Dodaj do ulubionych

RAK TARCZYCY! POMOCY!!!

12.11.07, 11:07
U mojej mamy rozpoznano guza na prawym płacie tarczycy o wielkości
11mm Wynik biopsi który odebrała w czwartek 8.11 to- zmiana o
charakterze CARCINOMA, wniosek PAPILARE! lekarz rodzinny który jest
też endokrynologiem powiedział jej że to rak złośliwy, dostała PILNE
skierowanie do Gliwic
Mama załamała się nie chce podjąć leczenia na siłe pojechała w
piątek 09.11 do Gliwic tam obejrzano wyniki i kazano jej się zgłosić
już we wtorek 13.11 na badania, ma być operowana1
Jestem załamana jej postawą, jak jej pomóc?
Proszę o wszelki informacje na temat tego raka. operacji, i kliniki
w Gliwicach mama ma 54 lata, 4 lata temy zmarł mój ojciec (nagle)
Jeśli ktoś może mi pomóc bardzo proszę o odpisy!
BŁĄDZE JAK WE MGLE SZUKAJĄC INFORMACJI!!!
ZA wszelką pomoc DZIĘKUJE!!!!
Obserwuj wątek
    • annajolanta Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 12.11.07, 11:32
      Wiem, że nie łatwo przekonać osobę z rozpoznaniem choroby
      nowotworowej aby się nie załamywała i podjęła leczenia.
      Najważniejsza jest psychika i podejście do choroby z wiarą na jej
      wyleczenie. Mama ma przecież Ciebie i to Ty właśnie teraz musisz
      powiedzieć jej, że warto żyć, właśnie dla Ciebie. Jestem z Tobą w
      tym na pewno trudnym okresie czasu, życzę Twojej mamie powrotu do
      zdrowia oraz wiary, która podobno czyni cuda... Pozdrawiam.
    • abc_81 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 12.11.07, 11:38
      Jestem z tobą całym sercem. Moja mama walczy już 2 lata z rakiem jajnika. Teraz
      ma akurat pogorszenie i przerzuty. Wczoraj powiedziała do mnie i mojego
      rodzeństwa :"nie bądźcie na mnie źli, ja przecież walczę". Pozwól mamie poczytać
      to forum - niech zobaczy ile osób jest w podobnej sytuacji. Rak to nie koniec
      świata, tylko wyzwanie. Walka jest nierówna , ale możliwa. Dużo siły życzę Tobie
      i mamie.
    • sindi31 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 12.11.07, 12:08
      WITAJCIE!!!
      BARDZO DZIĘKUJE ZA TAK SZYBKĄ ODPOWIEDZ!!!
      Niestety moja mama jest bardzo upartą osobą- u niej NIE zawsze
      znaczy NIE!!!
      Myślę że jest bardzo załamana, zamkneła się w sobie, nie chce
      rozmawiać.
      Pomału trace nadzieję że obudze w niej chęć DO WALKI I ŻYCIA!!!
      MODLĘ SIĘ BY TO WSZYSTKO OKAZAŁO SIĘ SNEM< KOSZMAREM_ OCZYWIŚCIE!
      Ja wiem że wiara czyni cuda!
      Tylko jak tą wiare przelać na nią?
      Brakuje mi słów!!!!!!!
      DORADZCIE!!!!!!!
      • abc_81 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 12.11.07, 14:39
        ojej nie wiem co mam napisać. Ja nie miałam takich problemów, moja mama w
        trakcie leczenia, gdy miała naprawdę ciężkie dni po chemioterapii, to mówiła, że
        ma juz dość, ale traktowaliśmy to jak marudzenie. Ja cały czas powtarzam mamie,
        że na śmierć trzeba sobie zasłużyć.
        Przede wszystkim niech mama porozmawia z kimś kto choruje już jakiś czas. Może
        jest gdzieś w pobliżu taka osoba, która kilka lat zmaga się z chorobą. Moja mama
        przeżyła chorobę swojej siostry, która walczyła 7 lat. I zawsze jak jest kryzys
        powtarza, że jeszcze za szybko , żeby odejść, bo dopiero minęły 2 lata walki.
        Rozmowa z kimś w podobnej sytuacji bedzie chyba najlepszym wyjściem, skoro mama
        straciła nadzieję. Musi zobaczyć, że to nie koniec. Jeszcze nie.
      • jeanne72 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 12.11.07, 14:51
        Sindi, z Twoją mamą powinien poważnie porozmawiać lekarz i udzielic
        wyczerpujących informacji na temat raka brodawkowatego tarczycy. Bowiem:
        - rak ten jest jednym z najlatwiejszych do wyleczenia ( calkowitego!) nowotworów
        - rzadko daje przerzuty, a jeśli, to bardzo łatwo można je zlokalizować (
        scyntygrafia) oraz usunąć, a pozostalości zlikwidować jodem promieniotworczym
        - praktycznie naprawdę mało kto umiera na raka brodawkowatego tarczycy. Zdarza
        sie to niezmiernie rzadko. Np. czesto u starych ludzi ( po 80 r. ż),trafiających
        po śmierci wskutek np. zawału na sekcję zwlok, wykrywa się raka brodawkowatego
        tarczycy "przy okazji" - rozwijał się latami nie zauważony, nie spowodowal
        żadnych zmian w stanie ogolnym pacjenta i nie mial wpływu na długość życia...
        Rak brodawkowaty naprawdę tylko nazwą przypomina inne nowotwory złośliwe.
        Jest to rak wysoko zróżnicowany, a więc podobny do prawidlowej tkanki tarczycy,
        jodochwytny, a więc nawet jeśli pozostaną jego resztki w ciele, mozna je
        zniszczyc jodem promieniotworczym.
        Oczywiście należy go koniecznie usunąc, a operacja calkowitego usuniecia
        tarczycy daje bardzo duże szanse wyleczenia. Przekraczające spokojnie 90
        procent.Więc gra chyba warta jest świeczki? Poszukaj dobrych artykulów na ten
        temat oraz lekarza, ktory to wszystko móglby mamie wytłumaczyć.Tu nie ma co
        pisać o "wierze", "walce" itd, bo naprawdę to taki "rak i nie rak". Po usunięciu
        wszystko będzie dobrze.
        • jeanne72 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 12.11.07, 14:53
          Aha, i jeszcze jedno, po operacji nie ma- jak przy innych nowotworach -
          wyczerpującego i szkodliwego leczenia. Nawet "radioterapia" jodem radioaktywnym
          dziala wybiorczo na tkankę tarczycy i jej przerzuty i nie niszczy innych tkanek.
          Nie ma żadnej chemii, wymiotow itd.
    • sindi31 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 12.11.07, 17:17
      BARDZO DZIĘKuJE za SŁOWA WSPARCJA, NAWET NIE WIECIE ILE DLA NAS ONE
      ZNACZĄ!
      Proszę powiedzcie mi co mam rozumieć pod pojęciem CAŁKOWITE
      USUNIĘCIE TARCZYCY??
      Jak wygląda taka operacją i jakie niesie ryzyko?
      Jak wygląda życie poniej?
      Niestety w moim otoczeniu nie spotkałam się z takim przypadkiem i
      nie wiem nic na ten temat
      Bardzo dziękuje za słowa wsparcia
      życzę wszystkim dużo sił i zdrówka!!!!
      POWODZENIA
      • jeanne72 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 12.11.07, 17:52
        Całkowite usunięcie tarczycy jest konieczne, bo w obrębie tarczycy mogą
        znajdowac się niewidoczne gołym okiem ogniska nowotworu. Po prostu usuwa się
        tarczycę w calości. Powiklania są obecnie rzadkie ( zwlaszcza w dobrych
        ośrodkach), i należą do nich przede wszystkim: uszkodzenie nerwu krtaniowego
        wstecznego ( i w następstwie tego chrypka do końca życia) oraz niedoczynność
        przytarczyc ( bo przy operacji usunąć mozna też niechcący przytarczyce), a w
        następstwie tego tężyczkę. Wtedy istnieje konieczność przyjmowania dużych dawek
        wapnia i witaminy D.
        Ale naprawdę, o ile operacja jest przeprowadzana w dobrym ośrodku, powiklania
        należą obecnie do rzadkości. Pacjent po zabiegu szybko dochodzi do siebie.
        Po operacji istnieje konieczność zażywania dużych dawek jodu ( by zablokować
        TSH, ktory pobudza tarczycę do wzrostu) oraz hormonów tarczycy - bo tarczyca nie
        wytwarza już przecież wlasnych. Ale dotyczy to bardzo wielu ludzi ( nie tylko
        chorych na nowotwory) i nie ma się czym przejmować.
        Jak już pisalam, po operacji wykonuje się scyntygrafię całego ciała. Rak
        tarczycy oraz jego przerzuty, a także pozostalości zdrowej tarczycy ( o ile sa),
        mają zdolnośc wychwytu znacznika stosowanego w scyntygrafii i są doskonale
        widoczne dla lekarza. Jeśli ich jest niewiele, wystarczy podać jod radioaktywny
        ( to malo skomplikowana procedura, po prostu polknięcie tabletek) i wszelkie
        pozostalości po tarczycy ulegają zniszczeniu ( bez naruszenia innych tkanek). Po
        zabiegu wystarczy na kilka dni ograniczyć kontakty z malymi dziećmi, zwlaszcza
        unikać ich przytulania do okolic szyi - i to wszystko.Życie po operacji
        tarczycy, poza koniecznością zażywania tabletek ( już na stale), nie rożni się
        niczym od życia zdrowego człowieka.
        • krasowy28 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 12.11.07, 18:26
          Dokładnie, bez tarczycy da się żyć. Ja jestem 7 lat po zabiegu
          usunięcia tarczycy (rak rdzeniasty tarczycy). Znam ludzi którzy zyją
          kilkanaście lat i więcej po zabiegu (jedna kobieta bodaj w 1991
          roku). Biorę codziennie rano pół godziny przed posiłkiem określoną
          dawkę Euthyroksu (mała tabletka) i tyle.
          Mama będzie miała małą bliznę na dole szyji, blizna po jakimś czasie
          będzie praktycznie niewidoczna. Po zabiegu szybko dochodzi sie do
          siebie. Potem jod (tabletka) albo radioterapia (ja miałem to drugie
          ale mój nowotwór jest ciut inny). Wspomniałaś że mama była w
          Gliwicach. Świetnie by było gdyby tam udało się rozpocząć leczenie
          (zabieg i potem co zarządzą. Czego by nie wybrali, nie będzie tak
          strasznie :D). Mają specjalistów, sprzęt, doświadczenie i wyjątkowo
          życzliwe nastawienie do pacjenta.
          Najważniejsze to pozbierać się po szoku jakim jest wiadomość o
          chorobie. Ja się nastawiłem że bede walczył i żył na złość tym
          którzy mi źle życzą (o ile tacy są :P). Jesli nie ma takich
          delikwentów to trzeba sobie ich wyobrazić. Działa! :D
          Powodzenia!
    • sindi31 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 13.11.07, 08:29
      WITAJCIE!!!
      Jesteście wszyscy kochani , wasze wsparcie (przez monitorek) jest
      nie zastąpione. Bardzo dziękuje za wszystkie odpowiedzi i cieszę się
      że trafiłam na to forum.
      Mama właśnie pojechała do Gliwic na badania, już dziś będzie wiadomo
      kiedy operacj! Czytając Was bardzo się uspokoiła, rozjaśniło jej się
      w głowie, już tak się nie boi
      Trudno zebrać mi myśli......
      Bardzo pomogliście mi w dotarciu do mamy i wytłumaczeniu jej na czym
      polega jej choroba i że warto walczyć, wygrać, żyć!!!
      Wiem przed nami jeszcze nie jedno zwątpienie, nie jeden zakręt
      Musimy dać rade
      POZDRAWIAM SERDECZNIE!!! I BARDZO DZIĘKUJE!!!!
    • sindi31 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 13.11.07, 13:31
      Witajcie! W Gliwicach robią mamie badania, ich rozpoznanie to-
      Observatio guoad ca papillare glandulae thyreoideae
      Czy ktoś może nam to przetumaczyć???
      Czy to ten sam rak o którym poinformował mamę lekarz rodzinny?
      • jeanne72 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 13.11.07, 20:58
        sindi31 napisała:

        > Witajcie! W Gliwicach robią mamie badania, ich rozpoznanie to-
        > Observatio guoad ca papillare glandulae thyreoideae
        > Czy ktoś może nam to przetumaczyć???
        > Czy to ten sam rak o którym poinformował mamę lekarz rodzinny?

        Tak, to rak brodawczakowaty, czyli najlagodniejszy i najlepiej rokujący ze
        wszystkich nowotworow tarczycy. Wyleczenie jest prawie pewne. A więc - nie ma
        się czym za bardzo przejmować. Na to się naprawdę nie umiera.
    • ajka100 Uleczalny rak 13.11.07, 15:31
      Moja dawna koleżanka lek. onkolog z Centrum Onkologii od raka
      tarczycy twierdziła, ze jest to rak dla którego rokowania sa b.
      dobre. Wyleczlność sięga 90% oczywiście na pewno jest to zależne od
      stadium. To powinien być dla Twojej Mamy najlepszy motywator Jej
      choroba jest z dużym prawdopodobieństwem uleczalna o ile będzie ją
      leczyć.
      • krasowy28 Re: Uleczalny rak 13.11.07, 19:42
        To świetny motywator. Musi sobie "wbić w głowę" że to nic takiego,
        że mozna się z tego wyleczyć. I że innej opcji nie ma :D
        Zwłaszcza że w tym przypadku rzeczywiście sa ogromne szanse na
        wyleczenie.
        • justin301 Re: Uleczalny rak 13.11.07, 20:16
          Ja mam 32 lata i rozpoznano u mnie raka pęcherzykowego wariant
          oksyfilny więc mogę wręcz zazdrościć rozpoznania twojej mamie,
          naprawdę, zazdroszczę jej. Guz u twojej mamy jest maleńki, zaraz
          będzie miala operację, pźniej jod i wiele lat szczęsliwego życia :).
          I jakby tak porównac to zobacz ile miała więcej szcześcia ode mnie -
          żyła spokojnie ponad 10 lat dłużej niż ja.
          Na początku bylam okropnie załamana, moje dziecko ma 2 lata, spadło
          to na mnie jak grom z nieba, niespodziewanie. Były ze mną problemy
          diagnostyczne. Wynik po operacji był dopiero po 5 tygodniach rak
          rdzeniasty więc totalna załamka, po kolejnych 4 tygodniach okazało
          się, że to był rak pęcherzykowy ale gorszy wariant oksyfilny.
          Moja ginekolog mówi, że jakby tak można wybrac sobie raka to
          najlepiej tarczycy - najlepsze rokowania, leczenie jodem.

          Jeżeli potrzebujesz pogadac to daj znać na maila: justynatob@tlen.pl

          A tak poza tym to i ja i twoja mama mamy wiele powodów, żeby nie dac
          się chorobie. Jednym z powodów są ...dzieci!!! :).

          Gliwice to bardzo dobry ośrodek, wspaniale, ze was tam od razu
          skierowano. Ja gdybym tam trafiła miałabym wcześniej poprawną
          dagnoze i nie żyłabym tyle tygodni z myślą, że w związku z
          rozpoznaniem raka rdeniastego byc może moje dziecko jest obciążone
          genetycznie.
    • sindi31 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 14.11.07, 09:56
      WITAJCIE!!
      Niestety sprawa nie jest taka prosta, guz niby niewielki bo 1.1 mm
      ale umiejscowiony bardzo głęboko w prawym płacie tarczycy
      teraz już wiadomo skąd u mamy takie duszności
      teraz gliwice badają jeszcze raz materiały pobrane z biopsji
      Więc termin operacji odwlecze się, następna kontrola 6.12
      CZEKANIE JEST OKROPNE!!!

      BARDZO DZIĘKUJE ZA POMOC I SŁOWA WSPARCIA!!
      Pozdrawiam Wszystkich!!
    • sindi31 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 17.11.07, 09:42
      Witajcie!
      Justyna wysyłaŁam PW! jeśli czas Ci pozwoli odezwij się!
      POZDRAWIAM SERDECZNIE~!!!!
      • sindi31 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 28.11.07, 18:42
        WITAJCIE!!!
        Tak trudne jest czekanie, pragne by operacja była już za mama ale
        dni nie da się przyspieszyć!
        • jeanne72 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 29.11.07, 00:03
          Sindi, nie martw się. W przypadku tego raka czekanie nie ma aż takiego
          znaczenia, jak przy innych. Wszystko będzie dobrze.
          • sindi31 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 29.11.07, 10:47
            Może pare dni to niewiele ale mnie martwi nastawienie mamy. troszke
            się podniosła.........a teraz załamka zaczyna się na nowo!
            Dlamnie to walka z wiatrakami- zaczyna brakować mi pomysłów by
            zajmować jej myśli czymś innym.
            POZDRAWIAM WSZYSTKICH!
            • oliwia38 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 29.11.07, 12:36
              Naprawdę nie ma powodu do tak wielkiego niepokoju. Wiadomo, zawsze słowo rak
              paraliżuje, ale nie można się załamywać.Wcześniej już tu pisano, że jest to
              jeden z najlepszych raków, jakiego można mieć, gdyż rokowania są bardzo
              dobre.Wiem, co mówię, mam 38 lat jestem właśnie po tym typie raka, 4 miesiące po
              operacji usunięcia całej tarczycy i miesiąc po radiojodzie. W trakcie leczenia
              spotkałam dużo kobiet, które żyją po tym nowotworze wiele lat i naprawdę nic im
              nie dolega. Wiem, że w pierwszej chwili jest to duży szok, gdy usłyszy się
              diagnozę, ale ja przez to przechodzę, jak przez grypę. Po prostu trzeba się
              leczyć, leczenie nie jest straszne, po operacji szybko dochodzi się do siebie.
              Trzeba wierzyć, że wszystko będzie dobrze.Rak, to nie wyrok i w przypadku tego
              raka i to tak małych rozmiarów, jak ma twoja mama, to naprawdę wyleczenie jest
              całkowite.Trzeba cieszyć się każdym dniem, ludzie o wiele bardziej chorzy od nas
              nie poddają się i walczą, mam musi brać z nich przykład. Niektórzy bardzo by
              chcieli, żeby ich rak kwalifikował się do operacji lub, żeby podano im chemię i
              niestety, nie dostają takiej szansy. Dlatego nie można załamywać się w
              przypadku, gdy lekarze dają prawie 100% szanse na wyleczenie. Pozdrawiam gorąco,
              niech mama poczyta może także forum o chorobach tarczycy, jest tam bardzo wiele
              wpisów osób, które chorowały na tego raka, są po leczeniu i mają się bardzo dobrze.
            • ewelka1308 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 29.11.07, 14:21
              Droga Sindi. Cóż można Ci jeszcze napisać, żeby przekonać mamę do
              leczenia. Zazdroszczę Ci tego, że Twojej mamie dano ogromną prawie
              100% szansę wyleczenia, bo moja mama takiej szansy nie dostała,
              nawet na chemię paliatywną. Z chorobą walczyła tylko 3,5 miesiące,bo
              chorowała na wyjątkowo złośliwego raka pęcherzyka żółciowego. Co z
              tego,że rak prawdopodobnie rozwijał się bardzo długo, skoro nie
              dawał żadnych niepokojących objawów, a kiedy coś nas zaniepokoiło, i
              tak byliśmy pewni,że to tylko kamienie żółciowe dają znać. Choroba
              była bardzo zaawansowana.Lekarze leczyli mamę paliatywnie; nawet
              operacja, w której "prawdopodobnie coś usuniemy" zakończyła się
              jedynie obejściem dwunastnicy. A mimo to moja mama cały czas chciała
              walczyć, chciała się leczyć, bardzo chciała żyć, miała przecież
              dopiero 54 lata; marzyła o tym,żeby trafić do szpitala, na salę
              operacyjną, żeby tylko ktoś chciał się nią zająć. Nawet kiedy leżała
              już w szpitalu z niewydolnością wątroby i utratą świadomości, kiedy
              wiedzieliśmy,że to tylko kwestia dni (ona tego nie wiedziała, bo nas
              już nie rozpoznawała, więc nie było sensu tego mówić) powiedziała do
              mnie-myślałą ze jestem lekarzem,że zdecydowała się na chemię, bo
              chce żyć. Dlatego trochę trudno mi zrozumieć Twoją mamę. Wiem,że rak
              to ciężka choroba, że wielu osobom kojarzy się od razu z najgorszym
              (ja też tak pomyślałam, kiedy lekarz powiedział mi,że podejrzewa u
              mamy raka, o czym mama jeszcze nie wiedziała.Ale później dużo
              czytałam i okazało się,że dużo osób z tego wychodzi,ale zależy to od
              wielu czynników, między innymi od rodzaju nowotworu. Namów mamę do
              poczytania o jej rodzaju nowotworu, do poczytania tego forum. Ja
              często mojej mamie opowiadałam,że inni też ciężko chorują, ale z
              tego wychodzą, opowiadałam jej historie z tego forum.Musi dowiedzieć
              się, że ma ogromne szczęście w nieszczęściu. Musi tylko dać sobie
              pomóc. Tak wiele osób zazdrości jej takiej szansy.Ewentualnie może
              trzeba poszukać pomocy u psychoonkologa.
              Życzę Ci, aby wszystko skończyło się pomyślnie. I życzę Ci dużo
              siły, bo teraz walczysz nie tylko z chorobą mamy, ale również z nią
              samą. Trzymaj się.
              Ewelina
    • turpin Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 02.12.07, 13:46
      Rokowanie w raku brodawkowatym tarczycy (carcinoma papillare) jest bardzo dobre,
      pod warunkiem, że się go szybko wytnie. Jeśli się nie wytnie i długo hoduje, to
      niestety rokowanie nie jest już takie dobre. Usunięcie tarczycy to zabieg
      rutynowy i umiarkowanie ryzykowny. W większości przypadków raki brodawkowate o
      takim rozmiarze (czyli te 11mm) w momencie rozpoznania nie dają jeszcze
      przerzutów. Wycięcie tarczycy kończy przeważnie leczenie. Co więcej, nawet w
      przypadkach z przerzutami rokowanie nie jest tragiczne, bo te są zwykle
      ograniczone do węzłów szyi i można sobie z nimi poradzić.

      Zatem uszy do góry i do chirurga!
      • sindi31 Re: RAK TARCZYCY! POMOCY!!! 07.12.07, 19:30
        WITAJCIE!
        Dziękuje za pocieszające wieści i informacje! Mama jest już po
        badaniach! Ostateczny termin 31.01.2008 r - więc jeszcze troszkę
        sobie poczekamy. Napewno nerwowe będą te święta!
        POZDRAWIAM SERDECZNIE

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka