jedruch
06.07.07, 19:43
Witam, jestem po intensywnym kursie ESTRO i jestem wypluty...
To chyba mój ostatni wpis przed długim urlopem - chciałem tylko zwrócić uwagę
na coś, co mnie uderzyło w jednym z dzisiejszych wykładów profesora JW Leera z
Nijmegen w Holandii.
Rzecz jest odnośnie terminalnego stadium choroby nowotworowej, z czym - sądząc
po wpisach - wielu z nas boryka się na wszystkich frontach (i lekarza, i
pacjenta, i rodziny).
Na jednym ze slajdów profesor przedstawił wyniki pewnej wieloletniej
obserwacji osób, które umarły w okresie do 7 dni od ostatniej wizyty w
Klinice/Ambulatorium.
93% z nich miało wykonane badania krwi
74% miało wykonane badanie rtg
73% intensywne leczenie przeciwbólowe
31% chemioterapię
4% scyntygrafię
2% radioterapię
Konkluzja: "Powinniśmy więcej uwagi zwracać na pacjenta, a nie raka. To samo
powinniśmy uświadamiać naszym kolegom chemioterapeutom, a przede wszystkim
rodzinom chorych. Powinniśmy się nauczyć nie robić NIC."
Może brzmi to okrutnie, ale to święta prawda. W ostatnich dniach te badania,
terapie, nie wnoszą nic. Co z tego, że wydłużymy choremu życie o parę dni,
jeśli te dni będą cierpieniem dla niego lub bliskich?
Póki co żegnam, po urlopie, w połowie sierpnia zacznę się pojawiać.
pozdrawiam.