strasznie zaimponowalo; po czym powiedzialy ze tez chca mowic tak jak mama... a ja zaczelam szukac nauczycielki niemieckiego dla dzieci.

      I nie ma ! Nigdzie w najblizszej mi okolicy nie ma ani nauki jezyka niem. ani nauczycieli dla dzieci. Tu popularny jest hiszpanski, na drugim miejscu francuski (tego dzieci ucza sie w szkole) rozne inne jezyki, a niemieckiego nie uczy sie nigdzie, w zadnej znanej mi szkole. W odpowiedniku naszego kuratorium, tez nie mogli mi pomoc. Owszem z dojazdem ok 30km w jedna strone. To jednak troche za daleko.

      Czyli z koniecznosci zostalam nauczycielka!
      Co robie: nie mam nadmiernych ambicji: kupilam Muzziego (dzieci uwielbiaja); kupilam podreczniki (odp. do wieku) i dostalam od mojej znajomej lektorki (uniwersyteckiej) ksiazki, z ktorych ona uczyla swoje dzieci jakies 10-15 lat temu.
      Ta moja nauka, to raz w tygodniu, ok. 30 min zabawy, sluchania nagran, ogladania obrazkow, wyklejanek etc.
      Od razu mowie, chodzi mi o to, zeby dzieci sie osluchaly z jezykiem, nauczyly podstawowych zwrotow, itp.
      One to b. chetnie robia. Ale nie jest to nauka w sensie szkolnym, i jak chyba zauwazylas, glownie mowienie, rozumienie, odrobina czytania. Bez pisania, przynajmniej na razie.
      To co zauwazylam, to np. corka cos tam sobie liczy, po angielsku, potem powtarza po walijsku, a potem...po niemiecku!
      Tak samo dzieci w cos sie tam bawily, i uczyly swoje zabawki...tego co "przerabialismy" na lekcji niemieckiego.
      Aha, i jeszcze to ; moze raz w tyg. to za malo, ale my jednak codziennie robimy polski, do tego zajecia dodatkowe (basen, konie, taniec etc.) a ja nie chce, zeby dzieci mi "padly" z przemeczenia.
    • pin_up Re: dwujezyczny 4,5 latek + nauka angielskiego 21.03.11, 12:59
      Ja jeszcze własnych dzieci nie mam, ale posłużę się przykładem mojego brata, którego na angielski posłali jak miał 4 latkawink Chodził na zajęcia do szkoły językowej z równolatkami, i faktycznie może trochę traktował to jako zabawę, ale jednak coś z zajęć wynosił..a w zasadzie całkiem sporo (tata konsekwentnie odpytywał go na wyrywki w domu). Myślę, że to dobry pomysł uczyć dziecko jak najwcześniej języka, bo wtedy najwięcej "chłonie". Co do konkretnej szkoły to ja polecam Axona, co prawda nie wiem jak wyglądają pod kątem dzieci, ale sama tam chodzę na angielski i muszę przyznać, że jest to b. przyjemna szkoławink
      • kocianna Re: dwujezyczny 4,5 latek + nauka angielskiego 22.03.11, 13:04
        A ja jeszcze dodam... że wg mnie (anglistki praktykującej) uczenie maluchów nie jest zbyt celowe. Przedszkolak jest w stanie opanować czynnie 60 słów (zakładamy lekcje 2x w tygodniu po 30 minut) ROCZNIE. Przynajmniej tak mi na studiach mówiono. Przejście z poziomu A1 do A2 pięciolatkowi zajmie 3 lata, 7-latkowi - 2 lata, a 11-latkowi - rok. Nastolatek od zera do FCE (B2/C1) dojdzie w ciągu 4 lat.
        A piękny akcent w świecie, w którym mnóstwo osób zna angielski, a tylko dla kilkunastu procent tego mnóstwa jest to język ojczysty... nie jest taki istotny. Nawet współczesne podręczniki zawierają CELOWO słuchanki, w których słychać akcent rosyjski, chiński etc.

        Więc z rozmysłem poślę swoje dziecię na kurs nie wcześniej, niż pod koniec podstawówki.
        Co nie przeszkadza mi... nie bacząc na to, co napisałam we wcześniejszym poście - zorganizować grupę sąsiedzką, żeby uczyć własną młodą, bo po powrocie do PL będzie musiała nadrobić różnice programowe. Myślę, że z OPOL ma to niewiele wspólnego - angielski nie jest "trzecim pierwszym" językiem, tylko obcym, można go traktować jak matematykę. Zwłaszcza, jeśli jest to rzetelna praca z podręcznikiem, słuchankami, ćwiczeniami do zrobienia - niech to będzie w formie zabawy, ale z poczuciem, że to nauka.
        • klaudona Re: dwujezyczny 4,5 latek + nauka angielskiego 22.03.11, 13:56
          Kocianna,
          O co chodzi z tymi poziomami A1, A2, B2 itd i jak sie je definiuje?
          • kocianna Re: dwujezyczny 4,5 latek + nauka angielskiego 23.03.11, 18:20
            europass.cedefop.europa.eu/LanguageSelfAssessmentGrid/pl
        • risando obowiazkowa nauka angielskiego w PL i problemy 30.03.11, 08:34
          Witam,

          nauka jezyka angielskiego dla najmlodszych jest w Polsce waznym tematem, poniewaz angielski jest obowiazkowym przedmiotem juz od pierwszej klasy podstawowki. Wymagania programu przynajmniej do 3 klasy sa raczej umiarkowane. Podrecznik, z ktorego moja corka korzysta, powtarza np. regularnie wszystkie zagadnienia (gramatyka, slownictwo), tylko - i tutaj zaczyna sie problem - sposob przekazania wiedzy nie jest dla wszystkich dzieci w tym wieku adekwatny. Dzieci rosna, ale tak jak w pierwszej klasie to jeszcze w trzeciej nauke umilic im maja jakies bajkowe postacie. Corka i jej kolezanki uwazaja juz, iz to jest "dziecinnie". Interesuja sie w zyciu pozaszkolnym Harry Potterem, iCarly i Justinem B., a tam w szkole (prawie) same kresowki jak dla przedszkolakowsmile

          Mamy wiec calkiem powazny problem z motywacja. Drugi problem to pewna "fragmentaryzacja" tresci i wiedzy. W jezyku polskim dzieci czytaja juz cale ksiazki, ale na lekcjach jezyka angielskiego przerabiaja tylko krociutkie dialogi i inne teksty. Najdluzsze - spojnie tematycznie materialy - to sa dwustronicowe komiksy. Jest zabawa, bo komiksy, piosenki, wierszyki i dialogi, ale tak naprawde dzieci same czuja, iz w tym tempie potrzebuja jeszcze sporo lat, zanim beda w stanie prowadzic swobodnie rozmowy. Zjawilo sie w pewnym momencie pytanie "Po co mi ten angielski, jesli w trzecim roku nauki nie umiem mowic?"

          Postanowilem zatem rzucic corke na nieco glebsza wode i kupilem w Niemczech specjalne lektury dla poczatkujacych uczniow jezyka angielskiego (wydawnictwo Hueber, polecane dla 5 klasy, bo w Niemczech dopiero w tym wieku nauka jez. angielskiego sie zaczyna) z bardzo uproszczonym jezykiem oraz ograniczonym slownictwem (aczkolwiek slownictwo jest rzeczywiscie ograniczone, przerasta ono znacznie "szkolne" slownictwo). Tak jak od zawsze czytam corce niemieckie ksiazki, zaczalem jej czytac takie lektury. Codziennie jeden rozdzial (ok. 30 min). To "czytanie" jest oczywiscie procesem powolnym i mozolnym, poniewaz trzeba sporo wyjasnic i tlumaczyc, ale bylem szczerzy zaskoczony, jak szybko corka zapamieta i rozumie nowe slowa (zaleta tych lektur to nieustanne powtarzanie sie slownictwo) i cale zwroty rowniez w innym kontekscie. Po kilku tygodniach oraz kilku takich lektur "czytamy" coraz szybciej, a juz znana lekture corka rozumie przy kolejnym czytaniu (mozna tez korzystac z CD z nagraniem przez native speakera) bez problemu. Zaczynamy dla zabawy w domu prowadzic krotkie dialogi, wykorzystujac tej "pozaszkolnej wiedzy". Corka czuje ten postep i poprosila o kolejne ksiaseczki. Wlasnie kupilem w Polsce lektury z serii "Penguin Readers Easystarts".

          Pozdrawiam
          • kocianna Re: obowiazkowa nauka angielskiego w PL i problem 30.03.11, 09:10
            Hehe, no ja nadal twierdzę, że w wieku 5-6 lat najlepsza metoda to kreskówki, piosenki i ewentualnie gry, i nauczanie formalne raczej sensu nie ma.
            Wspomaganie nauczania formalnego w 3 klasie podstawówki czytaniem EasyReaders jest super - pod warunkiem, że dzieciak czerpie z tego przyjemność. Wiesz, jak określa się właściwy poziom Easy Readers? Czytasz pierwszą stronę, jeśli nie rozumiesz więcej, niż 10 słów, to jest to dla ciebie za trudne. A w słowniku sprawdzasz dopiero, jak Cię gnębi i wkurza i żyć nie daje (bo generalnie powinieneś zrozumieć z kontekstu). "Mordęga" może bardzo skutecznie zniechęcić do nauki...
            • risando Re: obowiazkowa nauka angielskiego w PL i problem 30.03.11, 09:48
              kocianna napisała:

              > Hehe, no ja nadal twierdzę, że w wieku 5-6 lat najlepsza metoda to kreskówki, p
              > iosenki i ewentualnie gry, i nauczanie formalne raczej sensu nie ma.

              Witam,

              nawet w wieku 7 czy 8 lat, to jeszcze OK, ale 9- czy 10-letnia uczennica czasem oczekuje juz czegos innegosmile

              > Wspomaganie nauczania formalnego w 3 klasie podstawówki czytaniem EasyReaders j
              > est super - pod warunkiem, że dzieciak czerpie z tego przyjemność.

              Moja corka tak, bo to "normalne" ksiazki z konkretna, rozwijajaca sie akcja. Poza tym umie teraz juz dobrze czytac (po polsku/niemiecku). Jeszcze w 2 klasie taka wspolna lektura bylaby raczej niemozliwa. Oczywiscie trzeba wiedziec, co wybrac tematycznie.

              Wiesz, jak o
              > kreśla się właściwy poziom Easy Readers? Czytasz pierwszą stronę, jeśli nie roz
              > umiesz więcej, niż 10 słów, to jest to dla ciebie za trudne.

              Czyli nawet pierwszy - absolutnie podstawowy - poziom jest dla corki za trudny, bo "szkolne" slownictwo po 3 latach jest zbyt male. Nawet czasowniki jak "to say", "to answer", "to ask", "to look", "to sit" nie ma (jeszcze) w szkolnym podreczniku, ale poniewaz wystepuja one bardzo czesto w tych lekturach, corka je teraz zna bez formalnej nauki.

              A w słowniku spraw
              > dzasz dopiero, jak Cię gnębi i wkurza i żyć nie daje (bo generalnie powinieneś
              > zrozumieć z kontekstu). "Mordęga" może bardzo skutecznie zniechęcić do nauki...

              Dlatego nie dam corce takiej lektury do reki i mowie: "No to czytaj sobie ...". Czytamy najpierw razem i powoli, tlumacze jej klopotliwe fragmenty na jezyk niemiecki. Dla niej to zadna nowosc, bo po niemiecku tez czesto przerwamy czytanie, aby rozmawiac o tresci ksiazki, o uzywanych slowach itp. Ale jesli na drugi dzien jeszcze raz czytam ostatni rozdzial, corka juz bez wiekszych problemow z grubsza rozumie.

              Ograniczam sie zreszta tylko do czytania. Nawet nie proponuje jej sie zabrac do zalaczonych do kazdej lektury cwiczen, bo cwiczeniami tego typu "mecza" w szkole.

              Pozdrawiam
              • bachula_gr Re: obowiazkowa nauka angielskiego w PL i problem 30.03.11, 20:09
                Risando, my co prawda nie w Polsce ale w Grecji ale tez zaczynamy czytac po angielsku. Znalazlam fajna serie w wersji angielsko-polskiej (linkuje ponizej) a takze identyczne wydanie grecko-angielskie. Seria nazywa sie SZKOLA ANGIELSKIEGO - historie dla dzieci 8-11letnich.
                Poniewaz sa to historyjki znane w innych jezykach wiec nie ma potrzeby tlumaczenia slowka po slowku, czy nawet zdan. Zoska czyta calosc, lapie kontekst a dopiero potem wracamy razem do pewnych zwrotow, ciekawszego slownictwa etc. Polecam goraco.

                Piotrus Pan
                Alicja w Krainie Czarow
                Legenda o Robin Hoodzie
                • risando Re: obowiazkowa nauka angielskiego w PL i problem 31.03.11, 08:20
                  > Risando, my co prawda nie w Polsce ale w Grecji ale tez zaczynamy czytac po ang
                  > ielsku. Znalazlam fajna serie w wersji angielsko-polskiej (linkuje ponizej) a t
                  > akze identyczne wydanie grecko-angielskie. Seria nazywa sie SZKOLA ANGIELSKIEGO
                  > - historie dla dzieci 8-11letnich.

                  Dziekuje bardzosmile

                  • bachula_gr Re: obowiazkowa nauka angielskiego w PL i problem 31.03.11, 09:11
                    risando napisał:
                    > Dziekuje bardzosmile

                    Prosze bardzo wink
          • klaudona Re: obowiazkowa nauka angielskiego w PL i problem 31.03.11, 14:51
            risando napisał:

            > Witam,
            >
            > nauka jezyka angielskiego dla najmlodszych jest w Polsce waznym tematem, poniew
            > az angielski jest obowiazkowym przedmiotem juz od pierwszej klasy podstawowki.

            Od pierwszej klasy? wow! Za moich czasow angielski w szkole zaczynal sie od 7 klasy a pozniej w liceum byl znowu od podstaw. Nawet rosyjski byl od 4 klasy. Czy jest teraz obowiazek uczenia drugiego obcego jezyka?
            • risando Re: obowiazkowa nauka angielskiego w PL i problem 31.03.11, 16:22
              >
              > Od pierwszej klasy? wow! Za moich czasow angielski w szkole zaczynal sie od 7 k
              > lasy a pozniej w liceum byl znowu od podstaw. Nawet rosyjski byl od 4 klasy. Cz
              > y jest teraz obowiazek uczenia drugiego obcego jezyka?

              Wprowadziłem trochę w błąd. Przepraszam ... Język obcy jest obowiązkowy od 1 klasy podstawówki, ale niekoniecznie musi to być język angielski. Oto podstawowe informacje MEN
              :

              "Pierwszy język obcy jest nauczany od początku szkoły podstawowej.
              W gimnazjum uczeń kontynuuje naukę tego języka oraz rozpoczyna naukę
              drugiego języka obcego.

              Przyjmuje się, że jednym z tych dwóch języków powinien być angielski – jeśli
              uczeń nie uczył się go w szkole podstawowej, powinien zacząć naukę tego
              języka w gimnazjum.

              Każdy uczeń liceum uczy się co najmniej dwóch języków obcych. Może on po
              prostu doskonalić znajomość obu języków, których uczył się w gimnazjum.
              Możliwa jest też taka sytuacja, że uczeń w liceum kontynuuje naukę jednego
              języka z gimnazjum oraz zaczyna od zera naukę nowego języka obcego.
              Bardzo ważne jest, aby szkoła dawała w tym zakresie maksymalnie szerokie
              możliwości, zwłaszcza w kwestii kontynuacji nauki języka wybranego nawcześniejszym etapie oraz zbudowania grup językowych z osób reprezentujących
              zbliżony poziom umiejętności językowych.

              Uczeń może uczyć się w szkole dwóch lub trzech języków obcych, jednak
              pierwszy język obcy musi być kontynuowany od szkoły podstawowej do
              końca gimnazjum."




              Risando (corka 11/20[/i]01, tata (to ja): niem, mama: pol, mieszkamy w Polsce)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka