fotek12
04.02.10, 12:29
Półtora tygodnia temu dowiedziałam się, że mam chłoniaka złośliwego.
Nic na ten temat nie wiedziałam, a to co przeczytałam przeraziło
mnie. Czekam na szczegółowe wynik, które określa typ chłoniaka. Jest
we mnie nieopisany lęk i strach. Próbuje tego nie pokazywać 8-letniej
córce, którą wychowuje sama. Dowiedziałam się (co również ogromnie
mnie przytłoczyło), że mogę długo czekać na szpital i leczenie, bo
tak to wygląda. Nie wiem co robić, nie mam żadnej "mapy" jak sobie
pomóc, co robić , jak żyć, jak walczyć beż żadnych znajomości i
samotnego życia o o własne zdrowie i życie z biurokracją. Czy jest mi
w stanie ktoś z Was doradzić, bo mam kompletny chaos i pustkę.
Również czekanie na wynik i wizytę (nawet prywatną) do profesora
strasznie wydłuża czas, który jak wszędzie przeczytałam gra ogromna
rolę. Przecież nie mogę sama zaaplikować sobie chemii czy
radioterapii. czy jestem skazana z powodu upływającego czasu, czy
dostanę od lekarzy szansę. Pomimo, że mieszkam w dużym mieście
(Poznań)czuję się kompletnie opuszczona i zagubiona. Może ktoś mi
doradzi jak się żywić, co robić i w jaki sposób się wzmacniać do
momentu przyjęcia do szpitala. nie wiem, czy do tego czasu nie
"zwariuję" siedząc w domu. Chciałam wrócić do pracy, żeby nie
siedzieć bezczynnie przez długi okres czasu i żeby zwolnienie nie
wydłużało mi chorobowego, ale usłyszałam ,ze mam osłabioną odporność
i lepiej nie wychodzić. kiepsko z robieniem zakupów, wspomagają
trochę znajomi, ale wstyd mi prosić. Na dodatek zaczął boleć mnie
kręgosłup i brzuch i nie wiem czy to stres, czy chłoniak "mnie
zjada". Dziękuję za wszelkie rady, wsparcie, informacje jak działać.
gosia