liina
23.11.06, 20:53
Nie wiem czy powinnam pisać akurat na tym forum to co mi przyszło do głowy jak
oglądałam dzis wiadomosci wieczorne, ale moze sie podziele.
Rozumiem tragedie rodzin oraz osob, ktore zginely w tej kopalni i ich bol, bol
zwiazany ze strata bliskich, mnie tez to spotkalo, ale zaczyna mnie nieco
uwierac jedna rzecz.
Slyszy sie ciagle, ze pieniadze na rodziny poszkodowanych zbiera wiele
organizacji, a telewizja polska chce przekazac rodzinom milion zł.
Czy rodziny te sa w groszej sytuacji i bardziej cierpia niz rodziny ludzi
zmarlych na raka? Czy nie lepiej by bylo choc czesc tych pieniedzy przeznaczyc
na badania dla chorych na raka, ktorzy jeszcze zyja i mozna ich uratowac?
Ilu ludzi umiera na raka rocznie, bo nie stac ich na prywatne badania, a
najblizszy termin badania na NFZ maja za pol roku albo za rok? O tym sie nie mowi.
Moze by tak czesc tych pieniedzy przeznaczyli na worki zywieniowe, aby nie
glodzic chorych na raka w ostatnim stadium choroby i im nie dokladac cierpien
na koniec?
Zaczyna mnie denerwowac takie publiczne ciagle gadanie o tragedii narodowej,
tak jak by nie bylo tragedia to, ze mase ludzi umiera rocznie na raka i to
czesto z tytulu braku pieniedzy na badania! Mozna by było tych ludzi uratowac!
Ja nie moge sie doprosic skierowania na cytologie i USG, mimo, ze moja mama
zmarla na raka jajnika, bo mnie przysluguje USG wedlug NFZ tylko wtedy kiedy
cos sie juz dzieje( czyt. jak masz np. spore wodobrzusze), a nie profilaktycznie.
Mysle osobiscie, ze czesc z tych pieniedzy mozna byloby przezanczyc na
ratowanie zycia ludziom, ktorzy jeszcze zyja, ale moje osobiste zdanie i tak
nie ma zadnego znaczenia.