antoinetka
13.10.09, 15:35
Witam wszystkich bardzo serdecznie i łączę się w bólu z Wami
wszystkimi, bo od niedawna wiem, co znaczy nowotwór. Mam 36 lat i
miesiąc temu znalazłam w lewej piersi guz. Potem kolejne dwa, które
nie były widoczne na mammografii. Potwierdziły się dopiero na usg w
Centrum Onkologii. Okazało się, że to rak wieloogniskowy. Po biopsji
powiększonego węzła chłonnego szyi okazało się, że nie jest to
przeżut, ale od razu skazano mnie na amputację piersi.
Dlaczego??? Czy nie można najpierw chemii albo leczenia
farmakologicznego a potem operacji oszczędzającej??? Wiem, że to
nowotwór wieloogniskowy, ale może warto byłoby zaryzykować a nie od
razu ciach i uciąć? Trudno mi się z tym pogodzić, zwłaszcza, że dziś
dowoedziałam się o amputacji. Czemu nie pobrano biopsji z tych dwóch
pozostałych guzków, tylko z tego jednego (carcinoma in situ ze
wskazaniem badania śródoperacyjnego)zwłaszcza, że na usg
dowiedziałam się, że ich strutktura jest inna. Może to zatem nie
nowotwory te dwa pozostałe guzy???
Będę wdzięczna za podpowiedzi i rady.
Pozdrawiam wszystkich.