Dodaj do ulubionych

przerzuty w mózgu, koniec?

30.09.09, 09:41
Witajcie!
Moja teściowa trafiła w maju na odział neurologii z podejrzeniem
udaru mózgu, po badaniach rezonans i TK okazało się że niestety są
to zmiany przerzutowe po raku macicy którego leczyła 9 lat
wcześniej, które nie mogą być operowane. Miała naświetlania
ostatnie w sierpniu. MImo tego że wiedzieliśmy (tzn. ja i mąż) jakie
są rokowania od lekarzy i z inernetu, oprócz utraty włosów czuła się
całkiem nieżle. Niestety na poczku września zaczęła sie gorzej czuć
problemy z równowagą i nidowład- znów oddział neurologi- tomografia-
nic nie zniknęło, tylko się rozsiało. Potwierdzenie nie ma szans
tylko nie wiadomo ile czasu.....Nie robili już żadnych badań. Chcę
nadmienić że wcześniej teściowa nie mogła dostawać sterydów gdyż
jest uczulona (stwierdzenia sprzed kilku lat) i dostawała jakiś pły
zamiast sterydów. Kiedy jednak w szpitalu stan pogarszał się była
bardzo słąba a niedowład postępował, zrobili próby na jakieś inne
sterydy i stwierdzono żeby je podać. W chwili obecnej została
wypisana ze szpitala. Jest już w domu na specjalnym łóżku, z
niedowładem,pampersami. Niestety w hospicjum domowym okazało się że
jest kolejka i wstępnie na listopad..Nie wiem czy lekarz rodzinny da
sobie radę, mamy załatwioną pielęgniarkę...
Generalnie jesteśmy przerażeni, nie wiemy co nas konkretnie czeka,
ile czasu mamie zostało bo nikt nie chciał tego stwierdzić. Ona
chyba się domyśla, ale teść skutecznie ją przekonuje że wyjdzie z
tego. Ja nie jestem w stanie tak z nią rozmawiać....z jednej strony
nie chcę kłąmać z drugiej nie chcę odbierać nadziei. Czuje ogromny
bół i żal w końcu ma dopero 57 lat.... nie wiem jak damy rade oboje
pracujemy a chciałoby się być z nią jak najwięćej, jak najwięcej
pomóc jak najwięćej ulżyć... czy damy rade? MOdlę się tylko by nie
doszło do strasznych bóli bo nawet nie wiemy czy są przerzuty gdzie
indziej, nie chcieli już mamy męczyć badaniami.... Czy jest szansa
że po prostu zaśnie i nie będzie cierpieć? Napiszcie proszę jak
sobie radzicie i jakl można najbardziej pomóc i ulżyć
Obserwuj wątek
    • zielony_listek czas spędzony razem 30.09.09, 12:34
      onka37 napisała:

      >... nie wiem jak damy rade oboje
      > pracujemy a chciałoby się być z nią jak najwięćej, jak najwięcej
      > pomóc jak najwięćej ulżyć... czy damy rade?

      Nie chcę się wypowiadać, ile czasu tesciowej zostało, ale jeśli jest
      dla Was ważna, to może warto po prostu być z nią jak najwięcej?
      Nie wiem jaka macie sytuacje w pracy, ale są sprawy ważne i
      ważniejsze.
      Zwolnienie (przysługuje chyba 2 tygodnie na opiekę), urlop (chocby
      bezpłatny) - żeby jeszcze trochę pobyć razem, porozmawiac, potrzymac
      za rękę. Zastanówcie się nad tym.

      Pozdrawiam
      zielony_listek
    • edzia400 Re: przerzuty w mózgu, koniec? 30.09.09, 13:04
      Przykro mi bardzo z tego powodu Ja mame straciłam w marcu tego roku mama miała
      raka jajnika ( lekarze dawali mojej mamie max 4 miesiace mama żyła 4 lata)
      Kiedy umierała mała zaledwie 55 lat , i dzieciaki do wychowania .Były chwile
      kiedy chciałam ze soba skączyć widzac jej cierpienie,wlewy chemi , potem kolejne
      złe rokowania, wszystko trzeba było dzwigac a przy mamie usmiechać sie i
      przekonywać ze bedzie dobrze. Onka nie wiem skad ty jestes ale w mojej
      miejscowosci jest domowe hospicjum kiedy mama zle sie czuła lub była potrzebna
      pomoc pielegniarka była cały czas pod telefonem ,równiez opieka lekarska , nie
      musielismy mamy oddawać do hospicjum 2 sprawą było ulżyć mamie w bólu dostała
      plastry i tabletki przeciwbólowe z morfiną, czysta morfine otrzymała pare godz
      przed odejsciem :(. mówisz ze uzywacie pampersów mam nadzieje ze korzystacie z
      refundacji.
      Musicie byc silni wiem ze łatwo sie mówi ale jest to do zrobienia człowiek wtedy
      działa jak automat musicie zapewnic mamie wszystko czego potrzebuje i
      dostosowac sie do jej potrzeb, moja matuś bolało ale nie były to bóle z którymi
      niektórzy chorzy sie zmagaja , moja Matuś odeszła o 16.04 8 marca .Odeszła
      spokojnie blisko swoich ukochanych dzieci meża i swoich braci i siostr :(.
      Oneczko pozniej przyjdzie to co zle pozniej przyjdzie czas płaczu żalu czas
      tesknoty pozniej bedzie wszystko trudniejsze pozniej to znaczy wtedy kiedy juz
      jej nie bedzie. Czy bedzie odchodziła w bólach nikt tego nie wie bo nowotwory sa
      podstepne i zdradliwe,Narazie mysl o terazniejszosci , ja nie poradziłam sobie
      z bólem i niesprawiedliwoscia czesto bywałam na tabletkach ziołowych na
      uspokojenie czesto uciekałam z domu na godz zeby ukryć sie gdzies i wypłakac
      (zeby mama nie widziala) teraz kiedy jej nie ma jest mi 100 razy cieżej jest mi
      zle pusto ale wiem ze musze dalej to zycie ciagnać bo sa osoby które mnie
      potrzebuja Pamietajcie teraz najwazniejsza jest mama nie możecie pozwolić na
      to zeby ja bolało dlatego pytałam czy jest u was domowe hospicjum , Onko powiem
      ci ze mama to czuje ze odchodzi, ze juz nie da sie nic zrobic jesli nie chce nie
      rozmawiajcie z nia na tematy smierci mówicie o przezytym dniu co wydazyło sie
      fajnego ,kiedy mama bedzie chciala sama wam powie ze odchodzi i nie mówcie jej
      na przekór tylko próbujcie jakos złagodzic i zmienic temat, moja mama mówiła
      ale dla nas było to nie do przyjecia i teraz wiem ze ona nas przygotowywała.
      Słuchajcie jej z uwaga bo ona wie czego jej najbardziej potrzeba . nie jestem
      osoba która umie ładnie napisać poprostu pisze to co czuje i dlatego takie to
      chaotyczne. Pamietajcie o miłosci i o blskosci ona potrzebuje waszego ciepła i
      bliskosci jak nigdy na swiecie. to chyba wszystko Zycze wam duzo sił i wiary
    • magma29 Re: przerzuty w mózgu, koniec? 30.09.09, 13:26

      Onka

      Nadzieja powinna umrzeć ostatnia, choc dobrze wiemy czym jest rak.

      Każdy musi przyzwyczaić się do tej myśli co bedzie dalej.
      Rak nam daje czas na oswojenie się , na pożegnanie. Inna choroba
      czasami nam go nie daje. A to duzo, bardzo dużo.
      Zarówno mojej mamie która umierała jak i mi bardzo pomogły kroplówki
      z magnezu. Dają siłę aby wierzyć i po takiej kroplóce nie tak łatwo
      sie załamać.
      Pozdrawiam
      Magda


      • onka37 Re: przerzuty w mózgu, koniec? 30.09.09, 21:11
        dziękuje za odzew.
        Do hospicjum domowego mama jest zapisana. ale jest 4 w kolejce i
        może to być około listopada, tak nam powiedziano, to bardzo dużo
        czasu...... o kroplówkach z magnezu nie słyszłam, czy przepisuje je
        lekarz?
        Na razie wielkie zamieszanie. Dziś były pierwszy raz pielęgniarki z
        MOPRU i środowiskowa..... wg mnie to jedna wielka pomyłka zwłaszcza
        ta pierwsza.... nie wiem może ja jestem przerażliwiona ale jak
        nieruchomej 100 kilowej kobiecie może pomóc starsza sama schorowana
        pielęgniarka, nie wiem czy ma dość siły by ją umyć i pielęgnować....
        ech potrzeby mi dużo siły i muszę ją mieć!
        • onka37 Re: przerzuty w mózgu, koniec? 02.10.09, 11:15
          Witajcie! mama jakby lepiej się czuje ;-)
          na chwilę obecną zmniejszył się niedowład, próbuje siadać, je na
          siedząco a to sukces!Z pielęgniarką niepotrzebnie się martwiłam,
          jakoś dochodzą do porozumienia- i po szpitalnym myciu widać
          różnicę :-). Jak miło widzieć jak mama się uśmiecha... tylko ma
          nadzieję zę będzie mogła wstać a ponoć nie, chyba że zdaży się cud?
          jest to możliwe?
          • mag461 Re: przerzuty w mózgu, koniec? 02.10.09, 12:24
            oneczko...ciesz się chwilą...
            pozdrawiam
    • kizi10 Re: przerzuty w mózgu, koniec? 02.10.09, 14:26
      Skarbie, mój tata w ogóle nie cierpiał, nic go nie bolało, nie czuł się źle, po prostu (prawdopodobnie wraz ze wzrostem obrzęku mózgu), powoli słabł, niedowład powoli postępował, ostatnie dwa dni zapadł w śpiączkę i odszedł w czasie snu. Tak bardzo bał się tego bólu, ale nic takiego nie nastąpiło. Nigdy nie musieliśmy podawać ŻADNYCH środków przeciwbólowych. świadomość też szwankowała, więc wcale się nie bał. do końca był wesoły i pogodny - czego i Wam życzę. Trzymajcie się.
      • shope Re: przerzuty w mózgu, koniec? 10.10.09, 11:52
        to straszne ze zyczymy sobie tego, aby nasi bliscy odeszli bez bolu:
        ( przeciez chodzi o to aby nie odeszli z powodu tej choroby:(
        oczywiscie nie pije do Ciebie, po prostu taka mam mysl. pozdrawiam.
        • marmotka77 Re: przerzuty w mózgu, koniec? 10.10.09, 22:45
          problem w tym ze to nie takie latwe tak myslec skoro widzi sie
          najblizsze osoby cierpiace .....wtedy marzy nam sie aby wiedziec je
          usmiechniete i niecierpiace ...chyba z tad takie watki...
          • onka37 Re: przerzuty w mózgu, koniec? 12.10.09, 21:49
            Witajcie!
            teściowa lepiej się czuje.... lecz w międzyczasie miała dwa ataki
            padaczki tego samaego dnia.... dla nas jest to sytuacja nowa i
            przerażająca.... za drugim razem pogotowie nie chciało przyjechać, w
            końcu się udało, była dwa dni w szpitalu, teraz jest znów w domu ze
            zwiększonymi lekami, ale o dziwo niedowład się zmniejsza, dziś
            poruszała się sama z balkonikiem do łazienki!!!1 a lekarze nie
            dawali szans że niedowład minie. Ja jestem sceptyczna boje się zeby
            się nie przemęczała, by nie dostała ataków, które ponoć teraz mogą
            być częste, czy to ma coś wspólnego? lekarze twierdzą żę nie... ja
            nie wiem sama i zarazem nie mogę uwierzyć że stan aż tak się poprawia
            • mag461 Re: przerzuty w mózgu, koniec? 13.10.09, 08:56
              Oneczko....
              choroba nowotworowa ma to do siebie ,że raz jest lepiej raz
              gorzej,ale koniec u pacjenta terminalnego zawsze taki sam.
              Mojemu tacie na tydzień przed szpitalem poprawiło się na tyle ,że
              nie mogłam uwierzyc w to ,iż jest człowiekiem który ma w niedługim
              czasie odejśc.
              Po 8 dniach poprawy szpital,po 10 dniach odszedł na zawsze.
              Nie piszę tego,żeby odebrac Ci nadzieję,ale po to żebyś mogła się
              oswoic i przygotowac..
              Pozdrawiam i życzę dużo siły i wytrwałości
            • kizi10 Re: przerzuty w mózgu, koniec? 17.10.09, 12:27
              niedowład i ataki epi, mogą być spowodowane obrzękiem mózgu. Wiem, że to zabrzmi strasznie, ale spróbujcie skontaktować się z lekarzem z hospicjum. Tylko on może pomóc w zdobyciu mannitolu do podawania w domu. W przypadku mojego taty, mannitol był zbawienny, jest to lek, podawany między innymi w leczeniu obrzęku mózgu - tylko w warunkach szpitalnych. my mieliśmy ułatwione zadanie, bo po kolejnym pobycie taty w szpitalu, uprosiliśmy lekarzy, żeby zostawili wkłucie centralne. Z tym podawanie kroplówek było łatwizną, trzeba się było tylko nauczyć obsługiwać rurki - ale nie jest to trudne. Gdyby udało się Wam z mannitolem, napisz do mnie, powiem dokładnie jak zadbać, żeby wszystko było ok, na co uważać, itd. Ale naprawdę warto spróbować. pozdrawiam cieplutko
              • ninal5 Re: przerzuty w mózgu, koniec? 09.12.09, 09:56
                Witam,
                Nasza historia (choroby mojego taty) trwa już 2 lata. Diagnoza- rak
                płuc z przerzutem do mózgu, chemie, 3 radioterapie na kolejne
                przerzutowe guzy, operacje, bioenrgoterapie, zioła - wszystko. Teraz
                jesteśmy pod opieką hospicjum domowego. W płucach rozległe rozsiane
                guzki, w głowie rosnący kolejny przerzutowy guz.
                Z powodu guza i obrzęku mozgu u taty postępuje niedowład. Obecnie
                prawa noga i ręka są całkowicie niedowładne, bez czucia. Tata
                przebywa już tylko w łóżku i nie jest w stanie wykonać najprostszych
                czynności sam (kramienie, ubieranie, mycie). Tata słabnie, bardzo
                szybko sie męczy, przysypia co parę minut. Od około tygodnia ma
                chyba padaczkowe ataki drgawek. Drga bezwładna noga i ręka,
                pojawiają się problemy z oddychaniem. Atak trwa kilka minut (do 10
                min), póżniej tata jest bardzo zmęczony, niedowład nasila się za
                każdym razem. Lekarka z hospicjum przepisała relanium do podania w
                czasie ataku, ale nie mogę go podać, bo tata nie jest w stanie
                niczego przełknąć.
                Czy ktoś w Was miał podobną sytuację? Jak reagować w czasie ataku?
                Czy można jakoś pomóc?
                Od opisanych przez Ciebie kizi objawów ile czasu upłynęło do
                odjeścia taty? Mam 28lat i po raz pierwszy w życiu jestem w sytuacji
                terminalnej opieki nad chorym, proszę o wszelkie sugestie. Tatą
                zajmuje sie także (i przede wszystkim moja mama), ale wszelkie
                decyzje niestety podejmuję ja - to do mnie zwracają sie lekarze a 2
                lata walki z chorobą i obcowania z "wyrokami" lekarzy nauczyły mnie
                sprawdzania każdej diagnozy i recepty. Dziękuję.

                • onka37 Re: przerzuty w mózgu, koniec? 08.02.10, 12:58
                  Witaj! dopiero teraz zajrzałam co do Twego postu to na temat
                  relanium mogę się wypowiedzieć tak:lekarka z hospicjum najpierw
                  przepisała mamie wlewki doodbytnicze ale teraz już zastrzyki które
                  nauczył się podawać teściu
    • mag461 Re: przerzuty w mózgu, koniec? 28.12.09, 08:11
      Onka jak teściowa????
      Dawno nie pisałaś..odezwij się
      • onka37 Re: przerzuty w mózgu, koniec? 08.02.10, 13:02
        A u mojej teściowej nie za dobrze.... już niedowład całkowity, znów
        pampersy i karmienie i problem z mową taki że nie mamy jak za bardzo
        się porozumiewać, jest to bardzo przykre, nie wiedząc co chce
        powiedzieć i dla nas i dla niej....
        dodatkowo strasznie spuchnięta jest po tych sterydach.........
        jak bardzo mi żal.....
        • onka37 Re: przerzuty w mózgu, koniec? 16.02.10, 09:23
          Mama odeszła 12.02.2010- już jest jej dobrze, nie męczy się , bo
          ostatnie dni cierpiała.....
          • mag461 Re: przerzuty w mózgu, koniec? 17.02.10, 10:14
            Tak mi przykro..... bardzo Wam współczuję.To prawda,odeszli i już
            się nie męczą to chyba jedyne pocieszenie w takiej sytuacji.
            Niestety sceny z ostatnich miesięcy życia mojego taty wracają co
            chwilę choc zaraz mija 5 miesięcy.Jak chorował nie było czasu żeby o
            tym myślec .....już sama nie wiem co było lepsze....
            Przytulam cieplutko

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka