agulka242
08.06.07, 23:52
Witam,poszukuję dobrego lekarza hepatologa z okolic Trójmiasta.Pozwoliłam
sobie poprosić Was o pomoc :)
Rok temu podczas badania usg wykryto u mnie guzka w miąższu wątroby.Po
wykonaniu TK,okazało sie,ze to tłuszczak(na szczęście),w obrębie żyły
wrotnej(dokładnie "lipomatoza przywnękowa").
Odwiedziłam hapatolożkę w AMG,która zerkając na kliszę stwierdziła,że to
właśnie tłuszczak,przeprowadzila dokładny wywiad(zachorowania na
nowotwory,inne choroby tj.wątroby).Ona coś tam jeszcze zobaczyła w środku tego
tłuszczaka,ale stwierdziła,ze to jest tak małe,ze nie wiadomo,czy to jakaś
blizna,czy cos innego.W każdym bądź razie żadnych innych badań,tylko c 3 m-ce
kontrolne usg(gdyby sięguzek powiększał,to wtedy mam zrobić
rezonans,biopsję).Cały problem w tym,że w opisie nic nie pisze o czymś tam
jeszcze,badania wątrobowe(Alat,Aspat,GGTP,próby wątrobowe są ok),poza tym ten
guzek ma nieregularny kształt i ciężko uchwycić go w tym samym
miejscu.Pocieszm sie ,że jego gęstość(czy jak to sie tam zwie)wynosi 7 JH.
Od kilku lat zażywam tabl.anty,co wg pani doktor zwieksza mozliwość
wystąpienia gruczolaka.Ale to nie moje fanaberie,tylko leczenie(mam do
wyboru:zażywanie hormonów o wysokich,nieregularnych dawkach,lub o stałych i
mniejszych w postaci tabletek anty.)
Chciałabym skonsultowac te wyniki z innym lekarzem.Wiem,ze odpuściłam sobie(to
dość długo już trwa).Z tego,co wiem biopsja daje dokładny obraz pracy
wątroby,poza tym mam nieznacznie podwyższony cholsterol(dieta ok),co w moim
wieku mnie dość niepokoi.Tym bardziej wolałabym sprawdzić,czy to nie początek
stłuszczenia(lub stłuszczenioego zapalenia wątroby).
Niedawno pożegnałam sie z moim teściem,który był dla mnie jak
ojciec.Opiekowałam się nim wraz z rodziną w domu.Osobiście zajmowałam sie
załatwieniem miejsca w szpitalu,konsultacjami z onkologami,chirurgami.Tata
miał raka trzustki,był po operacji usunięcia tego narządu wraz z innymi,zmarł
na marskosć wątroby wywołaną nadmirnym uciskiem guza na ten narząd.Nie miał
przerzutów.Od wykrycia raka,do śmierci minęło 4 m-ce,tak szybko...
Towarzyszylam mu w chorobie(opieka,ot po prostu bycie),to ja przyjmowałam na
swoje barki wyrok jego śmierci,brak mozliwości leczenia,chemii,ratunku...
Cholera,przestraszyłam się!
Czas sie wziąć za siebie,tym bardziej ,ze wiekszość chorób jest skutkiem
naszego lekceważenia dolegliwości,braku czasu.
Prosze Was o namiary na kogoś.Rzuciłam hasło na forum zapalenia wątroby,ale
prezes prometeuszy kazał szukać na forach onkologicznych.
Pozdrawiam A.
P.S.Wiem,ze to mały pikuś ,w porównaniu z Waszymi problemami,ale może
moglibyście mi pomóc.