jovita13
18.10.07, 23:10
Witam.
Wczoraj rano moja kochana mama zmarła.Nie będę się rozpisywać co
przeżywam,bo wiele osób to przeszło,ale mam kilka pytań odnosnie
objawów choroby,które mnie zastanawiaja nawet teraz.Może to jest mój
sposób na poradzenie z odejściem ukochanej mamy.Jest mi o tyle
lżej,że Bóg mamie oszczędził tylu bóli i problemów,o których
czytałam na forum.
Mama chorowała na raka jajnika od 3 lat.Był to proces rozsiany po
całej otrzewnej mniej więcej od marca 2007. W ciągu ostatnich 4
miesięcy choroba posuwała się do przodu,ale pomimo tego wiele spraw
nie dawało mi spokoju.Mama była pod opieką paliatywną,opiekowałam
się nią sama w domu. Wydawało mi się że może jakiś cud się zdarzył.
1. Brzuch jeszcze 2 miesiące temu był duży,ale miesiąc temu
zmniejszył się,był prawie płaski i lekarz kazał odstawić
Furosemid.Jak to możliwe?
2.Mama przez prawie 4 miesiące miała Durogesic 25 az do ostatnich
swoich dni,i nie brała nic poza tym.Lekarz przyjeżdżając na wizyty
kontrolne pytał się czy podaję sevredol,ale nie było takiej potrzeby
ani razu. Czy to znaczy że przy tym rodzaju nowotworu nie ma bóli?
Mama zmarła z powodu niewydolności nerek-lekarz mówił że powstała
kwasica czy jakoś tak. Skąd to się bierze,co powoduje? Zastanawiam
się czy w szpitalu cokolwiek robili,żeby pomóc mamie.
Jeśli ktoś może wie coś na podane wyżej tematy,bardzo proszę o
pomoc.jakoś myśląc o tym,przetrwałam 2 dni.Jutro pogrzeb.Jest mi
ciężko,ale czytając jak cięzko odchodzili wasi bliscy,pocieszam się
że mojej mamie to było oszczedzone,nie cierpiała.
Pozdrawiam. J.