malina862
08.07.07, 23:32
Dziadkowi miesiąc temu postawiono taką diagnoze.. Ostra białaczka w
zaawansowanym stadium..
Wiem,że zawsze trzeba mieć nadzieje, ale w tym wypadku nie ma żadnej szansy.
Dziadek ma 74 lata chemioterapia odpada bo doprowadziła by do śmierci
szybciej niż sama choroba(u starszych ludzi się jej nie praktykuje)przeszczep
szpiku też….To jest koniec:-( Mam tylko jedno pytanie. ….Chciałabym wiedzieć
jak wygląda śmierć na białaczkę.. ?Czy to są bóle takie jak przypadku innych
nowotworów?Czy umierający na białaczkę bardzo cierpi? Na razie dziadek jest
tylko bardzo słaby ale nie odczuwa bólu ..Czy więc odejście też będzie
całkowicie bezbolesne? Tylko ta kwestia ma dla nas teraz znaczenie bo nie
będę was pytać czy jest szansa na wyleczenie bo wiem, że takiej nie ma:-(
Cuda zdarzają się niestety bardzo rzadko ….
Acha i jeszcze jedna istotna kwestia….Dziadek o niczym nie wie .Tzn wie,że ma
białaczkę,ale nie wie co to za choroba wie że choroba krwi i musi brać
leki,ale to wszystko.Starszy człowiek dopóki nie usłyszy słowa NOWOTWÓR jest
spokojny wiec dziadek nie dokońca zdaje sobei z tego sprawę..Lekarz kazał nie
mówić. Wiedzą wszyscy w około tylko nie sam chory…….Jednak mamy troche
mieszane uczuci a,co do tej całej sytuacji..Z drugiej strony rok temu jak
podejrzewano u niego nowotwora trzustki, dziadek wpadł w jakąś depresje nie
jadł nie wychodził ze swojego pokoju,tylko mówił o śmierci. W tym wypadku
chyba lepiej by nie wiedział…?Jak sądzicie?No, bo co w sumie mu powiedzieć..?
Że to koniec? Że nie ma już nadziej?Gdyby chociaż była jakaś szansa…było by
łatwiej…a tak……Zdania na ten temat w rodzinie są bardzo podzielone….Jak
sądzicie powinno się mówić czy nie….?