Dodaj do ulubionych

nowotwór oskrzeli

04.07.06, 20:26
u mojego taty wykryto raka oskrzeli.czy ktoś wie o tym wiecej?tata rzucił
palenie po 40 latach .kaszlał, lekarze podejrzewali astme.potem bronchoskopia
i ta diagnoza.czekamy jeszcze na wynik histopatologii ale ja obawiam sie
najgorszego.nie wiem co mam robic jak sie zachować.tata do końca nie
wie...lekarz nie powiedział mu o tym co widział podczas badania.tata wie o
podejrzeniu nowotworu ale tak naprawdę to on chyba przeczuwa najgorsze...jak
mu pomóc jak go wspierać kiedy ja sama nie mam nadziei????????????????
Obserwuj wątek
    • czap Re: nowotwór oskrzeli 05.07.06, 00:15
      Miriam, źle trafiłaś, bo tu wszyscy mają nadzieję. Najważniejsze to nie
      panikować. Poczekajcie cierpliwie na ostateczny wynik. Nawet jeśli będzie
      najmniej oczekiwany, to nadzieję zawsze trzeba mieć. Jeśli jej już teraz nie
      masz-to popracuj nad tym, bo będziesz musiała się z nią dzielić z ojcem, jeśli
      zajdzie taka potrzeba. A tymczasem poczekaj na wynik.Pozdrawiam
    • estelka1 Re: nowotwór oskrzeli 05.07.06, 07:21
      Miriam, właśnie Ty nie możesz stracić nadziei nawet jeśli stan Twojego taty nie
      będzie zadowalający. A teraz, kiedy nie macie jeszcze pewności, co dokładnie
      dzieje się z tatą, nie panikuj na zapas. A jeśli się okaże, że to rak... Nawet
      nie zdajesz sobie sprawy, ile Twoja wiara w wyzdrowienie taty może zdziałać
      cudów. Prawie rok temu u mojej mamy wykryto raka płuc, drobnokmórkowego, czyli
      jednego z najbardziej złośliwych nowotworów. Lekarz powiedział mi wprost, że
      rokowanie jest złe, niezaleźnie od tego, że już po dwóch chemiach była ogromna
      poprawa, a po czterech guza już nie było. Przepłakałam niejedną noc, boję się o
      mamę, szczególnie jak gorzej się czuje (mocno odchorowała radioterapię, chemia
      zrobiła znacznie mniejsze spustoszenie), ale ani przez chwilę nie wątpiłam w
      to, że wyjdzie z choroby. Dużo rozmawiam z mamą, praktycznie mama wszystkie
      swoje problemy związane z chorobą powierza mi. Czasem mi trudno z taką wiedzą,
      ale wiem, że jestem potrzebna mamie i to jest najważniejsze. Mając wsparcie w
      nas (we mnie, tacie, siostrze oraz w moim męzu i córce) mama wie, że ma dla
      kogo walczyć z chorobą, że jest nam potrzebna, ale przede wszystkim widząc to,
      że my w nią wierzymy, sama ma nadzieję na wyjście z choroby. Mija rok, jest
      dobrze. Mama wraca do formy sprzed choroby. I oby na tym nasza "rakowa"
      historia się skończyła. POzdrawiam Ciebie i Tatę. Bądźcie silni i bądźcie
      dobrej myśli. Agnieszka
      • bas1213 Re: nowotwór oskrzeli 05.07.06, 13:55
        Moja mama ma guza w płucu.Lekarze nie wiedzą jaka to jest odmiana tego
        nowotworu.
        Na dniach będzie wszystko wiadomo.
        Narazie zaproponowali jej chemię.Co wy o tym sądzicie?
        • estelka1 Re: nowotwór oskrzeli 05.07.06, 17:53
          Drobnokomórkowego raka płuc z zasady leczy się chemioterapią i radioterapią,
          bez operacji. W niektórych typach raka (ale nie umiem ci powiedzieć w jakich)
          podają chemię, żeby zmniejszyć guza i "przygotować" go w ten sposób do
          operacji.Jak będzie dokładniej wiadomo, jakiego typu raka ma Twoja mama, będzie
          mi łatwiej cokolwiek powiedzieć
          • bas1213 Re: nowotwór oskrzeli 08.07.06, 22:21
            Wiesz w zasadzie to nie wiadomo jakiego ma raka czy drobnokomórkowego czy
            niedrobnokomórkowego,oni poprostu nie wiedzą co to za odmiana ( dziwią się
            dlaczego oskrzela są czyste.Zaproponowali jej operację ale mama się nie
            zgodziła- dostaje chemię -narazie miała jedną wlewkę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka