swasznie
09.09.06, 13:07
Jak już pisałam wcześniej nasza historia zaczęła się bardzo niewinnie 10
miesięcy temu gdy na mamę spadła walizka i uderzyła ją nóżką koło obojczyka
Po 2 miesiącach mama zrobiła mammografię, RTG i USG, które nic nie wykazały
oprócz krwiaka, który podobno miał się wchłonąć. W lipsu zaciącnęłam mamę do
lekarza, który na USG wykrył iż jest to guz do biopsji, którą też od razu
wykonał. Wyniki: cellulae carcinomatosae.
Skierowanie do Instytutu Onkologii i ponowne badania: USG i mammografia.
Wyniki: ca birads 5.
Operacja odbyła się 6 września. Mamie wycięto guz i węzły chłonne. 25
września odbieramy wyniki histopatologii i decyzję co dalej.
Było ciężko i pewnie jeszcze będzie, ale trzymamy się nadzieji, że wszystko
będzie dobrze. Jak zawsze powtarzała moja mama "Głowa do góry i do przodu".
Trzymajmy się wszyscy razem, musi być dobrze.