09.09.06, 13:07
Jak już pisałam wcześniej nasza historia zaczęła się bardzo niewinnie 10
miesięcy temu gdy na mamę spadła walizka i uderzyła ją nóżką koło obojczyka
Po 2 miesiącach mama zrobiła mammografię, RTG i USG, które nic nie wykazały
oprócz krwiaka, który podobno miał się wchłonąć. W lipsu zaciącnęłam mamę do
lekarza, który na USG wykrył iż jest to guz do biopsji, którą też od razu
wykonał. Wyniki: cellulae carcinomatosae.
Skierowanie do Instytutu Onkologii i ponowne badania: USG i mammografia.
Wyniki: ca birads 5.
Operacja odbyła się 6 września. Mamie wycięto guz i węzły chłonne. 25
września odbieramy wyniki histopatologii i decyzję co dalej.
Było ciężko i pewnie jeszcze będzie, ale trzymamy się nadzieji, że wszystko
będzie dobrze. Jak zawsze powtarzała moja mama "Głowa do góry i do przodu".
Trzymajmy się wszyscy razem, musi być dobrze.

Obserwuj wątek
    • ila222 Re: Nadzieja 09.09.06, 20:42
      To jak to? Choroba zaczęła sie od uderzenia?
      Co dokładnie dolega mamie? Bo łaciny nie rozumiem.
      pozdrawiam i zycze duzo 0ciepla i wiary
    • attenna11 Re: Nadzieja 11.09.06, 22:12
      Trzymam kciuki!
      Jestem w podobnej sytuacji. Lekarze wykryli u mojej mamy nowotwór
      złosliwy.Niestety nieoperowalny.jest to nowowtwór przełyku, wpustu i
      zoładka....tak nacieka....nawet na jakieś naczynia krwionośne i przeponę. Na
      razie mama czeka na kolejną gastroskopię z biopsją, bo po otwarciu lekarz nie
      chciał tego ciąc a całości nie da się juz wyciąc. Z tego co mówił raczej
      chemia i tym podobne niewiele juz pomogą.
      Ale NADZIEJA UMIERA OSTATNIA!!!!! Ja wierzę , że się uda i pokonamy paskuda!
      Życzę Tobie swasznie również takiej nadziei i oczywiście wygranej! Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka