inesaa
31.07.07, 21:45
Koleżanka przyniosła do pracy smutną informację o chorym chłopczyku. Synek
jej koleżanki ma nowotwór - naczyniaka jamistego na twarzy. Obecnie ma ok. 6
miesięcy, a
choroba rozwija się szybciej, niż on sam. Nie mogłyśmy przejść obojętnie obok
takiego przypadku, tym bardziej, jak się ma świadomość, że w tym przypadku
nikt nas nie naciąga. Zorganizowałyśmy zbiórkę pieniędzy, każdy dał ile mógł
(a liczy się każda złotówka), bo jest szansa na wyleczenie, tylko wiadomo za
granicą, a to kosztuje. Koleżanka mówiła, że gazeta z Konina zamieściła
zdjęcie małego w gazecie i opis choroby, mam nadzieję, że każdy pomaga jak
może. A ja zastanawiałam się w jak sposób mogę jeszcze pomóc (oprócz naszej
zbiórki) i postanowiłam, do Was napisać. Nie wiem jak zareagujecie na mój
post, ale nie potrafię przejść obok tego obojętnie.
Marzy mi się, aby utworzył się tzw. łańcuch
ludzi dobrej woli. Jeśli każdy z nas wpłaci jakąś drobną kwotę, a ludzi
uzbiera się sporo, to myślę, że Rodzicom Wiktorka na pewno uda się uzbierać
potrzebną kwotę na leczenie malutkiego. Prześlijcie proszę tą stronę
znajomym - może też będą chcieli pomóc.
Uwaga! Zdjęcia malutkiego są bardzo, bardzo smutne. Jak je oglądałam, nie
mogłam powstrzymać łez. Zresztą teraz też nie mogę. Bóg jest czasami
niesprawiedliwy
www.wiktor.netoh.pl/historia.html