Dodaj do ulubionych

nowotwór wątroby

20.04.07, 21:26
w zeszłym tygodniu w mojego taty stwierdzono raka wątroby, który co gorsza
jest nieoperacyjny gdyż oplata żyłę i tętnicę...Czy ktoś z Was spotkał sie z
takim przypadkiem??? we wtorek udaje sie na leczenie na WAM do prof Szczylika
i ciekawa jestem czy dobrze trafiliśmy??Wiele osób bardziej poleca Centrum
Onkologii na Ursynowie...pytam tak bo nie jesteśmy z Warszawy i nie wiem co
można o tym myśleć...Ciesze sie że znalazłam takie forum,bo przyznam że
strasznie jest mi z tym wszystkim ciężko...poprostu serce pęka:((((
Obserwuj wątek
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: nowotwór wątroby 21.04.07, 11:33
      Prof Szczylik jest bardzo dobrym onkologiem i z pewnością będziecie pod opieką
      fachowca.
      • bulbinek Re: nowotwór wątroby 21.04.07, 16:26
        dziękuje za pocieszenie:)
        • mania60 Re: nowotwór wątroby 22.04.07, 06:42
          Balbinka ma rację, prof. Szczylik to świetny fachowiec i wspaniały człwiek.Cały zespół onkologów z Szaserów to naprawde ludzie wielkiego serca. Co prawda byłam na oddziale kobiecym, ale myślę że prof. dobiera ludzi podobnych z charakteru do siebie i tacy też zapewne są na oddziale męskim.Miałam czerniaka w zawansowanym stanie i wyleczono mnie.Życzę tego samego Twojemu tacie. Trzymajcie się dzielnie i myślcie pozytywnie - to naprawde pomaga. Pozdrawiam. mania
          • bulbinek Re: nowotwór wątroby 22.04.07, 20:15
            cudownie że znalazłam to forum..nawet nie wiecie ile dla mnie znaczy to co
            napisałyście....zwłascza Ty Mania:) Dobrze usłyszeć coś tak pocieszającego!!!!
          • bulbinek Re: nowotwór wątroby 22.04.07, 20:18
            A poza tym bardzo się cieszę,że pokonałaś tę "straszną chorobę"!!!!My jesteśmy
            na początku,ale MUSIMY dać radę!!!Pozdrawiam gorąco...
    • guniaa0479 Re: nowotwór wątroby 23.04.07, 13:51
      Witaj, szczerze Ci współczuje..Ale wiem co przeżywasz..Mój tata zmaga się z tym
      samym.I to właśnie na Szaserów, u prof. Szczylika.Gorąco polecam jego i cały
      zespół lekarzy.Są wspaniali i bardzo kompetentni.Możesz śmiało tam się udać. A
      CO Warszawa, jest no cóż przeładowane,nawał pacjentów i taśmowe podejście do
      pacjenta... A tu indywidualny tok leczenia. Napisz po wizycie jakie były twoje
      wrażenia. pozdrawiam
      • mania60 Re: nowotwór wątroby 23.04.07, 17:12
        Wierzę ,że i Wam się uda. Nie poddawajcie się temu cholerstwu, walczcie z nim kazdego dnia. I nie wolno mówić ,że juz nie dam rady , że już dość. Trzeba codziennie powtarzać sobie jak mantrę -DAM RADĘ,POKONOM CIĘ ZARAZO. Trzymam za was mocno kciuki.Napisz jak przebiega leczenie i jak tata je znosi. Pozdrawiam serdecznie. mania
    • fiodory Re: nowotwór wątroby 23.04.07, 18:51
      Mój Tato ma nieoperacyjny guz na trzustce. Wiem co teraz czujesz. Nie
      załamujcie się. Walczcie o każdy dzień z Tatą. Jest bardzo ciężko i serce pęka
      ale inaczej się nie da. Trzymam za Was kciuki i życzę siły do walki.
      • bulbinek Re: nowotwór wątroby 28.04.07, 22:55
        jak narazie mój tatko jest z nami w domu i bardzo sie ciesze,bo strasznie mi go
        brakowało....narazie otrzymaliśmy dobrą wiadomość, gdyż tato oprócz tego guza w
        samej wnęce miał jeszcze dwa mniejsze na płacie, które lekarze podejrzewali za
        meta....ale we czwartek miał tato biobsje i okazało sie że tam nie ma komórek
        nowotworowych, czyli to cholerstwo sie nie rozsiewa jak narazie...no ale nie
        mogli podać chemii, bo nadal nie wiedze co tam siedzi i musi mieć operacyjnie
        pobraną biobsje żeby jak coś ustalić chemie...nie wiem ale z mamą mamy taką
        iskierkę nadziei,że skoro tu w tych małych podejrzewali nowotwór a go tam nie
        ma to i może na tomografii i tam sie pomylili..nie wiem..czy ktoś miał taki
        przypadek???....nie chce zbyt mocno żyć tą nadzieją zeby znowu nie przeżyć tego
        załamania....a niestety ta operacja bedzie dopiero po tym długim weekendzie,bo
        teraz to nic sie nie da załatwić..no i znowu trzeba czekać..:((((
    • bulbinek Re: nowotwór wątroby 05.06.07, 20:08
      nie pisałam dawno, bo diagnoza mego tatusia trwała naprawdę bardzo
      długo...jednak to nowotór pierowtny wątroby wychodzący z przewodów żółciowych:
      (( Wiem już od lekarz prowadzącej,że nie można taty wyleczyć...dostał dziś
      pierwszą najmocniejszą chyba z możliwych chemię..moze to pomoże,choć podobno
      tego typu nowotwory są mało wrażliwe na chemie....nie wiem jak sobie z tym
      wszystkim poradzić, nie mówimy nic tacie,że lekarz nie może obiecać mu nawet
      roku przeżycia:((( Zaproponowała też w razie nie podziałania chemii lek
      Sutent...Czy ktoś już sie spotkał z tym lekiem???Czy w ogóle miał juz ktoś
      styczność z tego typu nowotworem??? Bardzo bym chciała usłyszeć od kogoś coś na
      ten temat..będę naprawdę bardzo wdzięczna...Pozdrawiam
      • mo.p Re: nowotwór wątroby 06.06.07, 08:24
        Witaj!
        Bliska mi osoba zmaga się z nowotworem pęcherzyka żółciowego sa przerzuty na
        wątrobę jelito grube, węzły chłonne otrzewnowe,czyli przewody zółciowe w tej
        chwili jest leczony paliatywnie w jego przypadku nie mozna było podac chemii
        nawet jako paliatywnego leczenia bo jest po zawale i serce by nie wytrzymało,
        tego rodzaju nowotwory są bardzo inwazyjne i niestety dają dopiero o sobie znać
        jak juz są przezrzuty niestety, chemia nie działa na tego rodzaju nowotwór tak
        powiedział lekarz, to był jak wyrok, więc wiem co czujesz ale nie wolno sie
        poddawać, trzeba mieć nadzieję ,choć rokowania są złe,pozdrawiam serdecznie i
        życzę dużo wytrwałości i siły
      • coonrad Re: nowotwór wątroby 11.05.08, 23:56
        Witam,

        Przypadek Pani ojca do złudzenia przypomina chorobę mojego taty.
        Byłbym wdzięczny za informacje, jak organizm zareagował na chemię i
        czy stosowaliście Sutent. Chętnie podzielę się swoimi doświadczeniami,
        jeśli tylko uda nam się nawiązać kontakt.

        Pozdrawiam,
        Konrad
        • mo.p Re: nowotwór wątroby 15.05.08, 07:56
          witam Konradzie!
          to przypadek mojego wujka nie Taty, a co do informacji niestety
          walka wujka z ta chorobą nie trwała dlugo odszedł po 3 miesiacach
          cięzkiej walki z tym paskudztwem, jesli mogę w czyms pomóc to
          chętnie to zrobi pisz do mnie na maila mo.p@gazeta.pl, cały czas
          zaglądam na to forum i staram się pomagac choć mija juz prawie rok
          od smierci wujka,chemii niestety nie dostał, za słabe serce i
          dodatkowo za bardzo zaawansowana choroba, pozdrawiam i zyczę dużo
          wytrwałości Monika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka