nombrilek
20.01.13, 11:01
Patrząc na forum zastanawiam się czy ostatnim czasie jest jakiś wysyp tych potworów czy co?:(
Dowiedzieliśmy się o chorobie na początku listopada, rak niedrobnokomórkowy gruczołowy, nieoperacyjny, umiejscowiony przy aorcie. Mama przyszła I rzut chemii cisplatyna i winorelbina, niestety rak okazał się chemiooporny - nie zareagował na chemię, po 2 cyklach chemię przerwano. Teraz miała otrzymać Tarceve jednak okazało się że nie ma mutacji w genie. Od wtorku ma dostawac chemię w monoterapii gemcytabinę.
Ja już nie mam siły, jestem w ciąży, nie umiem o niczym innym myślec, choroba przycmiła czas oczekiwania na dziecko. Nie chce żeby dziecko kojarzyło mi się do końca życia z tym strasznym okresem, z chorobą. Martwię się o tatę jak daje sobie i da sobie z tym radę.
Dałam też mamie kapsaicynę, modle się non stop, a mam wrażenie że im więcej się modle tym jest coraz gorzej.