Dodaj do ulubionych

Pytanie o bóle...

18.10.07, 23:10
Witam.
Wczoraj rano moja kochana mama zmarła.Nie będę się rozpisywać co
przeżywam,bo wiele osób to przeszło,ale mam kilka pytań odnosnie
objawów choroby,które mnie zastanawiaja nawet teraz.Może to jest mój
sposób na poradzenie z odejściem ukochanej mamy.Jest mi o tyle
lżej,że Bóg mamie oszczędził tylu bóli i problemów,o których
czytałam na forum.
Mama chorowała na raka jajnika od 3 lat.Był to proces rozsiany po
całej otrzewnej mniej więcej od marca 2007. W ciągu ostatnich 4
miesięcy choroba posuwała się do przodu,ale pomimo tego wiele spraw
nie dawało mi spokoju.Mama była pod opieką paliatywną,opiekowałam
się nią sama w domu. Wydawało mi się że może jakiś cud się zdarzył.
1. Brzuch jeszcze 2 miesiące temu był duży,ale miesiąc temu
zmniejszył się,był prawie płaski i lekarz kazał odstawić
Furosemid.Jak to możliwe?
2.Mama przez prawie 4 miesiące miała Durogesic 25 az do ostatnich
swoich dni,i nie brała nic poza tym.Lekarz przyjeżdżając na wizyty
kontrolne pytał się czy podaję sevredol,ale nie było takiej potrzeby
ani razu. Czy to znaczy że przy tym rodzaju nowotworu nie ma bóli?

Mama zmarła z powodu niewydolności nerek-lekarz mówił że powstała
kwasica czy jakoś tak. Skąd to się bierze,co powoduje? Zastanawiam
się czy w szpitalu cokolwiek robili,żeby pomóc mamie.

Jeśli ktoś może wie coś na podane wyżej tematy,bardzo proszę o
pomoc.jakoś myśląc o tym,przetrwałam 2 dni.Jutro pogrzeb.Jest mi
ciężko,ale czytając jak cięzko odchodzili wasi bliscy,pocieszam się
że mojej mamie to było oszczedzone,nie cierpiała.

Pozdrawiam. J.
Obserwuj wątek
    • attenna11 Re: Pytanie o bóle... 18.10.07, 23:21
      Przyjmij prosze wyrazy wspólczucia.
      A.
      • tofika Re: Pytanie o bóle... 19.10.07, 06:16
        smutno(*)

        "Kwasica ketonowa – stan organizmu, w którym, w celu produkcji
        energii, dochodzi do spalania tłuszczów zamiast glukozy. Sytuacja
        taka ma miejsce przy znacznym niedoborze lub braku insuliny.
        Prowadzi to do produkcji ketonów (ciała ketonowe) wywołujących
        kwasicę metaboliczną (nieoddechową). Nieleczona kwasica ketonowa
        może doprowadzić do śpiączki i jest stanem bezpośredniego zagrożenia
        życia.
        "
        ale pewnie ktos jeszcze opisze..
        tak jest... ludzie odchodza.. wyrazy wspolczucia..
        • apapon Re: Pytanie o bóle... 19.10.07, 09:11
          Wyrazy współczucia.
    • magdam456 Re: Pytanie o bóle... 19.10.07, 10:56
      wyrazy współczucia
      • w50 Re: Pytanie o bóle... 19.10.07, 11:11
        Wyrazy współczucia.
    • agnieszka_40 Re: Pytanie o bóle... 19.10.07, 11:23
      Jovito bardzo Ci wspólczuję.
      Ostatnio jak zalatwiałam taką samą pomoc z hospicjum,miałam tm
      bardzo długa i wspaniałą rozmowę.Jedna z głownych pielęgniarek
      powiedziała do mnie żeby nie mysleć o tym co ja innego mogłam zrobić
      żeby mamie pomóc,bo jeśli trafiłam do nich to zrobiłam wszystko a
      oni zrobią co tylko jest możlwe.
      Jestem pewna,że ty zrobiłas wszystko,naewt jeśli tak jak
      przypuszczasz,może w szpitalu zrobili by więcej-nie wiadomo,a jeśli
      jednak tak to ile by przedłuzyli życie Twojej mamie miesiąc,dwa
      miesiące,a jak w tym czasie by przyszły starszne bóle-czy tego byś
      chciała?
      Myślę,że tak miało być i zamiast rozmyślać co zrobiłaś nie tak,co
      mogłaś zrobić inaczej,pomyśl o swojej mamie,której już jest
      dobrze,bo spotkała się z blskimi z którymi już dawno sie nie
      widziala.
      Pozdrawiam Cię bardzo gorąco iżycze duzo sil.
    • azmpbra moja Mama zmarła z tego samego powodu 19.10.07, 19:51
      wiem że nie ma ratunku , chorowała 2,5 miesiąca , zm.30.09.br
      ostani tydzień przed śmiercią był koszmarny , ja zrobiłam wszystko
      co mogłam furosemid był podawny , kroplówki ale wszytko na nic,
      nerki przestały pracować.Bardzo mi jej brakuje. A Ty kobieto trzymaj
      się dzielnie
      • jovita13 Re: moja Mama zmarła z tego samego powodu 19.10.07, 21:28
        Dziękuję Wam serdecznie za życzliwość.Także składam najszczersze
        wyrazy współczucia wszystkim tym,którzy stracili osoby bliskie.Mało
        udzielałam się na forum głównie z braku czasu,bo sama opiekowałam
        się mamą.Wcześniej spedzałam całe dnie w szpitalu,póki mamy stan był
        nie najlepszy. Mama przez 2 miesiące była w hospicjum,a potem
        zabrałam ją do domu.Widziałam ten ogrom nieszczęścia, bólu jaki
        towarzyszy chorym a także im rodzinom,bo muszą na to patrzeć i nie
        zawsze można jakoś ulżyć. Trzymajcie sie Kochani i
        walczcie.
        Pozdrawiam.J.
    • gontcha Re: Pytanie o bóle... 19.10.07, 21:54
      Wyrazy współczucia...
    • kol32 Re: Pytanie o bóle... 20.10.07, 11:37
      Jovita, niu umiem odpowiedzieć na Twoje pytania ale domyślam się
      przez co teraz przechodzisz. Przyjmij moje najserdeczniejsze wyrazy
      współczucia. Pozdrawiam Cię mocno.

      Kasia
    • magda2123 Re: Pytanie o bóle... 22.10.07, 16:09
      Przyjmij wyrazy współczucia.
      Moja mamusia zmarłą w lutym miała rozsiany nowotwór pęcherzyka żółciowego,kiedy
      czytałam twoją wypowiedz wróciły do mnie pytania kiedy moja mama zmarła tez sie
      zastanawiałam czy w szpitalu mogli pomóc wiecej czy ja zamało zrobiłam.Moja
      mausia zmarła w szpitalu a odpowiedz lekarzy w ostatnich godzinach była jedna
      nic wiecej niemozemy zrobic.Wiem ze to nie potrzymuje na duchu ale niestety
      wszyscy sa bezradni.
      A jesli moge coś doradzić to niezastanawiaj sie czy cos dalo sie zrobić bo
      niepotrzebnie sie zadręczasz, a wierze że zrobiłaś wszystko żeby pomóc swojej
      mamie. Trzymaj sie cieplutko i pamietaj ze ona zawsze jest przy tobie
      • jovita13 Re: Pytanie o bóle... 22.10.07, 16:35
        Dziekuję za wszystkie wyrazy
        współczucia.
        Prawda jest niestety taka,że wszystkich pacjentów paliatywnych
        traktuje się jako gorszą ,nierokującą część społeczeństawa,którą
        służba zdrowia musi się zająć. Ale wiele badań nie jest
        robionych,bo wtedy okazałoby się że coś gdzieś się zaczyna dziać-
        trzeba byłoby podać jakieś leki i to przedłuży życie o jakiś tydzień
        czy dwa. Ja rozumiem,że są chorzy którzy cierpią,nie chcą się dłużej
        męczyć.Ale są też tacy którzy chcą żyć i chcą wykorzystać każdy
        możliwy czas,aby pozałatwiać swoje sprawy czy chociaż pomodlić się.I
        tych ludzi pozbawia się prawa do przedłużenia życia,aby odeszli
        spokojni,że wszystko zastawią po sobie uporządkowane.Nie wierzę,że
        są tylko chorzy bardzo cierpiący i wszyscy chcą umrzeć. Umierają
        niestety bo lekarz nie mówi że coś się dzieje niedobrego.Myslę że
        rodzina we własnym zakresie zrobiłaby coś,o ile chory by chciał. Dla
        mnie leczenie Paliatywne to po prostu EUTANAZJA po polsku. Chorych
        się usypia morfiną i środkami uspokajającymi-tylko po części po
        to,aby choremu ulżyć.Usypia się ,bo jak śpi to nie trzeba koło niego
        chodzić,chory nie je,nie pije-więc nerki siadają, funkcje organów
        spowalniają,oddech jest płytki-chory jest zatruwany dwutlenkiem
        węgla czy czymś innym, jak mózg zaczyna być podtruty-to mówią że to
        przerzuty-i jeszcze więcej podają wszelkiego gó...na,aby nie
        cierpiał. I chory w koncu umiera-bo ile można pakować w niego leków-
        wątroba też wysiada od tego. Będąc na oddziale onkologii i
        paliatywnym popatrzyłam sobie jak to działa. I dobrze radzę
        osobom,którzy mają w rodzinie pacjentów objętych opieką paliatywną-
        patrzcie na ręce lekarzom,co podają i czy jest taka potrzeba.
        Zwłaszcza w szpitalu-bo tam jest to na skalę masową. Kiedyś o tym
        pisała Maria-faktycznie aż włos się jeży.Mama miała także podawaną
        Promazynę.Spała,mówiła od rzeczy,wyła,wymiotowała,nie jadła.W domu
        miałam kontrolę nad tym co dostaje-dlatego te ostatnie 2 miesiące to
        był szok dla lekarza.Ten pacjent już od dawna nie powinien żyć!!! I
        mama żyła-i miała się dobrze.I ani razu nie mówiła bez sensu-to
        gdzie te przerzuty? Znikły? Po 2 miesiącach powinno być coraz
        gorzej.I nie twierdzę,że nie trzeba podawać morfiny czy innych
        śr.uspokaj.-ale trzeba dobrze się zastanowić czy to jest napradę
        potrzebne.To przyspiesza odejście.Chyba że komuś na tym bardzo
        zależy.
        • brosik-2 Re: Pytanie o bóle... 23.10.07, 18:21
          Współczuję z całego serca. Napisałaś, że trzeba lekarzom paliatywnym
          patrzeć na ręce. Mam tatę, który objęty jest opieką paliatywną.Może
          to prawda, co napisałaś ale powiedz skąd laik może wiedzieć czy
          lekarstwo przepisywane przez lekarza jest właściwe. Mojemu tacie
          zaczynają już przepisywać leki przeciwbólowe i wystraszyłam się tym,
          co napisałaś.
          Czy jest jeszcze ten post napisany przez Marię, chętnie bym go
          przeczytała. Pozdrawiam, trzymaj się cieplutko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka