ab-75 18.05.06, 22:40 CZY ZNASZ MOZE OSOBĘ LUB KONTAKT DO OSOBY , KTÓRA MOGŁABY POKIEROWAĆ ? KIEDYŚ W GDAŃSKU PROWADZIŁ PAN NORBERT JANOWICZ , JAK MOZNA DO NIEGO DOTRZEC, SAMA BOJE SIĘ PRZEPROWADZIĆ TA GŁODÓWKE Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
b_a_l_b_i_n_k_a Re: DO WITARIANKA !!! 19.05.06, 09:35 AB, bardzo Cie proszę. Zanim zaczniesz stosować jakiekolwiek alternatywne metody, poradź się swojego onkologa. Wszyscy, którzy obiecuja Ci, że chorobe da się wyleczyć bez chemioterapii czy leczenia w szpitalu ale za pomocą metod naturanych, mijają się z prawdą. Tacy ludzie wykorzystują strach i ogromny stres którzy towarzyszy wiadomości o chorobie. Kiedy masz spotkanie dotyczace chemioterapii? Będziesz się leczyć w Gdańsku? Odpowiedz Link
liina Re: DO WITARIANKA !!! 19.05.06, 09:48 Witaj Ab! Wiesz, przeczytalam ta strone, ktora dalas.Mam mieszane uczucia, juz ja kiedys widzialam.Kilka rzeczy bym moze i zastosowala. Glodowka jest dobra rzecza, na raka tez, gdyz rak sie odzywia wlasnie tym co zjemy. Kiedys na onkolinku facet jakis pisal o diecie z wodorostow, nie wiem na czym ona polega dokladnie, ale moze i ma to jakis sens, ale trzeba byc ostroznym chyba, bo mozna sobie narobic szkod w organizmie. Mozesz zastosowac glodowke taka np. jeden dzien w tygodniu, ze nic nie jesz, oprocz picia mineralki, takie cos ci nie zaszkodzi na pewno, ale nie nalezy sie glodzic tygodniami chyba. Jesli chodzi chemie, to przychodzilo mi to do glowy wiele razy.Sporo czytalam na ten temat, widzialam tez mase chorych ludzi przeciez, lacznie z moja mama. Nie wiem, ale po pierwszej operacji i pierwszych 8 chemiach, mamie choroba wrocila po roku, wtedy mialam taki okres, ze uwazalam, ze jednak ta chemia nie jest najlepszym rozwiazaniem.Mama jakis czas tez z chemia po drugiej operacji zwlekala, pila hube i mieszanke ziol z nagietka, pokrzywy, melisy i kilka innych ziolek, do tego jadla taki wyciag z brzozy "betulina", mozna to zamowic w aptece lub indywidualnie u producenta.Jadla tez tabletki "MUMIJO". Przez prawie 2 miesice po operacji mimo , iz mama na chemie nie szla, byl marker podwyzszony, ale utrzymywal sie na stalym poziomie, co dalo mi duzo do myslenia, ze jednak ten rak nie idzie, nie cofa sie , ale tez nie idzie, ze stanal w miejscu. Niestety mama pojechala na USG do jakiegos lekarza, ktory jej bzdur naopowiadal, ze ma guza duzego gdzies w brzuchu, nie bylo mnie wtedy w kraju niestety. Mama byla tak przerazona, ze poszla zaraz na chemie, marker spadl po chemii, ale na bardzo krotko, potem juz rosl bardzo szybko. Do dzis nie bede wiedziala, czy bez tej chemii by sie udalo wtedy, czy moze udaloby sie jej utrzymac w ryzach tego raka za pomoca ziol i psychiki, ale jakis czas sie jej to udawalo, niestety jakis lekarz zburzyl jej wiare w to. Nie wiem, mam czasem mieszane uczucia co to tych wszytkich metod, ale jesli chodzi np. o naswietania, to znam osobe po nich, bez chemii, zyje juz kilkanscie lat bez nawrotu. Mysle, ze to zalezy jaki typ raka, gdzie jest umiejscowiony itd.Nie ma dwoch takich samych przypadkow i chyba nie ma jednakowo dobrych rozwiazan dla wszytkich. Zanim cokolwiek zrobisz, idz najpierw do onkologa albo najlepiej kilku i popytaj . Bedzie ci trudno poszukac kogos takiego do pogadania o takich sprawach, ale probuj. Nie rezygnuj na dzien dobry z tradycyjnych metod leczenia, przemysl dobrze sprawe i zapytaj jeszcze lekarza jakiegos takiego komunikatywnego. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
ewaw1022 Re: DO WITARIANKA !!! 19.05.06, 11:04 Witaj! Ab nie podejmuj żadnych pochopnych decyzji. Przecież po otrzymaniu chemii, zmiana może się na tyle zmniejszyć, że będzie ją można bezpiecznie z operować, a przecież z Twoim pozytywnym nastawieniem może się całkowicie cofnąć. Przecież cuda istnieją, a w szczególności jak się tak bardzo kogoś kocha i chce się dla niego żyć!!! Metod wspomagających leczenie raka jest dużo i myślę, że można jakąś wybrać, jakąś sprawdzoną, rozsądną. Słyszałam, o głodówkach, jakaś Pani w lubelskim stosuje taką metodę, ta głodówka trwa około 40 dni i się tylko pije i je arbuzy, ale czy to może pomóc??? Polecam książkę „ Potęga podświadomości” w tej chwili nie pamiętam autora, moją mamę bardzo wzmocniła psychicznie. Pozdrawiam bardzo serdecznie i myśl pozytywnie (jak powtarza Liina :))) Ewa Odpowiedz Link