Dodaj do ulubionych

Rak jajnika

11.10.11, 15:06
Tak.To ja.Nigdy nie myślałam że po chorobie ojca(rak trzustki)powrócę na to forum ze samą sobą.Nic na to nie poradzę poza chęcią do walki:).
Nurtuje mnie tylko jedna kwestia.W Wielkopolskim centrum onkologii właściwie czeka już na mnie miejsce,już wiem że dostanę 3 chemie i operacja.Pojawia się problem z tym czekaniem.Dzień przyjęcia mnie na oddział zależy od tego kiedy zostaną ponownie skonsultowane wyniki badania preparatów które zostały wysłane z mojego miejscowego szpitala po operacji.W Poznaniu powiedzieli mi że oni pobiorą sobie te preparaty z Polnej do ponownego przebadania.Kazali dzwonić 6.X.I jeśli już są sprawdzone to 7.X.mam już być u nich.
Dzwonię od 6.X codziennie(oprócz soboty i niedzieli )i cały czas nic.Nie ma.Zdaję sobie sprawę że takich jak Ja w Poznaniu mają na setki jednak rodzina zaczyna się irytować(ja jakoś jestem spokojna).
Mam pytanie czy oczekiwanie na konsultację trwa tak długo,czy może jeszcze dłużej?
Dr.Kuczyński(który mnie przyjmował)sugerował swym tonem że powinno(i musi)pójść szybko.

Dodam (dla ciekawych)że ogólnie skierowanie miałam wypisane na ul.Łąkową,jednak z powodu jej przenosin zostałam skierowana do WCO.
Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: Rak jajnika 11.10.11, 21:19
      a kiedy dostali preparaty?ja (ziarnica)czekałam ok.dwóch tygodni na wynik
      i takie p.s.gdzie przenosi się Łąkowa?miałam tam praktyki;)
    • emgoro Re: Rak jajnika 11.10.11, 22:19
      Polecam forum poświęcone wyłącznie tematyce raka jajnika
      www.nowotwor.eu/
    • agata781 Re: Rak jajnika 12.10.11, 10:19
      W WCO na pierwszej wizycie byłam 27 września i mówiono mi że jeszcze tego samego dnia będą brali preparaty z Polnej.
      Piszę na tym forum bo już kiedyś otrzymałam tutaj wsparcie i Wy przyszłyście mi jako pierwsze na myśl.
    • agata781 Re: Rak jajnika 21.11.11, 07:00
      Nie oczekuję wsparcia,staram się radzić sobie sama ze wszystkim.W nocy wyję do poduszki ze strachu,rano budzi mnie bolący brzuch,a w ciągu dnia strach i złe myśli zagłuszam wyszywaniem.Liczenie kolejnych nitek jest (jak na razie)skuteczne.
      Koniec końców złośliwy rak jajnika okazał się guzem granicznym-typu endocerwikalnego,ograniczonym tylko do jajnika.
      Jak na razie lekarz obstawia zabieg laparoskopowy,i ograniczenie tego zabiegu tylko do chorego jajnika.Nie wiadomo tylko jak sytuacja rozwinie się w trakcie operacji bo w brzuchu mam pełniusieńko zrostów.Pęcherz zrośnięty z macicą,zrosty między jelitami,prawy jajnik "zniknął"w odmętach tych zrostów(guz jest na lewym).Do tego w jamie brzusznej nadal utrzymuje się stan zapalny który cały czas odwleka operację.
      Ginekolog który operował mnie w miejscowym szpitalu po pierwszej operacji powiedział że będzie ciężko,że prawego jajnika nie ma(zginął w zrostach)i dlatego nie do końca usunął mi lewy(zostawił kawałeczek).W związku z tym mam obiekcje że pomimo zapewnień lekarza w Poznaniu po drugiej operacji szans na dzieci nie będzie.

      P.S.
      Na forum onkologiczne,mimo najszczerszych chęci,nie udało mi się zarejestrować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka