Dodaj do ulubionych

No i niestety szykujemy sie na chemie...

01.02.07, 18:15
3 miesiace temu mama miala operacje wycinania guza nadnercza (angiosarcoma).
Minely 3 miesiace i kontrolne badanie TC pokazalo ze ta cholera odrosla ma
3,5-4,0 cm i pewnie nadal rosnie :(. Dodatkowym problemem jest fakt ze guz
jest umiejscowony po prawej stornie, niedaleko zyly glownej, ktora jest bardzo
delikatna, a tym samym zaweza pole do popisu...
W poniedzialek bylysmy w CO w warszawie u Doc Ruki no i teraz czekamy na
telefon z CO z informacja kiedy moga mame przyjac na odzial (ma zapisane 2
chemie z porywem do trzech). 3-4 dni w szpitalu, 21 dni przerwy i znowu jazda.
Jestem tak skolowana wynikiem TC (mama wyglada kwitnaca, czuje sie znakomicie,
a tu...) a dodatkowo po wizycie u lekarza zaskoczona i przygnebiona, ze siedze
i do tej pory nie moge dojsc do siebie....teraz chemia,po tem operacja i
nawietlanie podczas operacji (brchioterapia,czy cos takiego), potem
radioterapia i moze jeszcze chemia...Jezu :(
Jak mamy sie przygotowac do chemii?Czy jakas specjalna dieta?czy mama powinna
troszke przytyc przed chemia,bo pewnie schudnie podczas pobytu w spzitalu?No i
jak bedzie to jej lezenie wygladalo?czy ja bede mogla spokojnie
przychodzic?jak wyglada podawanie chemii?czy moge byc przy niej podczas
'podawania'?Jejku,nic jeszcze nie czytalam o 'tym' etapie walki,bo bylam
pewna ze nas to ominie :( a teraz....szaleje....miotaja mna skrosne
emocje..jestem wsciekla na mame (nie wiem dlaczego?),na lekarzy...
pozdrawiam i zbieram sily :)
susanka
Obserwuj wątek
    • aniawx Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 01.02.07, 19:20
      Witaj Susanka
      Przykro mi, ze musieliście dojść do tego etapu z mamą, ale pamiętaj, ze to nie
      oznacza konca!!!!! Nie mam pojęcia jak sie leczy w Warszawie, ale w Krakowie
      można normalnie siedzieć przy chorym (w wyznaczonych godzinach). Ja była zawsze
      przy Patryku, w czasie chemi i potem. Wiesz nie wiem dokładnie o jakiej chemi
      rozmawiamy, ale Patryk miał bardzo mocne. W każdym razie można byc przy chorym.
      Ważne jest to, zeby mama dbała o jamę ustną - niech płucze buzię szałwią i
      przeciera nystatyną kilka razy dziennie!!!!! Bo jak ją zaatakuje na buzi to nic
      nie zje! Jak będize leżeć to oklepuj mamie plecy. Staraj sie żeby jadła, żeby
      przynajmniej miała czym wymiotować jak będzie ja naciągało. Jak nie bedzie
      chciała jeść to zmuszaj, a przynajmniej staraj sie zeby choć troszkę. Mój
      Patryk jak juz nic nie móghł jeść, to zawsze wciskałam w Niego choć kisiel!!
      Kisiel jest (a przynajmniej dla chłopaków co sie nimi opiekowałam był) wazny.
      Tworzył warstwe ochronna na żełądek - tak zawsze mówili:) Wszyscy tak jedli te
      kisiele:) Jedzonko ma być gotowane, nie surowe!!!! a i do picia najlepiej kup
      mamie wyprawkę bobo frutów!! I nie dawaj jej soków takich w kartonie. I jeszcze
      dopytaj lekarza, ale Patryk nie mógł jeśc żadnych owoców świeżych, jedynie
      jabłka gotowane. To chyba tyle co mi do głowy przychodzi w tej chwili. Jak masz
      jakies pytania to postaram sie odpowiedzieć.
      Trzymajcie sie dzielnie!! Pamiętaj, ze to jeszcze nie koniec i że warto
      walczyć!!! Nie załamujcie sie,!! Będzie dobrze!!!!!
      Ania
    • emgoro Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 01.02.07, 19:55
      Polecam przeczytać artykuł "Jak bezpiecznie przejść przez chemioterapię?"
      www.servier.pl/edukacja/mustophoran/edu1/1.php?PHPSESSID=c1f3ed8c36bc3baa12f2119c9fbfa479
      artykuł jest na trzech stronach wystarczy kliknąć na kolejną część.
      pozdrawiam Robert
      • marika78 Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 02.02.07, 13:57
        witam was!
        moj tatko wczoraj zaczal chemie paliatywna, ma raka niedrobnokomorkowego pluc w
        IV stopniu zaawansowania- rozsiew do drugiego pluca, na szczescie nie ma
        przerzutow do innych organow...
        dzieki Robert za link, poczytalam i wiem troche wiecej, moze umiesz cos
        poradzic, bo tato ma uciazliwa czkawke- czy jest na to jakis sposob?
        jesli zas chodzi o moje rady przy chemioterapii to- zazywanie tabletek wyciag z
        chrzastki rekina- ecomer a takze picie codziennie pol szklanki barszczu
        kwaszonego w domu, oczywiscie z czerwonych buraczkow bo to dobre na krew

        pozdrawiam
        • emgoro Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 05.02.07, 00:32
          Czkawka może być spowodowana obecnością nowotworu, bo spotkałem się z taką
          opinią, że tak może być i nie wiem czy jakoś można sobie domowymi sposobami
          sobie z tym poradzić. Ecomer napewno nie zaszkodzi i picie barszczu kwaszonego
          też. Jeśli Twój tata może pić soki to najlepiej też urozmaicić sokami owocowymi
          i warzywnymiprzygotowanymi samemu w oparciu o zakupione i naświeżo przygotowane
          i od razu wypite.
          Przeczytaj forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
          f=37372&w=43901807&wv.x=2&a=56494089
          Polecam też tą dietę poczytaj:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37372&w=43901807&a=46168121
          oraz to:
          Prawidłowa dieta ma ogromne znaczenie w profilaktyce oraz leczeniu chorób
          nowotworowych. Spożywanie znacznej ilości tłuszczów zwierzęcych oraz produktów
          wysoko przetworzonych zwiększa ryzyko rozwoju wielu nowotworów - głownie jelita
          grubego, prostaty a także piersi i trzonu macicy.
          Uważa się, że zrównoważona (zawierająca wszelkie niezbędne składniki) dieta
          powinna opierać się głownie na produktach roślinnych (warzywa, owoce), rybach
          oraz białym mięsie z jak najmniejszą zawartością konserwantów oraz soli.
          Pokarmy zalecane podczas leczenia onkologicznego:
          - - napoje: herbata, kawa naturalna w niewielkiej ilości, woda mineralna
          niegazowana, mleko sojowe, preparat mlekozasteęczy np Prosobee lub
          Nutromigen
          - produkty bezglutenowe: chrupki ryżowe, makaron bezglutenowy, ryz, chrupki
          kukurydziane
          -kasze: kaszki dla dzieci z owocami, kleiki ryżowe
          - jarzyny: ziemniaki gotowane, puree, gotowana marchewka, buraki, pomidory
          bez skórki, gotowana kukurydza
          - owoce: pieczone jabłka, banany
          - zupy: rosół, barszcz czerwony, przecierane zupy jarzynowe
          - jaja: na miękko, półtwarde, wolna jajecznica
          - mięsa: gotowane, duszone, mielone z mąką kukurydziana
          - wędlina: polędwica, szynka z drobiu
          - tłuszcze: margaryna, oliwa, oleje roślinne
          - przyprawy: sól w niewielkich ilościach
          (na podstawie "Onkologia Kliniczna" M. Krzakowski, 1999)
          Istnieją liczne opracowania odnośnie roli witamin zarówno w przebiegu choroby
          nowotworowej jak i jej zapobieganiu. Uważa się, że wszelkie przeciwutleniacze
          mogą wpływać profilaktycznie na powstanie nowotworu (więc wit. A i E także).
          Niejasna jest jedynie rola wit. B12, która jest raczej przeciwwskazana w
          chorobie nowotworowej, ale przekonujących opracowań na ten temat brak.
          www.onkonet.pl/menu.php?id=1303
          pozdrawiam Robert
          • emgoro Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 05.02.07, 00:34
            Pierwszy link źle się wkleił.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37372&w=43901807&wv.x=2&a=56494089
            pozdrawiam Robert
            • marika78 Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 05.02.07, 11:26
              Hej,
              Robert wielkie dzieki za wszytskie informacje i rady, czesto czytam twoje posty
              i musze stwierdzic, ze jestes ekspertem w sprawach chorob nowotworowych...
              czkawka przeszla tacie, okazalo sie, ze to byl efekt lekow przeciwwymiotnych,
              jakie dostal w szpitalu do zazywania przez 3 doby po chemii a nie samej
              chemioterapii...
              wydrukowalam sobie te zalecenia dietetyczne i bedzimy dbac o tate
              pozdrawiam Cie serdecznie i raz jeszcze wielkie dzieki
              Iwona
    • krzysiek99995 Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 05.02.07, 14:43
      Droga Susanko. Wiem jakie to dla Was ciężkie, ale musicie mieć siły i energie
      żeby pokonywać chorobę. Mama ma prawo być przygnębiona bo jest w bezpośrednim
      zagrożeniu lecz staraj się jej pomagać, podbudowywać. Okazuj jej miłość, miłość
      jest najważniejsza, bliskość. Jeżeli chciałabyś pogadać napisz do mnie na gg :
      7141336. Pozdrawiam Krzysiek
      • gontcha Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 05.02.07, 15:52
        Jesteś Krzysiek czy Paweł?
        Piszesz na dwóch róznych 'nickach' podając ten sam numer gg...
        • marika78 Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 05.02.07, 15:57
          susanka, kiedy twoja mama zaczyna chemie?
          czy moze juz jest po pierwszej...
          napisz cos, my tez badzo sie balismy jak tato ja zniesie ale nie bylo zle,
          tylko ta glupia czkawka...
          na odzdial bedziesz mogla spokojnie przychodzic a mama bedzie miala kroplowki
          po prostu, moj tato mial ich 6 co trwalo cale popoludnie ale wychodzil nawet z
          kroplowka do nas do sali telewizyjnej wiec nie ma sie czego bac, bedzie dobrze!
          glowa do gory!
          pozdrawiam
          • d.dol Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 05.02.07, 16:27
            Marika napisz jak długo tata miał czkawke i czy ma nadal???
            u mojego taty czkawka wystąpiła po 6 kursie chemii,którą miał w pierwszym
            tygodniu grudnia i ma do dzisiaj:( niestety leki,które na nią dostaje są tak
            silne,że potrafi po nich opowiadać dziwne rzeczy:(
            w naszym przypadku czkawka była spowodowana wodobrzuszem - woda uciskała na
            przeponę.Mimo odwodnienia w szpitalu i ciągłego podawania leków moczopędnych
            czkawka jest nadal:(
        • krzysiek99995 Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 05.02.07, 18:25
          Krzysiek już na zawsze :)
          • marika78 Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 06.02.07, 14:37
            do dol
            tato mial czkawke jak tylko wyszedl ze szpitala po pierwszej chemii, bywalo
            roznie, czasem utrzymywala sie dobrych kilka godzin, po to by ustac na godzina
            i znow sie pojawiala na pol dnia:(
            bardzo go to meczylo ale na szczescie przeszlo, tak do konca nie wiem czego
            wynikiem to bylo ale najprawdopodobniej tych lekow przeciwwymiotnych jakie mu
            kazali brac do 3 doby po chemii, bo teraz jak je skonczyl brac czkawka sama
            ustapila...
            byc moze tez byl to wynik duzej ilosci plynow w org, bo w koncu mial tych
            kroplowek az 6 nie wiem, podskoczylo mu tez cisnienie krwi, nawet do 180/80
            wiec jak na niskocisnieniowca jakim jest tato to duzo a wczoraj niestety lala
            mu sie krew z nosa i psychicznie go to podlamalo troche wiec mam nadzieje, ze
            czesto nie bedzie sie powtarzac...
            przykro mi, ze u twojego taty ta czkawka tak dlugo trwa, bo potrafi bardzo
            umeczyc:(
            i lekarze faktycznie nie umieja mu pomoc?
    • loja1111 Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 07.02.07, 12:47
      Też miałam mięsaka (3 razy mi się robił). I też jak Twoja Mama wyglądałam
      kwitnąco (potem schudłam). Warto powalczyć. Zyczę powodzenia.Pozdrawiam
      • boccadirosa Jolu! 07.02.07, 13:15
        Jolu! Napisałam na prv. To dla mnie b. ważne. Dzięki. Pzdr
    • susanka Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 07.02.07, 15:00
      Kochani, dziekuje za odzew i slowa otuchy.W poniedzialek moje mama idzie na
      odzial. Doc Ruka zarzadzil dwa 5-dniowe kursy chemii. W poniedzialek mama idzie
      na oddzial...dzisiaj pojechala wybrac juz sobie peruke,zeby potem nie latac,
      tylko odebrac....przygnebiajace sa 'te' przygotowania,ale widze ze mama sie
      trzyma, a ja sie boje straszliwie..boje sie bo nie mam pojecia jak to bedzie,Jak
      ona bedzie to znosic...po dwoch kursach chemii zobacza jak guz zareagowal na
      leczenie i potem operacja, naswietlanka, radioterapia, a potem pewnie jeszcze
      (Doc powiedzial to na ostatniej wizycie) jedna chemia....leczenie ma potrwac
      okolo pol roku...(ciesze sie ze przynajmniej bedzie to, to lepsze pol roku -
      wiosna i lato i pogoda optymistyczna...mama bedize mogla odpoczywac na dzialce...).
      ech....pozdrawiam Was serdecznie,
      susanka
      • krzysiek99995 Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 07.02.07, 17:29
        Chemia - nic przyjemnego. Ale dacie rady. Zobaczysz wyjdzie dobrze ta chemia.
        Myśl optymistycznie i dodawaj otuchy i sily mamie. Tego jej teraz potrzeba,
        potrzebna jej osoba z charyzmą. Trzymam kciuki i pozdrawiam - Krzysiek
      • boccadirosa Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 07.02.07, 18:40
        Susanko, otrzymałaś mojego maila? To b. pilne. Baaaardzo proszę o odpowiedź.
        Dziękuję.
        Pozdrowionka
    • blackhorse-bh Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 08.02.07, 19:31
      Moja mama w czasie chemii a potem radio i brachyterapii leczyła się poza CO na
      Roentgena dodatkowo u dr Ryczkowskiej. Znalazłam w internecie jej artykuł,
      przeczytałam i zawiozłam do niej mamę. Chemię zniosła bardzo dobrze. Po
      brachyterapii niestety wdała się choroba popromienna w obrębie jelit, ale
      wszystko się już wygoiło. Najważniejsze, że mama jest zupełnie zdrowa.
      Poczytaj sobie ten artykuł. Są tam zalecenia dietetyczne i wyjaśnienie, dlaczego
      tak trzeba postępować. Mam nadzieję, że Twoja mama wyzdrowieje tak jak moja.

      www.naturalnamedycyna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=191&Itemid=59

    • susanka Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 14.02.07, 14:07
      No i jedziemy z tym swinstwem....na razie mama ma pierwsza kroplowke z 'oslona'
      potem druga taka sama a potem jazda. Z 3dniowej chemii zdecydowali sie na
      7dniowa....nie wiem czy to dobrze czy zle.Nie wiem jak interpretowac tak dlugi
      czas chemii?Czy to znaczy ze jest zle?A moze przez to ze miesaki sa malo czule
      na chemie chca go 'zachemiowac' na amen?Jezuuu,ciagle niewiadome...czy po takim
      pierwszym dniu mama moze juz czuc sie zle?Czy reakcja organizmu jest pozniej?
      bardzo Wam wszystkim dziekuje za wsparcie i informacje.Do mnei nic nie dociera
      i zyje jak w jakim snie, nie wierzac w to co sie dzieje....
      pozdrawiam
      zuzia
      • boccadirosa Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 14.02.07, 14:29
        Susanko, trzymam kciuki. Reakcja na chemię to sprawa bardzo indywidualna. Mama
        może czuć się źle już po pierwszym dniu, ale nie musi. Musisz być czujna. Mojej
        mamie musieli zmniejszyć dawkę chemii, bo bardzo źle reagowała. O 7-dniowej
        chemii nie słyszałam, ale nie jestem ekspertem. Podejrzewam, że to taka dawka
        uderzeniowa na mięsaka, który - jak wiesz - jest odporny na chemię i trudny.
        Trzymam kciuki z całej siły. Jak będziesz chciała, pisz na prv.
        Trzymajcie się!!!
    • susanka Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 16.02.07, 10:42
      Dzisiaj mamy 3 dzien chemii. Wczoraj bylam u mamay i wyglada super. Umalowana,
      w dresiku, jak na razie zero objawow i wszystko gra. Mama zjadla dodatkowo 2
      paczki :) Wiem ze nie bedize tak kolorowo, ale cieszymy sie kazdym dobrym dniem
      i odliczamy dni do konca sesji.Miejmy nadzieje ze ten cholerny miesak jakos
      zareaguje na ten syf.Ciesze sie ze mama psychicznie bardzo dobrze sie trzyma.Ma
      swietne nastwienie.Zarazila sie tym optymizmem od wpanialych dzeiwczyn, ktore
      tam spotkala.Wierze ze bedzie dobrze.
      Mam dzisiaj super humor!
      susanka
      • marika78 pyt do emgoro 19.02.07, 16:37
        hej,
        czy wiesz moze cos na temat nadcisnienia, ktore pojawia sie w trakcie leczenia
        nowotworu- tzn nie wiemy czy to moze byc spowodowane chemia, np?...
        tato awsze mial wrecz niskie cisnenie a odkad ma chemie jest wysokie...
        masz jakas wiedze na ten temat?
        pozdr i dzieki
        • emgoro Re: pyt do emgoro 20.02.07, 10:26
          Niektóre cytostatyki mogą podwyższać ciśnienie tętnicze, co prowadzi do
          czasowego nadciśnienia. W zależności od stopnia nasilenia w trakcie
          chemioterapii jest możliwe opanowywanie wzrostu ciśnienia tętniczego
          farmakologicznie, ale o tym w jaki sposób i jakimi lekami decyduje lekarz
          prowadzący.
          pozdrawiam Robert
    • marika78 do emgoro 20.02.07, 11:01
      dzieki, tato bierze cisplatyne, mial na razie jedna serie, w czw kolejna, czuje
      sie OK tylko to cisnienie wysokie, czasem nawet 190, lekarz prowadzacdy zlecil
      monitorowanie go i jak nie przejdzie to trzaby pojsc do lekarza internisty w
      przychodni zeby on cos zapisal i tak pewnie trzeba bedzie zrobic

      pozdrawiam i dzieki raz jeszcze
    • susanka Re: No i niestety szykujemy sie na chemie... 23.02.07, 11:04
      Witajcie!
      Mama we wtorek wyszla po 7dmiowce ze spzitala i nada czuje sie bardzo
      dobrze.Jest lekko oslabiona ale taka radosna i naladowana pozytywna energia ze
      hej!Za dwa tygodnie powtorka z rozrywki ale zyjemy dniem i jest supe.Zadnych
      przykrych nastepstw chemii,no oprocz problemow z wyproznieniem...Wlosy na razie
      mocno sie glowy trzymaja ;) ale pewneiich dni sa policzone ;) Mama ma apetyt z
      czego bardzo sie ciesze.Jutro jedziemy na rodzinny obiadek do neij razem z
      nasza coreczka a jej ukochana wnuczka :)
      Trzymajcie kciuki zeby ta chemia przyniosla zamierzone efekty i guz zacza jakos
      na nia reagowac :)Pozdrawiam wszystkich serdecznie
      Glowy do gory!
      susanka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka